Polska coraz bardziej zamożna, ale pomaga niechętnie

24.12.2012
Pod względem zamożności najuboższy kraj „starej” UE – Portugalia - nadal wyprzedza nas o 17 proc. Ale biedni już nie jesteśmy. Polski wkład w pomoc międzynarodową jest jednak nieproporcjonalnie mały w stosunku do naszego potencjału i pomocy, którą kiedyś otrzymaliśmy. Grecja, Irlandia czy Hiszpania ze swego PKB dają innym kilka razy więcej niż Polska. 
Opr. Darek Gąszczyk

Opr. Darek Gąszczyk

Opr. Darek Gąszczyk

Polska wciąż jest zaliczana przez inwestorów do rynków wschodzących. Wynika to z trzech faktów:

– jesteśmy krajem o średnim poziomie zamożności,

– mamy suwerenną walutę, której znaczenie w obrotach międzynarodowych jest niewielkie, a tym samym jest narażona na duże wahania,

– rozwijamy się szybciej niż kraje bogate, korzystając ze strategii doganiania.

Już nie biedni

Jednak w porównaniu z początkami transformacji, jesteśmy znacznie bogatsi. Od 1990 do 2011 r. PKB Polski wzrósł 2,21 razy. Jeszcze bardziej przemawiają do wyobraźni porównania PKB wyrażone w dolarach. W 1990 r. PKB na głowę mieszkańca Polski – według bieżącego kursu złotego – wynosił 1550 dol. Obecnie jest to 13,1 tys. dol. To w dużej mierze efekt konwergencji cenowej – poziom cen powoli zbliża się do poziomu w krajach zamożnych.

Ale w ciągu 22 lat transformacji nastąpił także znaczny wzrost PKB na głowę mieszkańca liczony według parytetu siły nabywczej. W 1990 r. wynosił 4 237 dol., w 2011r. – 17 451 dol. (dane według Human Development Report). Jesteśmy na 46 miejscu wśród krajów członkowskich ONZ (praktycznie wszystkie kraje świata) pod względem PKB na głowę mieszkańca według parytetu siły nabywczej i na 39 w rankingu Human Development Index.

W 2011 r. nasz PKB na mieszkańca stanowił, według parytetu siły nabywczej, 65 proc. średniego poziomu europejskiego. Przed 20 laty – około 40 proc. Najuboższy kraj „starej” Unii Europejskiej – Portugalia nadal wyprzedza nas o 17 proc.

Na początku transformacji Polska miała wiele cech kraju nierozwiniętego. Inflacja wynosiła kilkaset procent. Udział usług w PKB sięgał zaledwie 46 proc. (obecnie 65 proc.). Ponad 26 proc. „siły roboczej” pracowało w rolnictwie (obecnie ok. 15 proc.). Uboga była infrastruktura komunikacyjna i telekomunikacyjna. Mieliśmy wysokie zadłużenie zagraniczne, zwłaszcza w stosunku do eksportu. W 1990 r. eksport za waluty wymienialne (nie barterowy) wynosił ok. 8 mld dol. W ubiegłym roku – osiągnął poziom 190 mld dol. Realnie (uwzględniając siłę nabywczą dolara) wzrósł w ciągu 20 lat aż 8-krotnie.

W momencie rozpoczęcia transformacji Polska nie była w stanie spłacać długu zagranicznego, odziedziczonego po PRL. To uniemożliwiało normalne relacje gospodarcze z zagranicą.

Obecny dług zagraniczny, zarówno rządu jak i samorządów, jest zdecydowanie wyższy niż w 1990 r. Według danych NBP pod koniec czerwca wynosił 128 mld 360 mln dol. (czyli 102 mld 069 mln euro). Ale w październiku b.r. rezerwy zagraniczne NBP wyniosły 105 mld 931 mln dol. (81 mld 481 mln euro). To całkiem solidna poduszka, pozwalająca utrzymać wypłacalność naszego kraju.

Jak pomagano Polsce

Bez zagranicznej pomocy nie udałoby się przeprowadzić transformacji gospodarki z centralnie planowanej na rynkową. Z pewnością też koszty społeczne byłyby znacznie większe. Otrzymaliśmy pomoc zarówno od organizacji międzynarodowych, jak i rządów bogatszych krajów.

W 1990 r. w ramach Oficjalnej Pomocy Rozwojowej (ODA) dostaliśmy 1,32 mld dol., co stanowiło 2,4 proc. PKB.

