Bankowe problemy gospodarki niemieckiej

29.11.2019
Gospodarka niemiecka mimo spowolnienia wciąż jest największą gospodarką Unii Europejskiej i czwartą gospodarką świata. Ale jej banki przeżywają kłopoty, co może wskazywać, że niemiecki system bankowy powinien zostać przebudowany.

fot. Envato


Niemieckie banki odgrywają większą rolę jako dostarczyciele kapitału niż fundusze inwestycyjne, czy emerytalne. To różni je od systemu anglosaskiego, zwłaszcza amerykańskiego, gdzie korporacje dużą część kapitału pozyskują na rynku poprzez emisję papierów wartościowych.

Niemiecki system bankowy składa się z trzech filarów. Pierwszy to prywatne instytucje kredytowe, które są nastawione na zysk.

Jest w nim kilka podgrup. Jedna z nich do tzw. „duże banki”(Grossbanken), które mają rozbudowane sieci oddziałów i oferują wszelkiego rodzaju usługi bankowe dla szerokiego spektrum klientów w Niemczech i za granicą. Kategoria ta jest używana przez Bundesbank do celów statystycznych.

Jest też około 200 mniejszych banków, zwanych w statystykach „bankami regionalnymi i innymi bankami komercyjnymi”. Pod względem sumy aktywów pierwszy filar stanowi około 40 proc. wszystkich aktywów niemieckich banków, przy czym dwie trzecie przypada na duże banki, a 1/3 na mniejsze.

Filar drugi to kasy oszczędnościowe (Sparkassen). Również składa się z dwóch części: 403 lokalnych banków oszczędnościowych i siedmiu regionalnych banków (Landesbanken). Wielkość ich aktywów jest podobna do banków prywatnych. Landesbanki to grupa banków częściowo lub całkowicie państwowych. Są zorganizowane regionalnie, a ich działalność polega głównie na bankowości hurtowej.

Filar trzeci to grupa ponad tysiąca banków spółdzielczych. Są to zwykle małe banki lokalne, choć w tej grupie jest też DZ Bank AG Deutsche Zentral-Genossenschaftsbank – niemiecki, spółdzielczy bank zrzeszający z siedzibą we Frankfurcie nad Menem.

Specyfika sektora finansowego

W Niemczech istnieją także inne banki, takie jak hipoteczne, stowarzyszenia budowlano-pożyczkowe, a także banki specjalne, jak należący do państwa KfW (Kreditanstalt für Wiederaufbau), obecnie trzecia co do wielkości grupa bankowa.

KfW to bank rozwoju z siedzibą we Frankfurcie nad Menem. Został założony w ramach Planu Marshalla. 80 proc. udziałów w KfW posiada niemiecki skarb państwa, a 20 proc. kraje związkowe. Do zadań KfW należy wspieranie małych i średnich przedsiębiorstw, modernizacja domów mieszkalnych, kształcenie i doskonalenie zawodowe, finansowanie projektów rozwoju infrastruktury na szczeblu gmin, wspieranie finansowania eksportu, a także ochrony środowiska naturalnego i klimatu.

Kasy oszczędnościowe i spółdzielcze są ograniczone geograficznie. Ich regulamin pozwala udzielać pożyczek klientom zamieszkałym tylko w tym okręgu administracyjnym, w którym znajduje się bank. Mają prosty model biznesowy – przyjmują depozyty i udzielają pożyczek, choć coraz częściej inwestują w papiery wartościowe.

Trzy największe banki komercyjne w Niemczech kontrolują tylko 15 proc. bankowości detalicznej.

Trzy największe banki komercyjne w Niemczech (Deutsche Bank, Commerzbank i HypoVereinsbank) kontrolują łącznie tylko około 15 proc. rynku bankowości detalicznej. 403 Sparkassen, w większości należących do lokalnych gmin i działających na zasadzie non-profit, miały w 2016 r. 37 proc. udziału w rynku detalicznym i 28 proc. udziału w rynku pożyczek lokalnych. Banki spółdzielcze miały 27 proc. udziału w rynku detalicznym.

Rosnącym segmentem bankowym są tak zwane Direktbanken (banki bezpośrednie, fintechy), które nie mają oddziałów i oferują tańszą bankowość – online i/lub za pośrednictwem aplikacji na smartfony. Przykładem są Comdirect, DKB Cash, 1822direkt, N26, O2 Banking i netbank.

Taka struktura systemu bankowego jest w Europie wyjątkowa. Podobna występuje tylko w Austrii. Silna rola państwa w systemie bankowym jest przedmiotem debaty publicznej. Niemcy przez wiele lat z dumą podkreślali, że istnienie małych, regionalnych banków pozytywnie wpływa na lokalną gospodarkę, a ingerencje rządu są korzystne dla małych i średnich firm, które nie otrzymałyby kredytu na normalnych, rynkowych zasadach. Stabilizuje to gospodarkę i działa antycyklicznie.

