Ekonomia narracji, czyli jak poprawić słabą skuteczność prognoz

27.10.2019
Bez analizy tego, co ludzie sobie opowiadają, nie da się skutecznie przewidywać kierunku rozwoju gospodarki – pisze zdobywca Nagrody Nobla z ekonomii Robert J. Shiller w książce „Narrative Economics: How Stories Go Viral and Drive Major Economic Events”.


Ciekawym przykładem rozprzestrzeniania się ekonomicznych koncepcji jest historia tzw. krzywej Laffera. Jak opisuje autor w publikacji (jej polski tytuł to: „Ekonomia narracyjna: Jak historie rozprzestrzeniają się i powodują ważne zdarzenia ekonomiczne”) termin pochodzi od nazwiska Arthura Laffera, amerykańskiego ekonomisty, który stał się szerzej znany w latach 80. XX w., gdy był jednym z doradców prezydenta USA Ronalda Reagana. Krzywa Laffera to prosty wykres pokazujący zależność między wpływami państwa z podatku a stawką tego podatku. Zależność jest interesująca, ponieważ Laffer ukuł teorię, zgodnie z którą nie zawsze podwyżki podatków prowadzą do wyższych wpływów.

Zwykle krzywa Laffera ma kształt litery „U”, czyli do pewnego momentu rośnie (to oznacza, że wówczas wpływy z podatków rosną wraz ze wzrostem stawki opodatkowania), potem także rośnie, ale coraz wolniej, by w końcu zacząć spadać. Uzasadnieniem takiego kształtu krzywej jest to, że wraz ze wzrostem stawek podatkowych ludzie mają coraz mniejszą motywację, by pracować i większą, by uchylać się od płacenia daniny fiskusowi. Krzywa Laffera zyskała sławę w latach 80. XX w. ponieważ posłużyła za uzasadnienie wysokich cięć podatków dla najbogatszych w USA i Wielkiej Brytanii, które mogły, według teorii Laffera, doprowadzić do wyższych wpływów podatkowych do budżetu państwa.

Arthur Laffer ogłosił swoją teorię w 1974 r., ale wówczas mało kto zwrócił na nią uwagę. Zainteresowanie teorią przyciągnęła dopiero książka z 1978 r. „The Way the World Works” („Sposób, w jaki działa świat”) autorstwa dziennikarza „The Wall Street Journal” Jude`a Wanniskiego. Autor książki opisał historię obiadu zjedzonego w towarzystwie Arthura Laffera i dwóch potężnych polityków z Białego Domu – Dicka Cheneya i Donalda Rumsfelda. Według Wanniskiego Laffer miał narysować swoją krzywą w trakcie obiadu na serwetce.

Wiele lat później, już po śmierci Wanniskiego, jego żona znalazła tę serwetkę wśród dokumentów męża. Obecnie znajduje się ona w National Museum of American History, gdzie wzbudza dużo emocji. Autor cytuje kuratora tej instytucji Petera Liebholda: „Kurator każdego muzeum szuka tego wyjątkowego przedmiotu-ikony, wspaniałego artefaktu, który jest zarówno sam w sobie interesujący jak i reprezentuje ważny moment amerykańskiej historii. Niestety, takie artefakty rzadko się materializują i wiele z najlepszych historii okazuje się nieprawdą. Jednakże czasami udaje nam się w naszych poszukiwaniach trafić na złoto. Miałem szczęście i wbrew przeciwnościom udało mi się znaleźć wspaniałą opowieść o historii amerykańskiego biznesu, opowieść o politycznej zmianie, rewolucji ekonomicznej i o wpływie tej rewolucji na społeczeństwo – ta historia okazała się być prawdą”.

Problem polega na tym, że sam Laffer nie potwierdza historii z serwetką. Napisał: „Moja jedyna uwaga odnośnie wersji historii podanej przez Wanniskiego jest taka, że w tej restauracji używano materiałowych serwetek, a moja matka uczyła mnie zawsze, by nie niszczyć ładnych rzeczy. W każdym razie, to moja wersja tej historii i będę się jej trzymał”. Jak widać historia z serwetką była tak dobra, że nawet poważne wątpliwości co do jej autentyczności nie mogły zatrzymać jej rozprzestrzeniania się (choć Laffer później przyznał, że ledwo pamięta to wydarzenie, bo miało ono miejsce wiele lat wcześniej).

Na pierwszy rzut oka wydaje się to absurdalne, by „historia z serwetką” mogła zaważyć na popularności teorii ekonomicznej, ale jest wiele naukowych dowodów na to, że niecodzienne wizualne „symulatory” pomagają pamięci i mogą istotnie zwiększyć szanse, że opowieść zostanie „zapamiętana” (zresztą wystarczy spojrzeć na podobne przypadki z naszego kraju, by wspomnieć tylko konferencję Grzegorza Kołodki z krojeniem wielkiego bochenka chleba). Rozpowszechnienie się wiedzy o krzywej Laffera zbiegło się z obniżeniem najwyższego progu opodatkowania dochodów osobistych w latach 1981 – 1989 z 70 proc. do 28 proc., a podatku od firm z 46 proc. do 34 proc.

Chyba wszyscy słyszeli o absurdalności wysokich skandynawskich podatków i są w stanie zacytować opowieść o tym, jak to szwedzka pisarka książek dla dzieci Astrid Lindgren miała rzekomo zapłacić więcej podatku niż zarobiła pieniędzy (stopa opodatkowania powyżej pewnego poziomu przekraczała tam 100 proc.). Lindgren zareagowała na tę sytuację jak rasowa pisarka i przygotowała w 1976 r. baśń dla dorosłych zatytułowaną „Pomperipossa w świecie pieniędzy” (podobno baśń miała przyczynić się do upadku rządu szwedzkiego premiera Olafa Palme).

Co ciekawe, gdy w USA w latach 50. XX w. najwyższa stopa opodatkowania wynosiła od 84 proc. do 92 proc., to w bazie danych gazet ProQuest News&Newspapers są tylko 33 artykuły z wyrażeniem „najwyższy próg podatkowy”. Tymczasem w latach 80. XX w., gdy najwyższa stopa opodatkowania była stopniowo redukowana z 70 proc. do 28 proc. ProQuest podaje aż 520 tekstów z tym wyrażeniem.

W „Narrative Economics” Shiller stawia tezę, że nie da się skutecznie analizować gospodarki bez analizy narracji, czyli historii opowiadanych sobie przez ludzi. Większość książki to analiza tego zjawiska i próba zrozumienia go. Na końcu publikacji autor postuluje, by metodycznie zbierać dane o tych historiach, na przykład przeprowadzając regularne ankiety, w których respondenci będą „opowiadać historię”, czyli mówić to, na co mają ochotę w reakcji na słowa klucze, takie jak na przykład „giełda”, „bank”, „bezrobotny”.

Taka cyfrowa baza danych będzie później mogła być analizowana pod kątem występowania różnych słów. Inną ciekawą sugestią autora jest to, by stworzyć bazę danych kazań wygłaszanych w kościołach w całym kraju po to, by podobnie jak ankiety, móc je analizować. Shiller postuluje także cyfryzację osobistych listów i dzienników. Wszystkie te powyższe sugestie mają sprawić, że ekonomia „przestanie być ślepa”, bo jak zwraca uwagę autor prognozy gospodarcze przygotowane nawet tylko z rocznym wyprzedzeniem są obecnie bezwartościowe.

Inaczej mówiąc, ekonomiści przy całym swoim arsenale teorii, bez danych i narzędzi analiz nie są w stanie powiedzieć, co będzie się działo w gospodarce zaledwie za kilkanaście miesięcy. Sam postulat Shillera jest bez wątpienia słuszny i wart uwagi. Należy jednak oddzielić ocenę postulatu od oceny książki, która nie jest napisana w najciekawszy sposób. Zdarzają się w niej ciekawe wątki, jak wcześniej wspomniana opowieść o krzywej Laffera, ale większość książki dotyczy tematów już dobrze znanych, takich jak chociażby wysokie wzrosty kursu wirtualnej waluty Bitcoin.

Ja rozumiem, że one dobrze ilustrują to, co autor chciał przekazać, ale książka popularnonaukowa dla masowego odbiorcy, a mam wrażenie, iż taką publikację chciał stworzyć Shiller, musi ilustrować interesującą tezę ciekawymi przykładami (jak to należy robić pokazuje chociażby mistrz tego gatunku Malcom Gladwell w swoich publikacjach). Tak więc, jeżeli ktoś jest zainteresowany tematem, to książka jest warta uwagi, ale potencjalni czytelnicy muszą się przygotować na to, że nie będzie to pasjonująca i porywająca lektura.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test