W grudniu 1989 r. rząd polski uzgodnił z MFW porozumienie stand-by, które zatwierdzone zostało w lutym 1990 r. na okres 1 roku. Polska uzyskała możliwość wsparcia finansowego w wysokości 545 mln SDR (specjalna jednostka rozliczeniowa funduszu) czyli ok. 710 mln dol., udostępnianego w 5 transzach kwartalnych. Wykorzystane zostały tylko pierwsze trzy transze tj. ok. 357,5 mln SDR.

Porozumienie z MFW umożliwiło Polsce dostęp do wielu innych form wsparcia zagranicznego, w tym kredytów z International Bank for Reconstruction and Development (IBRD), czyli trzony grupy Banku Światowego. W 1990 r. polskie instytucje państwowe zawarły 7 umów kredytowych z IBRD na łączną kwotę 1,077 mld dol. Uzyskaliśmy też dodatkowe środki kredytowe z Europejskiego Banku Inwestycyjnego.

Był to okres, kiedy Polska nie miała dostępu do zagranicznych rynków kredytowych. Kredyty z instytucji międzynarodowych były jedyną szansą finansowania dużych projektów – na przykład modernizacji całych branż.

W latach 1991-1997 otrzymaliśmy z Banku Światowego pożyczki w wysokości 3,34 mld dol., z czego wykorzystano 2,52 mld. Środki z Banku Światowego były przeznaczane zarówno na spłatę zadłużenia zagranicznego, jak i na restrukturyzację gospodarki i infrastruktury. Z pieniędzy BŚ skorzystały między innymi: energetyka, górnictwo, hutnictwo, Naczelna Dyrekcja Lasów Państwowych, PGNiG, PKP. Wiele projektów finansowanych przez Bank Światowy miało na celu poprawę sytuacji ekologicznej i obniżenie energochłonności gospodarki.

Wprowadzona 1 stycznia 1990 r. wewnętrzna wymienialność złotego (jednolity kurs wymiany złotego na waluty zagraniczne) i stabilizacja kursu (9500 zł za 1 USD) były wspierane kwotą 1 mld dol. przez Fundusz Stabilizacyjny, utworzony przez kilkanaście krajów zachodnich.

Częściowe długów odpuszczenie

Największą pomoc otrzymaliśmy w formie redukcji długów.

Już w lutym 1990 r. zawarta została umowa z Klubem Paryskim, grupującym państwowych wierzycieli Polski (kredyty gwarantowane przez rządy). Przewidywała zawieszenie spłat do końca trwania umowy z MFW (czyli do końca marca 1991 r.). Dzięki porozumieniu Polska uzyskała dostęp do nowych kredytów, gwarantowanych przez rządy 24 krajów.

W 1991 r. podpisany został z Klubem Paryskim „protokół uzgodnień w sprawie redukcji i reorganizacji zadłużenia RP”. Zobowiązania Polski wobec 17 rządów, które gwarantowały kredyty – 32,778 mld dol. – zostały zredukowane. Część długu (3 mld dol.) miała zostać zamieniona na działania proekologiczne. Największym wierzycielem była Francja, a potem Brazylia, Austria, RFN, Kanada i Japonia.

Porozumienie Polski z Klubem Londyńskim, grupującym wierzycieli prywatnych, główni banki komercyjne zostało podpisane we wrześniu 1994 r., a miesiąc później sfinalizowane. Dawne długi zostały zamienione na tzw. obligacje Brady’ego. Nicolas Brady był sekretarzem skarbu w administracji Busha (ojca) i opracował plan oddłużenia krajów, nie tylko Polski.

61 proc. polskiego długu (wobec banków) zostało zamienione na 30-letnie obligacje dyskontowe. Za jednego dolara wierzytelności właściciel otrzymał 55 centów. 10,4 proc. długu zamieniono na tzw. obligacje parytetowe. Za jednego „starego” dolara długu wierzyciel dostawał jednego nowego, w postaci par bonds, z niższym niż poprzednio oprocentowaniem. Inna porcja długu została zamieniona w ten sposób, że za 1 dolara dawnego kredytu Polska otrzymała 35 centów kredytu nowego, emitując 20-letnie obligacje. A 24,4 proc. dawnego długu Polska wykupiła w momencie zamknięcia operacji z Klubem Londyńskim.

W sumie kosztowało to nas 1,948 mld dol., z czego 1,325 mld pochłonął wykup części zadłużenia, a 623 mln zakup amerykańskich obligacji skarbowych, które zabezpieczały polskie Brady Bonds. Koszty pokryte zostały z pożyczki, uzyskanej od MFW, z Banku Światowego, z rezerw NBP oraz z bieżącego budżetu. W końcu października tego roku Polska wykupiła, przed terminem, ostatnie obligacje Brady’ego.

W kwietniu 1991 r. polski rząd zawarł z MFW trzyletnie porozumienie – Extended Fund Facility (EFF), dzięki któremu udostępniono nam kredyty w wysokości 1,829 mld SDR (ok. 2,5 mld dol.), a w marcu 1993r. kolejne roczne porozumienie o udostępnieniu kredytów stand-by – 476 mln SDR.

Dzięki porozumieniom z MFW uzyskaliśmy dostęp do kredytów innych międzynarodowych instytucji finansowych, takich jak: Międzynarodowa Korporacja Finansowa (IFC) i Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBRD).

Kraj prawie rozwinięty

W 2006 r. Polska została uznana przez Bank Światowy za „absolwenta kredytowego” (Graduation from Borrowing Countries). Zbiegło się to z naszym wejściem do Unii Europejskiej. W 2009 r. zostaliśmy zakwalifikowani przez IBRD do grupy krajów o wysokich dochodach.

Status „absolwenta kredytowego” oznacza, że kraj jest zdolny obyć się bez pożyczek z Banku Światowego. Innymi słowy ma pełen dostęp do światowego rynku kapitałowego. „Absolwenci” nie są jednak wykluczeni z ubiegania się o kredyty BŚ i organizacji międzynarodowych. Polska wciąż jest jednym z największych dłużników Banku Światowego.

W ubiegłym roku byliśmy tej organizacji winni 5,6 mld dol. Większymi dłużnikami wobec IBRD są tylko: Chiny, Turcja, Meksyk, Indie, Brazylia, Indonezja i Kolumbia.

W czerwcu b.r. Rada Dyrektorów Banku Światowego zatwierdziła 750 mln euro pożyczki, pierwszej z dwóch, których celem jest wzmocnienie polskich finansów publicznych. Ministerstwo Finansów wystąpiło o tę pomoc, nie dlatego, że nie ma innego sposobu finansowania długu, ale w celu obniżenia rentowności obligacji, czyli kosztów obsługi długu na rynku. Temu celowi służy też Elastyczna Linia Kredytowa (FCL), przyznana Polsce przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy w maju 2009 r., kilka razy już odnawiana. Obecnie jej wysokość wynosi 19,17 mld SDR, czyli ok. 30 mld dol.

Nieskorzy do pomocy

Miarą sukcesu polskiej transformacji ustrojowej i gospodarczej było przystąpienie naszego kraju w 1996 r. do OECD, a 8 lat później do Unii Europejskiej. Członkostwo w tych organizacjach nakłada na Polskę współodpowiedzialność za rozwiązywanie problemów globalnych i zobowiązuje do udzielania pomocy krajom o niższych wskaźnikach rozwoju.

Skłonność do pomagania innym państwom była testowana w ubiegłym roku, gdy polski rząd wstępnie zaakceptował udział w europejskiej pożyczce dla MFW, w wysokości 200 mld euro. Miała być wykorzystana na pomoc dla zadłużonych krajów strefy euro. W styczniu tego roku NBP wstępnie zgodził się pożyczyć MFW prawie 6,27 mld euro, ale ostateczna decyzja na razie nie zapadła.

Pomoc była krytykowana przez opozycję i niektórych ekonomistów, choć koszt tej operacji (różnica między oprocentowaniem pożyczki dla MFW, a oprocentowaniem innych aktywów NBP) wynosiłby zaledwie kilkadziesiąt milionów euro rocznie. Krytykowana też była zgoda polskiego rządu na wykorzystanie funduszu EFSM, którego środki są gwarantowane przez budżet Unii Europejskiej, na pomoc dla zagrożonych kryzysem krajów strefy euro.

Polska jako członek ONZ i kraj o średnich (lub według IBRD wysokich) dochodach, partycypuje w Oficjalnej Pomocy Rozwojowej (ODA) dla państw słabiej rozwiniętych. Pomoc ta jest koordynowana przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych. W 1970 r. Zgromadzenie Ogólne ONZ zaleciło, by kraje bogate przekazywały rocznie na pomoc 0,7 proc. swojego PKB.

