ZUS nie będzie miał pieniędzy jeszcze przez pół wieku

22.07.2013
ZUS opublikował wieloletnią prognozę wpływów i wydatków funduszu emerytalnego do 2060 r. Pomimo „lepszej” prognozy demograficznej i podniesienia wieku emerytalnego obecna prognoza dla tego okresu jest bardziej pesymistyczna niż ta sprzed trzech lat. Dziura w funduszu emerytalnym utrzyma się przez następne 50 lat.
Problemem może być gorsza od prognozowanej sytuacja demograficzna, wynikająca ze wzmożonej emigracji. (CC By NC santacroce)

Problemem może być gorsza od prognozowanej sytuacja demograficzna, wynikająca ze wzmożonej emigracji. (CC By NC santacroce)

Problemem może być gorsza od prognozowanej sytuacja demograficzna, wynikająca ze wzmożonej emigracji. (CC By NC santacroce)

Poprzednia wieloletnia prognoza była opublikowana w roku 2010. Obecna uwzględnia zmiany prawne, jakie w ostatnich latach nastąpiły, w tym:

– ustawę z 25 marca 2011 r. o zmianie niektórych ustaw związanych z funkcjonowaniem systemu ubezpieczeń społecznych (Zmniejszenie składki przekazywanej OFE i stworzenie subkont w ZUS);

– ustawę z 13 stycznia 2012 r. o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz niektórych innych ustaw (zmiana minimalnej emerytury i renty i zasad ich waloryzacji);

– ustawę z 11 maja 2012 r. o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz niektórych innych ustaw (podniesienie wieku emerytalnego).

Lepsze prognozy demograficzne

W aktualnej prognozie wykorzystano prognozę demograficzną Eurostatu z wariantu bazowego. W poprzedniej prognozie (opublikowanej w 2010 roku) zastosowana została prognoza demograficzna na lata 2008-2035 sporządzona przez Główny Urząd Statystyczny w 2008 r., przedłużona następnie w ZUS do 2060 roku. Prognoza Eurostatu jest bardziej aktualna, gdyż przygotowana była później niż prognoza demograficzna sporządzona przez GUS.

Główna różnica między obu założeniami demograficznymi polega jednak na podniesieniu wieku emerytalnego, co uwzględnia prognoza najnowsza. Dzięki temu w roku 2060 wciąż większość populacji będzie w wieku produkcyjnym. Prognoza poprzednia zakładała, że w roku 2060 w wieku produkcyjnym będzie zaledwie 48,3 proc. społeczeństwa. Bardziej optymistyczne są też prognozy, dotyczące liczby ludności w Polsce. Poprzednia zakładała, że w roku 2050 będzie w Polsce mieszkać 33 mln ludzi, a w 2060 roku 30,605 mln. Według nowej prognozy w roku 2050 Polska będzie miała 34,292 mln mieszkańców, a w 2060 roku – 32,390 mln.

Podwyższenie wieku emerytalnego nie zapobiegnie jednak obniżaniu liczby ludności w wieku produkcyjnym, choć trend ten będzie słabszy niż w wariancie sprzed trzech lat (bez podniesienia wieku emerytalnego). W poprzedniej prognozie przewidywano bardzo silny spadek liczby ludności w wieku produkcyjnym w obecnej dekadzie – o 8,5 proc. w ciągu dziesięciu lat. Według prognozy najnowszej spadek ten będzie znacznie mniejszy i do roku 2040 wyniesie średniorocznie 0,3 proc. Dopiero po roku 2040 spadek znacznie przyspieszy.

Kurczenie się grupy osób w wieku produkcyjnym, a tym samym zmniejszenie podaży pracy będzie miało negatywny wpływ na tempo wzrostu gospodarczego, choć według prognozy najnowszej wpływ ten będzie mniejszy niż w prognozie 2010 r. Wzrost liczby osób w wieku produkcyjnym w wyniku podwyższenia wieku emerytalnego wynosi 74 tys. osób w 2013 r. i rośnie do 2 639 tys. w 2045 r. Od 2046 roku obserwować będziemy spadek różnicy między liczbą osób w wieku produkcyjnym w warunkach podwyższonego wieku emerytalnego i liczbą osób w wieku produkcyjnym w warunkach bez uwzględniania podwyższenia wieku emerytalnego. W 2060 roku różnica ta wyniesie 1 723 tys. osób.

Podwyższenie wieku emerytalnego nie zapobiegnie także wzrostowi populacji osób w wieku poprodukcyjnym (w 2060 roku populacja w wieku poprodukcyjnym będzie o blisko 3,4 mln osób liczniejsza niż w 2013 r.), ale tempo tego wzrostu jest mniejsze niż w przypadku dotychczasowego wieku emerytalnego (60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn).

