Koniec strefy euro? To się nie stanie

31.03.2012
Pierwszy możliwy dalszy scenariusz dla strefy euro, to kontynuacja dotychczasowego systemu, drugi - rozpad strefy, a trzeci to jego odbudowa. Odbudowa wymagałaby dojrzałej unii politycznej, fiskalnej i otwartego, elastycznego rynku pracy. Mało realne, ale można być optymistą – do upadku euro politycy nie dopuszczą.

Bohdan Wyżnikiewicz (Fot. arch. autora)


Pod koniec 2011 roku w Stanach Zjednoczonych ukazała się książka belgijskiego dziennikarza ekonomicznego Johana van Overtveldta pod tytułem Koniec euro. Niełatwa przyszłość Unii Europejskiej (wydawnictwo Agate). Autor konkluduje, że bardzo prawdopodobny jest rozpad strefy euro, a stać tak się może po wyjściu z niej Niemiec.

Sceptyczny i krytyczny stosunek do euro od początku Unii Walutowej mieli Amerykanie i Brytyjczycy, dla których pojawienie się rywala pretendującego do roli światowej waluty stanowiło realne zagrożenie. Głosy mało przychylne wspólnej walucie euro są jednak coraz częstsze w samej Unii, wraz z rozwojem kryzysowej sytuacji finansów publicznych większości krajów eurogrupy. Nie ma jednego scenariusza ewentualnego rozpadu strefy euro, a koncepcja van Overtvelta nie jest odosobniona.

Z drugiej jednak strony, wielość scenariuszy upadku wspólnej waluty europejskiej przemawia raczej za tezą, że strefa euro nie rozpadnie się, a przedstawiane scenariusze mają charakter hipotetycznych bądź teoretycznych rozważań. Częste jest też kreślenie scenariuszy według popularnego prawa Murphy’ego, że jeżeli coś może się nie udać, to na pewno się nie uda.

Van Overtveldt, rozwijając swoją tezę, używa argumentów z kilku perspektyw: złych doświadczeń historycznych, perspektywy politycznej. Spory nacisk położony jest również na perspektywę teorii optymalnych obszarów walutowych.

Perspektywa historyczna

Overtveldt przedstawia historię dwu udanych unii walutowych: amerykańską (XVII wiek) i niemiecką pod przywództwem Prus (XIX wiek). Opisuje też dwie nieudane europejskie unie walutowe w XIX wieku: skandynawską i mało znaną unię walutową zwaną Bazarem Łacińskim. W pierwszym przypadku, Skandynawska Unia Walutowa przetrwała okres lat 1872-1924. Przy dużej dyscyplinie krajów, po pierwszym okresie tworzenia unii, nadeszła pierwsza wojna światowa, a także pojawiło się dążenie Norwegii do uniezależnienia się od Szwecji. Łacińską Unię Walutową tworzyła Francja – od 1867 roku – z Belgią, Włochami, Szwajcarią oraz z … Grecją. Unia ta trwała formalnie do 1927 roku, a faktycznie znacznie krócej.

Powodem rozpadu obu europejskich unii monetarnych były niedostateczna integracja polityczna oraz nadzwyczajne zdarzenia związane z pierwszą wojną światową. Udanym uniom amerykańskiej i niemieckiej towarzyszyły silna integracja gospodarcza i daleko posunięte poczucie wspólnoty państwowej.

Trudno byłoby zgodzić się z uniwersalnością nauk z historii. Pamiętajmy, że w ostatnich dziesięcioleciach dokonano wielkiego postępu w poznaniu mechanizmów gospodarczych i nastąpiła poprawa w skuteczności polityki gospodarczej, zwłaszcza polityki pieniężnej.

Perspektywa polityczna

Rozważania Overtveldta z perspektywy politycznej mają kilka niezależnych od siebie aspektów. Nadrzędnym i najważniejszym celem Europy, a zarazem główną przyczyną powstania Wspólnoty jest troska o przyszłość kontynentu bez konfliktów zbrojnych, będące wynikiem lekcji wyniesionej z dwóch tragicznych wojen światowych. Zjednoczona Europa nastawiona na pokojową współpracę wymaga ścisłej integracji, a unia walutowa jest kolejnym i ostatnim krokiem prowadzącym do osiągnięcia tego celu politycznego.

Aspekt polityczny – z zupełnie innego punktu widzenia – to powtarzające się przypadki hipokryzji, nieudolności, a także egoizmu narodowego przywódców państw europejskich. W momencie podpisywaniu traktatu w Maastricht w 1999 roku rzadko który kraj z systemu EMU (Economic and Monetary Union) spełniał wszystkie kryteria z zakresu deficytu budżetowego i długu publicznego. Formalne obchodzenie tych kryteriów dokonało się przy zastosowaniu rozmaitych manipulacji statystycznych i kreatywnej księgowości. Nawet Niemcy pozwoliły sobie na pewną manipulację związaną z zasobami złota.

