Na święta sztabka złota za 200 złotych

24.12.2015
W dzień wigilijny warto zwrócić uwagę na kilka okazjonalnych tekstów związanych ze Świętami, a potem poczytać o strategiach postępowania z ropą naftową i na deser o wymianie kierownictwa największej spółki w grupie PGE.


Wiedziałem, że Maciej Samcik napisze coś w związku ze Świętami i nie zawiodłem się. W najnowszym wpisie na jego blogu jest m.in. o kartach przedpłaconych, kartach upominkowych i złocie. Na ten ostatni temat fragment wpisu:

„Złoto jest coraz tańsze, dziś za uncję płaci się mniej niż 1000 dolarów (kilka lat temu cena dochodziła do 2000 dolarów), więc trudno polecać taki prezent, który będzie wart z dnia na dzień trochę mniej. Ja akurat jestem zwolennikiem tezy, że złoto nie ma służyć do zarabiania, tylko do zabezpieczania wartości majątku na wypadek, gdyby pieniądze papierowe straciły realną wartość. Ale moneta lub mała sztabka (można kupić nawet jednogramową, kosztuje mniej, niż 200 zł) może być nie tylko ciekawym gadżetem, który ktoś sobie położy na półce, ale też czymś nietypowym, taką inną, bardziej szlachetną emanacją gotówki. Poza tym taki prezent może być początkiem budowania oszczędności”.

Bloger ekonomiczny Simon Black pisze o Yahoo. To była jego pierwsza firma, którą poznał w internecie, w 1995 roku. Rok później Yahoo weszło na giełdę, z ceną akcji w 1996 roku wynoszącą 13 dolarów. Na początku XXI wieku, 3 stycznia 2000 roku, akcja Yahoo kosztowała rekordowe 118 dolarów. Teraz akcje są wyceniane 70 procent niżej niż w szczycie. Czy powinno to zmienić coś w korporacyjnym postępowaniu, wywołać jakąś potrzebę oszczędności? Niekoniecznie, zdjęcia tegorocznej Christmas party nie zostawiają co do tego wątpliwości. Party kosztowało Yahoo od 7 do 10 mln dolarów.

O producentach bombek były już dziesiątki tekstów, ale o czołowej firmie strzelających crackersów – angielskiej atrakcji wigilijnej – jeszcze nie czytaliśmy. Firma jest brytyjska, nazywa się International Greetings (robi też inne świąteczne produkty, m.in. papier do pakowania, torby świąteczne etc.) i ze swojej fabryki w Chinach dostarcza do 80 państw 71 milionów crackersów rocznie.

Na ich przykładzie można pokazać co znaczy deflacja. Pudełko crackersów, które kosztowało 8 funtów, dziś sprzedaje się za 5. Dla porządku – bo nie wiedzieć czemu nie przyjęły się one w Polsce – crackersy to takie tutki z dwoma sznureczkami. Jak pociągnąć za sznureczki (koniecznie dwie osoby) to crackers ładnie strzela, a z tutki wypada prezencik, albo okolicznościowa karteczka.

GUS w infografice na święta, pokazał przeciętne ceny potencjalnych prezentów: komputer notebook kosztuje średnio 2252,42 zł, smartfon 955,83 zł, a tablet 695,06 zł. Tradycyjny prezent czyli „skarpetki męskie, krótkie, cienkie” kosztują 7,06 zł, zegarek damski kwarcowy 100,62 zł, a kolczyki srebrne próby 925 są do kupienia po 15,25 zł za gram. Natomiast samochód elektryczny w GUS można kupić za 75,75 zł. Niestety, to tylko zabawka, której długość ma wynieść 20-30 cm.

Nie pozwólcie antykonsumerystom zabić ducha Świąt Bożego Narodzenia – pisze Kristian Niemietz z Institute of Economic Affairs. Antykonsumencka kolęda powiada, że Boże Narodzenie było poważnym świętem cichej radości do czasu aż masowa, wulgarna konsumpcja i orgia zakupów zabiła jego ducha. Z takim stwierdzeniem zgadza się, na przykład, prawie trzy czwarte badanych Niemców, którym nie podoba się „konsumencki terror Bożego Narodzenia”. Ale jak to zwykle bywa, co innego potępienie konsumeryzmu w abstrakcji, a co innego samemu wyciągnięcie wniosków ograniczających zakupy. Solidna większość wyda na prezenty ponad 50 euro, zaledwie 13 procent mniej niż 20.

