W Komisji zwolennicy wolnego rynku zdominują socjalistę

11.09.2014
Dziś zaczynamy od nowej Komisji Europejskiej. A ponadto w przeglądzie informacji i opinii m.in. o słabości Włoch, błędach FED w czasach przed kryzysem 2008 roku, chińskich spółkach giełdowych, pieniądzach przeputanych przez rząd Donalda Tuska i zagrożeniu dla naszych oszczędności.


W środę Obserwator przekazał już skład nowej Komisji Europejskiej. Zdaniem Financial Times Jean Claude Juncker otoczył się zwolennikami konserwatywnej polityki fiskalnej i wolnego rynku (wylicza ich szczegółowo), co czyni osamotnionym lewicowego komisarza ekonomicznego, Pierre’a Moscovici (Francja).

Nietypowy komentarz libertarianina Dalibora Rohaca z konserwatywnego Cato Institute o Unii Europejskiej. Nietypowy jak na konserwatystę, bo pokazuje, po pierwsze, korzyści z jej istnienia, po drugie zagrożenia związane z jej ewentualnym rozpadem, który z pewnością prowadziłby do fali nacjonalizmów i protekcjonizmu.

Na pytanie, dlaczego Włochy nie rozwijają się, odpowiadają Ashoka Mody i Emily Riley na portalu Breugel. Z ich analizy wynika, że przede wszystkim z powodu niskiej innowacyjności i złego systemu edukacyjnego. Ponieważ jednak perspektywy wzrostu są słabe, zniechęcają do inwestowania w edukację i innowacje. Tworzy się błędne koło, z którego wyrwanie się jest prawdziwym wyzwaniem politycznym.

Jeszcze a propos Unii. Paweł Dobrowolski sprawdził, co robią Polacy w Komisji Europejskiej w Brukseli. Jest ich tam wielu, ale stanowiska zajmują na ogół bardzo niskie. Na wysokich stanowiskach dyrektorskich są niedoreprezentowani, tymczasem tam w istocie tworzy się prawo.

Fragment tekstu Krzysztofa Rybińskiego o tym, ile rząd Donalda Tuska miał pieniędzy do dyspozycji:

Kwota nowo zaciągniętych długów, dotacje z Brukseli, przychody z prywatyzacji oraz 150 mld złotych rąbnięte Polakom z OFE dają łącznie prawie bilion złotych. To jest kwota, która powinna przemówić Polakom do wyobraźni. Rząd Tuska przez siedem lat rządzenia otrzymał do wydania bilion złotych (tysiąc miliardów) ponad normalne wpływy z podatków. I wydał. Według GDDKiA budowa kilometra autostrady kosztuje w Polsce średnio 9,6 mln euro, czyli jakieś 40 milionów złotych. Za bilion mld złotych można by zbudować w Polsce 25 tysięcy kilometrów autostrad, a łącznie mamy około 2500 km dróg szybkiego ruchu. Albo można by zbudować gęstą sieć szybkich połączeń kolejowych, tak żeby przejazd z centrum Warszawy do centrum Gdańska trwał półtorej godziny. Albo można by postawić Tusk Tower, najwyższą na świecie wieżę, o wysokości kilometra, o dwieście metrów wyższą niż Burj Khalifa w Dubaju. Taka wieża kosztowałaby około sześciu miliardów złotych. Za bilion złotych mogliśmy zbudować 150 takich drapaczy chmur. Ale nic takiego nie powstało, rząd Tuska wykorzystał 10 procent tej kwoty na ważne dla rozwoju Polski inwestycje, a 90 procent przejedzono i zmarnowano. Na co zmarnowano, na przykład na bezsensowne próby zmniejszenia różnic rozwojowych między bogatymi i biednymi województwami. Te różnice wzrosły. Zmarnowano na finansowanie tysięcy projektów, których jedynym celem było wydanie pieniędzy unijnych.

 

Za kilka dni 6 rocznica upadku Lehman Brothers, data symboliczna dla kryzysu 2008 roku. Z pracy trójki autorów z Swarthmore College (ekonomista, politolog i socjolog) wynika, że szefowie FED – Greenspan i Bernanke – wiedzieli o problemach w systemie finansowym. Nie uznali ich za ważne, gdyż założyli, że lepiej nie przekłuwać bańki na rynkach finansowych, lecz rozwiązywać problemy, gdy sama pęknie. Taki wniosek wynika m.in. z treści ujawnianych z pięcioletnim opóźnieniem stenogramów z posiedzeń Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC), który ustala parametry monetarne, a także częstotliwość występowania w nich niektórych określeń, np. CDS i CDO. Nadto dokumenty FED wskazują, że bardzo rzadko zajmowano się ryzykiem systemowym, a mentalność silosowa izolowała od siebie departamenty zajmujące się polityka monetarną, badaniami i analizami oraz regulacyjne. Zdaniem autorów lepiej to tłumaczy błędy FED niż tradycyjne objaśnienia jak działalność grup interesu, ideologia wolnego rynku, nadużycie modeli akademickich czy koncentracja na inflacji.

Refleksje Alexa Edmansa (London Business School) na temat płac CEO. Najbardziej bulwersuje opinię publiczną ich wysokość, ewentualnie ich powiązanie z wynikami firm –pojawia się kwestia opcji jako składnika wynagrodzeń, a zwłaszcza krótkoterminowy charakter motywacji, który z jednej strony skłania do manipulacji kursem spółki na giełdzie (tu ciekawe wyniki badań autora), a z drugiej utrudnia stabilny rozwój firmy. Rozwiązanie bardzo proste – wydłużenie czasu egzekucji opcji do 3-5 lat.

Po ogłoszeniu planów upublicznienia na giełdzie w Nowym Jorku akcji Alibaby, chińskiego portalu handlowego, którego kapitalizacja miałby osiągnąć 155 mld dol, Nicholas Veron z Peterson Institute policzył na podstawie listy 500 FT, jakie firmy są spółkami giełdowymi w Chinach. Okazuje się, że nadal dominują państwowe giganty, ale wyraźny jest trend zwiększania udziału korporacji prywatnych. Wbrew poglądom o rozwoju państwowego kapitalizmu i wycofywaniu się sektora prywatnego. Choć oczywiście sektor państwowy nadal dominuje, a niekiedy określenie czy firma prywatna jest faktycznie prywatna, nie jest proste.

Jeżeli ktoś się pasjonuje szkocką niepodległością to w Telegraph może przeczytać kolejny tekst w ramach kampanii strachu o tym, co niepodległość oznaczałaby dla Szkocji (m.in. utratę miejsc pracy, upadki banków, ucieczkę firm, nieobecność w Unii etc.). Sondaże, po jednym niezwykle korzystnym dla zwolenników niepodległości, znowu przechyliły się na stronę unionistów. Referendum już 18 września.

Przytomnie o długach na świecie i w Polsce w kontekście oszczędności pisze w Rzeczpospolitej Rafał Lorek. Fragment (w skrócie):

Banki centralne krajów zachodnich i rządy marzą o scenariuszu aby przez kilka lat inflacja była relatywnie wysoka (ale nie wymykająca się spod kontroli), może 2-4 proc., stopy procentowe nisko i brak niezadowolenia społecznego. Pozwoliłoby to na znaczną, realną redukcję zadłużenia.

I pointa:

Tylko jak w tym scenariusz ma wyglądać sytuacja kogoś, kto albo oszczędza na emeryturę, albo ma już majątek, który chciałby aby służył mu przez dziesiątki lat? Wygląda tak, że wszystko to co działa na korzyść dłużników działa na niekorzyść posiadacza kapitału. A to mocniejsi gracze są po tej drugiej stronie barykady (rządy i wraz z nimi banki centralne). To oznacza, że proste metody oszczędzania lub przechowania majątku nie zadziałają. A szczególnie te metody, które są oparte na rynku finansowym.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test