Niebezpieczna przerwa po latach reform

27.10.2014
25 lat po rozpoczęciu transformacji proces gonienia bogatszej części Europy stanął w miejscu - napisali w raporcie analitycy MFW. Zdaniem ekonomistów, którzy dyskutowali o tym na konferencji w Warszawie może znowu ruszyć jeśli Ukraina i Bałkany będą reformować się tak, jak Polska, a Polska znajdzie swój pomysł na innowacyjność.

Erik Berglof, główny ekonomista Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (Fot. NBP)


„Nawet w dobrze prosperujących gospodarkach tempo konwergencji spadło dramatycznie w ostatnich latach. Od 1995 do 2008 roku region jako całość gonił średni dochód w UE w tempie 1 punktu procentowego rocznie, z około 35 proc. do prawie 50 procent. Od czasu kryzysu tempo gwałtownie spadło” – to zdanie z raportu „25 lat transformacji. Postkomunistyczna Europa i MFW”, który zaprezentowano podczas wspólnej konferencji Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Narodowego Banku Polskiego.

Ten spowolniony rozwój kontrastuje z rozwojem Azji wschodniej i innych rozwijających się gospodarek. Jeśli nic się nie zmieni za kolejne 25 lat postkomunistyczna Europa osiągnie tylko dwie trzecie średnich dochodów UE. Jeśli uda się jednak rosnąć o 1 punkt procentowy wyżej, wówczas w 2039 roku zrównamy się ze średnią unijną.

Oczywiście wewnątrz tej grupy różnice są duże. Polska, Czechy, Słowacja i państwa bałtyckie coraz bardziej przypominają rozwinięte kraje Europy Zachodniej, Ukraina, Rosja i Bałkany wciąż za to odkładają reformy, które liderzy przeprowadzili już dawno. W efekcie najprostszą receptą dla Ukrainy jest naśladowanie Polski, a sama Polska i podobne jej kraje muszą zdać się na bardziej skomplikowane reformy.

MFW wszystkim państwom regionu radzi skupić się na dwóch obszarach. Na stabilności makroekonomicznej, która oznacza redukowanie deficytów budżetowych, zadłużenia państwa i rozwiązanie problemu złych kredytów w bankach. Drugim obszarem jest wzrost PKB, który można osiągnąć przez polepszanie warunków prowadzenia biznesu, przyjęcie priorytetów w wydatkach publicznych, upraszczanie podatków i reformę rynku pracy.

– Gdy patrzymy na politykę innowacyjności w tych krajach to ona wszędzie wygląda tak samo. Te kraje skopiowały ją od rozwiniętych państw i nie pomyślały nad tym jak dostosować ją do lokalnych warunków. Tymczasem można wiele uzyskać biorąc tradycyjne dziedziny jak rolnictwo czy turystyka i łącząc je z informatyką – dodawał Erik Berglof, główny ekonomista Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, który zauważył hamowanie naszego regionu już w zeszłym roku.

Zdaniem Berglofa potrzeba samonapędzającego się mechanizmu, w którym inwestycje w umiejętności pracowników będą wspierać budowanie lepszych instytucji i odwrotnie. Jeśli do tego dodać skuteczną politykę antykorupcyjną otrzymamy w efekcie zlikwidowanie trzech największych barier dla innowacyjności.

Tempo reform w krajach postkomunistycznych nie zależy jednak tylko od nich samych. Marek Dąbrowski, pierwszy zastępcą Leszka Balcerowicza w Ministerstwie Finansów w czasie przełomu 1989 i 1990 roku, zwracał uwagę, że dzisiejsze zahamowanie wzrostu w regionie ma źródło w wolniejszym wzroście światowej gospodarki, spowolnieniu w Europie Zachodniej oraz niepewnej sytuacji na Ukrainie. Po stronie podażowej dochodzi do tego spadek liczby pracowników w wyniku tendencji demograficznych i emigracji oraz brak dalszego wzrostu wydajności pracy.

Zdaniem Dąbrowskiego potrzeba całego programu reform od ograniczenia państwa socjalnego, przez poprawę edukacji, rządów prawa, po powrót do prywatyzacji i konsolidacji fiskalnej.

Co więcej dobrze gdyby w całej Unii Europejskiej robiono podobne rzeczy – pogłębiano wspólny rynek, unię bankową, ale także dyscyplinę pieniężną i budżetową.

– Oddłużenie może być mniej lub bardziej dramatyczne. Ci sami ludzie, którzy domagają się aktywnej prowzrostowej polityki chcą także bardzo ścisłych regulacji dla sektora finansowego i wprowadzenia np. podatku od transakcji finansowych. To niekonsekwentne i trzeba tu znaleźć jakiś kompromis – przekonywał Dąbrowski.

Krytycy powiedzieliby, że wszystkie te rozwiązania to kontynuacja tzw. konsensusu waszyngtońskiego, który Dani Rodrik sprowadził kiedyś do trzech czasowników „stabilizować, prywatyzować i liberalizować”. I tak rzeczywiście wyglądało to w całym regionie ćwierć wieku temu.

W efekcie planowi Balcerowicza do dziś zarzuca się nadmierne tempo i niewystarczające osłony dla najuboższych, a późniejsza prywatyzacja, szczególnie sektora bankowego, także budzi niemałe emocje.

Na ten pierwszy zarzut odpowiadał David Lipton, dziś wiceprezes MFW, a w latach 1989-1992 doradca rządów Polski, Rosji i Słowenii w drodze od socjalizmu do kapitalizmu.

– Reforma mogła się powieść tylko jeśli zmiany wprowadzano razem, bo uwolnienie cen, lepsze zarządzanie, stabilna gospodarka i otoczenie finansowe były potrzebne, aby wzajemnie się wzmacniać. Niewiele można osiągnąć częściowymi reformami.

W sprawie banków głos zabrał Božidar Delić, były minister finansów Serbii. Przypomniał, ze zagraniczni właściciele wpompowali w banki naszego regionu (bez Rosji i Turcji) ponad 450 mld dolarów i to na warunkach o jakich można było marzyć przed rozpoczęciem transformacji. Nawet jeśli 200 mld dolarów po 2008 roku wróciło do banków-matek, to ponad połowa pieniędzy została przecież w regionie.

Zdroworozsądkowym podejściem do wyzwania innowacyjności wykazał się także Marek Belka, prezes NBP. Jego zdaniem jej potężnym motorem sa trudności.

– Polska ma fantastyczną lokalizację dla prowadzenia biznesu, Polska ma niskie podatki, Polska ma niedowartościowanego złotego, Polska ma dużą tolerancję dla interpretowania prawa na korzyść przedsiębiorców. Czy to nie jest tak, że w tak doskonałym środowisku potrzeba innowacji jest zmniejszona? – pytał prezes NBP w przemówieniu otwierającym konferencję.

>>Nagranie video z konferencji dostępne jest na stronie NBP

>>Raport „25 Years of Transition. Post-Communist Europe and the IMF”


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test