Maciej Bałtowski, Gospodarka socjalistyczna w Polsce: geneza – rozwój – upadek

Maciej Bałtowski, Gospodarka socjalistyczna w Polsce: geneza – rozwój – upadek

Maciej Bałtowski, Gospodarka socjalistyczna w Polsce: geneza – rozwój – upadek, PWN, Warszawa 2009,

W naszym kraju brakuje ciągle całościowej i pogłębionej analizy gospodarki okresu PRL. Istnieje natomiast pewna liczba publikacji rozpatrujących ten okres albo w sposób dosyć syntetyczny, a więc bez wnikania w szczegóły i zawiłości tematu, albo w sposób pogłębiony, ale czyniąc to jedynie w odniesieniu do wybranych zagadnień. Być może nie pojawi się nigdy summa traktująca o wszystkich problemach gospodarczych czasu, kiedy Polską rządzili komuniści. Na dzisiaj niedosyt rodzi przede wszystkim nieduża liczba wszystkich dostępnych publikacji, zwłaszcza książkowych, poświęconych gospodarce komunistycznej, i już choćby tylko z tego powodu na krótką listę ważnych prac na ten temat należy wpisać książkę Macieja Bałtowskiego.

Praca składa się faktycznie z dwóch części, które w sposób formalny nie zostały oddzielone od siebie. Część pierwsza, dużo dłuższa, została poświęcona historii gospodarki komunistycznej w Polsce i stanowi opis kolejnych wydarzeń, część druga służy omówieniu niektórych ważnych koncepcji programowych dotyczących ekonomicznych rozwiązań systemowych. Recenzowana praca jest dlatego bardzo szeroką panoramą tematu, chociaż nie poruszono w niej wszystkich istotnych, składających się na niego zagadnień.

Część pierwsza książki wydaje się być ważniejsza; została ona napisana lepiej, zawiera znacznie pełniejszy obraz poruszanych problemów i uległa wzbogaceniu o ciekawe interpretacje. Nawet jeżeli nie są one nowe, znajdujemy tu często stwierdzenia mało znane, jakie nie weszły do szerokiego obiegu. Takim stwierdzeniem jest wskazanie nieposiadania przez Lenina w chwili wybuchu rewolucji gotowego planu „budowy socjalizmu” w ekonomicznym znaczeniu tego pojęcia, a to oznaczało konieczność dokonania przez bolszewików swego rodzaju programowej improwizacji. Co więcej, jak trafnie zauważa autor, Lenin miał pełną świadomość tego, że takiego programu nie pozostawił po sobie Marks. Faza początków PRL została opisana w książce szczególnie dokładnie z uwzględnieniem wielu aspektów problemu.

W tej części pracy znajdujemy między innymi dwie opinie na temat reform gospodarczych przeprowadzonych w latach osiemdziesiątych. Jeden pogląd sformułował Ryszard Bugaj, jego zdaniem reformy te wprowadziły do gospodarki chaos na tyle duży, że później łatwiej było wprowadzić nadmiernie radykalną zmianę systemową natury „szokowej”. Z kolei Grzegorz Kołodko uważa ówczesne zmiany za faktyczną fazę przygotowawczą dla reform rozpoczętych w dekadzie następnej, czyli dla transformacji systemowej. Autor książki uznaje stanowisko drugie za bardziej przekonujące i zapewne ma w tym miejscu dużo racji. Reformy lat osiemdziesiątych ułatwiły zmianę ustroju, jednak w ocenie piszącego te słowa nie stanowiły dla niej dogodnego punktu wyjścia.

Ograniczona przebudowa systemowa, dokonana w cieniu generała Jaruzelskiego, była przede wszystkim wyrazem pewnej adaptacyjnej konieczności systemu kierowania gospodarką i brała się z katastrofy gospodarczej na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Miała na celu doprowadzenie systemu gospodarczego do stanu względnego ładu, co pozwoli utrzymać polityczne status quo, bez przyjmowania planu dalszej ewolucji instytucji ekonomicznych. Historia PRL dowodzi, że władze PRL nigdy nie chciały dokonać głębokiej reformy, której efekty wyprzedziłyby w czasie narastające potrzeby, reformy oznaczającej gruntowny, perspektywiczny remont kraju. Korekty systemowe miały postać adaptacyjne, ułatwiając, w obliczu pojawiających się wyzwań wewnętrznych i zewnętrznych, przetrwanie istniejącej formy rządzenia państwem i kontroli społeczeństwa.

