Skutki Brexit

28.06.2016
Krótkoterminowy efekt referendum, w którym Brytyjczycy zadecydowali o wyjściu z Unii jest łatwy do przewidzenia i poznaliśmy go już 24 czerwca. Średnio- i długookresowe skutki Brexit będą zależeć od porozumień między UE i Wielką Brytanią dotyczących przepływu towarów, kapitału, ludzi i usług.


Po ogłoszeniu wyniku referendum natychmiast osłabił się funt, a także waluty krajów uchodzących za mniej stabilne. Wzmocnił się szwajcarski frank – waluta uznawana (niekoniecznie trafnie) za jedną z najbardziej bezpiecznych na świecie. Wzrosły rentowności obligacji rządowych, niemal wszystkie giełdy zanotowały spadki.

Za kilka dni rynki prawdopodobnie się uspokoją. Znacznie ważniejsze będą średnio- i długookresowe skutki Brexit. Poznawać je będziemy stopniowo, w miarę jak ujawniane będą informacje o zaawansowaniu negocjacji między UE a Wielką Brytanią na temat porozumienia między obu stronami. Wiele zależeć będzie od ostatecznego kształtu tych porozumień – do jakiego stopnia utrzymana zostanie swoboda przepływu towarów, kapitału, ludzi i usług między krajami UE i Wielką Brytanią.

Przed referendum obie strony (to jest zwolennicy pozostania Wielkiej Brytanii w UE i zwolennicy wyjścia) przedstawiały argumenty mające przekonać do swego stanowiska niezdecydowanych wyborców. W atmosferze kampanii referendalnej argumenty były często przesadzone i nierzetelne.

Zupełnie inny jest raport znanego monachijskiego instytutu ekonomicznego Ifo przygotowany wraz z Fundacją Bertelsmana: „Costs and benefits of a United Kingdom exit from the European Union”. Ukazał się w ubiegłym roku i nie miał na celu włączania się do brytyjskich sporów, ale koncentrował się na skutkach dla krajów europejskich.

Wzajemna zależność

Traktat Lizboński obowiązujący od 2009 roku daje krajom członkowskim możliwość wystąpienia z Unii (poprzednie traktaty tego nie przewidywały), ale nie ma mapy drogowej takiego scenariusza. Zgodnie z Traktatem Lizbońskim proces rozwodowy będzie trwał maksymalnie dwa lata. To znaczy, że w roku 2018 UE będzie liczyć 27, a nie 28 krajów.

Unia Europejska będzie negocjowała z Wielką Brytanią nowe porozumienia w imieniu 27 krajów członkowskich, które mają różne relacje gospodarcze z Wielką Brytanią i są zainteresowane rozmaitymi ich aspektami. Dla jednych krajów ważny będzie dostęp do brytyjskiego rynku określonych towarów, inne (np. Polska) będą chciały utrzymać wolny dostęp do brytyjskiego rynku pracy. Jeszcze dla innych istotne będzie prawo połowów w pobliżu Wielkiej Brytanii.

Konieczne zatem będzie wynegocjowanie ok. 40 różnych umów dotyczących rozmaitych obszarów gospodarki, co może okazać się zadaniem bardzo trudnym. Nie sposób przewidzieć, jak się ten proces zakończy, czy któryś z krajów członkowskich nie postawi veta, co przedłuży negocjacje.

Możliwe jest więc, że za dwa lata wiele spraw między UE a Wielką Brytanią nie będzie uregulowanych, co może oznaczać spadek obrotów handlowych i przepływów kapitałowych, a także problemy na rynku pracy.

Wzajemna zależność Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii jest bardzo silna.

  1. Ponad 50 proc. brytyjskiego eksportu jest kierowane do krajów Unii Europejskiej. Z Unii pochodzi też ponad 50 proc. importu. W latach 60. XX wieku, gdy Wielka Brytania była poza Europejską Wspólnotą Gospodarczą (EWG), obroty handlowe z kontynentalną Europą stanowiły mniej niż 40 proc. Największym odbiorcą towarów brytyjskich są obecnie Stany Zjednoczone (12 proc.), następnie Niemcy (10,9 proc.), Holandia (7,5 proc.), Francja (6,9 proc.), Belgia (5,5 proc.), Irlandia (5,0 proc.). W imporcie największym dostawcą są Niemcy (13,3 proc.), Chiny (8,7 proc.), Holandia (7,5 proc.), USA (6,9 proc.), Francja (5,9 proc.).
  2. Ponad połowa inwestycji bezpośrednich w Wielkiej Brytanii pochodzi z krajów Unii Europejskiej. Ten udział w ostatnich latach był bardzo stabilny, mimo że napływ inwestycji bezpośrednich do WB potroił się od 2000 roku.
  3. W Wielkiej Brytanii mieszka ponad 2 mln obywateli innych krajów Unii Europejskiej. Najwięcej jest Polaków, ale dużo jest też Irlandczyków, Włochów. Około 1 mln Brytyjczyków mieszka w innych krajach Unii Europejskiej, przede wszystkim w Hiszpanii, we Francji i w Irlandii.

Wielka Brytania w Unii Europejskiej

Wielka Brytania nie znalazła się w gronie krajów tworzących Wspólnotę Węgla i Stali, a następnie Europejską Wspólnotę Gospodarczą – poprzedniczkę Unii Europejskiej. Rozwój gospodarczy w państwach EWG w latach 1957–1960 okazał się szybszy niż w Wielkiej Brytanii. Skłoniło to premiera Harolda Macmillana do złożenia w 1961 roku wniosku o przyjęcie do Wspólnot. Państwa Beneluxu poparły brytyjski wniosek, ale sprzeciw wyraził prezydent Francji Charles de Gaulle, który obawiał się wpływów amerykańskich w Wielkiej Brytanii. Trzech nowych członków – Wielką Brytanię, Irlandię i Danię – przyjęto dopiero w 1973 roku.

W latach 70. i 80. wzrost gospodarczy Wielkiej Brytanii był podobny jak Niemiec. W latach 90. i na początku XXI wieku Wielka Brytania rosła szybciej niż Niemcy i (średnio) Unia Europejska. Kryzys finansowy w roku 2008 dotknął większość krajów Unii w podobny sposób. W latach 2008-2009 Wielka Brytania zanotowała spadek PKB o 4,7 proc., Niemcy o 5,6 proc. (w roku 2009), a strefa euro średnio o 4,5 proc.

Nie będąc w strefie euro, Wielka Brytania (a konkretnie Bank Anglii) stosowała politykę luzowania ilościowego pieniądza. Miała wyższy deficyt budżetowy niż strefa euro, lecz od roku 2013 notuje dość szybki wzrost gospodarczy. W roku 2015 było to 4 proc., podczas gdy strefa euro miała wzrost 1,7 proc., podobnie jak Niemcy. Ceną za to jest rosnący dług publiczny. W Wielkiej Brytanii dochodzi on do 90 proc. i rośnie, podczas gdy Niemcy zdołały ustabilizować go na poziomie ok. 80 proc. PKB, a w ostatnich latach nawet go obniżać.

Analitycy Ifo Institut przeanalizowali grupę krajów, które w latach 1950-1973 miały podobną dynamikę co Wielka Brytania. Nazwali ją „grupą kontrolną” – wchodzą do niej między innymi Argentyna i Nowa Zelandia. Od roku 1973 krzywe wzrostu Wielkiej Brytanii i grupy kontrolnej rozjeżdżają się. Gdyby Wielka Brytania rosła w takim samym tempie jak grupa kontrolna, dochód na głowę Brytyjczyka wynosiłby dziś 24 tys euro, a tymczasem wynosi 30 tys. euro.

