Złoty bank, złoty chłopiec, złote uściski dłoni

02.08.2013
Amerykańska blogosfera relacjonuje zakończoną właśnie sprawę cywilną, którą amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełdy (SEC) wytoczyła Fabrice’owi Tourre’owi, byłemu traderowi banku Goldman Sachs, który w 2006 i 2007 roku sprzedał swoim klientom śmieciowe papiery wartościowe, narażając ich na wielomilionowe straty.

Protest przed siedzibą Goldman Sachs (CC By NC SA Carrie Sloan)


Po ostatniej serii przesłuchań, jakie miały miejsce w ubiegłym tygodniu, złożona z 9 członków ława przysięgłych sądu na Manhattanie, uznała, że Fabrice Tourre celowo wprowadzał klientów banku w błąd, zatajając przed nimi prawdziwe ryzyko związane z papierami wartościowymi, które im sprzedawał. W sumie uznano, iż jest on winny popełnienia 6 z 7 naruszeń prawa o obrocie papierami wartościowymi.

Komisja Papierów Wartościowych i Giełdy triumfuje, bo decyzja rady przysięgłych  przypieczętowała jej zwycięstwo w procesie, który rozpoczął się 15 lipca (tego roku!). Zanim sędzia Katherine Forrest orzeknie o karze dla tradera, minie prawdopodobnie kilka miesięcy. Rzecznik SEC już zapowiedział, że będą domagać się kary finansowej praz zakazu powrotu Tourre’a na rynek papierów wartościowych.

Co ciekawego jest w sprawie Tourre’a, że tak rozgrzewa komentatorów?

Po pierwsze: siły, które wytoczono do walki

Chociaż SEC pozwała w tej sprawie pojedynczego pracownika rynku kapitałowego, w dodatku 34-latka, który w czasie popełniania zarzucanych mu czynów miał lat zaledwie 27 i był świeżym jeszcze absolwentem inżynierii i zarządzania na Uniwersytecie Stanforda (dziś ma otwarty przewód doktorski na Uniwersytecie w Chicago), zarówno po stronie powoda jak i pozwanego stanęły ważne postacie amerykańskiego prawa.

Felix Salmon z Blogs.reuters.com wskazuje, że w ekipie, która broniła Tourre’a znajduje się m.in. Sean Coffey, specjalista od prowadzenia sporów, sława wśród prawników Wall Street. Były oficer marynarki USA, pracował w wielu prestiżowych kancelariach prawnych i zdobył duże doświadczenie w organach amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. Od 1991 roku był federalnym prokuratorem Południowego Dystryktu Nowego Jorku.

Coffey współpracując z wieloma biurami i agencjami, ścigał m.in. przestępczość w sektorze bankowym. Wykorzystując mechanizm „drzwi obrotowych” (jak dziś określa się przechodzenie z sektora publicznego do biznesu dla lukratywnych posad), w 1995 roku przeszedł do kancelarii Latham & Watkins, w której specjalizował się w obsłudze prawnej firm z listy 500 największych amerykańskich przedsiębiorstw.

Już kilka lat później zmienił jednak profesję i w firmie Bernstein Litowitz Berger & Grossman zaczął reprezentować interesy największych na świecie inwestorów. Wywalczył dla nich przez 11 lat kilkanaście miliardów dolarów. Najgłośniejsza sprawa, w którą był zaangażowany, to odzyskanie dla nowojorskiego funduszu emerytalnego 6 mld dolarów odszkodowania po plajcie w 2002 roku firmy WorldCom, której dyrektorzy stosowali w czasach prosperity kreatywną księgowość.

Po stronie Komisji Papierów Wartościowych i Giełdy stał natomiast Matthew Martens, szef biura rozwiązywania sporów amerykańskiego regulatora, powołany na to stanowisko w 2010 roku, który również może pochwalić się dużym dorobkiem. Od 2003 roku był bowiem prokuratorem dla zachodniego dystryktu Północnej Karoliny i specjalizował się w ściganiu przestępstw białych kołnierzyków. Jak można wyczytać w jego dossier na stronach Komisji, ma dużą wiedzę z zakresu instrumentów pochodnych i ich nielegalnego wykorzystywania.

Felix Salmon pisze, że obie strony w tym procesie wytoczyły przeciwko sobie miotacze ognia:

There’s a huge amount of legal firepower on display in lower Manhattan right now, all centered on a University of Chicago grad student named Fabrice Tourre.

O nakładzie sił świadczą też ogromne kwoty, które legły u zarania sprawy. Nie tyle mowa o kwotach, które stracili klienci Tourre’a/ Goldmana Sachsa, co o sumie, którą Goldman Sachs w 2010 roku zapłacił, by nie być stroną procesu. Pakt, który bank zawarł z Komisją Papierów Wartościowych i Giełdy oraz swoimi największymi klientami, kosztował go 550 mln dolarów.