Innym istotnym aspektem politycznym były wysiłki krajów prowadzące do obrony swoich interesów narodowych, szczególnie starania Francji polegające na dążeniu do neutralizowania finansowej i gospodarczej hegemonii Niemiec w Europie. Czynnik ten odegrał ważną rolę, kiedy Francja wymusiła na Niemczech ustępstwa w sprawie wspólnej waluty w zamian za zgodę na zjednoczenie Niemiec. Tworzenie mechanizmu EMU odbywało się w atmosferze targów (m.in. o obsadę stanowiska szefa Europejskiego Banku Centralnego) i często wzajemnych oskarżeń.

Względy polityczne przeważały nad gospodarczymi i tym samym umożliwiły uruchomienie w styczniu 1999 roku EMU przy niespełnianiu kryteriów wejścia przez większość z 11 krajów założycieli.

Zgadzając się ze słusznymi krytycznymi uwagami van Overtveldta w sprawie barier i utrudnień, jakie dla prawidłowego działania wspólnej waluty tworzone są przez niefrasobliwych polityków, nie można jednak nie brać pod uwagę ogromnej determinacji polityków do obrony za wszelką cenę trwania strefy euro, jaka pojawia się przy zagrożeniu jej integralności.

Perspektywa teoretyczna

Obok długiej listy ewidentnych korzyści z integracji i obecności krajów w strefie euro pojawiły się rozmaite niekorzystne zjawiska. Najważniejsze korzyści to niższe koszty transakcyjne, eliminacja kosztów wymiany i ryzyka kursu wymiany, przejrzystość cen, poprawa konkurencyjności, wzrost produkcji, niższa inflacja i niższe stopy procentowe. Ta ostatnia korzyść stała się dość nieoczekiwanie podstępnym źródłem nierównowagi, bowiem rozbudziła skłonność rządów do zadłużania się przy niskich kosztach obsługi długu.

Innym poważnym kłopotem strefy euro okazała się niestabilność kursu dolara amerykańskiego, choćby dlatego, że pozostał on główną walutą, w której wyceniane są najważniejsze światowe surowce o szybko zmieniających się cenach (na ogół w górę). Kolejne niedogodności strefy euro, to pozbawienie się przez kraje członkowskie prowadzenia własnej polityki pieniężnej, a zwłaszcza polityki kursowej.

Teoria optymalnych obszarów walutowych wymaga spełnienia ośmiu warunków. W chwili tworzenia EMU nie miały miejsca lub były spełnione śladowo takie wymagania, jak mobilność siły roboczej, elastyczność płac i cen, integracja fiskalna czy integracja polityczna. Satysfakcjonujące były natomiast warunki podobnego poziomu stóp inflacji, stopień otwarcia gospodarek, dywersyfikacja struktur gospodarczych oraz integracja finansowa.

Trudno byłoby nie zgodzić się z zastrzeżeniami, jakie budzi niespełnianie kryteriów optymalnych obszarów walutowych. Doświadczenia empiryczne są jednak takie, że wspólny obszar walutowy może trwać przy odnoszeniu mniejszych korzyści od wyznaczonych przez teorię. Strefa euro przeżywa kryzys, który powoduje, że odbiega ona bardziej niż poprzednio od modelu optymalnego obszaru walutowego.

Trzy scenariusze

Van Overtveldt rozważa trzy scenariusze rozwoju wydarzeń w strefie euro z Niemcami w roli rozdającego karty. Pierwszy scenariusz sprowadza się do kontynuacji dotychczasowego systemu, drugi do rozpadu strefy, trzeci do jego odbudowy.

Pierwszy scenariusz ma charakter krótkookresowy, nie rozwiąże narastających fundamentalnych problemów i doprowadzi do wychodzenia z systemu najsłabszych krajów (Grecja, Portugalia, Irlandia). Drugi scenariusz może być kontynuacją pierwszego, wyjście Niemiec pogrąży resztę strefy. Sytuację może uratować trzeci scenariusz – odbudowy systemu. Konieczne jest jednak spełnienie dwóch warunków. Pierwszym jest przekształcenie EMU w dojrzałą unię polityczną z unią fiskalną włącznie i otwartym, elastycznym rynkiem pracy. Drugim warunkiem jest rozwiązanie wszystkich narosłych problemów. Van Overtveldt kończy książkę zdaniem, że na realizację trzeciego scenariusza może już być za późno.

Jestem większym optymistą niż van Overtveldt w sprawie przyszłości strefy euro. Uważam, że do upadku euro nie dopuszczą politycy, niezależnie od ceny politycznej i gospodarczej, jaką przyjdzie im za to zapłacić. Uzdrawianiu sytuacji będzie towarzyszyło wiele dramatycznych zwrotów, jednak prawdopodobieństwo przetrwania euro jest znacznie większe niż jego upadku.

Autor jest wiceprezesem Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, wiceprzewodniczącym Towarzystwa Ekonomistów Polskich.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test