Cichy powrót protekcjonizmu hamuje tempo wzrostu globalnej gospodarki

Zakres przepisów protekcjonistycz -nych, które wprowadzono ostatnio zdecydowanie przekracza wszystko, co obserwowano od początku światowego kryzysu. Potwierdza to w najnowszy raport Global Trade Alert. W ciągu roku przypuszczano cichy, zręczny i zakrojony na dużą skalę atak na wolny handel. Niewiele z tych działań ujawniał tradycyjny monitoring.
Cichy powrót protekcjonizmu hamuje tempo wzrostu globalnej gospodarki

(CC By DonkeyHotey/nubi)

Wysuwane niedawno publicznie wzajemne oskarżenia w zatargu między UE a Chinami w kwestii ogniw słonecznych świadczą o tym, że faworyzowanie własnych rynków i producentów kosztem zagranicznych konkurentów może się odbywać jawnie, głośno i w sposób przysparzający problemów dyplomatycznych. Taki protekcjonizm może mieć wiele wspólnego z działaniami z lat 30. XX w., ale nie jest typowym przykładem rozwiązań stosowanych obecnie w polityce gospodarczej, co wykazano w 12. raporcie Global Trade Alert .

Obecnie wiele rządów świetnie bowiem potrafi zmieniać nachylenie boiska tak, że trudno to śledzić partnerom handlowym, mediom i analitykom. W ciągu ostatniego roku po cichu, ale na znaczną skalę, powracano do polityki zapewniania sobie korzyści kosztem innych. Pierwsze szacunkowe zestawienia dotyczące liczby i zakresu protekcjonistycznych rozwiązań, wdrażanych w IV kw. 2012 r. i w I kw. 2013 r., są najgorsze ze wszystkich sporządzonych przez zespół Global Trade Alert od listopada 2008 r., znacznie gorsze niż w pierwszym kwartale 2009 r., kiedy sprawa protekcjonizmu nie dawała spać decydentom politycznym.

Ponieważ Wielka Brytania, sprawująca w tym roku prezydencję w grupie G8, uznała zwalczanie praktyk protekcjonistycznych za sprawę priorytetową, raport Global Trade Alert został sporządzony i opublikowany tuż przed szczytem przywódców tej ósemki, który odbył się w ośrodku nad jeziorem Lough Erne w Irlandii Północnej [jednak wbrew oczekiwaniom o protekcjonizmie na szczycie, zakończonym 18 czerwca, prawie nie mówiono – red.].

Sprawa protekcjonizmu budzi jednak zaniepokojenie nie tylko w Wielkiej Brytanii. W kwietniu 2013 r., przedstawiając obniżone prognozy tempa wzrostu obrotów w handlu światowym, Pascal Lamy, dyrektor generalny Światowej Organizacji Handlu (WTO), ostrzegał, że zagrożenie stwarzane przez zapędy protekcjonistyczne może być teraz największe od początku światowego kryzysu gospodarczego. Na podstawie przedstawionych tu dowodów należy uznać, że obawy, które wyrażał Pascal Lamy, mają bardzo solidne uzasadnienie.

>>zobacz film: Pomagając firmom szkodzimy rynkowi

Alarm w handlu

Zespół Global Trade Alert przeprowadził poważną aktualizację posiadanych danych, dodając 904 zapisy do bazy danych, która obecnie obejmuje 3334 raporty poświęcone działaniom rządów. Sporządzony na podstawie tych informacji raport pozwala dobrze się zorientować w stosowanych obecnie praktykach protekcjonistycznych i w przebiegu procesu liberalizacji handlu. W raporcie przedstawiono następujące najważniejsze konkluzje.

Protekcjonizm po cichu powrócił. Wstępne, szacunkowe zestawienia praktyk protekcjonistycznych, zastosowanych w IV kw. 2012 r. i w I kw. 2013 r., są najgorsze od początku kryzysu finansowego.

