Obserwator Finansowy logo

Orbán wygrywa w gospodarce i polityce

08.12.2013
Wynik wiosennych wyborów parlamentarnych na Węgrzech zdaje się przesądzony. Już teraz Węgrzy szykować się mogą na następne cztery lata panowania Viktora Orbána i jego tzw. systemu narodowej współpracy. Premier zyskuje coraz większe poparcie, co zawdzięcza własnym umiejętnościom politycznym, ale także opozycji, która nie stwarza konkurencji dla rządzącego Fideszu.

Viktor Orban (CC By NC SA WEF)


Nowa ordynacja wyborcza faworyzuje duże ugrupowania o ugruntowanej bazie społecznej. Tymczasem, partie i organizacje krytycznie nastawione do dzisiejszej władzy nie były w stanie stworzyć szerokiego sojuszu obejmującego spektrum rozciągające się od centrolewicy do centroprawicy, a to byłby warunek wstępny zwycięstwa w wyborach. Rozdrobienie nie daje opozycji żadnych szans.

Jeśli wybory parlamentarne miałyby odbyć się już dzisiaj, to jedyne pytanie warte postawienia brzmiało by, czy w nowym, zmniejszonym o połowę parlamencie Fidesz znowu byłby w stanie zdobyć dwie trzecie mandatów. Porozumienie między Partią Socjalistyczną (MSZP), a ugrupowaniem pn. „Razem-Dialog w interesie Węgier” (Együtt–PM) skupiało się raczej na ograniczaniu niż rozszerzaniu uczestników tego sojuszu.

Wywoływało to rozgoryczenie ze strony innych sił centrolewicowych, a zwłaszcza wśród zwolenników kontrowersyjnego, ale ostatnio cieszącego się coraz większą popularnością, byłego premiera i byłego szefa MSZP Ferenca Gyurcsány’a. Együtt–PM to alians partii Razem-2014 kierowanej przez Gordona Bajnai oraz kilku mniejszych ugrupowań. Bajnai był w latach 2009-2010 bezpartyjnym premierem rządu wspieranego przez socjalistów. Jego gabinet ustabilizował gospodarkę, wyprowadził Węgry z ówczesnego kryzysu finansowego i po wyborach w roku 2010 przekazał władze Orbánowi.

Skłócona opozycja jest bez szans

Gyurcsány przewodzi obecnie partii pod nazwą Koalicja Demokratyczna (Demokratikus Koalíció, DK), która w listopadzie dorównała w sondażach sojuszowi Gordona Bajnai i dotarła do 5-procentowego poparcia wyznaczającego próg wyborczy. 23 października na wspólnej manifestacji opozycji zwolennicy Gyurcsány’a, ale nie tylko oni, skandowali: „współpraca, współpraca”, co było wyrazem niezadowolenia z wykluczenia DK z sojuszu opozycyjnego.

Bezowocna dyskusja w łonie przeciwników rządów Fideszu w sprawie połączenia sił trwa więc w najlepsze, co w przededniu wyborów jest wodą na młyn dla premiera Orbána. Potwierdzają to wyniki listopadowego badania opinii publicznej firmy Sonda Ipsos. Wśród osób zgłaszających preferencje partyjne, a takich jest jedynie 36 procent wyborców, Fidesz ma poparcie 51 proc. Węgrów, partia socjalistów uzyskuje 26 proc., skrajnie prawicowa i antysemicka partia Jobbik (Lepszy) ma 13 proc., Együtt–PM dostała w badaniu 4 proc., DK – 3 proc., a partia zielonych – 2 proc. Wskaźnik obrazujący osoby bez preferencji partyjnych nie uległ zmianie i wynosi 42 proc.

Usługi komunalne tanieją

W perspektywie wyborczej Viktor Orbán liczy nie tylko na nieudolność opozycji. W ciągu roku ceny gazu, światła, wody, kanalizacji, a nawet usług kominiarskich zostały obniżone przez rząd w dwóch etapach o 20 proc. Obniżki dokonały się na koszt dostawców. Niejeden z nich przestał być z tego powodu rentowny. Rząd dał zarazem do zrozumienia, że jego ostatecznym celem jest upaństwowienie dostaw gazu, prądu i wszystkich innych usług komunalnych dla ludności, które mają być niekomercyjne i jak najtańsze.

Wszystkie firmy działające w tym obszarze mają obowiązek wyszczególniania co miesiąc w swoich rachunkach kwot zaoszczędzonych przez klientów od momentu obniżenia cen. Stosowne rozporządzenie rządowe opisuje nawet treść tych zawiadomień, które mają być wydrukowane czcionką „Arial” w odpowiedniej wielkości, a tło musi mieć kolor pomarańczy, który – tak się składa – jest też kolorem Fideszu. Nie trzeba mistrzowskiej biegłości, aby skojarzyć taki rachunek z ulotką wyborczą. Przygotowana jest nowa regulacja zobowiązująca spółdzielnie mieszkaniowe do zawiadamiania lokatorów za pomocą specjalnych wywieszek o zmianach kosztów utrzymania tzw. powierzchni wspólnych po obniżkach cen mediów. O realizację odpowiedniej kampanii wyjaśniającej wszystkie błogosławieństwa obniżek kosztów mediów dba specjalnie powołany w tym celu pełnomocnik rządowy.

