Estonia potrzebuje nowych inwestorów

Liczymy na nowych inwestorów z zagranicy – to zdanie najczęściej można usłyszeć rozmawiając o skutkach wejścia do strefy euro z przedstawicielem dowolnego urzędu lub instytucji finansowej w Estonii. Dla polskich przedsiębiorców może to być jednak partner znaczniej bardziej oddalony niż wskazywałoby na to położenie geograficzne.
Estonia potrzebuje nowych inwestorów

Andrus Ansip - premier Estonii (c) OF

– Przyjęcie euro było naprawdę ważną sprawą dla Estonii, zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie handlu i inwestycji. Euro definitywnie wesprze handel. 80 proc. naszego eksportu idzie do innych krajów UE, więc jednakowa waluta wymiany ma ogromne znaczenie. Euro powinno tez uspokoić inwestorów, którzy obawiali się wahań kursu korony – mówi Andrus Ansip, premier Estonii. I podkreśla, że przyjmując euro Estonia stała się partnerem bardziej wiarygodnym i pewnym, a z drugiej strony zachowała swoje atuty w postaci niższych kosztów siły roboczej. Tym argumentem rząd Estonii chce przyciągać nowych inwestorów zagranicznych. Liczy, że dzięki nim uda się ograniczyć bezrobocie, które przekracza dziś 12 proc. (79,5 tys. zarejestrowanych bezrobotnych). Takie oczekiwania wyrażają także nasi rozmówcy w banku centralnym Estonii, ministerstwie finansów, czy organizacji zrzeszających lokalny biznes.

Według grudniowego raportu Banku Światowego Estonia będzie w tym roku najszybciej rozwijającym się państwem Unii Europejskiej. Jej PKB zwiększy się w stosunku do ubiegłego roku o 4,4 proc. (Ministerstwo Finansów Estonii prognozuje, że będzie to nawet 4,7 proc. ) wobec 1,7 proc. dla całej UE (Eurostat przewiduje, że będzie to zaledwie 1,5 proc. wzrostu). W osiągnięciu takiego wyniku ma pomóc właśnie wejście do strefy euro i dostęp do niżej oprocentowanych kredytów, wzrost eksportu i utrzymanie niższych kosztów produkcji. To ważne w kontekście planów pozyskiwania zagranicznych inwestycji. Dotychczas estońska gospodarka wyróżniała się pod względem wysokiego udziału inwestycji w tworzeniu PKB, który od początku 2000 roku przekracza 30 proc. Koszty pracy w Estonii są wciąż trzy, cztery razy niższe niż w Szwecji, czy Finlandii. Nie mniejsze znaczenie ma też poziom rozwoju technologicznego i doskonałe zaplecze zawodowe w sektorze IT. Zagraniczne projekty często stawały się kołem zamachowym dla realizacji kolejnych inwestycji, bo zyski, które firma przeznacza na inwestycje nie są opodatkowane.

Gospodarka Estonii jest mocno powiązana z ekonomią jej skandynawskich sąsiadów – głównie Szwecji i Finlandii. Najmocniej widać to w sektorze bankowym zdominowanym przez Szwedów. Szwecja i Finlandia są także głównymi partnerami handlowymi Estonii oraz największymi inwestorami zagranicznymi w tym kraju. Inwestycje szwedzkich firm to ponad 35 proc. wszystkich zagranicznych inwestycji, a firm z Finlandii – prawie 23 proc. Ważnym inwestorem wciąż pozostaje Rosja (bezpośrednio oraz przez wehikuły inwestycyjne rejestrowane w Holandii). Wielki wschodni sąsiad jest też wciąż jednym z największych odbiorców estońskich towarów (trzecim po Finlandii i Szwecji, ma 13 – proc. udział w całości eksportu). Zdaniem premiera być może nawet zbyt dużym odbiorcą. Andrus Ansip ostrzegał już w październiku ubiegłego roku przed nadmiernym wiązaniem się z rynkiem Rosji, wspominając „wojny handlowe” tego kraju z Polską, Finlandią, Łotwą czy Litwą.