W ciągu ostatniego roku – od czerwca 2012 do maja 2013 – wdrożono 431 nowych inicjatyw protekcjonistycznych; ten zbiór znacząco przewyższa liczbę działań prowadzących do liberalizacji handlu, tych bowiem było 141. W dodatku trwają prace nad 183 innymi przepisami protekcjonistycznymi.

Państwa grupy G8 wprowadziły w życie 30 proc. protekcjonistycznych przepisów przyjętych w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Gdy uwzględni się pozostałe państwa z grupy G20, okazuje się, że największe systemy gospodarcze świata wdrożyły 65 proc. wszystkich działań protekcjonistycznych zastosowanych od czerwca 2012 r.

Połowa przepisów protekcjonistycznych przyjętych w ostatnim roku zaszkodziła co najmniej jednemu państwu z grupy G8. Posiadanie olbrzymiego systemu gospodarczego nie zapewnia żadnej ochrony przed praktykami protekcjonistycznymi. Liczby są różne: interesom Rosji i Kanady zaszkodziło 70 przepisów, a amerykańskim – 146. Inne przypadki mieszczą się w zakresie wyznaczonym przez te granice.

Ponieważ zniesiono lub złagodzono bardzo niewiele przepisów protekcjonistycznych przyjętych w czasie kryzysu, coraz bardziej cierpią na tym interesy państw grupy G8. Z wyjątkiem Rosji i Kanady każdy kraj ósemki zaznał szkód ponad 500 razy od listopada 2008 r. Doświadczyli ich eksporterzy, inwestorzy i obywatele pracujący za granicami. Jeśli chodzi o interesy handlowe, Stany Zjednoczone poniosły straty 784 razy.

Najczęściej w następstwie praktyk protekcjonistycznych traciły Chiny, które nie należą do grupy G8. Od listopada 2008 r. liczba przepisów, które zaszkodziły interesom Chin, prawie doszła do tysiąca.

Tradycyjne formy polityki protekcjonistycznej – podlegające bardziej rygorystycznym zasadom WTO –stanowią niecałą połowę działań, które mają zapewnić korzyści własnym rynkom i producentom kosztem zagranicznych. Przez luki w zasadach regulujących handel międzynarodowy sprytne rządy nie muszą jawnie lekceważyć WTO.

Tak źle jeszcze nie było

Ponieważ trudno ustalić bardzo wiele inicjatyw protekcjonistycznych wprowadzonych w życie w czasie kryzysu, zespół Global Trade Alert postanowił przyjmować niską początkową liczbę działań mających na celu ochronę własnych producentów i rynków kosztem zagranicznych konkurentów, które wdrożono w kwartałach zamykających badany okres.

Z dotychczasowych doświadczeń wynika, że wstępne szacunki z czasem trzeba podwyższać, często znacznie. Jeśli tylko nie doszło do pomyłki polegającej na błędnym zakwalifikowaniu jakiejś inicjatywy, łączna liczba przepisów protekcjonistycznych z danego kwartału może się tylko zwiększyć, gdy GTA będzie odkrywać kolejne. Zespół GTA nie korzysta z narzędzi statystycznych, aby prognozować liczbę inicjatyw protekcjonistycznych, które zostaną wprowadzone w życie w danym kwartale, lecz wyłącznie zlicza działania rządowe, które można udokumentować.

Wykresy dowodzą, że w ostatnim kwartale 2012 r. i w pierwszym kwartale tego roku sytuacja odbiegła od typowego schematu.

(infografika Darek Gąszczyk)

(infografika Darek Gąszczyk)

W ostatnim z poprzednich raportów, opublikowanym w czerwcu 2012 r., podaliśmy wstępnie, że w II kw. tamtego roku wprowadzono w życie zaledwie 26 inicjatyw protekcjonistycznych. W najnowszym raporcie nasze początkowe ustalenia dotyczące IV kw. 2012 r. i I kw. tego roku są prawie pięciokrotnie wyższe, gdyż odpowiednie liczby to 127 i 125. W historii raportów przygotowywanych przez GTA są to najwyższe wielkości we wstępnych podliczeniach kwartałów, sporządzanych krótko po zakończeniu ostatniego z badanych okresów.

Dla porównania na powyższym wykresie ukazano najgorszy wcześniejszy kwartał kryzysu pod względem liczby działań protekcjonistycznych, mianowicie I kw. 2009 r., kiedy w początkowym podsumowaniu liczba tych inicjatyw wynosiła 77. Później ustalono, że w pierwszych trzech miesiącach 2009 r. wprowadzono w życie jeszcze około 100 innych przepisów protekcjonistycznych. Jeżeli się okaże, że z IV kw. 2012 r. i I kw. 2013 r. będzie podobnie, to po korekcie liczba tych najnowszych przepisów może się znaleźć w przedziale 200–250.

Z wyjątkiem sporadycznych sytuacji, kiedy dochodziło do zatargów w kwestiach handlu, ten powrót protekcjonizmu dokonał się po cichu. Rządy opanowały umiejętność manipulowania boiskiem tak, aby chronić własne przedsiębiorstwa i rynki, nie wywołując gniewu partnerów handlowych. Dane przedstawione na rys. 2 dowodzą, że państwa osiągające największe obroty w handlu zagranicznym, czyli G8 i pozostałe państwa z grupy G20, wprowadziły zdecydowanie najwięcej z 431 przepisów protekcjonistycznych wdrożonych od czerwca 2012 r. do maja 2013 roku.

(infografika Darek Gąszczyk)

(infografika Darek Gąszczyk)

Państwa ósemki wprowadziły w życie aż 30 proc. działań protekcjonistycznych wdrożonych na całym świecie w ostatnim roku (zob. pierwszy słupek wykresu z rys. 2). Państwa grupy G20 łącznie przyjęły 65 proc. wszystkich przepisów, które szkodzą ich partnerom handlowym. Państwa BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i RPA) wdrożyły w ostatnim okresie dwukrotnie więcej takich przepisów niż państwa UE, Komisja Europejska i USA łącznie (zob. środkowy słupek na rys. 2).

Instrumenty ochrony rynku (przepisy antydumpingowe, antydotacyjne i przeciwdziałające gwałtownemu wzrostowi importu) były najczęściej stosowanymi w minionym roku działaniami protekcjonistycznymi. Wraz z przepisami celnymi (to kolejne tradycyjne inicjatywy protekcjonistyczne) było ich łącznie 174 z 431 przepisów służących ochronie własnych rynków i producentów kosztem konkurentów, przyjętych w okresie czerwiec 2012 – maj 2013.

Rządy ciągle częściej sięgają po rozwiązania w mniejszym stopniu regulowane przez zasady WTO. Pięć lat od wybuchu kryzysu nadal przyznają wiele dopłat wpływających na strukturę handlu (zob. ostatni słupek na rys. 2). W ostatnim roku ponadto znacznie przybyło przepisów ograniczających migracje.

Buszowanie w lukach

Zapowiedź szczytu G8 spowodowała skupienie uwagi na praktykach stosowanych przez państwa należące do tej grupy. Ale oczywiście na świecie jest bardzo wiele innych krajów, których rządy decydują się wprowadzać rozwiązania protekcjonistyczne.

Nie ma organizacji dysponującej dostatecznymi zasobami, aby w każdym przypadku albo szacować, w jakim stopniu dany przepis wpłynął na obroty w handlu międzynarodowym, albo ustalać wielkość faktycznych szkód wyrządzonych partnerom handlowym. Można natomiast na podstawie dostępnych informacji sporządzić zestawienia z wykorzystaniem czterech innych mierników, które pozwalają w odmienny sposób ocenić skalę praktyk protekcjonistycznych zastosowanych przez rząd danego państwa od listopada 2008 r.