Salmon zwraca uwagę na tę kwotę i zastanawia się dlaczego mimo wszystko Komisja rzuciła tak wielkie siły do walki. Twierdzi, że zeznania Tourre’a nie pomogą jej wydusić więcej pieniędzy na odszkodowania, a zatem Komisji musi chodzić o surowe ukaranie młodego bankowca i doprowadzenie go do osobistego bankructwa, co zresztą Salmon uważa za kontrproduktywne.

Jego tekst ma tytuł: The silly trial of Fabrice Tourre, czyli Głupi proces Fabrice’a Tourre’a:

Goldman Sachs paid $550 million to settle the charges against it. Why is the SEC, in 2013, still putting so much effort into chasing a single individual from Goldman Sachs? Certainly Tourre doesn’t have the wherewithal to be able to make any significant difference to the amount of money the SEC will end up collecting in this case — which means that this case is personal: the SEC wants to ban Tourre from the securities industry, and to possibly drive him into personal bankruptcy, as well, if they can extract a large enough fine.

Po drugie: podejrzenie, że nie da się ustalić stanu faktycznego z powodu skomplikowanej materii sprawy

W latach poprzedzających giełdowy krach w 2008 roku Fabrice Tourre, uzdolniony młody matematyk, sprzedawał dużym klientom banku Goldman Sachs – a więc firmom takim jak ABN Amro, niemieckiemu bankowi IKB czy funduszowi ACA Capital Management – produkt o nazwie Abacus. Abacus był to rodzaj CDO, czyli papieru wartościowego zabezpieczonego długiem. Dokładniej, Abacus zabezpieczony był obligacjami opartymi na amerykańskich kredytach hipotecznych typu subprime.

Wielu ekonomistów zdawało sobie sprawę, że rynek kredytów mieszkaniowych w Stanach Zjednoczonych jest napompowany do granic wytrzymałości. Z listów Tourre’a do swojej dziewczyny, które Goldman Sachs ujawnił w 2010 roku współpracując z organami nadzoru, wynika, że on także miał tego świadomość. Mimo to, sprzedawał Abacusa jako instrument o najwyższym możliwym ratingu, czyli AAA. Pikanterii dodaje sprawie fakt, iż przy konstruowaniu owego CDO, pomagał bankowi fundusz hedgingowy Paulson & Co Johna Paulsona. Firma, która dobrała papiery, włączone Abacusa, grała następnie na rynku na ich spadek. W efekcie – gdy klienci Goldmana stracili miliony dolarów, Paulson na tym zarobił.

Jak wykazało śledztwo SEC, rynek, w tym bezpośredni klienci firmy, nie mieli świadomości, jaką dokładnie rolę przy tworzeniu/ zarządzaniu Abacusem odgrywa Paulson & Co. W oficjalnych folderach i przekazywanych klientom informacjach, składniki Abacusa dobierać miał… ACA Capital Management. W 2010 roku media i blogosfera pełne były artykułów i komentarzy, że fundusz Paulsona specjalnie dobrał do Abacusa najbardziej zagrożone papiery, by zarobić, gdy Goldman rozpocznie wymuszoną wyprzedaż.

29 lipca 2013r. w artykule pt. Fabolous Fab Really Wanted to Get Abacus Done Matt Levine w interesujący sposób pokazuje, że choć powszechnie uważa się, iż Abacus został skonstruowany, by upaść (i by firma Johna Paulsona mogła na tym zarobić), być może wcale tak nie było. Wskazuje dodatkowo, że ogniwem całego łańcucha najbardziej narażonym na straty – niejako zaprojektowanym, by upaść, był klient Goldmana: ACA Capital Management, z uwagi na ogromne (niezabezpieczone) ryzyko, które wziął na siebie w całej transakcji (a które „wepchnął” firmie Tourre).

Levine pisze:

How solicitous do you think Fab was of ACA’s best interests? His willingness to take a billion dollars of uncollateralized credit risk to them seems like a good fact. For this case, I mean. On the other hand, the fact that Goldman wouldn’t go near that risk is a good fact for them. Not particularly for this case, I mean – they’re out of the lawsuit now anyway – but because it would have been a terrible decision. If there was one thing in this transaction that was really, though unwittingly, designed to fail, it wasn’t Abacus. It was ACA.