(infografika Darek Gąszczyk/CC BY-SA The Wedding Traveler)

(infografika Darek Gąszczyk/CC BY-SA The Wedding Traveler)

(infografika Darek Gąszczyk/CC BY-NC-SA nicolas)

(infografika Darek Gąszczyk/CC BY-NC-SA nicolas)

(infografika Darek Gąszczyk)

(infografika Darek Gąszczyk)

Trzy warianty finansowe

Prognozy wpływów i wydatków funduszu emerytalnego są sporządzane w trzech wariantach. Wariant I jest bazowy (pośredni), wariant II pesymistyczny, wariant III optymistyczny. We wszystkich wariantach wskaźniki waloryzacji świadczeń przyjęto na poziomie wskaźników cen towarów i usług konsumpcyjnych zwiększonych o 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia.

W wariantach nr II i III założono odpowiednio zwiększenie lub zmniejszenie – w porównaniu z wariantem nr I – częstości przyznawania emerytur, rent z tytułu niezdolności do pracy oraz rent rodzinnych, a także odpowiednio zmniejszono lub zwiększono estymator prawdopodobieństwa utraty uprawnień do rent. Warianty różnią się też od siebie prognozowanymi parametrami, stosowanymi w modelu.

W wariancie I założono utrzymanie częstości przyznawania emerytur górniczych do 2019 r. na średnim poziomie zaobserwowanym w latach 2011-2012. W następnych latach przyjęto spadek częstości przyznawania emerytur górniczych. W wariantach II i III odpowiednio zwiększono lub zmniejszono (w porównaniu do wariantu I) częstości przyznawania emerytur górniczych.

W wariantach II i III uwzględniono dodatkowy wskaźnik zmniejszenia lub zwiększenia liczby ubezpieczonych w porównaniu do wariantu I.

Liczba ubezpieczonych (płacących składki) będzie stopniowo się zwiększać  do roku 2023, następnie zaś maleć. W połowie wieku ubezpieczonych będzie o ponad 2 mln mniej niż w roku 2015. W połowie wieku będzie natomiast więcej o ponad 1 mln emerytów, otrzymujących świadczenia z ZUS.

Prognozowane parametry

Model prognostyczny uwzględnia (poza wspomnianymi projekcjami demograficznymi) parametry: stopę bezrobocia, średnioroczny wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych, wskaźnik realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia, wskaźnik realnego wzrostu PKB, wskaźnik ściągalności składek.

(infografika Darek Gąszczyk)

(infografika Darek Gąszczyk)

Prognoza zakłada stopniowy spadek bezrobocia – do 8,79 proc. w roku 2020, a od roku 2024 do poziomu poniżej 6 proc. Spadek bezrobocia, mimo osłabienia tempa wzrostu PKB, będzie wynikiem spadku liczby osób w wieku produkcyjnym. Ale doświadczenie ostatnich 20 lat pokazuje, że nie ma automatycznej zależności między podażą pracy, a bezrobociem. To ostatnie może wynikać z niskiego poziomu inwestycji, nadmiernych kosztów pracy (na skutek opodatkowania), motywacji (lub jej braku) do pozostawania w szarej strefie. Tak więc obniżenie bezrobocia wymaga odpowiedniej polityki gospodarczej, której kształtu nie sposób dziś przesądzić.

Najważniejsza zmiana w stosunku do prognozy z roku 2010 to przyjęcie wyższych wskaźników ściągalności składek. W wariancie podstawowym wskaźnik ten wynosi 99 proc., przez wszystkie lata prognozy, gdy w poprzedniej prognozie z 2010 roku założono go na poziomie 98 proc.

Analiza wrażliwości

Najsilniejszy wpływ na wyniki ma prognozowany wzrost przeciętnych wynagrodzeń. Jeżeli będzie on wyższy o 1 punkt procentowy od przyjętego w prognozie, w 2060 roku wpływy funduszu emerytalnego (zdyskontowane na rok 2012) będą o 59,2 proc. wyższe od prognozowanych w wariancie I, a wydatki będą wyższe o 38 proc. Jeżeli wzrost przeciętnego wynagrodzenia będzie niższy o 1 punkt procentowy, wpływy funduszu emerytalnego w roku 2060 (zdyskontowane na rok 2012) będą niższe o 37,5 proc., a wydatki o 27 proc. A zatem luka w finansach funduszu emerytalnego ZUS byłaby o ponad 10 punktów proc. wyższa od przyjętej w prognozie. Wyższe o 1 punkt procentowy bezrobocie powodowałoby spadek wpływów o 1 proc. i wydatków o 0,7 proc.

