Efekt czerwonej królowej

05.01.2020
Najnowsza książka Darona Acemoglu i Jamesa A. Robinsona nie dorównuje ich bestsellerowi „Dlaczego narody przegrywają”, choć bardzo do niego nawiązuje. Mowa o publikacji „The Narrow Corridor: States, Societies, and the Fate of Liberty”.
Piński_Narrow Corridor_Recenzja_okładka


Główna teza książki (jej polski tytuł to „Wąski korytarz: Państwa, społeczeństwa i los wolności”) jest taka, że istnieje optymalny z punktu widzenia państwa poziom wolności, jaki w nim panuje. Znajduje się on mniej więcej pośrodku między z jednej strony „strachem i represjami”, które przynosi despotyzm, czyli sytuacją, gdy państwo ma władzę absolutną, a z drugiej strony przemocą i bezprawiem pojawiającym się, gdy państwo nie jest wystarczająco silne.

To właśnie ten tytułowy „wąski korytarz” do wolności, miejsce równowagi między wpływami państwa a społeczeństwa. Z tym, że nie jest to jakiś jeden, z góry dany punkt. Raczej codziennie wpływy państwa i społeczeństwa ścierają się, a punkt ten przesuwa się raz w jedną, raz w drugą stronę, ale ważne jest, by nie wyszedł poza wspomniany wcześniej „wąski korytarz”.

Wąski korytarz

„Wąski korytarz” jest o tyle wartościowy, że w nim nie dochodzi tylko do przepychanek o władzę, ale wpływy państwa i społeczeństwa są na tyle w równowadze, że obie strony zaczynają współpracować, na czym korzysta większość obywateli. Codzienny proces ścierania się wpływów państwa i społeczeństwa autorzy obrazowo porównują do tego co nazywają „efektem Czerwonej Królowej”.

Nawiązują w ten sposób do słynnej powieści „Alicja w krainie czarów” Lewisa Carrolla. W książce Alicja spotyka i rozpoczyna wyścig z niejaką Czerwoną Królową. Dziewczynka zauważa, że choć zarówno ona, jak i jej przeciwniczka zdawały się biec ze wszystkich sił, to drzewa i inne elementy krajobrazu wydawały się nie zmieniać miejsca. Bez względu na to jak szybko by nie biegły zdawało im się, że nie udaje im się niczego minąć. „Widzisz, tutaj musisz biec ze wszystkich sił, aby pozostać w tym samym miejscu” – w ten sposób Czerwona Królowa wyjaśnia Alicji zasady panujące w jej świecie.

To, w opinii autorów, doskonała analogia procesu ścierania się wpływów państwa i społeczeństwa. Obie strony muszą „ciągle biec”, czyli ścierać się, by pozostać w tym samym miejscu, czyli – idealnie – wąskim korytarzu między anarchią a absolutyzmem. „Aby wolność kwitła zarówno państwo, jak i społeczeństwo muszą być mocne” – podsumowują autorzy. Co z tego wynika dla dzisiejszej rzeczywistości, a w szczególności Chin, które wydają się idealnym przypadkiem do sprawdzenia teorii obu autorów?

Despotyczny Lewiatan

W Kraju Środka państwo jest zdecydowanie silniejsze, niż w Europie i USA. A jednak kraj ten rozwija się bardzo szybko i wydaje się, że większość obywateli na tym wzroście korzysta. Acemoglu i Robinson punktują jednak chińskie władze, a w szczególności szereg nadużyć do jakich tam dochodzi właśnie dlatego, że chiński poziom ścierania się wpływów państwa i społeczeństwa przesunął się za bardzo w stronę „despotycznego Lewiatana”.

I podają jako przykład tych nieprawidłowości chiński system edukacji. Wydawałaby się, że mocne państwo powinno być w stanie zapewnić swoim obywatelom tanią, powszechną i skuteczną edukację. Nie tylko dlatego, że wyedukowane społeczeństwo jest korzystne dla rozwoju państwa, ale także z tego powodu, że system edukacji pozwala na zaszczepienie w obywatelach wartości pożądanych z punktu widzenia Lewiatana (ktoś o poglądach wolnościowych mógłby się pokusić o użycie w tym kontekście słowa „indoktrynacja”).

W rzeczywistości chiński system edukacji nie spełnia jednak pokładanych w nim oczekiwań. W szkołach Państwa Środka wszystko jest bowiem na sprzedaż, łącznie z siedzeniami blisko tablicy. Autorzy podają przykład niejakiej Zhao Hua, która gdy zapisywała córkę do podstawówki w Pekinie spotkała się z przedstawicielami Rejonowego Komitetu Edukacyjnego, którzy mieli listę z wyszczególnieniem ile każda rodzina będzie musiała zapłacić. Spotkanie odbywało się w banku, gdzie Zhao była zobowiązana zdeponować 4800 dol., aby jej córkę zapisano do szkoły.

Co istotne, oficjalnie edukacja w Chinach jest darmowa, a wszelkie opłaty są nielegalne (rząd je delegalizował pięć razy od 2005 r.). Z kolei w innej elitarnej szkole w Pekinie studenci dostają dodatkowy punkt do klasyfikacji za każde 4800 dol. jakie rodzice wpłacą na konto placówki. Ale to jeszcze nic w stosunku do opłat za dostanie się do najbardziej pożądanych placówek edukacyjnych, takich jak chociażby szkoła afiliowana przy Uniwersytecie Renmin w Pekinie, gdzie łapówka za dostanie się może sięgać 130 tys. dol.

Dobre początki

Choć teza książki i opisany przeze mnie przykład dotyczy współczesnych czasów, to „Narrow Corridor” czyta się jak książkę historyczną. Swoje tezy autorzy ilustrują bowiem przykładami z Aten Solona, średniowiecznych Włoch i Anglii, Bizancjum, czy Prus w XIX w. Czytelnicy dowiedzą się także m.in. o początkach Szwajcarii, brutalnych kolonialnych rządach Belgów w Kongo w XIX w. czy Szwecji lat 30. XX w.

Osobiście bardzo lubię historię i ciekawe przykłady nawet z zamierzchłych czasów mogą być dużym atutem publikacji. Problem polega jednak na tym, że w „Narrow Corridor” wiele z opisanych przez Acemoglu i Robinson przykładów jest mało interesujących, a te ciekawe są znacznie przegadane. Miałem wrażenie, że autorzy pogubili się w archaicznych detalach i zapomnieli, że nie piszą podręcznika historii tylko współczesną książkę społeczno-ekonomiczną, w której przykłady mają tylko zilustrować tezę.

To zresztą jest mój zarzut także wobec poprzedniej publikacji obu autorów „Dlaczego narody przegrywają”. Tam jednak mniej mnie to raziło, pewnie dlatego że ciekawsza teza tamtej książki sprawiała, iż łatwiej było przymknąć oczy na jej niedociągnięcia. Książki nie ratuje także wątek polski. Autorzy opisują w niej historię powstania Solidarności i podają polskie strajki jako przykład tego jak społeczeństwo powinno przeciwstawiać się absolutyzmowi ze strony państwa.

Podsumowując: „The Narrow Corridor” nie dorównuje „Dlaczego narody przegrywają” i polecałbym tę ostatnią publikację tylko największym fanom obu autorów. Pozostali mogą ją sobie bez większej szkody darować.


Tagi


Artykuły powiązane