Druga, mniej obszerna część pracy traktuje o teorii gospodarki socjalistycznej, czy raczej komunistycznej. Znajdujemy tu przede wszystkim omówienie poglądów Oskara Langego, Michała Kaleckiego, Włodzimierza Brusa, Stefana Kurowskiego, Aleksego Wakara, a nawet Jadwigi Staniszkis. Zwraca uwagę  kontrast między widocznym w pierwszej części książki wyraźnie krytycznym nastawieniem autora do gospodarki komunistycznej, gdzie nazywa ją często nieracjonalną, a dużą sympatią do poglądów polskich ekonomistów czasu PRL, chociaż często próbowali oni jedynie dokonać pewnej racjonalizacji tego, co racjonalne nie było.

Naturalnie, w czasach braku wolności i zastoju intelektualnego propozycje usprawnienia ustroju, jaki w intencji kolejnych ekip rządzących miał pozostawać pozbawiony usprawnień, były dla społeczeństwa czymś bardzo cennym. Upadek ustroju oznaczał jednak zakwestionowanie także projektów jego ulepszenia, chociaż same w sobie były one, powtórzę się, wartościowe i nie pozwalały społeczeństwu intelektualnie „zardzewieć”. Tym należy tłumaczyć, że te w swoim czasie ciekawe i inspirujące pomysły ekonomiczne w nowych czasach przestały fascynować, a nawet poszły w zapomnienie. Warunkiem ich częściowego renesansu musiałaby stać się zasadnicza ich przebudowa, bez niej w nowych warunkach pozostaną czcigodnym dorobkiem przeszłości.

Zdaniem piszącego te słowa wypada wskazać na poważne ograniczenie recenzowanej książki. Nie zostały w niej poruszone w ogóle stosunki ekonomiczne z zagranicą w PRL, a jest to przecież zagadnienie bardzo istotne i choćby dlatego nie został zbudowany wszechstronny obraz sytuacji gospodarczej kraju. Autor skoncentrował się na zagadnieniach wewnątrzkrajowych, do czego miał prawo i co wystarczyło, by powstało dzieło dużych rozmiarów. Niewiele, bardzo niewiele dowiadujemy się w pierwszej części książki, jak przedstawiał się handel wewnątrz RWPG, kto kogo w bloku wschodnim wyzyskiwał, o ile w ogóle to słowo jest w tym miejscu właściwe, jak przedstawiała się równowaga zewnętrzna gospodarki polskiej. Poruszone zostało zagadnienie zadłużenia zagranicznego, ale bez wskazania bezpośredniego jego przełożenia na sytuację ogólną. A tak w ogóle, czy istniał w czasach PRL wyzysk kraju przez kraj i jak takie zjawisko należy rozumieć? Jak przedstawiała się pozycja kraju na tle innych państw świata? W jaki sposób zmieniała się ona? Te zagadnienie nie znalazły się w recenzowanej książce.

Jak już stwierdziłem, autor umieszcza w centrum swych zainteresowań różne koncepcje ekonomiczne powstałe w PRL, często odbierane przez ekipy sprawujące władzę niechętnie lub wręcz wrogo. Była to w istocie myśl rewizjonistyczna, chociaż, na szczęście, ówczesne władze nie przyklejały każdemu, kto tak czynił, tego rodzaju strasznej w tamtych czasach łaty. W tych koncepcjach niewiele mówiono o sprawach międzynarodowych, między innymi z uwagi na polityczną wrażliwość tematu. I coś z tego zawężania się do spraw czysto krajowych w pracy„Gospodarka socjalistyczna w Polsce: geneza – rozwój – upadek” pozostało.

