Ukraina przymierza się do reformy emerytalnej

12.10.2018
Ukraiński odpowiednik KNF-u oraz parlament przygotowały dwa konkurencyjne projekty reformy emerytalnej, których założeniem jest wprowadzenie II filaru podobnego do polskiego OFE.


– Ukraina potrzebuje reformy emerytalnej z uwagi na swoją dramatyczną sytuację demograficzną, dużą emigrację oraz szarą strefę. Relacja średniej emerytury do pensji wynosi obecnie zaledwie 28 proc., co – według socjologów – może stanowić przesłankę do zamieszek społecznych – uważa Volodymyr Yatsenko, ekonomista w USAID, doradzający rządowi ukraińskiemu.

55 proc. emerytów ukraińskich otrzymuje świadczenia poniżej 2000 hrywien (około 280 zł), co jest przychodem skazującym na egzystencję na granicy ubóstwa (dane z lipca 2018 r.). W 2017 r. spośród 16 mln pracujących Ukraińców zaledwie 10 mln regularnie odprowadzało swoje składki emerytalne. Dane te pokazują skalę szarej strefy funkcjonującej na Ukrainie. Współczynnik obciążenia systemu (czyli stosunek liczby emerytów do liczby pracujących) wynosi 91 proc., co jest jednym z najgorszych wskaźników na świecie. Oznacza on, że jeden pracujący de facto finansuje jednego emeryta. Tymczasem wśród osób do 35. roku życia mniej niż połowa pracujących ma oficjalne ubezpieczenie społeczne i jest zarejestrowana w Narodowym Funduszu Ukrainy (odpowiednik polskiego ZUS).

Według ekspertów wysokość ukraińskiej emerytury nie jest uzależniona od wysokości wpłacanych składek, a wielu pracujących i emerytów uważa, że państwo powinno dotować system emerytalny.

– Ludzie nie widzą związku między wpłacanymi do systemu składkami a wysokością swojej przyszłej emerytury. Proponując reformę emerytalną i wprowadzenie filaru kapitałowego chcemy z jednej strony zwiększyć przyszłe emerytury, a z drugiej – odciążyć system oraz zmienić sposób myślenia o emeryturach na Ukrainie – wyjaśnia Oleksandr Panchenko, współautor projektu II filaru w ukraińskim systemie emerytur z ukraińskiego Nadzoru Finansowego.

– MFW i Bank Światowy powtarzają nam, że nie jesteśmy gotowi na wprowadzenie reformy. Jednak Ukraina nie ma czasu do stracenia. Deficyt Narodowego Funduszu Ukrainy jest de facto drugim, po naszym długu zewnętrznym, największym długiem instytucjonalnym w kraju. 3 mln naszych obywateli otrzymuje głodowe emerytury i mamy kolosalną emigrację – mówi Roman Semenukha, członek parlamentu i współinicjator projektu reformy emerytalnej zaproponowanej przez ukraiński parlament.

Ćwierć wieku dyskusji

Ukraiński system emerytalny pierwszy raz poważnie zachwiał się w latach 1993-94, kiedy hiperinflacja zredukowała realną wartość emerytur o około 70 proc. Emeryci niemal z dnia na dzień stali się jedną z najbiedniejszych grup społecznych na Ukrainie, a ci którzy trzymali oszczędności w lokalnej walucie, tracili dorobek całego życia.

Już ćwierć wieku temu dostrzeżono potrzebę gruntownej reformy publicznego systemu (I filaru) funkcjonującego podobnie jak i w Polsce, na zasadach solidarności pokoleniowej. W 1997 r. powstała pierwsza grupa robocza, która miała opracować plan reform. W 1998 r. postanowiono o wprowadzeniu systemu składającego się z kilku filarów, w tym z filaru kapitałowego. W 2003 r. Verkhovna Rada Ukrainy przyjęła dwie najważniejsze ustawy emerytalne: „Prawo o Obowiązkowym Ubezpieczeniu Społecznym” oraz „Prawo o Niepaństwowych Emeryturach”.

Od tego czasu wielokrotnie modyfikowano obie ustawy i podwyższano, a nawet obniżano składki na ubezpieczenia społeczne, jak w 2015 r. kiedy zredukowano je z 40 proc. do zaledwie 22 proc., co miało spowodować wyjście pracodawców i pracowników z szarej strefy oraz wzrost dochodów dla budżetu z podatków. W 2016 r. zredukowano składki emerytalne z 35,2 proc. do 17,3 proc. Niestety obniżenie składek nie przyniosło spodziewanego efektu, a ukraiński odpowiednik naszego ZUS-u, czyli Narodowy Fundusz Ukrainy musiał być dofinansowywany z budżetu na poziomie ok. 6,1 proc. PKB w 2016 r. (143 mld hrywien) oraz 4,5 proc. PKB w 2017 r. (133 mld hrywien). Narodowy Fundusz Ukrainy wypłaca obecnie świadczenia 12 mln ukraińskich emerytów. W 2005 r. stworzono tzw. III filar emerytalny, czyli branżowe i korporacyjne fundusze emerytalne. Takich funduszy jest obecnie 62 i administrowane są przez 22 podmioty oficjalnie zarejestrowane na Ukrainie. W III filarze zarejestrowanych jest około 843 tys. Ukraińców, a ich aktywa liczone łącznie wynoszą około 2,5 mld hrywien., co daje niecałe 3 tys. hrywien na uczestnika, czyli około 100 euro.