W 2011 r. przeznaczyliśmy na ODA 1,2 mld zł (ok. 375 mln dol.), z tego w ramach współpracy wielostronnej 978 mln zł, a 261 mln zł na pomoc dwustronną. Wartość środków wydanych na współpracę rozwojową stanowiła niecałe 0,08 proc. PKB Polski. Jest to znacznie poniżej poziomu pomocy, udzielanej przez inne kraje OECD.

Daleko nam nie tylko do krajów skandynawskich, które na wsparcie innych przeznaczają od 0,55 proc. (Finlandia) do 1,1 proc. PKB (Norwegia), ale nawet do krajów biedniejszych od Polski. Turcja na oficjalną pomoc rozwojową kieruje 0,13 proc. PKB. Co ciekawe, kraje strefy euro, przeżywające kryzys zadłużenia: Grecja, Portugalia, Irlandia, Hiszpania, także oddają innym na rozwój znacznie więcej niż Polska, odpowiednio: 0,17, 0,29, 0,53 i 0,43 proc. PKB.

CC BY-SA by 401(K) 2012/DG

CC BY-SA by 401(K) 2012/DG

Komu dajemy

Największa część polskiej pomocy zasila fundusze Unii Europejskiej, przeznaczone na zewnętrzne wsparcie rozwoju – w 2011 r. było to 934 mln zł. Polska składka do budżetu unijnego na ten cel wyniosła w 2011 r. 803,2 mln zł i stanowiła 65 proc. wszystkich polskich środków przekazanych w ramach Oficjalnej Pomocy Rozwojowej.

Ponadto w 2011 r. Polska po raz pierwszy przekazała środki, w sumie 130,6 mln zł, na Europejski Fundusz Rozwoju (European Development Fund, EDF). EDF jest głównym instrumentem pozabudżetowym UE służącym do finansowania współpracy z państwami Afryki, Karaibów i regionu Pacyfiku oraz z krajami i terytoriami zamorskimi.

Na rzecz podmiotów działających w Systemie Narodów Zjednoczonych przekazaliśmy 23,7 mln zł.

W ramach współpracy dwustronnej polskim wsparciem zostały objęte w szczególności kraje Partnerstwa Wschodniego, Afganistan oraz kraje Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Zintensyfikowanie naszej działalności pomocowej w Afryce Północnej było następstwem wydarzeń Arabskiej Wiosny.

Otwarcie ośrodka dla niewidomych dzieci w Kibeho, zbudowanego dzięki programowi Polskiej Pomocy. CC BY-ND PolandMFA

Otwarcie ośrodka dla niewidomych dzieci w Kibeho, zbudowanego dzięki programowi Polskiej Pomocy. CC BY-ND PolandMFA

Głównymi odbiorcami pomocy dwustronnej były: Białoruś (40,6 mln zł), Afganistan (29,8 mln zł), Ukraina (11,7 mln zł), Gruzja (6,8 mln zł), kraje Afryki Subsaharyjskiej (4,5 mln zł), kraje Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu (3,2 mln zł).

Na pomoc humanitarną i żywnościową wydaliśmy 12,7 mln zł. Polska pomagała między innymi krajom, dotkniętym kataklizmami naturalnymi i katastrofami humanitarnymi (trzęsienie ziemi w Turcji, powodzie w Pakistanie, konflikt w Libii, kryzysy w Rogu Afryki, Afganistanie, Korei Północnej, Autonomii Palestyńskiej, Sudanie Południowym).

Oficjalna Pomoc Rozwojowa budzi kontrowersje. Pojawiają się głosy, że jest nie tylko źle wykorzystywana, ale w niektórych sytuacjach wręcz szkodzi krajom ubogim. Stanowi bowiem nieuczciwą konkurencję dla lokalnego rolnictwa i drobnego biznesu. Ale nie zmienia to faktu, że polski wkład w pomoc międzynarodową jest nieproporcjonalnie mały w stosunku do naszego potencjału ekonomicznego i pomocy, którą my kiedyś otrzymaliśmy.

Witold Gadomski

Czytaj więcej:

>> Filantropii nie zastąpią urzędnicy <<

>> Pomoc dla biednych krajów – wędki i ryby <<

CC BY-SA by 401(K) 2012/DG
Donatorzy-Oficjalnej-Pomocy-Rozwojowej-w-2011-roku CC BY-SA by 401(K) 2012
Otwarcie ośrodka dla niewidomych dzieci w Kibeho, zbudowanego dzięki programowi Polskiej Pomocy. CC BY-ND PolandMFA
PolishAid

Tagi


Artykuły powiązane