95 procent respondentów w sondażu przeprowadzonym przez Hartwood Group w Stanach Zjednoczonych uważa, że Amerykanie są materialistami, 82 procent, że kupują i konsumują więcej niż potrzebują. Kiedy ludzie są jednak pytani o własne wartości i aspiracje, nie-materialistów jest zawsze więcej niż materialistów.

Niemietz na koniec pisze, że Boże Narodzenie jest najlepszym czasem w roku, by ignorować antykonsumenckie opinie i celebrować dobrobyt, materialny komfort oraz osiągniecia człowieka. „Nawet jeśli jesteś tradycjonalistą nie musisz się czuć winny celebrując Boże Narodzenie w wystawny sposób. To także część naszej tradycji”. Po czym cytuje refleksję na temat intensywnej konsumpcji, impulsów wydawania pieniędzy, a także o strumieniu prezentów, jaki wylewa się z wszystkich stron. Cytat – ujawnia po chwili – pochodzi z Grecji, datowany jest na czwarty wiek i dotyczy jednego z zimowych festiwali, które stanowiły pierwowzór Bożego Narodzenia.

W tej sytuacji należy oddać się wybujałej świątecznej konsumpcji, dlatego tylko w skrócie informuję że: OPEC obniżył swoje prognozy popytu na ropę do 2040 roku, ale stwierdził, że inwestycje wartości 10 bilionów dolarów będą potrzebne, by nie dopuścić do gwałtownego wzrostu cen.

Są inwestorzy, którzy oczekują ceny 15 dolarów za baryłkę – wynika z informacji Bloomberga – choć sądząc z wielkości rynku opcji w takiej cenie, nie ma ich zbyt wielu.

Zaś Andrew Kaletsky uważa, że szefowie wielkich kompanii naftowych (BP, Shell, ExxonMobil) powinni przestać szukać nowych złóż ropy, bo i tak nie wygrają z Arabią Saudyjska czy Iranem, który twierdzi, że może wydobywać ropę po koszcie jednego dolara za baryłkę. Powinni skupić się na dostarczaniu sprzętu geologicznego, know-how i nowych technologii do krajów produkujących ropę. I sprzedać posiadane rezerwy tak szybko, jak to możliwe, dystrybuując pozyskaną gotówkę wśród akcjonariuszy. To strategia takiej samej samolikwidacji, jaką przeprowadziły firmy tytoniowe. Firmy naftowe mogą też wdrażać inną strategię i inwestować w nowe technologie pozyskiwania energii ze źródeł, które zastąpią paliwa kopalne. Ale co nie zrobią – nadszedł koniec epoki ropy.

Na deser jeszcze notka o wymianie niemal całego kierownictwa PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, czyli najważniejszej spółki w grupie PGE, bo zarządzającej wszystkimi elektrowniami z wyjątkiem wodnych (m.in. Turów Bełchatów, Opole). Nowym prezesem został – jak pisze wnp.pl – działacz PiS Sławomir Artur Zawada. W roku 2002 ukończył studia na Politechnice Wrocławskiej na kierunku elektrotechnika. Od listopada 2002 r. do lutego 2007 r. pracował w Elektrowni Turów na stanowisku operatora nastawni blokowej, od lutego 2007 r. do lipca 2009 r. był prezesem Centrum Sportowo-Rekreacyjnego w Zgorzelcu. Od lipca 2009 r. do grudnia 2010 r. był zastępcą głównego mechanika w Kopex-Famago w Zgorzelcu. Od grudnia 2010 r. był członkiem zarządu-dyrektorem ds. ekonomiczno-komunalnych w Gminnym Przedsiębiorstwie Oczyszczania w Bogatyni.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test