Co Chiny zrobią z inflacją

17.06.2011
W Chinach podobnie jak w Polsce inflacja przyspiesza. Ostatnie dane wskazują, że ceny wyrobów konsumpcyjnych były w maju wyższe niż rok temu o 5,5 proc., co jest rekordowym wzrostem od 34 miesięcy. Podobnie jak w Polsce najszybciej, bo o około 11,7 proc. wzrosły w Chinach ceny żywności.
Wen Jiabao, premier Chin, będzie musiał zdecydować do jakiego momentu schładzać gospodarkę, by zahamować inflację. (CC By-SA WEF)

Wen Jiabao, premier Chin, będzie musiał zdecydować do jakiego momentu schładzać gospodarkę, by zahamować inflację. (CC By-SA WEF)

Wen Jiabao, premier Chin, będzie musiał zdecydować do jakiego momentu schładzać gospodarkę, by zahamować inflację. (CC By-SA WEF)

Inflację coraz wyraźniej odczuwa się w chińskich sklepach, podczas robienia codziennych zakupów. Ceny wzrastają nawet w tutejszych hipermarketach, które jak wszędzie „duszą” ceny do jak najniższego poziomu i prowadzą liczne kampanie promocyjne i wyprzedaże.

W Chinach przybywa ludzi zamożnych, ale grupa tych, którzy oglądają dosłownie każdego juana (ok. 42 polskich groszy) liczy wciąż setki milionów. O tym, że na stoisku któregoś z tutejszych hipermarketów trwa właśnie promocja jakiegoś z podstawowych produktów żywnościowych np. ryżu, warzyw, czy oleju poznać można po długiej kolejce głównie starszych ludzi, lub pracowników sezonowych.

Generalnie wszyscy są jednak zaskoczeni. Tak wysokiej inflacji w Chinach nie spodziewano się tym bardziej, że przez wiele lat udawało się tu godzić wysoki wzrost gospodarczy na poziomie ok. 10 proc. oraz wzrost konsumpcji, z niską, nie przekraczającą 1 proc. inflacją.

Chiński bank centralny zapowiedział, że od 20 czerwca, kolejny już raz, podwyższy stopy rezerw obowiązkowych o 50 punktów bazowych czyli do poziomu 21,5 proc. Zastępca szefa Instytutu Finansów Chińskiego Uniwersytetu Ludowego Zhao Xijun twierdzi, że to posunięcie zablokuje część kapitału na rynku i ograniczy dostępność kredytów, zwłaszcza dla małych i średnich firm.

Już teraz, jak uważa z kolei prof. Chińskiej Wyższej Szkoły Finansów Huo Tianyong, wiele mniejszych firm ma problemy z otrzymaniem kredytu, nie mówiąc już o tym, iż wzrasta jego oprocentowanie. Jest to tym bardziej trudne dla niektórych do zrozumienia, że dotąd dostęp do „tanich” pieniędzy był w Państwie Środka w miarę prosty i łatwy. Wszystko jednak wskazuje, że się to powoli kończy, bowiem zduszenie inflacji wydaje się dla chińskich władz sprawą priorytetową. Tym bardziej, że wyznaczony na początku roku cel inflacyjny ustalono na poziomie 4 proc.. Cel ten trudno będzie zrealizować, jeżeli tempo wzrostu inflacji utrzyma się na dotychczasowym poziomie.

Jak oblicza się, podniesienie stopy rezerw o 50 punktów bazowych „zamrozi” około 370 mld juanów kapitału na rynku. Analityk banku HSBC Sun Junwei już wcześniej ostrzegał, że jeśli antyinflacyjne posunięcia nie dadzą rezultatu, wzrost chińskiej gospodarki może być wolniejszy od zakładanego. Podobnie uważa ekonomista z Barclays Capitals, Chang Jian twierdząc, że spowolnienie gospodarczego wzrostu, może być ceną za powstrzymanie inflacji. Nie brakuje jednak opinii, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.  Na przykład Yukon Huangan analityk z Carnegie Asia Program twierdzi, że wyższa inflacja w Chinach, może poprawić równowagę handlową kraju ze Stanami Zjednoczonymi, o co Amerykanie tak bardzo zabiegają.

Tak, czy inaczej Chiny stają przed dylematem i pytaniem: czy da się, i ewentualnie w jaki sposób, pogodzić 10 procentowy wzrost PKB i wysoki wzrost wewnętrznej konsumpcji napędzającej chińską gospodarkę, z niską inflacją? Wprawdzie część analityków uważa, że chińska inflacja to także skutek wzrostu na światowych rynkach cen surowców i żywności, których Chiny są coraz większymi konsumentami, to jednak fakt pozostaje faktem, inflacja w Państwie Środka coraz bardziej niepokoi tutejszą opinię publiczną.

Dowodem powagi problemu inflacji jest otwartość kampanii towarzyszącej opublikowanym ostatnich danym. Analizy, dyskusje, także z udziałem zagranicznych ekspertów, reporterskie relacje w mediach i rozmowy z kupującymi narzekającymi na drożyznę, świadczyć mogą o tym, iż do końca nie zdecydowano się tu jeszcze do jakiego stopnia „schłodzić” tutejszą gospodarkę aby zahamować inflację.

Autor jest dziennikarzem radiowym, mieszka w Pekinie


Tagi


Artykuły powiązane