Ale kryzys dużych banków pokazuje, że niemiecki system bankowy ma poważne wady. Silny sektor Sparkassen, działających lokalnie i niewalczących o klienta sprawia, że w bankach niemieckich brakowało bodźców do podniesienia wydajności oraz innowacji. Brak konkurencyjnej presji zahamował unowocześnianie całego sektora. Zaangażowanie państwa w bankowość sprawiło, że decyzje kredytowe często były podejmowane w oparciu o kryteria polityczne.

Kryzys landesbanków

Landesbanki pojawiły się w połowie lat 50. XX wieku, kiedy kraje związkowe w ówczesnych Niemczech Zachodnich zaczęły emitować obligacje i potrzebowały instytucji, które by je rozprowadzały wśród inwestorów. Dzięki nim kraje związkowe i gminy mogły budować infrastrukturę, finansując ją długiem.

Landesbanki to instytucje prawa publicznego. Oznacza to, że państwo (kraje związkowe) gwarantuje ich zobowiązania. Dzięki temu były w stanie bardzo tanio się refinansować. To była podstawowa przewaga nad bankami prywatnymi.

Niemcy blisko recesji, ale przyszły rok może być lepszy

Banki prywatne złożyły więc skargę do Komisji Europejskiej i w 2001 roku doszło do porozumienia między Komisją UE a rządem niemieckim. W uproszczeniu polegało na tym, że odpowiedzialność właścicieli landesbanków istniała jedynie w przypadku zobowiązań zaciągniętych do 2005 r. i na okres krótszy niż 10 lat. Oznaczało to koniec modelu biznesowego landesbanków, gdyż gwarancje ustały w roku 2015.

Landesbanki wiedząc, że ich uprzywilejowana pozycja się skończy, rozszerzyły w latach 2004 i 2005 operacje refinansujące, inwestując w branżę deweloperską i w obsługę klientów korporacyjnych, często wysokiego ryzyka. Jakość portfela kredytowego gwałtownie się pogorszyła, zaś suma bilansowa rosła. Landesbanki stały się, oprócz trzech czołowych banków komercyjnych, największymi bankami w Niemczech.

Na początku XXI wieku przeprowadzono kilka fuzji i przejęć landesbanków. Należące do krajów związkowych Szlezwik-Holsztyn i Hamburg połączyły się w 2002 r., tworząc HSH Nordbank. W 2004 roku Landesbank Rheinland-Pfalz został przejęty przez Landesbank Baden-Württemberg (LBBW).

Powodem kryzysu landesbanków było to, że zarządy nie rozumiały ryzyka inwestycji.

Wada modelu biznesowego ujawniła się po 2007 r., gdy rozpoczął się kryzys na rynku kredytów subprime. Okazało się, że banki krajów związkowych zainwestowały znaczną część płynnych środków w produkty strukturyzowane w USA, a także w Hiszpanii i Irlandii. Musiały więc wpisywać w straty inwestycje w ryzykowne instrumenty, przez co ich kapitał gwałtownie się kurczył i był niewystarczający do prowadzenia normalnej działalności. Powodem kryzysu był brak profesjonalizmu ze strony zarządów, które nie rozumiały ryzyka inwestycji. Wielu menedżerów landesbanków miało doświadczenie tylko z sektora publicznego, a ich kariery były kształtowane bardziej przez polityczne i osobiste relacje niż kompetencje zawodowe.

Przykładem tego, jak politycy doprowadzili do bankructwa banku jest historia Landesbank Sachsen (Sachsen LB), założonego w 1992 roku przez Saksonię i regionalny holding oszczędnościowy „Sachsen-Finanzgruppe”.

Pomysłodawcą i pierwszym prezesem banku był polityk CDU Georg Milbradt, jednocześnie minister finansów Saksonii, a od 2002 roku premier. Od 2001 roku zarządem banku kierował Thomas de Maizière, który później został federalnym ministrem obrony.

Na początku XXI wieku bank zaczął inwestować w ryzykowne instrumenty strukturyzowane. Zamiast finansować małe, regionalne firmy Sachsen LB prowadził 80 proc. swojej działalności za granicą.

Tymczasem z powodu zniesienia gwarancji państwa, wzrosły koszty refinansowania, a agencje obniżyły rating kredytowy. W banku dochodziło do wielu drobnych skandali, opisywanych przez media. Nie one jednak były przyczyną kryzysu, ale niekompetentny zarząd, mianowany przez Milbradta i jego politycznych kolegów.

W czerwcu 2005 r. skarb państwa musiał dokapitalizować bank sumą 300 mln euro. Mimo to w sierpniu 2007 r. nastąpiło załamanie. Irlandzka spółka zależna udzieliła nieograniczonej gwarancji swojej spółce celowej Ormond Quay. Obejmowała 17 miliardów euro zainwestowanych na rynku nieruchomości w USA. Niedługo potem Sachsen LB został sprzedany Landesbank Baden-Württemberg, żeby uniknąć bankructwa.

Kryzys zmusił rząd niemiecki do pomocy także innym landesbankom i bankom komercyjnym. Otrzymały ją: IKB Deutsche Industriebank, Landesbank Sachsen, Landesbank BadenWürttemberg, Bayern LB, Sparkasse KölnBonn, Sicherungseinrichtungsgesellschaft (Fundusz Stabilizacji Rynku Finansowego, SdB), West LB, Nord LB, HSH Nordbank, Commerzbank, Hypo Real Estate (HRE).

HRE jest drugim co do wielkości pożyczkodawcą nieruchomości komercyjnych w Niemczech. Powstał w 2003 r., a w latach 2007-2009 był ratowany przez Bundesbank oraz inne instytucje publiczne. Władze niemieckie udzieliły gwarancji w wysokości 35 mld euro, a w następnym roku podniesiono je do 60 mld euro. Ostatecznie, aby ratować bank przed bankructwem znacjonalizowano go.

Na równi pochyłej

Po II wojnie światowej przez wiele lat działały w Niemczech 3 duże banki komercyjne, mające ponad 100-letnią tradycję: Deutsche Bank (założony w Berlinie w 1870 r.), Dresdner Bank (założony w Dreźnie w 1872 r.) i Commerzbank (założony w Hamburgu w 1870 r.)

Duże niemieckie banki pełniły funkcje „domowych banków” korporacji. Miały bliskie relacje z klientami korporacyjnymi, posiadały pakiety akcji, a z kolei korporacje niefinansowe miały akcje dużych banków. Sytuacja ta zaczęła się zmieniać na przełomie wieku XX i XXI.

W marcu 2000 roku zapowiedziano fuzję największego banku Deutsche Banku z numerem 3 – Dresdner Bankiem. Miała powstać największa grupa finansowa na świecie. Menedżerowie obu banków zapowiadali, że to pierwszy krok w stronę dalszej ekspansji.

Był to czas wielkich fuzji bankowych w USA, Japonii i Europie. Sprzyjali jej niemieccy politycy, widząc awans niemieckiej bankowości do światowej ekstraklasy. Zaledwie miesiąc po ogłoszeniu umowy o utworzeniu największego banku na świecie negocjacje zakończyły się niepowodzeniem. Prezesa Deutsche Banku Rolfa-Ernsta Breuera oskarżono o dyletanctwo, a cała transakcja została uznana za porażkę niemieckiej bankowości. Breuer podał się do dymisji.

Od tego czasu sytuacja Dresdner Banku systematycznie się pogarszała. Latem 2001 Dresdner Bank został przejęty przez Allianz (gigant ubezpieczeniowy) za niecałe 30 mld euro. Siedem lat później Allianz odsprzedał Dresdner Commerzbankowi za 9,8 mld euro. Tuż po tym przejęciu wybuchł światowy kryzys finansowy i państwo musiało ratować Commerzbank.

Niemieckie banki przegrywają z fintechową konkurencją

W 2009 roku państwowy Fundusz Stabilizacji Rynku Finansowego przejął 25 proc. (plus jeden) udziałów w Commerzbanku za 1,8 miliarda euro i zapewnił dodatkowe 8,2 miliarda euro w cichych udziałach, które przejął rząd. Do dziś państwo posiada ok. 15 proc. akcji Commerzbanku.

W 2005 roku piąty największy bank niemiecki mający siedzibę w Monachium – Bayerische Hypo- i Vereinsbank został przejęty przez włoską instytucję finansową Unicredit SpA. Transakcja została ostatecznie sfinalizowana w styczniu 2007 r. Bank funkcjonuje obecnie pod nazwą HypoVereinsbank.

Kolejna nieudana fuzja

W połowie marca 2019 roku Deutsche Bank i Commerzbank rozpoczęły rozmowy na temat fuzji, która miała być ostatnią próbą stworzenia krajowego czempiona, mogącego konkurować z gigantycznymi, amerykańskimi bankami inwestycyjnymi.

Fuzję zdecydowanie popierał rząd niemiecki, który dawał do zrozumienia, że chce utrzymać finansowanie niemieckich małych i średnich przedsiębiorstw w rękach niemieckich.

Pod koniec kwietnia rozmowy zostały przerwane. Kierujący Deutsche Bankiem Christian Sewing oświadczył, że zarządzanie procesem łączenia spowodowałoby dodatkowe ryzyko i koszty, które nie zostałyby zrekompensowane potencjalnymi korzyściami. Podobnego zdania był dyrektor generalny Commerzbanku, Martin Zielke, który stwierdził, że potencjalne korzyści nie uzasadniają dodatkowych kosztów.