Oraz:

I’m intrigued, though, by Fab’s willingness to take uncollateralized credit exposure to ACA. For one thing it allows for some psychologizing of Fab, though I don’t know which way that cuts. From the vantage point of 2013, ACA looks to have been a terrible credit risk – more on that in a bit – and so Fab’s willingness to take up to $909mm of uncollateralized credit exposure to them seems like the sort of recklessness that would lead someone to also cut corners on disclosure. On the other hand, in 2007, ACA didn’t look that terrible, particularly if you didn’t think that the mortgage market was about to blow up (and take ACA with it), or if you didn’t think that your actual exposure to ACA would ever approach the $909mm notional. So maybe it proves that Fab was, in his heart, building Abacus to succeed, sure.

ACA Capital Management straciła na transakcji 30 mln dolarów. Ale to i tak nie najwięcej. Ok. 840 mln dol. straty poniósł bank ABN Amro, którego ryzykiem w całej transakcji było nie tylko niebezpieczeństwo załamania się rynku kredytów mieszkaniowych, ale też ryzyko bankructwa ACA.

Prawie wszystko z zainwestowanych 150 mln dolarów stracił niemiecki IKB. Zarobił na całej sprawie Paulson. A Goldman Sachs? Stracił na transakcji ok. 65 mln dolarów i tym właśnie faktem, jako argumentem świadczącym o swoich rzekomych dobrych intencjach, bronił się w 2010 roku przed Komisją Papierów Wartościowych i Giełd.

Od procesu Goldman Sachs, jak wiemy odstąpiono. Ale czy proces Tourre’a w jakiś sposób rozjaśnił jakie były intencje jego i jego mocodawców?

Schumpeter, blog tygodnika The Economist, opublikował 27 lipca tekst pt. It just wasn’t accurate at the time, w którym pisze, że niełatwo jest rozstrzygnąć, jaką świadomość mieli klienci banku Goldman Sachs, którzy kupili Abacusa – jak by nie mówić, wielkie, zatrudniające setki analityków, instytucje finansowe. I do jakiego stopnia winić można sprzedawcę za ryzyko, które podejmuje kupiec:

Ultimately, the Verdich will hinge on whether the jury believes the clients were victims of clever misrepresentation, or their own inability to make bacis inferences. Even if Mr Paulson’s role was not properly disclosed, the question is whether those who lost money should been responsible for their own analysis and their own investment decisions.

Felix Salmon z Blogs.reuters.com, stawiał tezę, że ławnicy, którzy będą musieli rozstrzygnąć, czy fakt zakupu Abacusa przez klientów Goldmana był wynikiem oszustwa, nie mają wystarczającej wiedzy, aby to ustalić:

The jury would probably have to have a reasonably sophisticated understanding of what exactly is going on. Which, quite clearly, they don’t.

Już po wyroku na stronie internetowej Wall Street Journal w tekście pt. „Fab” trader liable in fraud można było przeczytać, że ustalenie ławników, iż Tourre jest winny zarzucanych mu czynów jest ogromnym zaskoczeniem dla prawników, którzy przekonani byli, iż materia procesu jest tak skomplikowana i niejasna, że ustalenie faktów zakrawa o cud:

The unambiguous result surprised many lawyers who had watched the proceedings, expecting that the esoteric subject matter and more than two weeks of conflicting testimony would make a clear-cut victory unlikely.

Po trzecie: magia Goldman Sachs

You don’t hear a lot from ABN in these Abacus cases and I wonder how they feel – pisze Matt Levine z DealBreakera. I rzeczywiście. Jeśli przeczytać doniesienia o tej sprawie w międzynarodowych mediach, wydaje się, że żaden z klientów – ABN Amro, ACA, IKB nie mają do Goldmana żadnych pretensji. Nie dziwi to w kontekście porozumienia, które zawarto, skutkującego odstąpieniem od procesu, w którym pozwanym miałby być Goldman Sachs.

Co ciekawe jednak – Goldman Sachs nie zgłasza także pretensji pod adresem swojego byłego pracownika. A i ten nie mówi przed sądem niczego, co mogłoby w sposób jednoznaczny obciążyć bank. Schumpeter z The Economist przytaczając zeznania tradera zwraca uwagę, iż za każdym razem podkreślał on, że starał się swoim klientom przekazywać informacje jak najbardziej rzetelnie oraz, że powinni oni być świadomi ryzyka, na jakie się wystawiają.

Zapytany, dlaczego dał swoim klientom (chodzi o ACA) do zrozumienia, że fundusz Paulsona obstawia wzrost, a nie spadek obligacji opartych na kredytach hipotecznych, odpowiedział, iż jego wypowiedź była rzeczywiście „nie dość dokładna”:

Any misunderstanding of the deal, Mr Tourre testified, was unintentional. “If it had been clear that there was confusion,” he said, “I would have corrected it.” The record so far neither clearly confirms nor contradicts this. Although there is much information suggesting wrongdoing, none of the many witnesses have been able to offer unassailable evidence of it.