Specjalny status

Wielka Brytania zawsze miała w EWG, a następnie w UE specjalny status. Nie przystąpiła do strefy Schengen i jako jedyny kraj Unii zagwarantowała sobie prawo utrzymania bezterminowo suwerennej waluty. W latach 80. ówczesna premier Margaret Thatcher wywalczyła tzw. rabat brytyjski, czyli upust w składce do kasy Unii.

Argumentowała, że Wielka Brytania znacznie więcej wpłaca do budżetu UE, niż z niego otrzymuje, a mając niewielki sektor rolniczy, w małym stopniu korzysta z dotacji unijnych dla rolnictwa. Rabat wynosi dwie trzecie kontrybucji netto Wielkiej Brytanii do budżetu unijnego – w roku 2015 był to 6,2 mld euro.

Scenariusze Brexitu

W opracowaniu „Costs and benefits of a United Kingdom exit from the European Union” rozpatruje się trzy scenariusze wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii.

 

1. Scenariusz miękki. Wielka Brytania otrzymuje taki status, jaki ma dziś Norwegia i Szwajcaria. Porozumienia handlowe są szybko negocjowane i nastawione na utrzymanie jak najmniejszych przeszkód dla wymiany między obu stronami. W takim wypadku koszt zmniejszenia handlu między Unią a Wielką Brytanią będzie niewielki, choć wystąpi.

2. Scenariusz średni. Po wyjściu z Unii Wielkiej Brytanii nie udaje się szybko wynegocjować porozumień handlowych. W wymianie handlowej pojawiają się bariery pozataryfowe i rosną taryfy celne. Wielka Brytania w handlu z Unią Europejską otrzymuje status podobny, jaki mają obecnie Stany Zjednoczone.

3. Izolacja Wielkiej Brytanii. Kraj traci wszelkie preferencje w handlu z Unią Europejską, a także z krajami, z którymi Unia ma traktaty o wolnym handlu.

W ostatnich latach Unia Europejska wynegocjowała wiele porozumień o wolnym handlu, które już przynoszą efekty gospodarcze – w 2011 roku porozumienie z Koreą Południową, w 2013 z Peru, Kolumbią i krajami Ameryki Środkowej. Kilka porozumień już wynegocjowanych czeka na ratyfikację parlamentów – z Singapurem, Kanadą, Mołdawią, Gruzją. Trwają negocjacje ze Stanami Zjednoczonymi, Japonią, Malezją, Wietnamem, Tajlandią, Indiami i MERCOSUR (wspólny rynek krajów Ameryki Południowej). Wielka Brytania zostałaby z tych traktatów wykluczona i musiałaby je negocjować na nowo.

Autorzy opracowania uznają trzeci scenariusz za mniej prawdopodobny. Gdyby się jednak zrealizował, oznaczałby znaczne utrudnienia w handlu, co odbijałoby się na wzroście gospodarczym Wielkiej Brytanii i krajów Unii Europejskiej.

Dla oszacowania skutków autorzy opracowania użyli dwu modeli. Pierwszy to model statyczny generalnej równowagi, w którym około 130 krajów jest zaangażowanych we wzajemny handel 34 grupami towarów i usług. Handel ten może być zakłócony przez bariery celne i pozataryfowe.

Drugim jest model dynamiczny, który uwzględnia skutki długofalowe, takie jak poziom konkurencji wymuszający wzrost produktywności, wprowadzanie innowacji, mobilność kapitału.

Zarówno Unia Europejska, jak i Wielka Brytania stopniowo dostosują się do nowej sytuacji, zmieniając kierunki handlu, ale okres dostosowania będzie trwać od 10 do 12 lat.

W modelu statycznym, w przypadku scenariusza miękkiego Wielka Brytania straci w roku bazowym (pierwszym roku po wyjściu z Unii) 0,64 proc. dochodów (PKB), a więc więcej niż wynosi kontrybucja netto Wielkiej Brytanii do budżetu unijnego. W scenariuszu pośrednim straty Wielkiej Brytanii wyniosą od 1,5 do 2,8 proc. PKB, a w scenariuszu izolacji od 1,6 do 3 proc.

Straty rozłożą się nierównomiernie. Najbardziej ucierpi Irlandia Północna, która ma bliskie związki z niepodległą Irlandią. Bardzo silnie odczuje Brexit Londyn będący centrum finansowym świata, bo jego znaczenie spadnie. Najsilniej wyjście Wielkiej Brytanii z Unii odczują branża chemiczna (spadek o ok. 10 proc.) oraz usługi finansowe. Zyskać może górnictwo i produkcja metali.

Brexit będzie miał też negatywny skutek na gospodarki krajów Unii Europejskiej. Irlandia odczuje go nawet bardziej niż Wielka Brytania (spadek PKB od 0,8 do 2,7 proc.). Największe straty poniesie irlandzkie rolnictwo oraz przemysł elektroniczny. Zyskają irlandzkie banki oraz przemysł chemiczny. Mocno poszkodowany będzie też Luksemburg, który ma silne związki z branżą finansową Londynu, oraz Malta mająca tradycyjnie silne związki z Wielką Brytanią. Straty Niemiec wyniosą od 0,1 proc. do 0,3 proc., a Polski od 0,07 do 0,25 proc. PKB.

Długofalowe skutki obliczane w modelach dynamicznych będą poważniejsze. Trzeba przy tym zaznaczyć, że skuteczność prognostyczna tych modeli jest mniejsza niż modelu statycznego. Model Frankela-Romera oszacował, że jeśli rośnie otwartość gospodarki o 1 pkt proc., to dochody na głowę mieszkańca rosną o 1,96 proc. Według modelu statycznego gospodarka brytyjska stanie się bardziej zamknięta – w zależności od scenariusza od 3 do 13 pkt. proc., co w długim okresie będzie oznaczać niższe dochody na głowę Brytyjczyków o 6 do 26 proc. Według innych modeli dynamicznych straty będą mniejsze i wyniosą od 2 do 14 proc. – w zależności od realizowanego scenariusza.

Problem imigrantów

Wpływ na brytyjską gospodarkę będzie miało także ograniczenie imigracji z krajów Unii Europejskiej. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy w Wielkiej Brytanii imigranci więcej wnoszą do kasy państwowej, czy z niej otrzymują. Natomiast ich wkład do PKB jest wyraźnie wyższy niż suma otrzymywanych przez nich zasiłków socjalnych.

Oprócz własnych dochodów, które są wliczane do PKB, dają także dochody przedsiębiorcom, właścicielom domów mieszkalnych i sklepów. Imigracja wypełnia luki na rynku pracy, a także przyczynia się do tworzenia nowych miejsc pracy, a tym samym do spadku (a nie wzrostu, jak się często uważa) bezrobocia. Populacja imigrantów, strukturalnie młodsza od autochtonów, zwiększa motywację do innowacji.

W opracowaniu instytutu Ifo zastosowano model ekonometryczny, który zakłada, że zmniejszenie o 10 proc. imigracji z UE zmniejszyłoby dochody w Wielkiej Brytanii na mieszkańca o 0,5 – 1,1 proc. Jeśli wyższy odsetek imigrantów europejskich opuści Zjednoczone Królestwo, straty mogą być znaczące. Wyjazd z Wielkiej Brytanii połowy imigrantów zmniejszy w długim okresie dochód na głowę Brytyjczyka o 2,7, do 6,2 proc. Do Wielkiej Brytanii wróciłaby też część brytyjskich emigrantów – zwykle osób starszych – z Hiszpanii, Francji czy Portugalii, co zmusiłoby rząd do zwiększenia wydatków socjalnych (zwłaszcza na służbę zdrowia).

Opracowanie Ifo nie analizuje skutków wstrzymania, a nawet odwrócenia fali imigracji do Wielkiej Brytanii dla krajów Unii Europejskiej, zwłaszcza dla Polski, Litwy i Łotwy. Skutki te zależeć będą od wynegocjowanych umów i od polityki kolejnych brytyjskich rządów.

 


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły