Granty dla inwestorów według nowych zasad

16.02.2011
Najpóźniej w marcu wejdą w życie nowe zasady przyznawania państwowych grantów dużym inwestorom. Znamy najważniejsze proponowane zmiany: nie każdy grant będzie wymagał zatwierdzenia przez Radę Ministrów, dodatkowo punktowane będą projekty realizowane w regionach o wysokim bezrobociu, centra usług księgowych, czy IT dostaną wsparcie tylko jeśli powstaną poza największymi miastami.

Jeśli resort finansów, którym kieruje Jacek Rostowski, przyjmie propozycje ministerstwa gospodarki, to nowe zasady udzielania grantów wejdą w życie w marcu. fot. OF


Po roku sporów i negocjacji ministerstwa gospodarki i finansów są blisko zawarcia porozumienia w sprawie przyznawania inwestorom państwowych grantów w ramach programu wieloletniego. Najwyższa pora, bo na tę decyzję czeka wiele firm. Przydzielanie grantów jest na razie wstrzymane.

– Czekamy na nowe zasady. Inwestorzy także – wolą wiedzieć na co dokładnie mogą liczyć – mówi Teresa Korycińska, wicedyrektor Departamentu Instrumentów Wsparcia w Ministerstwie Gospodarki.

Podkreśla, że najpóźniej w marcu nowe zasady zostaną wprowadzone w życie. Resort gospodarki czeka na finalną odpowiedź Ministerstwa Finansów w sprawie uzgadnianych od dłuższego czasu możliwych rozwiązań.

Co się zmieni

Jak się dowiedział Obserwator Finansowy zmiany idą w kierunku zachęcenia potencjalnych inwestorów do uruchamiania działalności w regionach i miastach, które do tej pory cieszyły się mniejszą popularnością. Jeśli Ministerstwo Finansów nie zgłosi sprzeciwu, to nadal będzie także możliwe otrzymanie pomocy publicznej z kilku źródeł, czyli na przykład dotacja ze środków unijnych nie wykluczy możliwości starania się o grant rządowy.

Z tym, że na innych zasadach. Jeśli inwestor będzie korzystał z kilku źródeł pomocy publicznej, to przyznanie pomocy z programu wieloletniego będzie musiała zatwierdzić Rada Ministrów. Jeśli jednak przedsiębiorca będzie chciał skorzystać tylko z grantu, to decydować będzie międzyresortowy zespół do spraw inwestycji, a nie rząd. To międzyresortowy konsensus, bowiem minister finansów miał pomysł, by ograniczyć pomoc publiczną tylko do jednego z trzech instrumentów: albo grant rządowy, albo dotacja unijna, albo korzyści wynikające z działalności w specjalnej strefie ekonomicznej.

Zmienią się także nieco kryteria przyznawania grantów. W ogólnej ocenie projektu inwestycyjnego większe znaczenie będzie mieć lokalizacja – im wyższa stopa bezrobocia w rejonie, w którym inwestor chce zrealizować swój projekt, tym więcej punktów on uzyska. Rząd nie chce już także wspierać grantami inwestycji w dużych miastach, jak Kraków czy Wrocław, które i tak dobrze sobie radzą w pozyskiwaniu nowego biznesu i skierować je do mniejszych, takich jak Bydgoszcz czy Lublin. To zmiana, która najbardziej będzie dotyczyć sektora usług dla biznesu (BPO). Centra IT czy księgowe, które inwestor chce ulokować w dużych aglomeracjach o niskiej stopie bezrobocia nie będą mogły już liczyć na grant.

– Będziemy jeszcze dyskutować z Ministerstwem Finansów jaki poziom bezrobocia będzie dopuszczalny. Resort finansów proponuje, by było to 50 proc. średniej krajowej, my proponujemy 30 proc., tak żeby więcej miast miało szansę pozyskać tego typu inwestycje – wyjaśnia dyrektor Korycińska.

Obniżona ma zostać również górna granica dopuszczalnej pomocy z programu wieloletniego. Do tej pory za każde nowoutworzone miejsce pracy inwestor mógł dostać nawet 18 tys. zł, teraz stawka zostanie obniżona do 15 tys. zł

– Kwestia tworzenia nowych miejsc pracy, zwłaszcza dla osób z wyższymi kwalifikacjami wciąż jest dla nas bardzo ważna, to nadal jest największa zaleta każdej inwestycji. Chociaż wymagania wobec inwestorów będą bardziej restrykcyjne, to jednocześnie procedura będzie krótsza, a przez to bardziej zachęcająca – mówi Teresa Korycińska.

Jeśli Ministerstwo Finansów nie odrzuci propozycji, to już na początku marca Rada Ministrów uchwałą powinna wprowadzić zmiany w życie. Pośpiech jest wskazany, bo na nowe warunki czeka około 170 dużych inwestorów zainteresowanych możliwością uruchomienia działalności w Polsce, z którymi negocjacje prowadzi Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych.

Grant dla wytrwałych

W zeszłym roku granty od państwa w ramach programów wieloletnich dostało zaledwie dziewięć podmiotów (wobec 13, które otrzymały wsparcie w 2009 roku)  i to raczej na niewielkie kwoty. Z informacji na stronie MG wynika, że nowe granty (po około 30 mln zł) otrzymały m.in. Centrum Usług IT IBM i centrum usług ABN Amro Bank. Niestety dla pięciu kolejnych podmiotów trzeba było zmienić warunki umowy korzystania z pomocy publicznej. Inwestorzy przyznali, że przy zmniejszonym popycie na rynkach międzynarodowych nie są w stanie ani zainwestować, ani zatrudnić tylu pracowników ilu deklarowali wcześniej. W tej grupie znalazła się fabryka LCD Sharp, fabryka opon Bridgestone, centrum usługowe UniCredit, fabryki sprzętu elektronicznego Funai i Toshiba.

W ciągu trzech kwartałów 2010 roku minister gospodarki udzielił pomocy publicznej na łączna kwotę 512,4 mln zł.  Resort nie podaje pełnych danych finansowych za cały rok, ale żeby osiągnąć taki sam wynik jak rok wcześniej, w IV kwartale Ministerstwo Gospodarki musiałoby przekazać na pomoc publiczną co najmniej tyle ile w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy.

Chociaż wartość rządowych grantów dla największych inwestorów spadała w ostatnich latach, ale ta forma wsparcia – zwłaszcza w połączeniu z innymi możliwościami uzyskania pomocy publicznej – nadal jest poważnym argumentem przyciągającym duże koncerny do Polski. Fakt, że firma mogła się ubiegać jednocześnie o wsparcie z UE i grant od rządu pomógł przejść Polsce przez kryzysowy 2009 rok niemal suchą stopą – spadek wartości inwestycji zagranicznych w Polsce był znacznie mniejszy niż w innych krajach: w Polsce o 16 proc., na Węgrzech o 41 proc., w Rumunii o 48 proc., w Czechach o 65 proc., a na Litwie aż o 86 proc.

Później kryzys na wielu rynkach jeszcze zaostrzył międzypaństwową rywalizację.

U podstaw międzyresortowego sporu o granty nie leży chęć ograniczenia ingerencji państwa w wolny rynek lecz potrzeba oszczędności budżetowych. Zdaniem jednak wielu ekspertów ograniczanie dostępu inwestorom do tej formy pomocy publicznej zasoby budżetu państwa zamiast wzrosnąć – spadną.

– Sprawdziliśmy, że w sektorze nowoczesnych usług (takich jak na przykład centra usługowe – red.) dotacje w ramach programów wieloletnich mają przełożenie na wyższe wpływy z podatków od wynagrodzeń i składek ZUS. Wpływy z tego tytułu po kilku latach trwania programu przekroczą wielokrotnie wartość grantu. W sektorze produkcji, z powodu niższych wynagrodzeń, wpływy te nie byłyby aż tak wysokie, ale gospodarka i tak by zyskała, np. ze względu na wyższe wpływy z VAT – mówi Łukasz Karpiesiuk z kancelarii Baker&McKenzie.

Przeciwnicy przyznawania grantów często podają za przykład historię inwestycji Della w Łodzi, który dostał wysoki grant, a potem zakład sprzedał i wycofał się z Polski. Zdaniem Łukasza Karpiesiuka, nie ma to jednak znaczenia, bo grant otrzymała spółka w Łodzi i nawet w przypadku zmiany właściciela pozostaje ona stroną umowy grantowej i realizuje objęty grantem projekt, zatrudnia ludzi itd.

Grant to nie jest darmowy prezent.

–  Przecież PAIiIZ zanim rekomenduje inwestora do przyznania grantu zawsze sprawdza, czy wpływy do budżetu przekroczą wydatek – mówi Łukasz Karpiesiuk.

Pomoc publiczna udzielona przez Ministra Gospodarki (w mln zł)

Wyszczególnienie 2009 rok I-III kwartał2010 roku
Pomoc publiczna ogółem
(w mln zł)w tym:
1 104,6 512,4
górnictwo węglowe 356,6 153,2
promocja eksportu 8,2 2,0
programy wieloletnie, 209,7 41,1
PO IG (wspieranie inwestycji o dużym znaczeniu dla gospodarki), 530,1 275,8
PO IiŚ (wytwarzanie energii ze źródeł odnawialnych) 40,0
Fundusz strefowy 0,00 0,3

Źródło: MG

Czytaj także:

Pomoc publiczna w Polsce opiera się na pieniądzach z Unii


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test