W 2011 r. podwyższono wiek emerytalny kobiet z 55 do 60 lat (o 6 miesięcy każdego roku z perspektywą osiągnięcia pułapu 60 lat w 2021 r.), zaostrzono zasady przechodzenia na emeryturę urzędników państwowych oraz podwyższono obowiązkowy okres składkowy z 25 do 35 lat dla mężczyzn oraz z 20 do 30 lat dla kobiet.

Na czym mają polegać zmiany 

Reforma zakłada powstanie licencjonowanych firm zajmujących się zarządzaniem aktywami, które będą inwestować pieniądze przyszłych ukraińskich emerytów na rynku kapitałowym (max. do 40 proc. aktywów), w obligacje i bony skarbowe (do 50 proc.), obligacje ukraińskich firm (do 40 proc.), depozyty bankowe (do 50 proc.), akcje ukraińskich firm (do 40 proc.), w ziemię rolną (do 30 proc. według projektu Parlamentu) oraz w zagraniczne akcje i obligacje (max. do 20 proc. i nie więcej niż 10 proc. w jednym państwie) lub tylko do 10 proc. (projekt Nadzoru). Posłowie zakładają, że przyszli emeryci nie będą mieli wpływu na strategie inwestycyjne funduszy, natomiast Nadzór proponuje emerytom wybór pomiędzy strategiami: konserwatywną, zrównoważona oraz dynamiczną. Pieniądze osób powyżej 50 roku życia będą mogły być inwestowanie jedynie w konserwatywny sposób.

Oba projekty zarówno Nadzoru, jak i Parlamentu przewidują, że uczestnictwo w kapitałowych funduszach emerytalnych będzie obowiązkowe, ale z dywersyfikacją wieku przyszłych emerytów. Posłowie zapisali w projekcie ustawy (nr. 6677), że osoby poniżej 35. roku życia będą musiały przystąpić do nowego systemu, a Nadzór przewiduje ten obowiązek dla osób poniżej 60. roku życia, w tym dla samozatrudnionych.

Składka (czyli dodatkowe obciążenie) będzie leżało po stronie pracowników, a nie pracodawców i wyniesie 2 proc. pensji w pierwszym roku obowiązywania i będzie wzrastać co roku o 1 pkt proc. do 7 proc. (projekt Parlamentu) i aż do 15 proc. przy założeniu, że pensje będą wzrastać (Projekt Nadzoru). Nadzór proponuje bowiem żeby część wzrostu wynagrodzeń w przyszłości przeznaczano na stopniowe zwiększanie składek emerytalnych. Pobór składek ma być zcentralizowany, a obowiązek odprowadzania składek będzie spoczywał na Urzędzie Skarbowym.

Ciekawym zagadnieniem są koszty administracyjne przyszłych kapitałowych funduszy emerytalnych. Posłowie proponują, aby wyniosły one aż 3,5 proc. wartości aktywów (rocznie!), Nadzór proponuje 0,5 proc. wartości aktywów, co nie odbiegałoby od kosztów funkcjonowania polskich OFE.

Reforma emerytalna dyskutowana m.in. na Ukraińskim Forum Finansowym w Odessie, zorganizowanym pod patronatem agencji Bloomberg we wrześniu wzbudza spore zainteresowanie zarówno wśród ukraińskich banków, jak i podmiotów zagranicznych. Nieoficjalnie ukraińskimi funduszami kapitałowymi zainteresowane są m.in. giełdy, w tym GPW, licząc, że za ukraińskimi spółkami, które notowane są na naszym parkiecie, pójdą również przyszłe ukraińskie „OFE”, które mogłyby inwestować w polskie spółki.

Jakie są szanse na wprowadzenie w życie reformy emerytalnej na Ukrainie?

Parlament dyskutował wprowadzenie II filaru już w 2003 r., ale nie udało się osiągnąć porozumienia w tej kwestii. Natomiast rok 2019 jest na Ukrainie, podobnie jak i w Polsce, rokiem wyborczym. Ukraińcy wiosną wybiorą swojego prezydenta, a prawdopodobnie na jesieni – parlament. Trudno zatem spodziewać się głosowania w najbliższym czasie tak ważnej i wrażliwej społecznie kwestii, jak ustawy emerytalne. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy projekty wprowadzenia kapitałowych funduszy emerytalnych pochodzą z dwóch niezależnych ośrodków (Nadzór Finansowy oraz Parlament), i nie są projektami rządowymi.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły