• Ireneusz Paweł Karolewski

Varoufakis krytykuje niemieckie zarządzanie kryzysem w Europie

12.11.2016
Były minister finansów Grecji rozlicza Europę z antykryzysowych działań. Ocena Niemiec wypada najgorzej, ale nie są to jednak megalomańskie rozliczenia byłego polityka. Tytuł podparty jest solidną analizą ekonomiczno-polityczną.


„And the Weak Suffer what they Must? Europe, Austerity and the Threat to Global Stability” – książka byłego ministra finansów Grecji Yanisa Varoufakisa, jest w pewnym sensie kontynuacją jego poprzedniej publikacji z 2013 r.: „The Global Minotaur: America, Europe and the Future of Global Economy” (“Globalny Minotaur: Ameryka, Europa i Przyszłość Globalnej Gospodarki, 2013).

W obydwu tytułach chodzi bowiem o (nie)stabilność międzynarodowego systemu finansowego, błędy konstrukcyjne kapitalistycznej architektury finansowej po II wojnie światowej oraz rolę państw dominujących. W „ The Global Minotaur” to USA, w „And the Weak Suffer what they Must?” – Francja i Niemcy.

Nowa książka pokazuje przede wszystkim błędy strukturalne wspólnej waluty oraz kontrowersyjną rolę Niemiec w tzw. kryzysie greckim. Yanis Varoufakis mógłby równie dobrze zmienić podtytuł na „Jak Niemcy doprowadziły do zubożenia krajów Europy Południowej”, jako że publikacja jest w dużej mierze krytyką niemieckiego zarządzania kryzysem greckim. Zawiera też szereg zarzutów pod adresem Francji oraz tzw. trojki (nieformalnej instytucji składającej się z przedstawicieli Komisji Europejskiej, Europejskiego Banku Centralnego oraz Międzynarodowego Funduszu Walutowego, które negocjowały pomoc finansową dla Grecji w zamian za szereg reform).

Nie są to jednak megalomańskie rozliczenia byłego polityka. Mimo że „And the Weak …” zawiera fragmenty wspomnień (z dzieciństwa autora w czasach wojskowej dyktatury w Grecji w latach 1967-74), tytuł podparty jest solidną analizą ekonomiczno-polityczną, w której Varoufakis unika dogmatycznych diagnoz. Pomimo że ewidentnie sympatyzuje z lewicą i bierze w obronę społeczeństwa przed bankami i rządami, jest również krytyczny wobec europejskich ekspertów czy też schlebiających europejskim technokratom dziennikarzy ekonomicznych.

Dla porównania można przeczytać kompromitującą książkę – wywiad z prezydentem Francji François Hollandem „Un président ne devrait pas dire ça” (Prezydent nie powinien tego mówić) czy wybielającą własną politykę książkę obecnego ministra spraw zagranicznych Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera pod nieco pretensjonalnym tytułem “Europa is die Lösung: Churchils Vermächtnis” (Europa jest odpowiedzią: Dziedzictwo Churchila).

Błędy konstrukcyjne wspólnej waluty

Jedno z kluczowych zdań publikacji Varoufakisa to stwierdzenie, że grecki kryzys finansowy, który wybuchł w 2009 r. i zapoczątkował kilkuletni kryzys zadłużenia w strefie euro, tak naprawdę rozpoczął się w 1971 r. Wtedy upadł podtrzymywany przez USA globalny system sztywnych kursów walutowych (tzw. system z Bretton Woods), oparty na standardzie złota, według którego Bank Federalny USA wymieniał dolara amerykańskiego i wszystkie sztywno do niego podłączone waluty. Bretton Woods zagwarantował stabilizację i rozwój gospodarczy Europy Zachodniej, ale ceną była globalna dominacja dolara amerykańskiego.

