Górnictwo do zamknięcia

16.06.2015
Nowy minister skarbu w kilkumiesięcznym posagu otrzymał branżę schyłkową, czyli zbankrutowane górnictwo. A ponadto o kosztach zakupu uprawnień do emisji CO2 przez energetykę, dwie rozmowy ministra Szczurka, przygotowania do zmiany rządu w Grecji, komentarze o wynikach budżetu i Sikorsky na sprzedaż.


Think-tank WISE przygotował nowy raport na temat górnictwa. W rozmowie z portalem wnp.pl Maciej Bukowski, szef think tanku, przedstawia tezę, że górnictwo jest w Polsce branża schyłkową. Fragment: „Ceny węgla w kolejnych dekadach będą rosły, ale bardzo umiarkowanie. Oznacza to, że przychód ze sprzedaży jednej tony węgla będzie rosnąć, ale bardzo powoli, zderzając się ze znacznie wyższą dynamiką kosztów jednostkowych wydobycia, a zwłaszcza płac, które są głównym składnikiem kosztów sektora. Górnictwo nie będzie mogło ignorować tego, że w całej gospodarce produktywność pracy rośnie 3 proc. rocznie, a więc podwaja się co 23 lata. Nadążanie za wzrostem produktywności w całej gospodarce jest warunkiem koniecznym istnienia sektora za następne 20-30 lat”.

W uzupełnieniu kilka pouczających wykresów na temat węgla – cena węgla z Appalachów w ciągu roku spadła z 64 do 42 dolarów za tonę. Chiński import węgla w tym czasie spadł o 40 procent. Na marginesie i bez linku – najnowszy numer „Wprost” cytuje Dawida Jackiewicza kandydata na ministra skarbu w rządzie Prawa i Sprawiedliwości: „Rozważamy konsolidację sektora wydobycia węgla kamiennego pod skrzydłami KGHM”. Energetycy odetchną z ulgą?

Na razie jednak energetyka będzie musiała dokupić ponad 720 mln uprawnień do emisji CO2. Jak pisze na portalu wnp.pl Ireneusz Chojnacki: „Autorzy analizy oszacowali koszty zakupu brakujących uprawnień do emisji CO2. Wyszło, że w okresie 2013-2020 brakujące uprawnienia do emisji CO2 mogą kosztować krajowe firmy łącznie około 20,3 mld zł”. Nietrudno przeliczyć, że oznacza to ok. 19 złotych na gospodarstwo domowe miesięcznie.

Relacje złoto a nierówności rozważa Mark Thornton. System monetarny ma wpływ na nierówności. System pieniądza papierowego i banków centralnych ze względu na swoje skłonności proinflacyjne służy bankierom, finansistom, klasie wyższej i osobom zadłużonym, krzywdzi natomiast klasy niższe i klasę średnią, pracowników i oszczędzających. Natomiast standard złota miał zawsze lekko deflacyjny charakter. Co oznacza, że płace, oszczędności i obligacje miały skłonność do powiększania swojej wartości w czasie. Dobrze pokazuje to wykres za ostatnie sto lat udziału poszczególnych grup dochodowych w całkowitym dochodzie w USA. Nierówności ekonomiczne zmniejszały się w Ameryce od 1917 roku do lat 70., kiedy prezydent Nixon odszedł od standardu złota. Potem rosły.

Ekonomia współudziału a problem cytryny. Problem cytryny (Akerlof) polega na tym, że tam gdzie jest asymetria informacji sprzedającego i kupującego, tam ludzie nie ryzykują i nie kupują droższych „śliwek”, lecz tańsze „cytryny”. Antidotum miały być regulacje, ale okazują się mało skuteczne. Znacznie skuteczniejszy okazuje się internet i platformy bezpośrednio kontaktujące sprzedającego z kupującym oraz różnego rodzaju serwisy oceniające jakość usługi czy produktu.

Trzy warianty rozwoju sytuacji wewnętrznej w Grecji przedstawia Jacob Funk Kierkegaard z Peterson Institute. Premier Tsipras mógłby spróbować wynegocjować porozumienie z Trojką ustępując jej w zasadniczych kwestiach, a potem uzyskać akceptację całego parlamentu, powołać rząd zgody narodowej etc., by rozproszyć odpowiedzialność za polityczne salto mortale. Po drugie, może ogłosić referendum w sprawie porozumienia; w istocie byłoby to referendum, czy Grecy chcą ponieść koszty pozostawania w strefie euro. Po trzecie może ogłosić nowe wybory, by potwierdzić swoją pozycję (ale zapewne przegrałby je). Ogólnie jednak najbardziej prawdopodobny jest scenariusz dalszej konfrontacji, choć nie bardzo wiadomo z jakim skutkiem – wypchnięcia Grecji ze strefy euro, dwuwalutowości, bankructwa państwa ale i zachowania jako jedynej waluty euro, jak w Czarnogórze?

Tymczasem premier Tsipras oskarża Trojkę i Unię Europejską o próbę zmiany rządu w Grecji.

Poniedziałek przyniósł dwa wywiady ministra finansów Mateusza Szczurka. „Resort finansów jest przekonany, że w czwartym kwartale tego roku ceny konsumpcyjne zaczną wreszcie rosnąć – stwierdził w rozmowie z PAP Mateusz Szczurek. Z jednej strony będzie to efektem wyższej dynamiki cen energii i żywności. Z drugiej wypełniania się luki na rynku pracy i przejścia do otoczenia, w którym pracobiorca w większym stopniu będzie dyktował warunki”.

Z kolei w rozmowie z Gazeta Wyborczą Szczurek mówi m.in.: „W dyskusji o rzeczywistości gospodarczej łatwo ulec pokusie naginania faktów do przekonań, czy to politycznych, czy ideologicznych. Przecież wzrost płacy minimalnej w ostatnich latach był niemal 90-procentowy. Dla rodziny z dziećmi przy minimalnym wynagrodzeniu dochód netto wzrósł ponad dwukrotnie; przy przeciętnym wynagrodzeniu – o ponad 50 proc.!”. I dalej: „W ostatnich latach tempo doganiania Europy Zachodniej wynosiło średniorocznie 2,2 pkt proc. Jeśli porównamy to np. z czasami AWS-UW, kiedy ten wskaźnik wynosił ok. 0,4, SLD-UP-PSL, gdy było to 0,8, SLD-UP, gdy doganialiśmy UE w średnim tempie 0,9 pkt proc., czy czasy rządów PiS-Samoobrona-LPR, gdy tempo to wyniosło 1,6 pkt proc. – to wyraźnie widać, że coraz szybciej idziemy do przodu”. ”

Dwa komentarze po słabych wynikach budżetu po 5 miesiącach (Obserwator informował o nich w poniedziałek – dochody są niższe od planowanych, deficyt relatywnie wysoki). Łukasz Tarnawa Boś Bank (bez linku): „W 2015 r. najprawdopodobniej nie uda się powtórzyć sytuacji z 2014 r., kiedy ostateczny wynik deficytu budżetu okazał się niższy od planowanego o ponad 18 mld zł. Zakładając – podobnie jak w latach minionych niższe wykonanie wydatków w skali 10-13 mld zł szacujemy, że deficyt budżetu państwa ukształtuje się na poziomie niższym wobec planowanego w Ustawie Budżetowej o ok. 8-10 mld zł., wzrastając względem wyniku z 2014 r”.

Z kolei Piotr Skwirowski, gazeta.pl: „Po pięciu miesiącach budżet miał z VAT 51,2 mld zł. Rok temu 53,9 mld zł, czyli o blisko 3 mld zł więcej. W ten sposób na budżecie odbija się deflacja”. To tłumaczenie jest podwójnie nieprzekonywujące. Po pierwsze, patrząc na komunikat MF można wyliczyć, że różnica jest jeszcze większa i wynosi prawie 4 mld zł. Co oznacza, że wpływy z VAT są niższe o 7 procent, tymczasem deflacja wynosi niespełna 1 procent. Nadto wpływy z VAT są niższe o ponad 2 miliardy złotych niż w 2012 roku, a przecież od tego czasu ceny wzrosły.

Sikorsky na sprzedaż. Koncern UTC zapowiedział, że wyodrębni, a potem zapewne sprzeda część helikopterową czyli Sikorsky Aircraft, ze względu na spadek popytu na śmigłowce, zwłaszcza w sektorze wydobycia ropy i gazu, a także po przegranym przetargu w Polsce. O tym także w tekście w “Wall Street Journal”.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test