Podstawowym problemem obu banków jest to, że niemiecki rynek kredytów konsumpcyjnych i kredytów dla małych i średnich firm jest zdominowane przez quasi-publiczne kasy oszczędnościowe. Utrudnia to komercyjnym kredytodawcom zarabianie pieniędzy, nawet jeśli są częścią jednej z najpotężniejszych gospodarek świata.

Największy polski bank jest wart niewiele mniej niż największy bank niemiecki.

W przeszłości zarządy obu banków popełniły poważne błędy. W maju 2007 roku kurs akcji Deutsche Banku przekroczył 116 euro, 13 listopada 2019 wynosił 6,7 euro. Przed wybuchem kryzysu kapitalizacja banku wynosiła 53,2 mld euro – dziś zaledwie 14,39 mld euro. Dla porównania – kapitalizacja PKO BP to 11,3 mld euro. Największy polski bank jest wart niewiele mniej niż największy bank niemiecki, który przed kilkunastu laty aspirował do pozycji nr 1 na świecie.

Pod koniec 2006 roku Commerzbank wart był 19 mld euro, dziś 7,15 mld euro, mimo potężnego dokapitalizowania przez państwo. Jego akcje od maja 2007 do listopada 2019 straciły 98,5 proc. wartości.

Kryzys Deutsche Banku wynikał z wielu powodów. Przez wiele lat przychody banku malały, zaś zarządowi nie udawało się zredukować kosztów. Agencje ratingowe obniżały oceny wiarygodności, co powodowało wzrost kosztów finansowania.

Deutsche Bank zbyt mało inwestował w najnowsze technologie, co odbijało się na niskiej produktywności. Kilkakrotnie był obciążany dużymi karami pieniężnymi, między innymi za wprowadzanie w błąd inwestorów w 2008 roku (zawarł ugodę, w ramach której zapłacił w 2017 roku 7,2 mld dolarów).

W lipcu b.r. ukazała się informacja, że Departament Sprawiedliwości USA bada, czy Deutsche Bank naruszył przepisy dotyczące zagranicznej korupcji i prania pieniędzy przy współpracy z malezyjskim funduszem państwowym 1Malaysia Development Berhad (1MDB).

Rosyjscy przestępcy powiązani z Kremlem i FSB wykorzystali Deutsche Bank „piorąc” 20 mld dolarów.

W latach 2010–2014 rosyjscy przestępcy powiązani z Kremlem i FSB wykorzystali Deutsche Bank do przeniesienia pieniędzy na Zachód, „piorąc” co najmniej 20 mld dolarów w operacji o nazwie Global Laundromat.

W raporcie z 2017 roku Deutsche Bank twierdził, że był całkowicie nieświadomy oszustwa. Sprawa była kolejnym ciosem dla reputacji. Bank cały czas traci udział w rynku bankowości korporacyjnej i inwestycyjnej. Zerowe stopy procentowe sprawiają, że dochody odsetkowe są bardzo niskie.

Christian Sewing, który został CEO Deutsche Banku w kwietniu 2018 roku, stara się redukować koszty i ograniczać działalność na mniej obiecujących rynkach. W I kwartale b.r. zatrudniał 91.500 pracowników, o 4 tys. mniej niż gdy obejmował stanowisko.

Jego strategia polega na większym zaangażowaniu w zarządzanie gotówką dużych firm i rezygnacji z działalności nieprzynoszących zysków. Ma zamiar utworzyć osobną spółkę, tzw „zły bank”, który przejmie niepracujące aktywa i sprzeda je lub zrestrukturyzuje. Rynek na razie nie daje Sewingowi dużych szans. Gdy obejmował stanowisko akcje banku kosztowały ponad 11 euro, dziś są niemal o połowę tańsze.

„Ujemne stopy procentowe, rosnące regulacje, słabsza gospodarka i silna konkurencja – wszystko to sprawia, że wyzwania stojące przed bankami są ogromne” – powiedział niedawno na konferencji prasowej Martin Zielke, dyrektor wykonawczy Commerzbanku. Akcjonariusze domagają się poprawy rentowności.

Sposobem ma być, według strategii banku opublikowanej w końcu września, sprzedaż niektórych aktywów zagranicznych, w tym udziałów w polskim mBanku i zainwestowanie zebranych środków w innowacyjne rozwiązania.

Tyle że mBank jest obecnie jednym z najbardziej innowacyjnych banków w grupie Commerzbanku, co więcej – jest też bardziej rentowny. W 2018 roku zwrot na aktywach (ROA) Commerzbanku wynosił 0,18 proc., podczas gdy mBanku ponad 0,90 proc.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test