Wzrost przeciętnych wynagrodzeń zależy oczywiście od dynamiki PKB i produktywności. W prognozie w wariancie podstawowym (a tym bardziej w wariancie III, czyli optymistycznym) przyjęto relatywnie wysokie tempo wzrostu PKB w obecnej dekadzie. Tempo to ma się zmniejszać, ale wzrost produktywności będzie (zdaniem prognostów ZUS) wysoki z uwagi na spadek zatrudnienia.

Trudno ocenić wiarygodność takiej prognozy. Jest to raczej futurologia, gdyż nie sposób przewidzieć jak wyglądać będzie otoczenie Polski oraz jaka będzie prowadzona polityka gospodarcza. Można jednak prognozę potraktować jako ostrzeżenie – jeżeli tempo wzrostu gospodarczego, produktywności i realnych wynagrodzeń nie będzie wystarczająco wysokie, to nie tylko nasze przyszłe emerytury będą niższe, ale ZUS będzie miał nieustanne problemy ze zbilansowaniem swych finansów.

Dodatkowym problemem może być gorsza od prognozowanej sytuacja demograficzna, wynikająca ze wzmożonej emigracji. Podobne jak Polska problemy mają bogatsze od nas kraje Europy Zachodniej, zwłaszcza Niemcy.  Nasi zachodni sąsiedzi mogą się ratować przed wyludnieniem zachętami dla imigrantów, zwłaszcza z krajów kulturowo bliskich. W konsekwencji Polska może się wyludniać szybciej niż przewidują prognozy, a liczba osób pracujących może być niższa. Nie sposób oszacować prawdopodobieństwa tego ryzyka, ale niewątpliwie ono istnieje.

Prognoza opiera się na stanie prawnym, obowiązującym w momencie jej sporządzania. Nie uwzględnia ryzyka pogorszenia sytuacji, na przykład na skutek odwrócenia decyzji o podniesieniu wieku emerytalnego (co zapowiadają wszystkie partie opozycyjne) lub podniesienia emerytury minimalnej, gwarantowanej przez państwo. To ostatnie ryzyko wydaje się całkiem prawdopodobne, z uwagi na rosnącą populację emerytów i ich siłę polityczną.

Dziura przez pół wieku

Nawet przy relatywnie optymistycznych prognozach wzrostu gospodarczego, bezrobocia i wzrostu płac finanse funduszu emerytalnego pozostaną niezbilansowane.

(infografika Darek Gąszczyk)

(infografika Darek Gąszczyk)

Prognoza sporządzona w roku 2010 nie podawała wysokości luki w finansach funduszu emerytalnego w stosunku do PKB. Podawała natomiast saldo zdyskontowane na rok 2009. Aktualna prognoza podaje saldo zdyskontowane na rok 2012. Obie wielkości są zatem w jakimś stopniu porównywalne.

W najnowszej prognozie, saldo funduszu emerytalnego zdyskontowane na rok 2012 wyniesie w roku 2050:

w wariancie I – 36320 mln zł,

w wariancie II – 53504 mln zł,

w wariancie III – 12410 mln zł.

W roku 2060 odpowiednie wielkości wyniosą:

w wariancie I – 45084 mln zł,

w wariancie II-601801 mln zł

w wariancie III i – 15805 mln zł

W poprzedniej prognozie (z roku 2010) saldo zdyskontowane na rok 2009 wyniesie w roku 2050:

w wariancie I – 48352 mln zł

w wariancie II,  – 67364 mln zł

w wariancie III i  – 11416 mln zł w .

W roku 2060 odpowiednio:

w wariancie I  -34880 mln zł

w wariancie II,  – 57204 mln zł,

w wariancie III i + 17280 mln zł

A zatem pomimo „lepszej” prognozy demograficznej i podniesienia wieku emerytalnego obecna prognoza dla roku 2060 jest bardziej pesymistyczna niż ta sprzed trzech lat. W poprzedniej prognozie w wariancie optymistycznym możliwe byłoby zrównoważenie finansów funduszu emerytalnego w ciągu pół wieku. Według prognozy najnowszej, deficyt utrzyma się jeszcze przez kolejne pokolenie.

OF

(infografika Darek Gąszczyk/CC BY-SA The Wedding Traveler)
Założenia-demograficzne-w-prognozie-2010
(infografika Darek Gąszczyk/CC BY-NC-SA nicolas)
Założenia-demograficzne-w-prognozie-2013-r.
(infografika Darek Gąszczyk)
Ludność-w-wieku-produkcyjnym-
(infografika Darek Gąszczyk)
Prognozowane-parametry
(infografika Darek Gąszczyk)
Saldo-roczne-funduszu-emerytalnego-

Tagi


Artykuły powiązane