VAT niższy za dwa lata, jak dobrze pójdzie

W programie wyborczym partii rządzącej można wyczytać zapowiedź zaledwie jednego kroku zmierzającego do obniżenia podatków. Mówi się w nim mianowicie o obniżeniu od 2014 roku stawki podstawowej VAT do 22 proc. Czyli, gdyby wybory wygrała Platforma Obywatelska, w grę wchodzi jedynie powrót do stawki, która obowiązywała do końca 2010 roku.
VAT niższy za dwa lata, jak dobrze pójdzie

5-proc. stawka VAT na książki podniosła ich ceny nawet o 20 proc. (CC BY-ND Emily Carlin)

Obecna sytuacja ekonomiczna i stan finansów publicznych nie pozwalają dziś na obniżanie podatków. Nie tylko zresztą w Polsce. Dużym sukcesem na tle tego co dziej się dziś w Unii, będzie nie obniżenie, ale utrzymanie podatków na obecnym poziomie. Większość państw zwiększa dziś podatki. Polska powinna się przed taką ewentualnością bronić jak najdłużej. Chociażby z tego powodu, że dziś nasza atrakcyjność podatkowa jako kraju rośnie. A i tak już byliśmy dotychczas podatkowo konkurencyjni wobec dużych gospodarek unijnych.

W zapowiedzi uderza, że mowa jest o powrocie tylko do „starej” stawki podstawowej. W programie nic nie mówi się o stawkach obniżonych VAT. To bardzo ciekawe. Musimy przecież pamiętać, że dla wielu towarów i usług podniesiono w 2011 roku też stawkę obniżoną z 7 do 8 proc., lub też z 0 i 3 proc. do 5 proc. Co dalej ze stawkami preferencyjnymi? Czy także w 2014 r. pozostaną one na poziomie dziś obowiązującym, a zarazem wyższym niż w 2010 roku? Część z nich z pewnością tak. Było to już zresztą jasne w momencie uchwalenia nowelizacji VAT pod koniec ubiegłego roku.

Podnosząc stawki VAT na początku tego roku rząd zapowiadał, że jest to zabieg czasowy. Okres przejściowy miał trwać trzy lata. Czyli od 2011 do końca 2013 roku. Zostało to zresztą wpisane w ustawie nowelizującej VAT. Oznacza to, że za nieco ponad dwa lata – jeśli wierzyć temu, co wynika obecnie z przepisów – podwyższone w tym roku stawki VAT powinny wrócić do poprzedniej wysokości. Z jednym wszakże wyjątkiem. Na stałe pozostanie już stawka 5 proc. Dwie pozostałe nowe stawki, a zatem 8 i 23 proc., mają obowiązywać tylko do końca 2013 roku.

Sytuacja będzie inna jeśli wcześniej Polska przekroczy tzw. progi ostrożnościowe przewidziane dla poziomu zadłużenia finansów publicznych w relacji do PKB. Gdyby tak się stało, możemy doświadczyć dwóch kolejnych podwyżek stawek VAT o jeden punkt procentowy, aż do unijnego maksimum, czyli 25 proc. Jednak nawet i w tym przypadku, wszystko powinno wrócić do punktu wyjścia 1 stycznia 2014 r. Wówczas powinny zacząć obowiązywać stawki VAT w wysokości 22, 7 i 5 proc.

Poza stawką 5-proc. oznacza to oczywiście powrót do tego, co obowiązywało przed podwyżką VAT. Wszystko jednak pod warunkiem, że rząd nie zdecyduje się na przedłużenie czasu stosowania nowych stawek (wymagałoby to jednak akceptacji parlamentu, bo konieczna byłaby nowelizacja przepisów rangi ustawowej). To jednak oznaczałoby, że rząd (jeśli będzie to nadal rząd tej samej partii) oblewa egzamin z wiarygodności.

W tym kontekście, wpisanie do programu Platformy Obywatelskiej powrotu w 2014 r.  jedynie do podstawowej stawki VAT sprzed podwyżki należałoby uznać, za hasłowe uproszczenie, które stanowi jedynie zapowiedź, że w przypadku utrzymania władzy, rząd nie zrezygnuje z wpisanego już do przepisów powrotu do „starych” stawek VAT.

Autor jest zastępcą redaktora naczelnego Dziennika Gazety Prawnej

5-proc. stawka VAT na książki podniosła ich ceny nawet o 20 proc. (CC BY-ND Emily Carlin)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Zegar odlicza dni do końca stawek LIBOR

Kategoria: Analizy
W wydanym w marcu komunikacie brytyjski organ nadzoru ostatecznie potwierdził, że era stawek LIBOR dobiega końca. W ciągu kilku najbliższych miesięcy okaże się, czy system finansowy przygotował się na pożegnanie z jednym z najważniejszych wskaźników referencyjnych na świecie.
Zegar odlicza dni do końca stawek LIBOR

Transport morski szybko nie stanieje

Kategoria: Analizy
Dawno już tak niewielu nie psuło humoru tak licznym, jak obecnie. Mowa o armatorach kontenerowców, którzy żądają niebotycznych stawek za transport od nadawców ładunków, czyli - sięgają do kieszeni wszystkich konsumentów.
Transport morski szybko nie stanieje