Te mierniki to: 1. liczba prawie na pewno dyskryminujących działań podjętych w danej jurysdykcji (w bazie danych GTA są one oznaczone czerwonym kolorem); 2. liczba produktów, do których odnoszą się zastosowane w danej jurysdykcji działania protekcjonistyczne (czerwone); 3. liczba sektorów gospodarki objętych zastosowanymi w danej jurysdykcji działaniami protekcjonistycznymi (czerwonymi); 4. liczba partnerów handlowych, którym wyrządzają szkody przepisy protekcjonistyczne zastosowane w danej jurysdykcji (czerwone).

(infografika Darek Gąszczyk)

(infografika Darek Gąszczyk)

W zebrano informacje o 10. najgorszych systemach gospodarczych w każdej kategorii. (Skrótem UE 27 oznaczono wszystkie działania podjęte przez państwa członkowskie UE i Komisję Europejską. Ponieważ UE lubi uchodzić za potęgę w światowym handlu, stosowne wydaje się podawanie zarówno ogólnego zestawienia dotyczącego federacji, jak i działań podejmowanych przez poszczególne państwa członkowskie). Kanada i Japonia to jedyne państwa z grupy G8, które nie znalazły się w pierwszej dziesiątce żadnego z tych zestawień.

Uderza fakt, że w tych rankingach dominują systemy gospodarcze osiągające wielkie obroty w handlu zagranicznym, przede wszystkim wchodzące w skład G20. Do tego należy dodać, że wzięte łącznie państwa członkowskie UE zajmują pierwsze miejsca na trzech z czterech list jurysdykcji wprowadzających najwięcej przepisów protekcjonistycznych. Argentyna, Chiny, Indie i Włochy pojawiają się dwukrotnie w pierwszych piątkach takich jurysdykcji.

Jeśli chodzi o skalę inicjatyw protekcjonistycznych, należy odnotować, że 8 z pierwszych 10. systemów gospodarczych przyjęło przepisy wpływające na handel produktami należącymi do ponad 500 kategorii. Produkty te stanowią co najmniej 40 proc. wszystkich ujętych w powszechnie stosowanej klasyfikacji. Gdy sporządza się ranking jurysdykcji pod względem liczby sektorów gospodarczych, na które wpływają działania protekcjonistyczne podejmowane przez ich władze, okazuje się, że każda z jurysdykcji znajdujących się w pierwszej 10. najgorszych zmieniła zasady odnoszące się do ponad połowy sektorów jej systemu gospodarczego.

Gdy zestawienie sporządza się na podstawie liczby partnerów handlowych, którym szkodzą wprowadzane przepisy (maksymalna wielkość w tej kategorii to 232), widać, że każda z pierwszej 10. najgorszych jurysdykcji wyrządziła szkody co najmniej 159 partnerom. Co do państw wprowadzających najwięcej protekcjonistycznych przepisów, prób zmniejszenia skali działań zmierzających do ochrony własnych rynków i producentów kosztem innych nie należy uważać za autentyczne dążenia do liberalizacji.

Fakt, że do jurysdykcji wprowadzających najwięcej protekcjonistycznych rozwiązań należy tak wiele największych systemów gospodarczych świata, budzi autentyczny niepokój, szczególnie, że nie złagodzono jeszcze lub nie zniesiono bardzo wielu takich przepisów przyjętych w czasie kryzysu.

G8 musi zacząć od siebie

W ostatnim roku przeprowadzono po cichu zakrojony na wielką skalę atak na boisko, na którym rozgrywa się światowy handel. Rządy opanowały umiejętność systematycznego faworyzowania własnych przedsiębiorstw i rynków tak, by nie wywoływać tym gniewu partnerów handlowych. Zręcznie postępujące rządy przekonały się również, że wcale nie muszą jawnie lekceważyć zasad przyjętych przez WTO. Wykorzystywały możliwości interpretacji stwarzane przez istniejące reguły, a jeśli to nie wystarczało, wdrażały programy polityki gospodarczej w niedostatecznym stopniu regulowane przez wielostronne porozumienia w sprawie zasad prowadzenia handlu.