Węgierska prasa podkreśla, że kampania wokół zmniejszenia cen świadczeń tak ważnych dla ludności była pomysłem w dziesiątkę. W komentarzach zwraca się uwagę, że Orbán nie ustanie w zmaganiach z międzynarodowymi koncernami energetycznymi i nie przestanie ostrzegać, że ewentualne zwycięstwo wyborcze opozycji doprowadzi (w zmowie z Brukselą) do ponownego wzrostu cen prądu, czy gazu, bowiem tylko on jest stanie przeciwstawiać się naciskom sił zewnętrznych wrogo nastawionych do Węgrów i mających za cel pauperyzować i tak już biednych Madziarów.

Opozycja ostro krytykuje nacjonalizowanie usług komunalnych i zwraca uwagę na niebezpieczeństwo zaniechania niezbędnych inwestycji w tej dziedzinie. Krytycy posunięć rządowych wyzłośliwiają się przeliczając faktury za ogrzewanie przydomowych basenów kąpielowych węgierskiej elity materialnej, lecz wskazują przede wszystkim, że właściwym i trwałym rozwiązaniem byłoby finansowe wsparcie izolacji cieplnej budynków i wymiany okien oraz inne oszczędności energetyczne połączone z dotacjami do kosztów mediów, przyznawanymi rodzinom niezamożnym.

Gospodarka rośnie, inflacja maleje

Pozycji przedwyborczej Orbána dobrze służą najnowsze dane makroekonomiczne. Z miłym zaskoczeniem przyjęto w kraju przede wszystkim 1,7 proc. wzrostu gospodarczego w trzecim kwartale br. w porównaniu z tym samym okresem 2012 r. oraz informację, że inwestycje wzrosły w tym samym układzie czasu aż o 9,8 proc. Węgrów ucieszył też spadek inflacji w okolice 1 procenta, choć bez obniżki cen mediów komunalnych wskaźnik wzrostu cen przekroczyłby 3 proc. Ocenia się, że niska inflacja to ponadto skutek małego popytu krajowego i niskiego ciągle spożycia ludności.

Dane dotyczące eksportu, bilansu handlowego i płatniczego są bez zmian, a to znaczy, że jest dobrze, przede wszystkim dzięki międzynarodowym firmom działającym na Węgrzech. Produkcja przemysłowa rośnie za przyczyną przemysłu motoryzacyjnego i wyników fabryk Mercedesa w Kecskemét oraz Audi w Győr. Bank centralny obniżał stopę podstawową 16 razy z rzędu. Teraz wynosi ona 3,2 proc., a efektem jest wzmożenie aktywności kredytowej banków komercyjnych. Małe i średnie przedsiębiorstwa coraz szerzej korzystają z tańszego finansowania możliwego także wskutek zasilenia sektora bankowego bezpłatnymi środkami z Węgierskiego Banku Narodowego przeznaczonymi na kredyty komercyjne udzielane na 2,5 proc.

Na horyzoncie nie widać zagrożeń dla wykonania tegorocznego budżetu, choć nie jest to zbyt wielki powód do dumy. W pierwszych dniach listopada parlament węgierski podniósł planowany deficyt już po raz ósmy w tym roku. W ten sposób ujemne saldo urosło z pierwotnej kwoty 841,8 mld forintów do 1125,1 miliardów. Różnica między budżetem z początku i końca roku wynosi zatem 284 mld forintów, czyli równowartość okrągłego jednego procenta PKB. Licząc według metody uwzględniającej wydatki bieżące, deficyt przekracza 3,5 procent. Ponieważ jednak Unia Europejska stosuje metodę, która wydatki budżetowe uwzględnia w tym roku, w którym powstały dane koszty, deficyt można będzie utrzymać poniżej pułapu 3 proc.

Jedynym zmartwieniem może być dla rządu skandal w służbach podatkowych. Jeden z ich byłych funkcjonariuszy, András Horváth, po wymówieniu pracy w urzędzie skarbowym oświadczył publicznie, że urząd od wiele lat toleruje, a wręcz kryje zorganizowane oszustwo skarbowe na bajeczną sumę 1000 miliardów forintów. Mechanizm miałby polegać na tworzeniu łańcucha firm, częściowo fikcyjnych, prowadzących fikcyjną sprzedaż i kupno towarów za setki miliardów. Oznajmił, że wśród tych firm jest kilka znanych koncernów międzynarodowych, ale na razie nie wymienił ich nazw.

Rewelacje Horváth potwierdził anonimowo w rozmowie telefonicznej inny urzędnik nadal działający w służbach podatkowych. Ten anonimowy urzędnik podał również, i to jest najbardziej krępujące dla rządu, że o swoim odkryciu poinformował wysoko postawionych polityków oraz napisał obszerne opracowanie, które posłał ministrowi gospodarki, szefowi frakcji parlamentarnej Fideszu oraz innym politykom partii rządzącej. Przesyłki te nie odbiły się jednak żadnym echem. Poinformował również, że praktyki takie miały także miejsce za rządów socjalistycznych.

Partia Fidesz próbuje dyskredytować Horvátha na łamach swojej prasy, a jej posłowie storpedowali zamiar powołania w tej sprawie komisji parlamentarnej, nie stawiając się na głosowanie. Sporo daje do myślenia fakt, że także główna siła opozycji, tj. partia socjalistyczna nie głosowała za utworzeniem komisji. Socjaliści posłużyli się pretekstem odmowy wspólnego głosowania na „tak” z partią Jobbik ze skrajnej prawicy. Prasa niezależna uważa, że przebieg skandalu może mieć decydujący wpływ na rezultat wyborów parlamentarnych w przyszłym roku.

OF


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły