Międzynarodowe przepływy danych zaczynają dominować

27.01.2017
Globalne przepływy towarów, usług, finansów, ludzi i danych podniosły światowy PKB o co najmniej 10 proc. w ciągu minionej dekady. Przepływy danych przyczyniają się do wzrostu PKB w stopniu niemal równym wartości globalnej wymiany handlowej towarów fizycznych i usług.


Literatura dotycząca globalizacji ma już długą historię i koncentruje się głównie na międzynarodowej wymianie handlowej towarów fizycznych i usług. Ostatnio w literaturze daje się zauważyć powrót do zainteresowania pytaniem, czy intensywniejsza wymiana handlowa towarów i usług prowadzi do większego wzrostu działalności gospodarczej, w większym stopniu sprzyjającego włączeniu społecznemu (por. na przykład wczesne prace Rodrik 1997 i dowody z następstw Rundy Urugwajskiej GATT w publikacji Estevadeordal i Taylor 2013).

Nie ulega wątpliwości, że jest to istotna debata, jednakże może ona pomijać inny pojawiający się w międzynarodowych przepływach fenomen, a mianowicie niedawną eksplozję transgranicznych przepływów cyfrowych.

Na przestrzeni około 25 lat Internet stał się integralną częścią naszego życia, łącząc miliardy użytkowników i firm na całym świecie. Od Amazona zaczynając, po platformy chińskie, jak Alibaba, widać wyraźnie, że przepływy danych eksplodują w skali międzynarodowej. To coś więcej niż tylko transakcje; obejmują one również informację, wiedzę i komunikację pomiędzy przedsiębiorstwami. Na przykład Rio Tinto przesyła dane w sposób ciągły ze swoich kopalń, zakładów przetwórczych i floty pojazdów do swoich centrów, gdzie analitycy monitorują działania w czasie rzeczywistym i zapobiegają opóźnieniom w produkcji. Giganci energetyczni, BP i Shell, wykorzystują technologię „internetu rzeczy” (ang. „Internet of Things”) w celu poszukiwania rezerw i śledzenia wydobycia dookoła świata.

Kluczowym problemem dla ekonomistów jest uzyskanie jasnego wyobrażenia o tych przepływach danych. Pomimo, iż szereg badaczy zaczęło podejmować wyzwanie mierzenia transgranicznych przepływów danych (np. Meltzer 2014), dowody są nadal w najlepszym razie niepotwierdzone. W ostatnich badaniach McKinsey Global Institute (MGI) podjęliśmy wyzwanie i próbowaliśmy uzyskać jak najbardziej wszechstronny obraz omawianych kwestii (Mankyika i in. 2016).

Wzmożony wzrost przepływów danych

Wyliczyliśmy miarę wolumenu wszystkich przepływów, w bitach na rok, przechodzących przez Internet publiczny lub przez cyfrowe sieci prywatne. Dla celów tych obliczeń zastosowaliśmy najszersze zestawy danych prywatnych gromadzone przez Tele-geography, firmę prywatną, która śledzi przepustowość i wykorzystanie globalnej sieci podmorskich światłowodów.

Stwierdziliśmy, że od roku 2005 wolumen przepływów danych mierzony w terabitach na sekundę wzrósł 45-krotnie w ciągu dekady, osiągając szacunkowy poziom 400 terabitów na sekundę do końca roku 2016. Kontrastuje to z faktem, że w tym samym okresie wartość tradycyjnych przepływów towarów fizycznych i usług osiągnęła zaledwie tempo wzrostu światowego nominalnego PKB. Część tego wzrostu wynika z tego, że jednostki informacji cyfrowej stają coraz bardziej wzbogacone i przechodzą na infrastrukturę szerokopasmową. Jednakże, opowieść o szerokiej skali wzrostu przepływów jest nadal aktualna.

Intensywność przepływów cyfrowych zależy od bazowych towarów i usług. Około 12 proc. fizycznego obrotu towarami, który praktycznie nie istniał 20 lat temu, jest obecnie prowadzone za pośrednictwem międzynarodowego handlu elektronicznego B2C (pomiędzy przedsiębiorstwem a konsumentem) i B2B (pomiędzy przedsiębiorstwami). W Chinach już blisko 20 proc. importu i eksportu odbywa się na platformach cyfrowych – co stanowi wartość udziału handlu cyfrowego w handlu ogółem blisko dwukrotnie wyższą niż w Europie.