Niewiele z tych działań ujawniał tradycyjny monitoring, który – podobnie jak zasady WTO – opracowano w tym celu, aby się zajmować rozwiązaniami protekcjonistycznymi wprowadzonymi w życie wcześniej. Niecałą połowę obowiązujących obecnie przepisów protekcjonistycznych stanowią inicjatywy, o których systematycznie zbierano informacje przed kryzysem.

Obecny raport zapełnia lukę informacyjną. Ukazuje tym samym, że wstępne zestawienia rozwiązań protekcjonistycznych wdrożonych w ostatnim kwartale 2012 r. i w pierwszym 2013 r. znacznie przekraczają wszystko, co obserwowano od wybuchu światowego kryzysu finansowego. Na początku 2009 r., gdy uznano, że stosowane wtedy mechanizmy protekcjonistyczne poważnie zagrażają światowej gospodarce, obrońcy wolnego handlu chwycili za broń. Wykazaliby się mądrością, gdyby zrobili to ponownie, zanim w handlu międzynarodowym pogłębią się linie podziałów przebiegające wzdłuż granic między państwami.

Przywódcy G8, powinni zająć stanowisko w tej sprawie. Trzeba odrzucić metody stosowane dotychczas, „jak zawsze”. Nie można się ograniczać do kojących wypowiedzi na temat udaremniania dążeń protekcjonistycznych, lecz należy podjąć działania, które doprowadzą do zniesienia lub złagodzenia obowiązujących obecnie przepisów protekcjonistycznych. Dobrze byłoby zacząć od zniesienia 37 przepisów wprowadzonych przez rządy państw ósemki, które szkodzą krajom najmniej rozwiniętym (LDC), co jednocześnie pozwoliłoby się wycofać z inicjatyw protekcjonistycznych oraz przyczynić się do rozwoju gospodarczego.

Prof. Simon J. Evenett wykłada handel międzynarodowy na Uniwersytecie Sankt Gallen w Szwajcarii, jest członkiem powołanej przez Uniwersytet Warwick komisji ds. przyszłości wielostronnego systemu handlowego po rundzie z Doha, oraz współdyrektorem programu ds. handlu międzynarodowego i gospodarki regionalnej prowadzonego przez Centrum Badań Polityki Gospodarczej (CEPR).

Artykuł ukazał się w VoxEU.org. Publikacja za zgodą wydawcy. Tytuł pochodzi od redakcji Obserwatora Finansowego.

(CC By DonkeyHotey/nubi)
(infografika Darek Gąszczyk)
Ze-wstępnych-zestawień-wynika,-że-pod-względem-liczby-działań-
(infografika Darek Gąszczyk)
Działania-protekcjonistyczne-
(infografika Darek Gąszczyk)
Które-państwa-najbardziej-zaszkodziły-innym--

Tagi


Artykuły powiązane

Walka z rajami podatkowymi nigdy się nie kończy

Kategoria: Analizy
UE i wiele krajów poza Unią w ostatnich latach zaostrzyło walkę z unikaniem opodatkowania. Wprowadzane regulacje utrudnią ucieczkę od podatków, ale jej nie wyeliminują. Korporacje i prywatni podatnicy wciąż znajdują nowe sposoby, by zapłacić fiskusowi jak najmniej.
Walka z rajami podatkowymi nigdy się nie kończy

Za duże włoskie długi – jak zadłużenie hamuje rozwój

Kategoria: Analizy
Gospodarka Włoch należała w ostatnich latach do najwolniej rozwijających się w strefie euro. Zadłużenie państwa rosło, dochodząc w połowie tego roku do 2,3 bln euro czyli 133 proc. PKB. Nic nie wskazuje na zmianę tej tendencji.
Za duże włoskie długi – jak zadłużenie hamuje rozwój