De Soto: Kapitalizm lekarstwem na terrorystów

13.10.2014
Polecam dziś esej Hernando de Soto o tym jak Peru poradziło sobie z terroryzmem dzięki uwłaszczeniu i ochronie prawa własności. A ponadto o tym, że rodzice wybierają styl wychowywania dzieci zależnie od zachęt ekonomicznych,  jak firmy „starej energii” skutecznie wymuszają „podatek słoneczny” i o planie funduszu inwestycji publicznych w strefie euro.

Hernando de Soto (CC BY-NC Michael Ambjorn)


Esej znanego ekonomisty peruwiańskiego Hernando de Soto na temat metody zwalczania terroryzmu (w tym islamskiego) publikuje Wall Street Journal. De Soto powołując się na przykład skutecznej walki z partyzantami Świetlistego Szlaku w Peru pisze, że lekarstwem na terroryzm jest ekonomiczny sukces, dzięki któremu baza społeczna dla terroryzmu się kurczy. W Peru reformy, które sugerował de Soto, m.in. uwłaszczenie farmerów oraz przedsiębiorców działających w nieformalnej gospodarce na ich aktywach (ziemia, nieruchomości) oraz ustanowienie sprzyjającego biznesowi prawa, które m.in. umożliwiły im zawieranie umów i korzystanie z rynku kredytowego, doprowadziło do szybkiego wzrostu standardu życia i podcięło korzenie terroryzmu. Przez dwie dekady produkt krajowy Peru rósł dwa razy szybciej niż przeciętnie w Ameryce Łacińskiej. W tekście wiele szczegółów jak doszło do przemian w Peru, a także na temat sytuacji prawnej i ekonomicznej w Tunezji i Egipcie, która blokuje miliony ludzi przed uczestnictwem w legalnej gospodarce. Kluczem do pozbawienia terrorystów zaplecza społecznego jest wprowadzenie nowoczesnych reguł funkcjonowania własności i kapitału.

Z analizy ekonomistów Matthiasa Doepke i Fabrizio Zilibottiego wynika, że rodzice wybierając sposób wychowywania dzieci ważą koszty i benefity każdego z nich. Istnieją trzy style: autorytarny, autorytatywny i persmisywny. Popularność stylu autorytarnego, wymuszającego posłuszeństwo, słabnie, bo okazuje się, że ekonomiczne korzyści z niezależności dzieci rosną. Z kolei rosnące nierówności dają wyższy zwrot z nakładów na edukację, co oznacza zachętę do bardziej subtelnej indoktrynacji – w stylu autorytatywnym, opartym na autorytecie. Zmniejszenie nierówności wyluzowałoby rodziców. Wynika to m.in. z porównania indeksu Gini z opiniami na temat znaczenia wyobraźni, czy niezależności w wychowywaniu dzieci.

Nie będzie kryzysu energetycznego w Polsce? Z danych portalu wnp.pl wynika, że do 2020 roku wycofanych zostanie ok. 3100 MW mocy, natomiast wybudowanych 5900 MW.

Tymczasem ciekawą informację Reutersa publikuje Business Insider na temat konfliktu między „starą” energetyką, a energetyką słoneczną. Coraz częściej zmniejszane lub likwidowane są subsydia do paneli słonecznych (dzięki subsydiom moc zainstalowanych na świecie od 2000 roku wzrosła z 1,5 gigawata do 136 gigawatów). Co więcej, na skutek nacisków tradycyjnych dostawców energii wprowadzany jest „podatek od słońca” czyli opłaty nakładane na tych konsumentów energii, którzy korzystają z własnych paneli słonecznych. Ostatnio taki podatek wprowadziły Niemcy, wcześniej niezwykle mocno zachęcające do instalowania paneli słonecznych, rozważa go Hiszpania, rok temu uczyniła to Arizona.

Ropa staniała o ponad 15 procent w ciągu roku i istnieje jeszcze potencjał do dalszego spadku cen, ale im głębiej będą spadać, tym szybciej stanie się nieopłacalne wydobywanie ropy łupków USA (koszty wynoszą 50 do 100 dol. za baryłkę). Ropa z łupków była jednym z głównych czynników wzrostu podaży ropy w ostatnich latach.

Francuski minister finansów Emmanuel Macron proponuje „New deal” – warty 300 mld euro plan inwestycyjny, w zamian za co Francja miałaby przyspieszyć reformy fiskalne. W najbliższych tygodniach ujawni szczegóły planu. W tym miejscu można odnotować, że polski minister finansów Mateusz Szczurek wcześniej proponował, aby w latach 2015-2019 program Europejskiego Funduszu na rzecz Inwestycji (EFI) dysponował kwotą 700 miliardów euro. Kilka dni temu minister finansów Niemiec Schaeuble podtrzymał opozycję wobec wyższych wydatków w celu ożywienia gospodarki w eurostrefie: „nie da osiągnąć wzrostu gospodarczego przez wypisywanie czeków”.

Wolfgang Munchau (FT) uważa, że skąd by nie miała przyjść ewentualna stymulacja dla Europy, to nie będzie ona z Niemiec, gdzie tym większy pojawia się opór, im bardziej Francja i Włochy nalegają na poluzowanie kryteriów finansowych i dodatkowe pieniądze. Niemcy podtrzymują zamiar zrównoważenia budżetu w przyszłym roku, a dyskusja ekonomistów koncentruje się na poprawie konkurencyjności, a nie stymulacji fiskalnej. Pointa: dotychczas trzon eurostrefy wykazywał wzrost gospodarczy, który częściowo rekompensował słabości na peryferiach. Teraz rdzeń i peryferie są słabe. Trwała stagnacja to już nie niebezpieczeństwo, to najbardziej prawdopodobny scenariusz.

Na deser niezwykła historia o tym, jak zachowywali się klienci w pewnej nowojorskiej restauracji 10 lat temu i obecnie…Otóż restauracja zaniepokojona negatywnymi opiniami na temat obsługi wynajęła doradców, by sprawdzili co jest grane. Śledczy znaleźli taśmy sprzed 10 lat pokazujące jak pracowano wówczas i porównali z nagraniami systemu cyfrowego obecnie. Okazało się, że średni czas pobytu klienta w restauracji wydłużył się z 1 godziny 5 minut do niemal dwóch godzin. Mimo że obsługa się nie pogorszyła. Zatem jaki powód? Klienci wolniej czytają menu, później zamawiają, dłużej jedzą itd. bo ciągle zajmują siebie i personel czym innym. Mianowicie poradami związanymi z wifi (jak to włączyć), robieniem zdjęć (lub proszeniem kelnerów o nie), surfowaniem po internecie etc. Czyli telekomy zarabiają kosztem gastronomików.

 


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test