Ten odsetek przepływów cyfrowych istotnie rośnie, kiedy produkt bazowy jest zdigitalizowany – ponad 30 proc. komunikacji międzynarodowej na całym świecie w 2016 r. odbywało się poprzez Skype, natomiast wśród renomowanych firm medialnych i rozrywkowych blisko 80 proc. przepływu bitów pochodzi ze źródeł międzynarodowych w przypadku Financial Times, 60 proc. w przypadku BBC i do 50 proc. w przypadku NewsFeed i Netflix.

Transgraniczne przepływy danych nie są przepływami tradycyjnymi

Transgraniczne przepływy danych różnią się od przepływów tradycyjnych pod względem trzech zauważalnych cech:

  • Bardziej globalne – przepływy danych rozprzestrzeniają się dalej. Wbrew powszechnemu stwierdzeniu, że „świat jest płaski”, duża część handlu zawsze miała miejsce w ramach krajów (Valeriano Martínez i in. 2017). To podejście zwane „home bias” (skłonność do inwestowana na własnym rynku krajowym) jest ograniczane przez internet, ponieważ odlegli kupujący i sprzedający mogą się łatwo łączyć za pomocą kilku kliknięć. W naszym badaniu potwierdziliśmy wyniki innych badań, z których wynika, że „home bias” w odniesieniu do handlu fizycznego odpowiada za mniej więcej połowę handlu cyfrowego (Lendle i in. 2012).
  • Większy poziom włączenia społecznego: udział MŚP w handlu globalnym jest bardziej powszechny. Duża część globalizacji wymiany fizycznej koncentruje się w rękach małej liczby największych międzynarodowych firm. Okazuje się również, że istotna część handlu elektronicznego odbywa się poprzez bardzo duże portale handlu elektronicznego, takie jak Alibaba, Amazon, eBay, Flipkart i Rakuten. Nowością jest fakt, że te firmy przekształciły się również w główne rynki, które goszczą miliony małych przedsiębiorstw na całym świecie i przekształcają je w „międzynarodowych mikroeksporterów”. Na przykład w próbie 18 krajów, od 88 proc. do 100 proc. sprzedających przez eBay stanowią eksporterzy, natomiast tylko jedna na dziesięć małych firm eksportuje kanałami fizycznymi (Lendle 2012).
  • Duża dynamika globalna: transgraniczna sieć danych pozostaje skoncentrowana, ale szybko się rozwija i przesuwa na Wschód. Międzynarodowe przepływy danych o przepływach fizycznych mogą być analizowane jako sieć społeczna łącząca kraje. O ile transgraniczna sieć danych jest pozytywnie skorelowana z siecią zbudowaną z przepływów fizycznego obrotu towarami i usługami, korelacja ta jest słabsza niż sugerują to wcześniejsze badania (np. Barnett i in. 2001) W rzeczywistości jest wystarczająco słaba, aby wykazać, iż sieci danych globalnych mają swoją własną dynamikę.

Przedstawiamy nasze dane szacunkowe dotyczące zarówno poziomu transgranicznych przepływów danych per capita według krajów – który mierzy względny udział kraju w przepływach globalnych – jak i wektor własny przepływów danych krajowych – który mierzy, na ile centralną pozycję zajmuje dany kraj pod względem udziału w transgranicznych przepływach danych.

Zasadniczo, transgraniczne dane per capita rosną na średnim poziomie 50 proc. rocznie na kraj, co potwierdza ogromną dynamikę przepływów danych na rzecz globalizacji. Odchylenie według krajów jest również stosunkowo duże, przy czym ilość terabitów per capita w Holandii jest dwukrotnie wyższa niż poziom w USA lub Wielkiej Brytanii, co odzwierciedla pozycję Holandii jako międzynarodowego węzła danych B2B.

Ponadto, tylko kilka krajów ma bardzo wysoką miarę pozycji centralnej, co wskazuje na fakt, że sieć danych transgranicznych jest nadal bardziej skoncentrowana niż sieć tradycyjnych fizycznych przepływów towarów i usług (Hausman i Hidalgo 2011). Jest ona również nadal raczej niezrównoważona, co odzwierciedla przewagę USA w przyjmowaniu i korzystaniu z technologii internetowych.

Jednakże, sieć ta stosunkowo szybko się zmienia. W stosunku do stanu odnotowanego 15 lat temu, centralna pozycja USA słabnie. Środek ciężkości przesuwa się na Wschód, do dużych krajów europejskich, takich jak Niemcy i Wielka Brytania. W Europie zaczyna się również rozwijać nowy porządek: jesteśmy świadkami silnego udziału Holandii, Europa Południowa zaledwie nadąża, a małe kraje Północy, takie jak Belgia, przesuwają się coraz bardziej na peryferia sieci danych transgranicznych.