Można wskazać inne ważne zagadnienia mało omówione w pracy. Jest nim przede wszystkim rolnictwo. Autor pisze o reformie rolnej i próbie upaństwowienia tego sektora w okresie stalinowskim, wspomina też o sprawach rolnictwa w latach późniejszych, jest to jednak stale stosunkowo niewiele, mniej niż wynika z pozycji, jaką wieś i rolnictwo zajmowały w funkcjonowaniu całej gospodarki. Historia PRL rozpoczęła się w kraju w przeważającej części rolniczym, i takim pozostał on do połowy lat sześćdziesiątych. Choćby tylko z tego powodu polityka wobec rolnictwa miała znaczenie ogromne, często niedoceniane i w kręgach władzy, i wśród mieszkańców miast, i nawet w środowisku ekonomicznym.

Autor bardzo słusznie wskazuje na radzieckie korzenie polskiego komunizmu, który okazał się odmienny od swego politycznego ojca. Różnił się też znacznie od mutacji tego ustroju w NRD, Czechosłowacji, na Węgrzech i w każdym innym kraju bloku wschodniego. Ten element rzeczywistości PRL nie został podjęty.

Tematem w zasadzie nie poruszonym jest innowacyjność gospodarki. Podobnie nie ma próby odpowiedzi na pytanie o międzynarodową konkurencyjność gospodarki. Jak zmieniał się poziom życia społeczeństwa? Jak przedstawiała się relatywna pozycja poszczególnych regionów?

Kolejne uwaga: w tytule mówi się o gospodarce socjalistycznej, a przecież byłoby lepiej użyć słowa komunistyczna. Biorąc pod uwagę polską tradycję i doświadczenia tworzone i przez Polską Partię Socjalistyczną, i przez Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą, słowa te wskazują na pojęcia odrębne. Podobny wniosek płynie po uwzględnieniu kontekstu międzynarodowego: nie mam pewności, czy PRL był państwem socjalistycznym, wiem na pewno, że był państwem komunistycznym.

Biorąc pod uwagę wskazane zastrzeżenia, jestem zdania, że tytuł książki sugeruje dużo szerszy zakres tematyczny wywodów niż staje się to jasne po zapoznaniu się z treścią pracy. To nie jest summa, dzieło traktujące o wszystkim. Jest to natomiast bez wątpienia dzieło powiększające naszą wiedzę o minionej epoce, zawierające w jednym wolumenie bardzo dużo cennych informacji, praca, której nie da się w przyszłości ignorować lub uznać jedynie za przyczynek do tematu.

Podsumowując: otrzymaliśmy książkę ciekawą, która znacząco wzbogaca literaturę poświęconą gospodarce PRL. Jest ona sukcesem nie tylko autora, profesora na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej, ale i lubelskiego środowiska ekonomicznego, ciągle zbyt mało widocznego w innych częściach kraju.

Maciej Bałtowski, Gospodarka socjalistyczna w Polsce: geneza – rozwój – upadek, PWN, Warszawa 2009,

Tagi


Artykuły powiązane

Zwodniczy urok historycyzmu

Kategoria: Trendy gospodarcze
Gdy ekonomistów ponosi fantazja, formułują tezy potencjalnie niebezpieczne.
Zwodniczy urok historycyzmu

Gdyby PRL skończył się w 1960 r., mielibyśmy o nim dobre zdanie

Kategoria: Trendy gospodarcze
Rozwój gospodarczy w Polsce sabotowały elity postszlacheckie. Strukturę społeczną wyrównał dopiero PRL. Gdyby nie PRL, nie byłoby polskiego kapitalizmu – twierdzi dr Marcin Piątkowski, ekonomista, który obecnie pracuje w Pekinie.
Gdyby PRL skończył się w 1960 r., mielibyśmy o nim dobre zdanie

Cena chaosu

Kategoria: Analizy
W Polsce od lat narasta przestrzenny i architektoniczny chaos, odstajemy pod tym względem od reszty krajów UE. Przez chaotyczną zabudowę nasz kraj nie tylko brzydnie, ale też – według naukowców z PAN – ponosi dodatkowe koszty, sięgające dziesiątek miliardów złotych.
Cena chaosu