There was, however, one particularly sensitive email by Mr Tourre. It suggested that Paulson was investing in a part of the transaction that would normally be held by an entity that believed the price of the underlying securities would go up, not down. It did not do so. “So the statement was false,” asked the SEC’s attorney Matthew Martens. Replied Mr Tourre: “It just wasn’t accurate at the time”.

W tym kontekście nie dziwi chyba, że Goldman Sachs opłacał przez cały czas trwania procesu (świetnych) prawników swojego byłego pracownika.

Tourre, który w samym 2007 roku zarobił w Goldmanie 1,7 mln dolarów, jeszcze przez 19 miesięcy po swoim odejściu otrzymywał 738 tysięcy dolarów miesięcznie.

It’s fair to assume that many, many millions of dollars are being spent on this trial. But what’s much less clear is why – pisze bloger Reutersa i dodaje, że Goldman miał na tej sprawie do ugrania wiele. Po pierwsze, swoim podejściem do sprawy mógł przekonać swoich pracowników, że będzie ich wspierał, jeśli praca na rzecz firmy doprowadzi ich przed wymiar sprawiedliwości, po drugie – zwycięstwo Tourre’a potwierdziło zwycięstwem banku, który nigdy nie przyznał się do stawianych mu zarzutów:

Doing so also sends a clear internal signal that Goldman will have its employees’ backs, should they get into trouble as a result of the work they do for the firm. A victory for Tourre would be a victory for Goldman – which, remember, never admitted the allegations the SEC made against it.

W oświadczeniu przesłanym do mediów zarząd Goldman Sachs informuje, że firma zajmie się teraz tworzeniem procedur, które sprawią, że stanie się bardziej przejrzysta, wiarygodna i ustawiona frontem do klienta:
As a firm, we remain focused on being more transparent, more accountable, and more responsive to the needs of our clients.

Przy okazji sprawy Tourre’a, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych wciąż pobrzmiewają echa walki Main Street z Wall Street, portal ToTheThick.com publikuje listę „złotych uścisków dłoni” (golden handshakes) Wall Street, czyli najdroższych odpraw jakie otrzymali odchodzący prezesi. Warto rzucić okiem. Tym bardziej, że wysokie odprawy towarzyszyły często dużym stratom, które zaliczyły pod wodzą owych prezesów instytucje (np. akcje Pfizera straciły 46 procent wartości, Merrill Lynch zaliczył stratę w wysokości 8 mld dolarów) lub zwolnieniom grupowym (w wyniku połączenia Gillette i P&G zwolnionych zostało 6 tysięcy pracowników).

Lista największych odpraw zbudowana jest w odwrotnej kolejności, to znaczy od najmniejszej wśród 10-tki największych. Otwiera ją Carly Sneed Fiorina, była prezes Hewlett-Packard (odeszła w 2005 r. na wniosek rady), która na odejście otrzymała 21 milionów dolarów plus 19 milionów w akcjach. Tak wysoka odprawa powinna zostać zaakceptowana przez udziałowców, bo w 2005 roku dozwolona wysokość odprawy nie powinna być 2,99 razy wyższa niż zasadnicze wynagrodzenie. Udziałowcy pozwali HP, ale już w kwietniu 2008 roku sprawę umorzono. Fiorina później kandydowała do Senatu (2010). Wcześniej wspierała senatora Johna McCaina w walce o fotel prezydenta.

Poniżej lista:

  1. Carly Sneed Fiorina: 21 mln dolarów plus 19 mln dolarów w akcjach;
  2. Frederick Ross Johnson (odszedł w 1989 roku z RJR Nabisco): 53 mln dolarów;
  3. Henry McKinnel (odszedł w 2006 roku z Pfizer Inc.): 83 mln dolarów;
  4. Charles Prince (odszedł w 2007 roku z Citigroup): 99 milionów w  akcjach plus auto z szoferem do dyspozycji przez 5 lat po odejściu ze stanowiska;
  5. Stanley O’Neal (odszedł z 2007 roku z Merill Lynch&Co): 161,5 mln dolarów;
  6. James Kilts (odszedł z Gillette Co, kiedy firma została wchłonięta przez Procter&Gamble w 2005 roku): 165 mln dolarów plus 13 mln w  akcjach;
  7. Michael Ovitz (odszedł z Walt Disney Company w 1997 roku): 38 mln dolarów plus 131 mln w akcjach;
  8. Angelo Mozilo (odszedł z Coutrywide Financial Corp. w 2008 roku): 44 mln dolarów plus 140 mln w akcjach;
  9. Michael Eisner (odszedł z Walt Disney Company w 2005 roku): 1 miliard dolarów;
  10. William McGuire (odszedł z UnitedHealth Group Inc. w 2006 roku, po 15 latach): 1,6 mld dolarów w akcjach.

OF


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test