Rewolucja energetyczna dociera do Meksyku

06.03.2014
Uruchomienie produkcji ropy naftowej z piasków oleistych w Kanadzie, gazu i ropy łupkowej w USA, zaliczenie do opłacalnej eksploatacji ropy ciężkiej i superciężkiej w Wenezueli odsunęły perspektywę wyczerpania się ropy naftowej na zachodniej półkuli. Rewolucja ta niebawem rozszerzy się na Meksyk, gdzie właśnie rozpoczęto prace nad cofnięciem nacjonalizacji sektora naftowego.

Petróleos Mexicanos (Pemex) stał się jednym z największych przedsiębiorstw naftowych na świecie pod względem wydobycia i do dziś należy do liderów branży naftowej (CC By rutlo)


Nacjonalizacja sektora naftowego w Meksyku – bodaj najsłynniejsza w świecie – była przesądzona już w chwili przyjęcia Konstytucji w roku 1917. Wywłaszczenie zagranicznych koncernów naftowych (głównie amerykańskich) dokonało się jednak faktycznie dopiero w roku 1938. Było to jedno z najważniejszych wydarzeń w historii politycznej kraju, do tego stopnia, że dla jego upamiętnienia ustanowiono… święto narodowe. Kontrola nad ziemią i surowcami mineralnymi w meksykańskiej rzeczywistości politycznej było wyznacznikiem suwerenności państwa i jego niezależności od Stanów Zjednoczonych i potęg europejskich. Z tej przyczyny ponowne otwarcie sektora naftowego na inwestycje prywatne i zagraniczne przez całe dekady nie wchodziło w grę.

Monopolista pozostał w tyle

Utworzony na bazie znacjonalizowanego majątku koncern Petróleos Mexicanos (Pemex) stał się jednym z największych przedsiębiorstw naftowych na świecie pod względem wydobycia i do dziś należy do liderów branży. Zarazem jednak państwowy moloch zaczął padać ofiarą wielu patologii, począwszy od niegospodarności i zapóźnienia technologicznego, po korupcję, kradzieże surowca i katastrofalne w skutkach zaniedbania i dekapitalizację infrastruktury. O stanie technicznym  koncernu najlepiej świadczą dwie katastrofalne eksplozje z lat 2012 (gazownia w Reynosie) i 2013 (biurowiec Pemeksu w mieście Meksyk), w wyniku których zginęło 67 osób a ponad 170 zostało rannych.

Największą bolączką Pemeksu były i są jednak wyczerpujące się w gwałtownym tempie złoża i spadająca produkcja. Aby utrzymać współczynnik R/P (reserves to production, czyli czas do wyczerpania rezerw przy bieżącej produkcji) powyżej 10 lat, rokrocznie zmniejszano wydobycie. W roku 2013 szacowano, że rezerwy ropy naftowej w Meksyku kształtowały się na poziomie 11,4 mld baryłek (bbl), przy wydobyciu rzędu 1,1 mld bbl rocznie.

Dla porównania, konkurująca z Meksykiem o wpływy polityczne w regionie i pozycję na rynku amerykańskim Wenezuela ma potwierdzone rezerwy wielkości 297 mld bbl (największe na świecie; rezerwy Arabii Saudyjskiej szacowane są na 266 mld bbl), przy wydobyciu niecałego 1 mld bbl rocznie (Arabia Saudyjska produkuje 4,2 mld bbl ropy naftowej rocznie).

Ponieważ Pemex generuje ok. 13 proc. PKB i ponad 30 proc. dochodów budżetowych, przyszłość naftowego giganta jest ważna dla przyszłości całego państwa. Początkowo koncern usiłował pozyskiwać technologie niezbędne do zatrzymania fatalnego trendu poprzez wchodzenie w różne formy współpracy z zagranicznymi spółkami, nie tylko amerykańskimi. Były to m.in. brazylijski Petrobras, Shell, Marathon, ExxonMobil, BP, Statoil, Norsk Hydro, czy japońska Teikoku.

Starania nie przynosiły jednak większych efektów, ponieważ Pemex proponował partnerom wyłącznie tzw. contratos de servicios (czyli umowy o świadczeniu usług), w myśl których miały one otrzymywać ryczałtowe wynagrodzenie za wykonywane wiercenia i wydobycie. Spółki zagraniczne jednak zdecydowanie preferowały formy współpracy gwarantujące im udziały w meksykańskich złożach. Byłoby to dla nich z oczywistych przyczyn znacznie korzystniejsze (silniejsze umocowanie prawne z tytułu własności, możliwość wykazywania w posiadanych rezerwach – a co za tym idzie, większa wartość spółki i jej kapitalizacja, możliwość emitowania instrumentów finansowych pod zabezpieczenie danym złożem, itp.). Taką formę wykluczała jednak meksykańska konstytucja i inne ustawy.

Dodatkowym bodźcem do zmiany statusu węglowodorów były odkryte w pierwszej dekadzie XXI wieku głębokie złoża podmorskie, leżące na głębokości ponad 2000 m. Były wśród nich przede wszystkim Cotzacoalcos Profundo, którego wielkość szacuje się na 11,8 mld baryłek (czyli tyle, ile wynosiły w zeszłym roku konwencjonalne rezerwy surowca w całym kraju), czy też współdzielony z Shellem (na obszarze leżącym poza strefą ekonomiczną Meksyku) Cinturón Plegado de Perdido, którego wielkość szacuje się na 3 mld baryłek.

Złoża surowców rzadko respektują granice państwowe, tak więc nieeksploatowane zasoby po stronie meksykańskiej w pewien sposób były „podbierane” przez działające bez przeszkód na wodach amerykańskich lub międzynarodowych koncerny zagraniczne. Dotyczyło to także innych pól roponośnych, takich jak Hoyo de Dona, Mangamino-Hammer Head, czy Trident-Alaminos.

Rewolucja technologiczna zmienia szacunki

Prawdziwym przełomem okazała się jednak dopiero rewolucja technologiczna w obszarze eksploatacji złóż niekonwencjonalnych. Zaczęły pojawiać się nowe szacunki dotyczące możliwej wielkości złóż w Meksyku, zarówno na lądzie, jak i na wodach terytorialnych i w wyłącznej strefie ekonomicznej w obszarze Zatoki Meksykańskiej.

W lutym 2009 roku firma konsultingowa DeGolyer and MacNaughton oceniała, że w samym gigantycznym złożu Chinoctepec znajduje się 139 miliardów baryłek ropy naftowej, lecz ze względu na braki technologiczne i infrastrukturalne szacowała, że jego wydobycie nie będzie możliwe przed 2040 rokiem. W styczniu br. sam Pemex podał, że potwierdzone rezerwy ropy naftowej wynoszą 33 mld baryłek (a więc trzykrotnie więcej, niż podawano w roku ubiegłym), zaś perspektywiczne – ponad 100 mld ton. Złoża te byłyby jednak niedostępne dla zacofanego technologicznie meksykańskiego koncernu.

Reforma, która likwiduje państwowy monopol, została przyjęta 12 grudnia 2013 r., jednak częścią programu politycznego Partii Rewolucyjno-Instytucjonalnej (PRI) stała się już w 2007 roku. Co ciekawe, to właśnie dzierżąca nieprzerwanie rządy w Meksyku przez ponad 70 lat PRI przeprowadziła w roku 1938 nacjonalizację węglowodorów i broniła monopolu państwowego przez kolejne dekady.

Pod koniec stycznia prezydent Enrique Peña Nieto (wywodzący się z PRI) zapowiedział na najbliższe miesiące przedstawienie Kongresowi ustaw wykonawczych, które dokładnie określą warunki współpracy z zagranicznymi i prywatnymi krajowymi podmiotami. Ponadto ustawa z grudnia 2013 r. musi zostać jeszcze zatwierdzona przez zgromadzenia stanowe.

Konsekwencje nie tylko dla Meksyku

W praktyce oznacza to, że przed spółkami naftowymi otwierają się nowe horyzonty ekspansji, a amerykańskie ośrodki analityczne i media już zastanawiają się nad konsekwencjami otwarcia meksykańskiego rynku naftowego. Ponownie wraca pytanie o zniesienie zakazu eksportu ropy naftowej wydobytej na terytorium USA (Oil and Gas Journal) wobec możliwości ponownego pojawienia się znacznych ilości konkurencyjnego surowca od południowego sąsiada.

Bloomberg z kolei uważa, że Ameryka Północna „utopi się w ropie”, ponieważ ocenia się, że wydobycie „czarnego złota” w Meksyku wzrośnie do poziomu 2 mld baryłek rocznie, co dalece przekracza zdolności rafineryjne już pracujących na maksimum wydolności rafinerii na kontynencie. Meksykańska ropa stanie się także poważnym konkurentem dla kanadyjskich złóż niekonwencjonalnych (piasków oleistych; Reuters), których złoża były dynamicznie rozwijane w ostatnich latach ze względu na bliskość chłonnego rynku amerykańskiego. Zwiększeniem importu meksykańskiego surowca jest zainteresowany jest także hiszpański Repsol.

Z całą pewnością dokonają się zatem istotne przetasowania na rynkach naftowych. Ponowny wzrost produkcji ropy w Meksyku będzie kolejnym bodźcem do stabilizacji i spadku cen surowca na światowych giełdach, ponieważ doprowadzi do wypchnięcia części importu do USA z innych państw.

Można także z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że bardzo zyskają spółki (i ich notowania), które w krótkim czasie zdołają wejść w posiadanie nowych, ogromnych złóż w kraju leżącym blisko chłonnego rynku zbytu (USA), względnie stabilnego politycznie (mimo krwawej wojny z kartelami narkotykowymi w jego północnej części), należącego do OECD i NAFTA. Do samego Meksyku z pewnością napłyną idące w dziesiątki, jeśli nie setki miliardów dolarów inwestycje zagraniczne, które z pewnością będą pozytywnym bodźcem dla jego rozwoju gospodarczego w najbliższych latach.

OF


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły