• Katarzyna Stańko 

Nieoczekiwany wynik prawyborów we Francji

29.11.2016
Sondaże znów się nie sprawdziły. Rywalizacja o pozycję numer jeden w wyścigu o fotel prezydenta Francji dobiegła końca. Nieoczekiwanie wygrywa konserwatysta o dość liberalnych poglądach ekonomicznych.
Francois Fillon chce zostać kolejnym prezydentem Francji. (CC BY-NC-ND 2.0 UMP Photos)

Francois Fillon chce zostać kolejnym prezydentem Francji. (CC BY-NC-ND 2.0 UMP Photos)

Francois Fillon chce zostać kolejnym prezydentem Francji. (CC BY-NC-ND 2.0 UMP Photos)

W drugim najważniejszym kraju Unii Europejskiej ścierają się właśnie różne wizje państwa, jego polityki zagranicznej i gospodarki. Konserwatywna wizja opozycyjnej Partii Republikańskiej, lewicowa – rządzącej Partii Socjalistycznej, nacjonalistyczna – według Frontu Narodowego i nowa – pośrednia – którą prezentuje Emanuel Macron, były minister finansów, ulubieniec mediów oraz młodej klasy średniej, tzw. bobo (bourgeois-bohème), czyli ekonomicznie na prawo, ideologicznie na lewo.

Numer trzy według sondaży, François Fillon, wygrał listopadowe prawicowe prawybory we Francji, stając się oficjalnym kandydatem republikanów w wyborach prezydenckich. Prawnik, poseł z regionu Paryża, według wstępnych sondaży uzyskał ok. 66 proc. głosów, pokonując w drugiej turze doświadczonego Alaina Juppé, specjalistę od finansów publicznych i mera miasta Bordeaux. Pojedynkiem trzech gigantów prawicy, czyli dwóch byłych premierów i byłego prezydenta, żyła przez ostatnie tygodnie cała Francja. Biorąc pod uwagę bardzo słabe wyniki sondażowe rządzącej lewicy i wciąż dużą niechęć tzw. elektoratu głównego nurtu do radykalno-nacjonalistycznego Frontu Narodowego i jej liderki Marine le Pen, można przypuszczać, że to właśnie François Fillon może zostać wybrany w kwietniowych wyborach 2017 r. na ósmego prezydenta V Republiki.

Prawybory we Francji obfitowały w niespodzianki. Największym przegranym okazał się Nicolas Sarkozy, były prezydent i niemal pewny kandydat prawicy. Sarkozy odpadł w pierwszej turze, uzyskując zaledwie 20,7 proc. głosów. Nie pomogła mu ani retoryka antyimigracyjna (w tym propozycja zablokowania imigracji ekonomicznej), ani pomysł obniżenia podatków od dochodów o 10 proc. Z kolei przeciwko drugiemu głównemu kandydatowi prawyborów Alainowi Juppé rozpętana została w mediach społecznościowych wojna. Przezwany Alim Juppé został oskarżony przez internautów o zbyt pobłażliwe podejście do problemu terroryzmu.

Prawicowy liberalizm czy centryzm

Podstawowym postulatem w kampanii prezydenckiej kandydatów wszystkich partii, nie tylko prawicowych, jest przywrócenie wzrostu gospodarczego i radykalna poprawa zatrudnienia. Problemy gospodarcze Francji od wielu lat to wysokie bezrobocie (2,8 mln w III kwartale 2016 r.), bardzo powolny wzrost gospodarczy (0,2 proc. PKB w III kwartale 2016 r.), niska (w porównaniu z Niemcami) innowacyjność gospodarki oraz wysokie koszty pracy obniżające konkurencyjność. Tematem kluczowym kampanii są również bezpieczeństwo i zagrożenie terroryzmem.

„Jestem zdecydowany na poważne i rozsądne reformy bez stosowania brutalnych środków” – zapewniał podczas ostatniej debaty telewizyjnej Alain Juppé.

„To prawda, że mój projekt jest bardziej radykalny i trudniejszy w realizacji” – przyznawał z kolei François Fillon.

Z jednej strony program gospodarczy Fillona uważany jest za bardziej liberalny niż Alaina Juppé uchodzącego za prawicowego centrystę. Z drugiej jednak strony Fillon w pierwszym roku prezydentury nie wyklucza podwyższenia deficytu budżetowego Francji do 5 proc. PKB. Jednocześnie proponuje ogromne, bo aż 110 miliardowe zmniejszenie wydatków publicznych w ciągu 10 lat.

Alain Juppé mówił o 85 mld euro oszczędności. Gdzie można je znaleźć? Obaj kandydaci domagali się zwolnień w administracji publicznej: Fillon – 600 tys. urzędników, Juppé od 250 tys. do 300 tys. Obaj chcieli likwidacji podatku solidarnościowego od majątku najbogatszych, tzw. ISF, który skłania francuskie gwiazdy oraz finansową burżuazję do lokowania majątków poza granicami Francji. Obaj kandydaci chcieli także podwyższenia VAT o 2 pkt. proc. (Fillon) i o 1 pkt. proc. (Juppé) przy zmniejszeniu kosztów pracy (oskładkowania), a nawet likwidacji składek od pensji minimalnej (tzw. SMIC ok. 1457 euro) – Juppé.

Obaj kandydaci odważyli się zaproponować likwidację 35-godzinnego tygodnia pracy, ale Fillon chce większej elastyczności dla firm, które mogłyby wymagać od pracowników nawet 48 godzin pracy tygodniowo w szczególnych warunkach. Juppé chciał zreformować system umów o pracę na czas nieokreślony (tzw. CDI), dopuszczając możliwość zwolnienia pracownika w szczególnych okolicznościach, oraz spopularyzować instytucję referendum w firmach. Obaj kandydaci postulowali podwyższenie minimalnego wieku przejścia na emeryturę z obecnych 62 lat do 65 lat od 2018 r. lub 2022 r. Fillon chce zmniejszenia roli związków zawodowych, obniżenia zasiłków dla bezrobotnych i cięć pomocy socjalnej.

Imigranci i bezpieczeństwo

Obaj kandydaci chcą wzmocnienia kontroli granicznych w strefie Schengen. Juppé idzie dalej, proponując wynegocjowanie nowych umów dotyczących ochrony europejskich granic i utworzenia europejskiej służby granicznej. Kandydaci postulują również głosowania w parlamencie nad rocznymi kwotami przyjmowania imigrantów. Fillon chce zwiększenia wydatków na obronę o 10 mld euro, rozbudowania więzień i utworzenie tam dodatkowych 16 tys. miejsc oraz uzbrojenia policji municypalnej.

Fillon postrzegany jako konserwatysta w kwestiach obyczajowych proponuje radykalne rozwiązania jak na liberalną obyczajowo Francję, np. pozbawienie obywatelstwa Francuzów biorących udział w dżihadzie oraz znaczące podniesienie kar za działania antypaństwowe. Fillon chce również wprowadzenia zakazu finansowania budowy meczetów ze środków pochodzących z zagranicy oraz postuluje wprowadzenie administracyjnej kontroli nad wyznawcami religii muzułmańskiej. Obaj kandydaci postulują ograniczenia praw i wsparcia finansowego dla cudzoziemców przebywających we Francji oraz ograniczania praw dotyczących łączenia rodzin.

Polityka międzynarodowa

Francois Fillon postrzegany jest jako zwolennik współpracy politycznej i gospodarczej z Rosją. Reprezentuje tzw. nurt gaullistowski. Aby zachować większą niezależność wobec Stanów Zjednoczonych, należy – według niego – zachowywać dobre relacje z Rosją. Fillon był zwolennikiem sprzedaży do Rosji wojennych okrętów Mistral, zniesienia sankcji oraz współpracy z prezydentem Putinem w celu eliminacji państwa islamskiego w Syrii. Alain Juppé jest zdecydowanie ostrożniejszy w relacjach z Rosją, podkreślając autorytaryzm rządów Putina oraz podnosząc kwestie praw człowieka.

Prawybory republikanów, jakkolwiek niezwykle ważne, nie przesądzają jednak o wynikach wiosennych wyborów prezydenckich. W prawyborach we Francji może głosować każdy, kto się zarejestruje i uiści niewielką kwotę (w tym roku było to 2 euro w każdej turze). Wśród 4 mln głosujących znalazło się również sporo osób o poglądach lewicowych. Ci wyborcy skłonni byli raczej poprzeć Alaina Juppé niż François Fillona.

Zwycięstwo Fillona politolodzy tłumaczą większą mobilizacją wyborców katolickich, jednak Juppé jako centrysta miałby większe szanse na poparcie ze strony lewicującego elektoratu. Ekonomiści, jak Patrick Artus, szef badań w banku Natixis, zarzucają Fillonowi, że jego rozwiązania mogą prowadzić do wzrostu nierówności społecznych, a jego program spowoduje, że elastyczność zatrudnienia zwiększy się jedynie wśród pracowników mniej wykwalifikowanych.

Partia lewicowa organizuje prawybory pod koniec stycznia 2017 r. Nie znamy jeszcze kandydatów lewicy. Nie wiemy nawet, czy obecny prezydenta François Hollande wystartuje w wyborach.

Czarnym koniem wyborów prezydenckich może okazać się były minister finansów w lewicowym rządzie Emanuel Macron, założyciel nowej (funkcjonującej od kwietnia) formacji En Marche! (czyli „Naprzód!”). Macron wprawdzie nie ma znaczącego poparcia politycznego, ale wyczuwa niszę, która powstała wskutek braku zaufania społecznego dla tradycyjnych partii bazujących na podziale lewica – prawica.

Macronowi na stanowisku ministra udało się częściowo zliberalizować usługi (np. pracę w niedziele w strefach turystycznych), transport (dopuszczenie prywatnych przewoźników na trasach regionalnych) czy zmniejszenie reglamentacji zawodowych (notariusze).

Francuska klasa średnia nie utożsamia się zbytnio z politykami prawicy, a lewica nie może poszczycić się ostatnio sukcesami gospodarczymi. Macron chce zagospodarować to niezadowolenie, kreując się na nowoczesnego menedżera i szefa projektu, jakim ma być rozwijająca się gospodarczo Francja.


Tagi


Artykuły powiązane