W bloku państw zachodnich z amerykańską dominacją finansową największy problem miała Francja (zwłaszcza w okresie prezydentury De Gaulle’a), ponieważ Paryż czuł się zredukowany, pod względem geopolitycznym, do regionalnej potęgi trzeciej kategorii. Varoufakis przekonuje, że już w 1963 r. i 1964 r. Francja złożyła Niemcom „niemoralną propozycję” stworzenia wspólnej europejskiej waluty, która miałaby być przeciwwagą dla dolara i tym samym utrzymać francuskie imperialne ambicje w Europie Zachodniej. System Bretton Woods zależał w dużej mierze od gotowości banków centralnych państw europejskich do obrony oficjalnej ceny złota, sprzedając je po oficjalnej cenie 35 dol. za uncję. Wbrew ustaleniom Francja zaczęła skupować złoto (wzorem spekulantów walutowych), co było m.in. powodem decyzji USA o zrezygnowaniu w 1971 r. z przywiązania dolara do złota i wprowadzeniu płynnych kursów walutowych. Varoufakis argumentuje, że to właśnie wtedy powstała idea wspólnej waluty europejskiej i europejskiej wersji Bretton Woods.

Główna teza autora jest jednoznaczna: to nie przesłanki ekonomiczne były przyczyną powstania wspólnej waluty, lecz splot motywacji politycznych (od imperialnych ambicji Paryża do dewaluacyjnej niechęci kleptokracyjnych elit politycznych Włoch i Grecji). Dlatego projekt wspólnej waluty od samego początku miał poważne wady wrodzone. Kryteria przyjęcia do strefy euro okazały się zbyt łatwe do pokonania – kraje z presją inflacyjną czy zbyt dużym długiem publicznym mogły bez problemu spełnić tzw. kryteria z Maastricht za pomocą kilku trików księgowych. Varoufakis cytuje urzędnika greckiego banku centralnego, który przygotowywał Ateny do wejścia do strefy euro: ”Skopiowaliśmy wszystko, co wcześniej zrobili Włosi i dodaliśmy kilka trików zastosowanych przez Niemców. Kiedy grozili, że zawetują nasze wejście, my zagroziliśmy z kolei, że wyjawimy publicznie, jakie triki sami zastosowali”.

Te chciwe banki

Varoufakis opisuje mechanizm tzw. greckiego kryzysu, tłumacząc go ryzykownym zachowaniem inwestycyjnym banków europejskich, ale też polityką ratowania własnych banków przez Berlin i Paryż. Powstanie strefy euro radykalnie zmieniło kalkulacje finansowe europejskich banków. Niemieckie i francuskie banki rozpoczęły ofensywę kredytową na południu Europy. Od kiedy ryzyko dewaluacji walut narodowych przestało istnieć, zaś Unia Walutowa była „na zawsze” (nie istnieją bowiem procedury usunięcia kraju ze strefy euro) wytworzyła się specyficzna pokusa nadużycia, czyli kredytowania przez banki bez należytej oceny zdolności kredytowej podmiotów.

Przed wybuchem tzw. greckiego kryzysu Bruksela, Berlin i Paryż były przekonane, że bankructwo Lehman Brothers i amerykańskiego rynku subprime ich nie dotyczy. W 2009 r. okazało się, że niemieckie i francuskie banki zainwestowały miliardy w amerykańskie instrumenty pochodne, które straciły ponad 99 procent swojej wartości.

Potem okazało się, że również banki greckie, włoskie, hiszpańskie i irlandzkie czeka bankructwo. Dlatego Paryż i Berlin naciskały, by EBC pozwolił bankom strefy euro na emisję skryptu dłużnego (IOU). Mimo że skrypt dłużny był niemożliwy do upłynnienia na rynku, rządy zadłużonych państw gwarantowałyby jednak spłatę długu, zaś pod zestaw tej gwarancji ECB pożyczałby pieniądze niewypłacalnym bankom strefy euro. W konsekwencji rosło zadłużenie danego państwa, a niewypłacane banki były traktowane jako w pełni funkcjonalne.

Główny wniosek Varoufakisa jest taki, że tzw. pomoc EBC dla Portugalii, Irlandii, Grecji i Hiszpanii (PIGS) była pomocą dla niemieckich i francuskich banków. Spowodowało to dalsze pogłębienie zadłużenia krajów PIGS, ponieważ Berlin nie zgodził się na restrukturyzację długu Grecji, by nie zrealizować strat niemieckich banków. Miedzy 2009 a 2010 r. greckie obligacje skarbowe straciły 82 proc. wartości, co było kataklizmem dla niemieckich i francuskich banków, które posiadały greckie obligacje o wartości ok. 200 mld euro. W 2009 r. niemieckie banki miały w posiadaniu aż 704 miliardów euro długu krajów PIGS, czyli więcej niż cały kapitał niemieckiego systemu bankowego. W konsekwencji „europeizacja” kryzysu zadłużenia strefy euro była decyzją polityczną forsowaną przez Niemcy i Francję, a nie racjonalną decyzją ekonomiczną pomagającą krajom zadłużonym.

