Davos, dzień 1. Finansjera w dobrym samopoczuciu

23.01.2013
Zaczęło się morderstwem, ale potem napięcie już nie rosło. Tak można streścić pierwszy panel forum w Davos poświęcony systemowi finansowemu. Podobnie było w czasie dyskusji „Scenariusze dla Rosji”. Trzy pesymistyczne prognozy, a potem niezmącony optymizm premiera Rosji Dmitrija Miedwiediewa.

Dmitrij Miedwiediew uspokajał zmartwionych stanem rosyjskiej gospodarki. (CC By SA World Economic Forum)


Dyskusję o finansach, w której uczestniczyli m.in. Jamie Dimon, szef JP Morgan, i Axel Weber, były prezes Bundesbanku, otworzył pięciominutowy, dynamiczny film o bankach, bankierach i nadużyciach. Miedzy innymi o kantach Goldman Sachs wobec klientów i Barclays’a w sprawie stopy Libor.

O wpadkach traderów (JP Morgan stracił 6 mld dolarów w zeszłym roku, Dimon wyraził ubolewanie) i omijaniu embarga irańskiego przez Standard Chartered. Potem jednak Dimon elegancko wytłumaczył, że system finansowy i banki są w znacznie lepszym stanie niż w 2008 roku: „Rozwijamy się, delewarujemy, przynosimy zyski, udzielamy kredytów, robimy dobrą robotę dla klientów” .

Tidjane Thiam, CEO brytyjskiego koncernu ubezpieczeniowego Prudential dodał: „Bez sektora finansowego nie będzie wzrostu gospodarczego”.

Wtórował im Andriej Kostin, szef rosyjskiego banku VTB.

– Gdzie banki są w najtrudniejszej sytuacji? – zapytał retorycznie. – W zachodniej Europie. A dlaczego – bo rządy za bardzo się zadłużyły. Więc to wina banków czy rządów? – To pan wini rządy? – zapytała dociekliwie prowadząca panel Maria Bartiromo, gwiazda CNBC. – Ale skądże – odparł z uśmiechem rosyjski bankier.

Nie wszyscy jednak byli zachwyceni. Wicedyrektor zarządzający MFW Min Zhu: „Mamy zero delewarowania. Aktywność przeniesiono po prostu na rynek kapitałowy, poza bilanse”.

A Paul Singer z funduszu Elliot Associates dobił: ”Zagrożeniem nadal jest nieprzejrzystość i poziom dźwigni finansowej. Banki zmniejszają kredyty, ale nie instrumenty pochodne (…) nie wiemy jakie niosą ryzyko”. Na to Dimon: „Hedge funds też nie są przejrzyste. A my nie jesteśmy nieprzejrzyści, tylko skomplikowani”.

Po czym wyliczał: banki mają dwa razy więcej kapitału niż przed kryzysem. JP Morgan wpłacił 5 mld dolarów na fundusz gwarancyjny depozytów w mniejszych bankach. „ Jest tyle błędnych informacji od agresywnych ludzi na temat banków, tyle poszukiwań kozłów ofiarnych… ” –podsumował.

Dyskutowano także o regulacjach. Weber: „Niestety nie ma regulacji globalnych, a jak są – mają różne interpretacje”. „Jak nie będzie regulacji globalnych, to będzie wyścig do dna” – dodał Singer. Obaj podkreślali też, że trzeba oddzielić działalność depozytową banków od ich inwestycji na rynku. Wśród regulacji wiele czasu poświęcono wymogom kapitałowym, ale atmosfera była już przyjazna. Andriej Kostin spotkał się niedawno z przyjacielem z banku centralnego Rosji i zapytał:

– O jakich wymogach kapitałowych marzysz? – 100 procent. – usłyszał w odpowiedzi. – No to my zero. Czyli jest przestrzeń do kompromisu –podsumował Kostin.

Choć doszło do kilku spięć, samopoczucie finansistów jest całkiem dobre. Kryzysy finansowe są nieuchronne, chodzi o to, by zmniejszyć ich skutki (Thami). Tylko Chińczyk z MFW cały czas mówił z zaciśniętymi ustami („zysk jest kluczem, ale nie jest wszystkim”), a wątpiącym w globalne regulacje przypomniał, że przeżywamy największy kryzys od lat 30. i 200 mln ludzi nie ma pracy. Przedstawiciel z Elliotta niechętnie, ale w końcu przyznał, że są klientem JP Morgan.

W efekcie największe echo w mediach z tego panelu zyskały wypowiedzi Axela Webera, który też mówił o bankach, ale centralnych. Jego zdaniem w latach 2007-2010 ich interwencje, luzowanie ilościowe, niskie stopy procentowe, były uzasadnione. Ale nie teraz. ”Nie popieram krótkoterminowych rozwiązań zwiększających długoterminowe ryzyko ”. „Żyjemy na koszt przyszłych pokoleń” – dodał.

A jak żyje Rosja? Też trochę na koszt przyszłych pokoleń, ale w inny sposób. Nie ma bowiem długów, ale prowadzi ekstensywną, niezrównoważoną gospodarkę, opartą o eksport surowców. Te łatwo dostępne zaczynają się wyczerpywać. Te trudniej dostępne – wymagają know how i wielkich inwestycji. Raport „Scenariusze dla Rosji”, przygotowany w wyniku dyskusji ekspertów, biznesmenów i członków Forum zawiera trzy scenariusze (przedstawione kolejno):

– rozwoju, opartego jednak na dynamizmie niektórych regionów, które nie mogąc liczyć na rząd centralny i biorą sprawy w swoje ręce;

– stagnacji w wyniku gwałtownego spadku cen surowców, zwłaszcza ropy i gazu, na który rząd odpowiada nacjonalizacją przemysłu naftowego, nałożeniem wyższych podatków na biznes i klasę średnią oraz nasileniem redystrybucji (płace, emerytury, zasiłki dla bezrobotnych), dzięki czemu zachowuje spokój społeczny;

– samozadowolenia, w którym ceny surowców są wysokie i rośnie produkt krajowy, więc rząd jest zadowolony ze status quo i nic nie robi, natomiast narasta niezadowolenie różnych grup społecznych wewnątrz klasy średniej z powodu braku możliwości rozwojowych poza działami surowcowymi i skorumpowania władz. Siergiej Guriew, rektor Nowej Szkoły Ekonomicznej w Moskwie powiedział, że w tym ostatnim scenariuszu zmiany jednak w końcu nadejdą, bo instytucje są przestarzałe, a społeczeństwo coraz zamożniejsze i wyedukowane.

– Niestety, nie mam pojęcia, jak do nich dojdzie – stwierdził.

Choć nie wszystkie scenariusze prezentują czarną wizję przyszłości Rosji, raczej szarą, to jednak Alex Sowinski z Uniwersytetu Yale uznał, że wszystkie są pesymistyczne, bo zakładają , że rząd nie podejmie tak potrzebnych reform strukturalnych. Przedstawiający scenariusze trzej biedacy, których później nie dopuszczono już do głosu, pierwszą kontrę dostali od czwartego panelisty: Germana Grefa, prezesa największego rosyjskiego banku Sbierbank.

”Żaden się nie sprawdzi. Będzie czwarty scenariusz – zielonego wzrostu”, przy czym można było się domyśleć , że z tym kolorem nie chodzi o ekologię, lecz optymizm. „Żaden z tych scenariuszy nie jest inspirujący, a do rozwoju potrzebni są liderzy, dobra strategia, jasno zdefiniowane cele i właśnie inspiracja, że sukces jest możliwy”. „Te scenariusze nie mają nic wspólnego z przyszłością Rosji” – podsumował.

Po czym na wypełnionej po brzegi sali przeprowadzono głosowanie. Widzowie mieli pięć możliwości, co powinno być priorytetem rządu rosyjskiego. Prawie 80 procent wybrało dobry rząd i dobre rządzenie (good governance). Zaledwie po kilka procent głosowało na stabilność makroekonomiczną, konkurencję, spójność społeczną czy rozwój regionalny.

– Ten wynik, to efekt postrzegania Rosji w świecie – kwaśno powiedział występujący na zakończenie premier Dmitrij Miedwiediew. – Ja głosowałem inaczej.

Po czym długo mówił o potencjale Rosji, dobrej sytuacji makroekonomicznej i finansowej (to fakt – wysokie rezerwy, brak deficytu, minimalny dług zagraniczny) oraz dokonaniach rządu i jego planach. Przyznał jednak pod koniec dość chaotycznego wystąpienia, że dla jego rządu faktycznie priorytetem jest poprawa efektywności rządzenia i instytucji publicznych („przejmujemy technologie zarządzania z biznesu do sfery publicznej”), a obok nich konkurencja w biznesie i polityce.

Miedwiediew pochwalił się, że łatwiej założyć teraz partię polityczną, choć nie maja one, jak przyznał, wielkiego znaczeni a. Ważna jest także poprawa klimatu biznesowego, wzrost inwestycji do 25 procent produktu krajowego i tysiąc innych słusznych postulatów, z prywatyzacją na czele. No i oczywiście powtórzył „z absolutną pewnością” za Grefem, że żaden z przedstawionych scenariuszy nie sprawdzi się, choć są „mocnym ostrzeżeniem”, za które, rzecz jasna, podziękował.

Po dyskusji Miedwiediew uścisnął dłoń wszystkim panelistom, ale nie wiedzieć z jakiego powodu trójka prezentujących scenariusze miała dość smętne miny. Promieniał za to German Gref.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test