Wreszcie, godna zauważenia jest również silniejsza pozycja krajów azjatyckich, a zwłaszcza Chin/Hongkongu i Singapuru. Umocnienie ich pozycji jest dobrze skorelowane ze wzrostem udziału Azji w światowym handlu cyfrowym.

Duża wartość pochodząca z przepływów danych transgranicznych

Ten zalew danych może zmieniać charakter globalizacji – a zatem kwestią zasadniczą jest oszacowanie jego wkładu w rozwój gospodarczy. W pierwszym podejściu oszacowaliśmy prosty model produkcji, w którym wzrost PKB kraju jest związany z jego zasobami kapitału i siły roboczej, zwiększanymi poprzez zmienną utajoną wzrostu łącznej produktywności, która zgodnie z naszymi założeniami jest pozytywnie związana z wszystkimi rodzajami przepływów międzynarodowych. Ideą leżącą u podstaw tego założenia jest fakt, że globalizacja działa jako główny kanał efektywności dla krajów uczestniczących w przepływach międzynarodowych, na przykład poprzez lepszą alokację zasobów lub jeszcze lepszą skalę.

Zalew danych może zmieniać charakter globalizacji. Do 2014 r. przepływy danych transgranicznych odpowiadały mniej więcej za 3,5 proc. łącznego światowego PKB.

Zebraliśmy dane z ponad 150 krajów za 20 lat, dotyczące sześciu rodzajów przepływów transgranicznych: fizyczne przepływy towarów i usług, przepływy FDI, przepływy finansowe, przepływy migracji siły roboczej i przepływy danych mierzone w bitach. Z uwagi na fakt, że według największego prawdopodobieństwa przepływy są wzajemnie skorelowane, w pierwszej kolejności ograniczyliśmy się do analizy przepływów zasadniczych komponentów i stwierdziliśmy, że największy czynnik odpowiadał za poziom do 60 proc. odchyleń w przepływach, przy czym wszystkie przepływy były pozytywnie skorelowane z tym czynnikiem. Wśród czynników, ten czynnik podstawowy był również jedynym czynnikiem statystycznie (i, zgodnie z oczekiwaniami, pozytywnie) związanym ze wzrostem gospodarczym kraju.

Szacując wspólny przekrojowy model kointegracji oparty na seriach czasowych dla wzrostu PKB, stwierdzamy, że globalne przepływy towarów, usług, finansów, osób i danych łącznie podniosły światowy PKB w ostatniej dekadzie o co najmniej 10 proc., dodając PKB w wysokości 8 bilionów dol. do roku 2015. Co jeszcze bardziej istotne i co jest częściowo efektem istotnego wzrostu w liczbie bitów danych transgranicznych w skali międzynarodowej, wartość przepływów danych osiągnęła prawie wartość globalnego handlu towarami fizycznymi. Do 2014 r. przepływy danych transgranicznych odpowiadały za 2,3 bln dol. tej wartości lub, mniej więcej, 3,5 proc. łącznego PKB światowego.

Te szacunki są tylko pierwszym wzorcem odniesienia, który będzie wymagać dalszej weryfikacji. Jednakże podkreślają one znaczenie przepływów danych globalnych dla gospodarek jako całości. Uwypuklają również nowe elementy do rozważenia przez ekonomistów, decydentów i przedsiębiorstwa. Uwzględniając istotny wkład w PKB, rządy muszą zająć się bieżącymi problemami, takimi jak swobodne przepływy danych, bezpieczeństwo cybernetyczne i prywatność. Muszą również lepiej kontrolować przepływy poprzez międzynarodową standaryzację systemów płatności jednolitej, standaryzację protokołów „Internetu rzeczy”, koordynację kwestii podatkowych i zintegrowaną logistykę.

Po stronie biznesu największe platformy cyfrowe na świecie – od rynków handlu elektronicznego po sieci mediów społecznościowych – stały się globalne w ciągu zaledwie kilku lat, ale pomimo iż ich koncentracja może być problemem, zgromadziły one również setki milionów firm, które mogą skorzystać z lepszych szans eksportowych i zasadniczo podnieść produktywność.

Ponadto, międzynarodowy przepływ informacji, który te technologie cyfrowe ułatwiają, jest potężnym czynnikiem sprawczym nowej efektywności dla firm globalnych, na przykład poprzez optymalizację dystrybucji badań i rozwoju oraz innowacji. Ostatecznie każdy będzie musiał płynąć z prądem.

Artykuł po raz pierwszy ukazał się w VoxEU.org (tam dostępna jest pełna bibliografia). Tłumaczenie i publikacja za zgodą wydawcy.

 


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test