Zarządzanie kryzysem a polityka

Varoufakis nie przebiera w słowach, jeśli chodzi o presję, której została poddana Grecja, a później Portugalia i Hiszpania. Reformy, które wymusiła trojka, były według niego drastyczne i nieuzasadnione. Co więcej, doprowadziły do recesji i załamania gospodarczego w tych krajach. Jego zdaniem motywacja trojki była polityczna, pozbawiona ekonomicznej zasadności. Tzw. „fiskalny waterboarding” Grecji miał posłużyć jako straszak wobec Włoch, które – podobnie jak Grecja – opierały się reformom, ale jako większa gospodarka i kraj założycielski UE były o wiele ważniejsze systemowo. Surowa polityka trojki wobec PIGS doprowadziła do destrukcji podstawowych funkcji polityki społecznej, skazując te kraje na lata, a być może dekady wychodzenia z kryzysu.

Jednym z głównych, negatywnych bohaterów jest oczywiście niemiecki minister finansów Wolfgang Schäuble, określany przez autora jako „fiskalny pan i władca Europy”. Sprzeciwiał się restrukturyzacji długu greckiego, mimo że Niemcy w okresie powojennym skorzystały z redukcji długu publicznego przy pomocy USA. Negatywną ocenę dostaje również Jean-Claude Trichet, były szef EBC z początku kryzysu, który dogmatycznie realizował niemiecką wizję bezczynności EBC. Dopiero Mario Draghi okazał się bardziej odpowiedzialnym politykiem, który wbrew naciskom Bundesbanku, a nawet wbrew statutowi EBC, nadał tej instytucji nowe znaczenie. Mimo to, w ocenie Varoufakisa, instytucjonalny system bankowy UE jest nadal nie tylko poważnie dysfunkcyjny, ale też destabilizuje gospodarki wielu państw strefy euro. W oficjalniej terminologii Unia Bankowa ma rozwiązywać problemy finansowe obecnej UE, Varoufakis mówi jednak o toksycznym rozłamie („toxic disunion”) forsowanym przez Berlin.

Poza analizą ekonomiczną, były minister finansów Grecji podejmuje również kwestie legitymacji decyzji trojki czy dominacji Niemiec i Francji w UE. Autor ma czasami skłonność do efekciarskich cytatów i odniesień, ale pokazuje poważny problem UE, czyli jej technokratyczną legitymację, za którą często kryją się polityczne interesy poszczególnych państw.

Można nie zgadzać się z niektórymi wypowiedziami Varoufakisa czy jego skłonnością do idealizowania stanu greckiej demokracji (przeciwstawia on grecką demokrację triumwiratowi trojki lub despotyzmowi ECB), ale ta książka podejmuje szereg kwestii, przed którymi UE nie będzie w stanie uciec w najbliższym czasie. Jednym z nich jest problem asymetrii relacji między państwami członkowskimi. Tytuł książki jest cytatem z „Wojny Peloponeskiej” Tukidydesa, a dokładniej z dialogu melijskiego, w którym Ateńczycy chcą przekonać mieszkańców wyspy Melos, by przyłączyli się do Aten przeciw Sparcie. W przeciwnym wypadku wyspa zostanie zniszczona przez ateńskie wojska. “To silniejsi osiągają̨ swe cele, a słabsi ustępują”.

Ireneusz Paweł Karolewski jest profesorem nadzwyczajnym nauk politycznych w Centrum im. Willy Brandta na Uniwersytecie Wrocławskim w Polsce. Był stypendystą Fundacji Kościuszkowskiej w Centrum Studiów Europejskich Uniwersytetu Harvarda w 2014 r. oraz profesorem wizytującym w John F. Kennedy School of Government na tym uniwersytecie w roku 2015. Jego zainteresowania badawcze obejmują teorię społeczną i polityczną, zarządzanie w UE i unijną politykę zagraniczną. 


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test