Polska traci przewagi konkurencyjne

20.08.2014
Najnowszy raport Boston Consulting Group pokazuje, że pod względem kosztów wytwarzania w przemyśle w ostatniej dekadzie pogorszyła się pozycja obdarzonych niegdyś niskimi kosztami Chin, Brazylii, Polski, Czech i Rosji. A ponadto w przeglądzie opinii i wiadomości z kraju i świata warto przeczytać m.in. o problemach Europy, rosyjskich „bykach”, polskich górnikach, planach Lotosu i efekcie Salvatora Dali.


Ciekawy jest raport o konkurencyjności w produkcji przemysłowej. Analitycy Boston Consulting Group porównali zmiany w kosztach produkcji przemysłowej w okresie 2004 – 2014 w 25 największych gospodarkach świata. Uwzględniono cztery czynniki: płace w wytwórczości, produktywność pracy, koszty energii, kursy wymiany.

Rezultaty są zaskakujące. Przyjmując koszty wytwórczości w Stanach Zjednoczonych za 100 okazuje się, że obecnie w Polsce są one już porównywalne, gdyż wzrastały znacznie szybciej niż w USA. To efekt relatywnie wysokiego wzrostu płac w Polsce i znacznie słabszego wzrostu produktywności, a także aprecjacji złotego oraz szybkiego wzrost kosztów energii elektrycznej i gazu.

W wysoko rozwiniętej Europie najwyższe koszty wytwarzania są w Szwajcarii, potem we Francji i Włoszech, natomiast niższe w Wielkiej Brytanii i Holandii. Na świecie najniższe koszty wytwarzania w przemyśle mają Indonezja, Indie, Tajlandia i Meksyk. W Chinach koszty są już bardzo blisko amerykańskich. Ten zaskakujący rezultat wynika z faktu, że płace, które w Chinach wzrosły szybko, są korygowane o produktywność, która w firmach amerykańskich jest nadal bardzo wysoka i wyższa niż w innych krajach. Nadto wartość waluty chińskiej wobec dolara wzrosła o jedną trzecią w ciągu ostatniej dekady. Niska produktywność w wielu krajach w porównaniu z amerykańską plus obniżenie cen paliw i energii w USA, a wzrost ich na świecie, zwłaszcza w Europie, prowadzi także do innych zaskakujących rezultatów. Warto przeczytać (dostęp wymaga rejestracji) całość – mnóstwo ciekawych szczegółów.

O chorobie Europy pisze George Friedman ze Stratforu. Trzy myśli wydają się interesujące: po pierwsze istnieje problem z europejskimi bankami i ich faktyczną kondycją. „To dla mnie tajemnica jakim cudem przy tak wysokich stopach bezrobocia, nie doszło jeszcze do kryzysu w spłatach kredytu konsumenckiego”. Po drugie, mimo silnej pozycji gospodarki niemieckiej widać, że optymizm zaczyna się załamywać, a stopy wzrostu także w Niemczech słabną. Co najgorsze nie widać, jaka siła miałaby odwrócić ten proces. Po trzecie warto pamiętać, że najbardziej niebezpiecznym źródłem niepokojów społecznych nie są młodzi bezrobotni, lecz kobiety i mężczyźni w średnim wieku, którzy stracili pracę i swoje oszczędności i teraz żyją w świecie utraconej nadziei. Choroba europejska to nowa normalność, a zagrożenie faszyzmem jest realne – konkluduje Friedman.

Zamieszki w Ferguson w stanie Missouri weszły na pierwsze strony serwisów informacyjnych. Michael Snyder pokazuje 10 ekonomicznych i społecznych przejawów problemu rasowego w Ameryce. To m.in. dwukrotnie wyższa stopa bezrobocia wśród Afroamerykanów, podobnie dwukrotnie wyższy wskaźnik niepełnego zatrudnienia, wielokrotnie wyższa zamożność białych gospodarstw domowych, wyższe wskaźniki ukończenia szkół wśród białych, znacznie częstszy rozpad i występowanie niepełnych rodzin „czarnych” niż „białych”.

