Afrykańskie lwy różnią się od azjatyckich tygrysów

21.08.2014
Dziś warto zwrócić uwagę na dwa teksty o sukcesach i wyzwaniach stojących przed Afryką. A ponadto w przeglądzie opinii i wiadomości z kraju i świata warto przeczytać m.in. czy centralni bankierzy ożywią światową gospodarkę, o brytyjskich kolejach i polskim długu skarbowym oraz co pisze „Naszi groszi”.


W państwach afrykańskich tempo wzrostu zaczyna przypominać azjatyckie tygrysy. Istnieją jednak poważne różnice: afrykańskie lwy rosną, bo poprawia się produktywność w usługach, azjatyckie tygrysy rozwijały się szybko dzięki wzrostowi produktywności w przemyśle. Sektor rolniczy w Afryce nadal jest bardzo nisko efektywny – pisze Ezjaz Ghani z Banku Światowego.

O Afryce na rozdrożu i wyzwaniach przed jakimi stoi, pisze też Marco Annunziata z General Electric. Osiągnięcia są imponujące – od ponad 10 lat tempo wzrostu gospodarczego w Afryce jest wyższe o 1-3 punkty procentowe niż średnio w świecie i nie wynika to tylko z boomu surowcowego. Jedna czwarta państw afrykańskich notuje nieprzerwany wzrost gospodarczy od 20 lat. Cztery najważniejsze wyzwania: infrastruktura, integracja handlu w regionie (afrykański wspólny rynek), ograniczone zasoby kapitału ludzkiego (wielka rola biznesu w szkoleniach i edukacji) oraz innowacje, takie jak mikrofinansowanie czy bankowość mobilna (system M-Pesa w Kenii), dzięki którym udało się ominąć słabości tradycyjnej bankowości.

Anatole Kaletsky – komentator Reutersa – zastanawia się, czy politycy, a w szczególności centralni bankierzy mogą popchnąć gospodarkę światową na tory szybszego wzrostu. Potrzebne są trzy zmiany – Kaletsky relacjonuje poglądy Stanleya Fishera, wiceszefa FED. Po pierwsze, agresywna polityka pieniężna bardziej nakierowana na wzrost gospodarczy, niż na inflację. Po drugie, politycy muszą odróżniać krótkoterminowo słaby popyt od słabej podaży, której słabość jest strukturalna. Słaby popyt można zwalczać niskimi stopami procentowymi (rynek hipoteczny w USA), a hamulec fiskalny w Europie zwolnić nie podwyższając podatków i nie obcinając wydatków. Po trzecie, problemy strukturalne po stronie podaży (spadający poziom zatrudnienia, inwestycji, słaba produktywność) wynikają raczej z czasowych słabości popytu (i zadaniem polityki monetarnej jest nie dopuścić, by stały się trwałym zjawiskiem), niż zmian w naturze człowieka, czy w technologii. Największym wyzwaniem dla polityków jest odnowienie wzrostu gospodarczego – mówi Fisher cytowany przez Kaletsky’ego. I dodaje: „o ile to możliwe”.

Tymczasem spekulacje co powie Janet Yellen w czasie odbywającej się w tym tygodniu konferencji w Jackson Hole zaczynają przypominać dywagacje kremlinologów w czasach komunizmu i pekinologów aktualnie. Wypowiedź szefowej FED będzie gołębia, ale może być całkowicie gołębia, półgołębia i warunkowo gołębia – pisze analityk Citi Steven Englander. Natomiast cytat z Goldmana trzeba koniecznie przeczytać w oryginale (jest w dolnej części linku) .

Allister Heath w Telegraph znęca się nad kolejami brytyjskimi, które są przedziwną mieszaniną prywatno-publiczną centralnego planowania i prywatnej przedsiębiorczości. Wymagały w sezonie 2012-2013 dotacji 2,2 mld funtów (6,8 pensa na pasażeromilę). Główne trasy w okolicach Londynu są dochodowe, ale na terenach wiejskich koleje wymagają dotacji w wysokości dwóch trzecich wpływów. Jedyna metoda poprawy efektywności to obcięcie kosztów, racjonalizacja wydatków i przede wszystkim likwidacja marnotrawstwa oraz wprowadzenie konkurencji tam, gdzie to jest tylko możliwe. Natomiast na pewno nie ma sensu ponowna nacjonalizacja. Telegraph zaznacza, że od czasu prywatyzacji w latach 90. ruch na kolei zwiększył się, mimo krótszej sieci, o 98 procent i jest taki, jak w latach 20. ubiegłego stulecia.

Wygląda na to, że po skoku na OFE mało kto już interesuje się długiem skarbowym. A warto. W czerwcu zadłużenie Skarbu Państwa wzrosło o 0,8 proc., czyli o prawie 6 mld zł do ponad 750 mld zł – podało w środę Ministerstwo Finansów. Nadal jest ono niższe niż w końcu 2013 roku ze względu na umorzenie obligacji przejętych od OFE (130 mld zł), ale spadek aktualnie wynosi już tylko 87,8 mld, a zadłużenie (bez operacji z OFE) przyrosło w pół roku o ponad 42 mld zł. Jeśli dług będzie narastał w takim samym tempie „oszczędność” zostanie skonsumowana najpóźniej w 2016 roku. Rośnie udział inwestorów zagranicznych i wynosi obecnie 59,6 procent. Z danych MF wynika, że w przyszłym roku zapada dług wartości 97 mld zł, a w 2016 – 106 mld zł.

W serialu górniczym w środę Ministerstwo Gospodarki ogłosiło wyniki pierwszego półrocza. Jak podaje PAP strata finansowa polskiego górnictwa węgla kamiennego wyniosła w tym czasie 772,3 mln zł netto. Na samej sprzedaży węgla w pierwszych sześciu miesiącach spółki węglowe straciły ponad miliard zł, wobec uzyskanego w analogicznym okresie 2013 r. zysku 64 mln zł. Średni jednostkowy koszt produkcji węgla w pierwszym półroczu wyniósł 311 zł za tonę. Oznacza to półprocentowy wzrost z porównaniu z pierwszymi sześcioma miesiącami ubiegłego roku.

20 procentowe podwyżki dla młodszych analityków ogłosił Goldman Sachs (wcześniej 25 – procentowe podwyżki zapowiedział Morgan Stanley). Zarabiają ok. 70-90 tysięcy dolarów rocznie, a z bonusami 140 tysięcy. Komentarz z zerohedge: „Zapowiedzi prezydenta Obamy, że ma nadzieję, iż minimalna płaca będzie fair i umożliwi godne życie są już realizowane przez sektor bankowy. Oto prawdziwi patrioci”.

Wojna wojną, a żyć trzeba wygodnie. „Naszi groszi” to website, który śledzi wydatki publiczne na Ukrainie i właśnie dostrzegł kolejne zamówienie na nowe wyposażenie dla ośrodka wypoczynkowego Narodowego Banku Ukrainy w Jaremczy na Zakarpaciu (8 mln hrywni), co podwyższy koszt tego wyposażenia do 94 mln hrywni (100 hrywni = ok. 23,8 zł). Będą specjalnie projektowane meble, jacuzzi, panoramiczna winda, barbecue i kominki. Podoba nam się pomysł obywatelskiego monitoringu pod nazwą „Naszi groszi”.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test