Recepta dla USA: mniej wydatków z większym sensem

14.08.2015
Na początek wyniki ankiety Gallupa wśród Amerykanów, jak poprawić kondycję gospodarki. Ich poglądy nie są nadmiernie spójne, ale ogólnie nadal Amerykanie są stosunkowo niechętni angażowaniu państwa w gospodarkę. Warto też przeczytać o raporcie Case na temat obciążeń banków, umorzeniu długów niemieckich w 1953 roku, sytuacji gospodarczej w Hiszpanii, o podaży pieniądza w Polsce, cenach na czarnym rynku oraz bezrobociu młodych ludzi. Na weekend czytadło z New York Times o czeskim twórcy Liberlandu.


Gallup sprawdził, które propozycje rozwiązań zgłaszanych przez partie polityczne, ekonomistów, polityków i naukowców najlepiej służyłyby zdaniem Amerykanów gospodarce. Na pierwszych miejscach znalazły się: równe płace dla kobiet i mężczyzn za równą pracę, poprawa szkolenia dla weteranów, łatwiejsze pożyczki dla małych firm. Już na 4 miejscu: redukcja wydatków rządowych , a na 7 zrównoważenie budżetu. Ale równocześnie na piątym wzrost wydatków na szkolnictwo, a na 6 darmowa edukacja wyższa. Te propozycje ponad połowa Amerykanów ocenia jako bardzo efektywne. Z drugiej strony jako najmniej sensowny na liczącej prawie 50 pozycji liście oceniono wzrost siły związków zawodowych, a także obniżenie wydatków militarnych, wzrost podatków i ceł, by uczynić nieopłacalnym import oraz obniżenie opodatkowania korporacji. W tych przypadkach mniej niż jedna czwarta Amerykanów uważa, że byłyby bardzo efektywne.

Kapitalizm kolesiów kwitnie wśród republikańskich kandydatów do prezydentury – udowadnia Michael Tanner z Cato Institute. Na przykład baronowie cukrowi z Florydy popierają Marco Rubio, a Rubio konsekwentnie głosuje przeciwko ograniczeniu subsydiów cukrowych. Aktywność Jeba Busha w przyciąganiu biznesów biotechnologicznych kosztuje podatników milion dolarów za każde miejsce pracy. Donald Trump to oddzielny rozdział w historii kapitalizmu kolesiów zapisany m.in. opłacaniem polityków, by ograniczyli konkurencję dla jego kasyn w Atlantic City oraz pomogli w uzyskaniu ulg podatkowych przy różnych projektach, które prowadzi wspólnie z lokalnymi władzami. Scott Walker załatwił 250 mln dolarów na budowę stadionu, skorzysta na tym finansowy szef jego kampanii, który jest magnatem na rynku nieruchomości.

Na stronie CASE pojawił się raport na temat obciążeń banków w Polsce. Mieczysław Groszek i Marek Radzikowski doszli do wniosku, że narastające obciążenia banków, unijne i krajowe, zmuszają zarządy banków do głębokich zmian strategii. Jak pisze CASE przedstawiając raport „ten sam obraz politykom powinien dawać sygnał ostrzegawczy co do utrzymania funkcjonalności tej branży dla gospodarki. Zarysowuje się asymetria obciążeń w porównaniu z innymi branżami gospodarki. Doszło do segmentowego przeregulowania bankowości. Nastąpił spadek atrakcyjności banków dla inwestorów. Jeśli obecna tendencja będzie trwała, a równocześnie rola banków dla gospodarki w Polsce i Europie utrzyma się na obecnym poziomie (ok. 80 proc. finansowania firm pochodzi z sektora bankowego), może to doprowadzić do przejmowania banków przez kapitał państwowy”.

Ostatnio wielokrotnie przywoływano umorzenie długów niemieckich w 1953 roku jako argument przeciwko twardej postawie Niemiec w odniesieniu do Grecji. Timothy Guinnane z Yale University przypomina niemiecką operacje oddłużeniową. W porozumieniu zawartym w Londynie umorzono wówczas połowę długu niemieckiego, drugą połowę rozłożono na raty, a Grecja była jednym z sygnatariuszy porozumienia. Chciano w ten sposób w warunkach zimnej wojny wzmocnić gospodarkę niemiecką, zawsze istotną dla Europy. Grecka taka nie jest, nadto umorzenie długów greckich niesie w sobie ryzyko pokusy nadużycia, nieobecne w przypadku Niemiec. Pożyteczna lekcja płynąca z tego porozumienia jest inna: było owocem wielkiego pragmatyzmu wszystkich zainteresowanych.

Dwa materiały o Hiszpanii. W piątek swoją doroczną ocenę stanu gospodarki hiszpańskiej opublikował MFW, który przewiduje 3,1 procentowy wzrost gospodarczy w tym roku i ponad 2-procentowy w kolejnych dwóch latach.

Natomiast w New York Times warto przeczytać reportaż z Saragossy, jak z mikroperspektywy wygląda ożywienie gospodarcze.

Wakacje. Nie znalazłem żadnego komentarza na temat danych o podaży pieniądza, które opublikował wczoraj NBP. A są ciekawe i wskazują na utrzymujący się szybki przyrost podaży. M3 w lipcu wzrósł o 0,9 proc w stosunku do końca czerwca br., zaś roczny przyrost tego agregatu wyniósł 8,6 proc. Przyrost gotówki wyniósł 15,9 proc. w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Wzrosty miesiąc do miesiąca są wyższe niż rok temu – w tym roku ilość gotówki wzrosła o 2,5 mld zł w ciągu lipca, w ubiegłym roku o 1,4 mld zł.

Innowacyjny Uber ma coraz większe kłopoty, a politycy dali się złapać przez grupy interesów, głównie taksówkarzy, którzy wykorzystują prawo do likwidacji konkurentów. Jak temu można przeciwdziałać? Między innymi wprowadzając proste przepisy i zawierające klauzulę zachodzącego słońca, nakazująca jego weryfikację po pewnym czasie.

Z Daily Shot mamy wykres o bezrobociu młodych ludzi. Najniższe jest w Japonii, Szwajcarii Niemczech, Norwegii, Meksyku, Islandii i Izraelu, nie ma więc tu specjalnej prawidłowości. Polska w gorszej połówce tabeli – mimo emigracji mamy wyższe bezrobocie młodzieży niż w Czechach, na Węgrzech, Estonii. Najgorzej jest oczywiście w Grecji, Włoszech, Portugali, na Słowacji i we Francji, ale niespodziewanie kiepsko także w Szwecji i Irlandii. Z innych wykresów warto obejrzeć np., że notowania akcji Amazona w ciągu ostatnich trzech lat wzrosły o prawie 70 proc., a konkurencyjny, chiński Alibaba, który stosunkowo niedawno uplasował swoje akcje na globalnym rynku (rok temu IPO w Nowym Jorku) stracił 30 proc.

Kilka dni temu pisałem, ile jest wart pracownik na rynku, jeśli przyjąć, że jego wartość jest określona przez kapitalizację na jednego zatrudnionego. Okazało się, że kilka milionów dolarów w najlepszych firmach nowych technologii, 1-2 mln dol. w dobrych koncernach starej gospodarki i tylko 200 tysięcy w McDonaldsie. Dzięki temu – jak policzył Bloomberg – jego szef zarabia 644 razy więcej niż przeciętny pracownik i jest rekordzistą w tej klasyfikacji. W firmach finansowych (US Bancorp, JP Morgan, American Express) wskaźnik jest niższy, nieco ponad 200, ale przeciętne pensje pracowników są 10-krotnie wyższe niż w Mc Donald’sie.

Ceny na czarnym rynku podaje zerohedge za portalem Havoscope (źródła informacji to prace naukowe, rządowe raporty i doniesienia prasowe). Przykłady: AK47 (1500 dol. w Afganistanie), łapówki (0,18 dol. dla policjanta w Indiach, żeby nie ganiał za sprzedawanie wody), 1000 adresów email – 200 dol., fałszywi podglądacze na Twitterze – 15 dol. za 1000 osób, zabicie słonia 28 tys. dol., a leoparda 5 tys., nerka w Tajlandii 10 000 dol., kokaina od 3,5 dol. w Kolumbii i Boliwii do 300 dol. za gram w Australii, paszport peruwiański 1750 dol., szwedzki 12200 dol. Lista liczy setki pozycji, włącznie z wynajęciem mordercy.

W magazynie New York Timesa wielkie story o Liberlandzie, „państwie” na granicy Serbii i Chorwacji założonym przez czeskiego libertarianina. W sam raz do poczytania w długi weekend.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test