W Atenach bez zmian

21.09.2015
Główna informacja po weekendzie - Syriza w Grecji nadal przy władzy. Ponadto dziś warto przeczytać m.in. o gospodarczych programach wyborczych w Polsce, o tym co myśli o problemie imigracyjnym wolnorynkowy misjonarz ks. Gniadek, o niezrozumieniu kapitalizmu przez papieża Franciszka.


W Grecji skrajnie lewicowa Syriza wygrała kolejne przedterminowe wybory i prawdopodobnie uzyska 145 mandatów na 300 możliwych. Potrzebny będzie jej koalicjant, zapewne tak jak dotychczas będą to Niezależni Grecy. Zdaniem komentatorów większość Greków dała w głosowaniu wyraz akceptacji dla pozostania w strefie euro i programu pomocowego. Dla byłego ministra finansów Varoufakisa jest to jednak legalizacja kapitulacji, jaką było podpisanie trzeciego porozumienia ratunkowego. >>więcej: FT (dostęp płatny).

Za tydzień referendum w Katalonii. Jeśli wygrają je separatyści, ich lider zapowiada, że w ciągu 18 miesięcy ogłosi niepodległość. Ryzyko rośnie i dlatego hiszpańskie obligacje 10 letnie mają dziś wyższą rentowność niż włoskie, choć rok temu była odwrotnie. EU podała, że oznaczałaby automatyczne usuniecie z Unii. Katalonia jest skorumpowana i kiepsko zarządzana. Nie ma dowodów, że samodzielna rozwijałaby się szybciej. >>więcej

Kryzys kapitalizmu podany został na tacy europejskiej centrolewicy, a ona nie wie co z nim zrobić – pisze w Financial Times Wolfgang Munchau. Od lat 80 XX wieku konsensus polityczny w Europie przesunął się w stronę poglądów prawicy – firmy państwowe podlegały prywatyzacji, rynki były liberalizowane, banki centralne uzyskały pełna niezależność. W czasie kryzysu centrolewica ratowała banki zamiast je nacjonalizować, zaakceptowała politykę oszczędności, w sprawie Grecji niemieccy socjaldemokraci postępują jak chadecy. Być może coś się zmieni w Wielkiej Brytanii po wyborze Jeremy Corbyna na lidera Partii Pracy, ale o ile w Wielkiej Brytanii zmiana polityki jest względnie łatwa – wymaga tylko zmiany rządu – o tyle w strefie euro znacznie bardziej skomplikowana, wymagałaby bowiem także zmiany traktatu. Munchau pisze, że w Niemczech keynesiści są tylko w postkomunistycznej partii Die Linke, a we Włoszech i Francji tylko na skrajnej lewicy lub prawicy. „Być może partie centrolewicowe staną się agentami zmiany, ale myślę, że nie” – pointuje Munchau.

W weekend mieliśmy kolejną odsłonę festiwalu przedwyborczych programów gospodarczych. Propozycje PO, zdaniem wiceministra finansów Artura Radziwiłła, są trafniejsze od postulowanego przez PiS podniesienia kwoty wolnej od podatku. Według niego wzrost kwoty wolnej do 8 tys. zł kosztowałby budżet dwukrotnie więcej, a nie dawałby niemal żadnych korzyści najmniej zarabiającym, ponieważ podatek PIT w ich przypadku jest minimalny, bądź nie ma go wcale.

Swój program gospodarczy ogłosiła Nowoczesna.pl. Partia Ryszarda Petru proponuje m.in. jednolitą stawkę VAT – 16 procent, także 16-proc. PIT i CIT oraz zniesienie zwolnień i ulg, stopniową likwidację KRUS i branżowych przywilejów emerytalnych. Natychmiast skrytykował je Dariusz Rosati z Platformy Obywatelskiej: „3 razy 16 akurat dobrze brzmi, ale powiem jako ekonomista, że nie ma żadnego sensu, żeby stawka VAT była taka sama, jak stawka podatku dochodowego. Był taki epizod w dziejach Platformy, że też proponowaliśmy 3×15, ale w istocie nie stoi za tym żadna ekonomiczna analiza. Tak jak w przypadku PiS poprosimy o skutki budżetowe. Obniżenie VAT, który jest głównym źródłem dochodów państwa na kwotę 120 mld zł o 5, czy 7 pkt. proc. jest skrajną nieodpowiedzialnością” – podkreślił Rosati.

Rosati próbował też wytłumaczyć, na czym polega program zmian w podatkach Platformy Obywatelskiej. Istotą tego programu jest to, że 97 proc. zatrudnionych uzyska wzrost dochodów netto. 3 proc. będzie miało dochody takie same lub niższe, ale dotyczy to tylko osób o najwyższych dochodach, nie mających rodzin. Jak wyjaśnił, nowością planowanego systemu podatkowego jest to, że podatek nie będzie rozliczany z dochodu jednej osoby, ale w zależności od liczby osób w rodzinie.

O cukrowej kwocie uchodźców pisze wolnorynkowy ksiądz misjonarz Jacek Gniadek. Fragment ciekawego wpisu na blogu (warto przeczytać całość): „ Przymusowe rozlokowanie uchodźców i imigrantów nie ma wiele wspólnego z wolnością. Do tego dochodzi jeszcze język używany przez polityków, który wskazuje na kolejną unijną dyrektywę i nie różni się niczym od kwoty cukrowej czy mlecznej. Ku mojemu zaskoczeniu, pod tym językiem podpisuje się również Komisja Konferencji Biskupów Unii Europejskiej (COMECE). Polityka państwowego interwencjonizmu w Europie sprawia, że niewinny człowiek jest traktowany przez rządy tak, jakby jego życie należało do państwa. Rola państwa przestała polegać tylko na ochronie życia, wolności i prywatnej własności przed przemocą i agresją. Państwo opiekuńcze pod pozorem troski o dobro wspólne rości sobie dzisiaj prawa do ingerowania niemalże w każdy aspekt naszego życia. Teraz nawet do tego, kogo mamy przyjąć we własnym domu. (…) Trudno dzisiaj przekonać ludzi, by dostrzegli twarz Chrystusa w obcym, jeżeli wcześniej utrudniano im dostrzec twarz Chrystusa w przedsiębiorcy, który stawia domy, piecze chleb lub prowadzi prywatną klinikę. To tu, w odpersonalizowaniu ekonomii i braku wolności gospodarczej, tkwi głębsza przyczyna obecnego kryzysu imigracyjnego”.

Sporo komentarzy w związku z wizytą papieża Franciszka w USA i na Kubie. Donald Boudreaux z George Mason University zwraca uwagę, że przed rewolucją przemysłową człowiek żył za 3 dolary dziennie (dolary z 2015 roku). Teraz w tych krajach rozwijających się, w których kapitalizm jest najsłabszy lub nie istnieje, musi przeżyć za 7 dolarów dziennie. W zorientowanym rynkowo świecie przemysłowym ma do dyspozycji 110 dolarów. Stało się tak dzięki kapitalizmowi, jednak liczne ataki papieża Franciszka przeciwko temu ustrojowi pokazują, jak wielu myślących ludzi wierzy, że kapitalizm jest moralnie wybrakowany. Niechęć do kapitalizmu wynika z ignorancji faktów lub głębokiego niezrozumienia logiki rynków.

Na deser zabawna parodia ostatniej konferencji prasowej szefowej FED Janet Yellen. Kilka pierwszych zdań: ”Podsumowując: nie mamy pojęcia co robimy i co jest grane w gospodarce. Nadal głupio upieramy się przy celu inflacyjnym 2 procent i będziemy winić wszystkie możliwe czynniki zewnętrzne, gdy ten cel nie zostanie osiągnięty. Nasze prognozy na temat gospodarki są kompletnymi strzałami w ciemnościach, ale zrobiliśmy kilka drobnych zmian w naszych projekcjach z czerwca, tak żeby wyglądało, że wiemy co robimy i że reagujemy na warunki rynkowe”.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test