O rosyjskich „bykach” można znaleźć tekst w Foreign Policy. Są inwestorzy, którzy uważają, że warto inwestować w rosyjskie akcje, gdyż są skrajnie niedowartościowane.

  • Powiązane tematy:

Teraz kilka niedocenionych informacji krajowych. Rośnie dług w postaci obligacji polskich firm i banków. Jak podaje PAP za agencją ratingową Fitch na koniec II kwartału 2014 wartość papierów dłużnych wyemitowanych przez banki, przedsiębiorstwa i jednostki samorządu terytorialnego osiągnęła wartość 131,6 mld zł, a więc zwiększyła się w ciągu roku o 12 proc . Na koniec II kwartału 2014 wartość rynku obligacji banków o terminie wykupu przekraczającym 365 dni wyniosła 51,62 mld zł, co oznacza wzrost o 18,5 proc. w skali roku. Wartość rynku obligacji przedsiębiorstw wyniosła 42,57 mld zł i zwiększyła się o 24,6 proc. w skali roku.

W serialu górniczym bez zmian – zarząd Kompanii Węglowej przygotował plan awaryjny, związkowcy są przeciw, zwłaszcza jeśli chodzi o redukcję wynagrodzeń i sprzedaż kolejnych kopalni. Tymczasem zasilenie KW w wysokości 1,5 mld złotych za kopalnię kupioną przez JSW wystarczy do końca roku.

We wtorek „Obserwator finansowy” informował o wzroście płac i wynagrodzeń w lipcu. Fragment komentarza Łukasza Tarnawy z BOŚ Banku (bez linku, w skrócie), o tyle ciekawy, że akcentuje całkowitą wartość funduszu płac, a nie średniej płacy: „W lipcu dynamika nominalnego funduszu wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw wyniosła 4,3 proc. r/r i była zbliżona do wyniku czerwcowego. Jednoczesny wyraźny lipcowy spadek wskaźnika inflacji CPI poskutkował wzrostem realnej dynamiki funduszu wynagrodzeń do 4,5 proc. r/r z 4,0 proc. r/r w czerwcu. Korzystna sytuacja w zakresie realnych dochodów pozwala oczekiwać utrzymania w kolejnych kwartałach solidnego (blisko 3 proc. r/r) wzrostu konsumpcji prywatnej (wobec 0,8 proc.  r/r w 2013 r.) pomimo naszych ostrożnych prognoz, co do dalszej poprawy sytuacji na rynku pracy”.

Dwie depesze nadeszły we wtorek z Lotosu. Depesza numer 1: „W związku z trwającymi problemami na norweskim złożu YME, w którym Grupa Lotos posiada 20 proc. udziału, Lotos zwiększył wartość dotychczasowych odpisów aktualizujących o kwotę 545 mln zł do kwoty 1.596 mln zł, podała spółka. Na dzień 30 czerwca 2014 roku spisano całość nakładów inwestycyjnych na ten projekt” (więcej http://stooq.pl/n/?f=908857&c=1&p=4+22). Depesza numer 2: „Grupa Lotos chce do końca 2015 r. przejąć kolejne koncesje wydobywcze na szelfie norweskim, poinformował wiceprezes ds. poszukiwań i wydobycia, Zbigniew Paszkowicz”. Jaka to była definicja szaleństwa? Uporczywe robienie tego samego licząc, że przyniesie inny skutek. Lotos debiutował na giełdzie 9 lat temu w czerwcu 2005 roku. Pierwszego dnia notowań akcje kosztowały 30-32 złote. Po ponad 9 latach wyceniane są na 29,75 zł (kurs zamknięcia 19 sierpnia).

Na deser efekt Salvadora Dali. Otóż malarz nie płacił rachunków za bankiety w restauracjach tylko wystawiał czeki, a na odwrocie szybko kreślił rysunek wiedząc, że restaurator nie zrealizuje czeku, tylko dumny oprawi w ramki. Z grubsza to samo – pisze Dante Bayona z mises.org – robi FED drukując banknoty dolarowe. Miłośnicy sztuki nigdy nie zakwestionowali za życia Dalego wartości jego dzieł. Czy podobnie będzie z produktami Federalnej Rezerwy?


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test