Dlaczego Grecja uchyliła się od porzucenia euro

09.08.2015
Od stycznia - czyli od objęcia władzy przez przeciwną ostrym oszczędnościom partię Syriza - grecka saga monopolizowała uwagę europejskich polityków. Mimo załamania gospodarki nowy rząd grecki pozostawał niewzruszony, żądając częściowego umorzenia długów bez wprowadzania oszczędności. W połowie lipca, nagle zgodził się na warunki wierzycieli. Dlaczego?

Daniel Gros


Od 13 lipca zażarcie przeciwny zaciskaniu pasa rząd grecki zobowiązany jest do wprowadzenia – pod ścisłym nadzorem wierzycieli – jeszcze ostrzejszych niż poprzednio posunięć oszczędnościowych i do dokonania bolesnych reform strukturalnych. Dlaczego rząd grecki przyjął warunki, które są nie tylko sprzeczne z jego własnymi obietnicami, ale bardzo zbliżone do tych, jakie wyborcy zaledwie tydzień wcześniej ogromną większością głosów odrzucili w referendum?

Wiele osób jest przekonanych, że premier Grecji, Alexis Tsipras, zareagował w ten sposób na postawione mu przez europejskich partnerów ultimatum: akceptacja naszych żądań albo odejście od euro. Nasuwa się więc pytanie, dlaczego wyjście Grecji ze strefy euro (grexit) wyrosło na tak potężne zagrożenie.

Z ekonomicznej perspektywy grexit nie oznacza już bowiem, jak kiedyś, potencjalnej katastrofy. W końcu najważniejsze koszty krótkookresowe – zakłócenia w systemie finansowym – Grecja już poniosła: zamknięto banki i giełdę, wprowadzono też kontrolę przepływu kapitału. Choć posunięcia te były potrzebne, żeby zatamować ucieczkę kapitałów na ogromną skalę i zapobiec załamaniu systemu bankowego, spowodowały one także mocne skurczenie się gospodarki greckiej.

W tym kontekście greccy negocjatorzy mogliby rozpatrywać inną propozycję, puszczoną nieformalnie w obieg przez niemieckiego ministra finansów, która zalecała natychmiastowe umorzenie długów Grecji w zamian za okresowe opuszczenie przez nią strefy euro. Jeśli Grecja pozostanie w strefie euro, żadna ulga w zadłużeniu nie zostanie udzielona – to zastrzeżenie spójne jest ze stanowiskiem Niemiec, według których restrukturyzacja długów krajów strefy euro byłaby nielegalna. Choć pod względem prawnym argumentacja ta jest prawdopodobnie nieprawdziwa, to w przypadku kraju ze strefy euro otwarta redukcja zadłużenia nadal jest niemożliwa politycznie.

Propozycja niemiecka, zainicjowana przez ministra finansów, Wolfganga Schäuble, uwidacznia zasadniczą zmianę, jaka w stosunkach Grecji z jej europejskimi partnerami nastąpiła od czasu ostatniego pakietu ratunkowego, czyli od 2012 roku. Trzy lata temu Grecji zaoferowano miliardy euro wsparcia finansowego, a jej wierzycieli – w tym greckie banki komercyjne – zmuszono do zaakceptowania znacznych „dobrowolnych” cięć roszczeń.

Jest przy tym wymowne, że gdy w 2011 roku George Papandreou, ówczesny premier Grecji, zaproponował referendum w sprawie obowiązującego programu dostosowawczego oraz dalszego członkostwa jego kraju w strefie euro, został bez ogródek upomniany przez ówczesnego prezydenta Francji, Nicolasa Sarkozy’ego i niemiecką kanclerz Angelę Merkel. Choć Papanderou agitowałby na rzecz programu dostosowawczego i euro, referendum stanowiło ryzyko, którego jego europejscy partnerzy woleli nie podejmować.

Rząd Tsiprasa zdołał natomiast przeprowadzić swoje referendum i nawet agitował przeciwko proponowanemu przez wierzycieli programowi dostosowawczemu (który, co warto zauważyć nie był już tematem dyskusji). Nawet głośne „nie” greckich wyborców nie zdołało wzmocnić pozycji negocjacyjnej rządu – z prostego powodu: grexitu nie uważa się już za zagrożenie stabilności euro. Dlatego właśnie przedstawiciele Niemiec – zwłaszcza Schäuble – zachęcali Grecję do opuszczenia strefy euro.

Co do tego, jakimi motywami kierował się Schäuble, prąc do grexitu, można jedynie spekulować. Wydaje się on wierzyć, że choć większa integracja strefy euro jest oczywiście pożądana, to nie da się jej osiągnąć wraz a krajem, któremu nie można ufać, iż będzie przestrzegać warunków, na jakie zgodził się jego rząd.

Jakimikolwiek zresztą powodami kierował się Schäuble, jego propozycja mogła stanowić rozwiązanie dla Grecji, której gospodarka została wyżęta do sucha na skutek oszczędności i której system bankowy był akurat zamknięty. Wydawałoby się, że natychmiastowe umorzenie długów i odzyskanie suwerenności gospodarczej –  nawet kosztem przejściowego co najmniej odejścia od euro – daje szanse znacznych korzyści długofalowych. Była to wielka okazja, bo Niemcy proponowali zapłacenie za coś, za co Grecja – w przekonaniu wielu – tak czy owak zapłacić powinna.

A mimo to grecki rząd odrzucił możliwość wyjścia ze strefy euro, zaakceptował natomiast twarde warunki wierzycieli. Sugeruje to, że w trakcie negocjacji przywódcy Grecji kierowali się czymś więcej niż tylko gospodarką. Być może – wbrew popularnemu przekonaniu – wytworzona przez euro polityczna więź poszczególnych krajów z Europą jest wciąż bardzo silna i to nawet w tych państwach, w których – jak w Grecji – od wejścia do unii walutowej ludzie przeżywają niespotykane trudności.

Jak zauważają liczni obserwatorzy, przyczyny unii walutowej zawsze były bardziej polityczne niż ekonomiczne. Właśnie z tego powodu na spisanie wspólnej waluty na straty może być o wiele za wcześnie.

Daniel Gros jest dyrektorem Center for European Policy Studies.

© Project Syndicate, 2015

www.project-syndicate.org


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test