Estońskie przedsiębiorstwa inwestują głównie w pozostałych dwóch krajach bałtyckich. Do 30 września 2010 ponad 50 proc. kapitału zostało ulokowane na rynkach Łotwy i Litwy.  Na trzecim miejscu jest Cypr, dalej Finlandia i Rosja.

Czy jako pełnoprawny członek strefy euro Estonia może stać się teraz istotnym partnerem także dla Polski? Na razie nasza współpraca gospodarcza nie wygląda imponująco. Według danych Banku Estonii stan polskich inwestycji bezpośrednich na koniec 2009 roku wynosił zaledwie 9,8 mln euro, co stanowiło 0,1 proc. inwestycji zagranicznych.

– Według naszych informacji w rejestrze gospodarczym dziś występuje tylko 38 firm z polskim udziałem – mówi Tomasz Grzybkowski z wydziału ekonomicznego ambasady RP w Tallinie.

Jedną z największych jest LPP Retail Estonia, właściciel sieci sklepów odzieżowych Reserved.

Wśród 27 krajów Unii Europejskiej w 2009 roku (ostatnie pełne dane) Estonia była dopiero 23. partnerem handlowym Polski pod względem obrotów i 42. na świecie. Według członków Klubu Polskiego Biznesu w Tallinie 2010 rok przyniósł poprawę i wzrost obrotów handlowych, a co najważniejsze – większe zainteresowanie możliwością inwestowania przedsiębiorców z obu krajów. Z Polski do Estonii jadą głównie wyroby chemiczne, przemysłu elektromaszynowego i artykuły rolno-spożywcze. I właśnie w tych dwóch ostatnich dziedzinach największe szanse dla polskich przedsiębiorców widzi Tomasz Grzybkowski.

– Estonia słynie dziś z dwóch rzeczy. Po pierwsze stawia na nowoczesne technologie, a po drugie na ekologiczne rozwiązania. Dlatego jest tu miejsce dla polskiego przemysłu elektromaszynowego oraz dla dostawców żywności, zwłaszcza zdrowej żywności. Silną pozycje ma już na przykład firma Danmis, która sprzedaje m.in. kozie sery – wylicza Tomasz Grzybkowski. Ambasada planuje nawet zorganizować w maju w Estonii dni polskiej żywności i zaprosić do udziału polskich przedsiębiorców. Dużym projektem, w którym ma szansę wziąć polska spółka będzie budowa nowej elektrowni zasilanej olejem łupkowym. Jednym z wykonawców (członków konsorcjum) ma być Alstom Polska. Wartość inwestycji to blisko miliard euro. Ambasada przywołuje także dane firmy brokerskiej Suprema Securities, według której polskie zaangażowanie na giełdzie w Tallinie (głównie OFE) dochodzi do 10 proc. kapitalizacji giełdy.

Eksperci w Polsce chłodzą jednak nastroje. Powód? Estonia jest bardzo małym rynkiem. Aleksander Wasiukiewicz z funduszu inwestycyjnego Enterprise Investors, który kilka miesięcy temu kupił pakiet akcji spółki Webmedia, największej estońskiej spółki w sektorze IT, uważa, że wejście do strefy euro, to zbyt mało by przekonać inwestorów.

– Estonia to rynek dla 1,3 mln potencjalnych odbiorców. To tak jakby inwestor musiał dokonać wyboru, czy inwestować na prawym, czy na lewym brzegu Wisły w Warszawie. Projekt może się opłacać tylko, jeśli działalność danej firmy będzie znacznie wykraczać poza obszar tego jednego kraju, jak na przykład w firmach IT. Dobre rozwiązania można sprzedawać na cały świat – mówi Aleksander Wasiukiewicz.

Przestrzega zwłaszcza przed traktowaniem Estonii jako rynku wyjściowego do rozwijania działalności w innych krajach tzw. Pribaltiki.

– My te kraje wrzucamy do jednego worka, a to są tak naprawdę zupełnie różne kraje, kierujące się innymi priorytetami i nie zawsze chętnie ze sobą współpracujące – podkreśla.

Jego zdaniem estoński rynek potrzebuje produktów, które będą tańszą alternatywą dla wielu drogich wyrobów fińskich, a z drugiej strony lepszej jakości niż importowane z Chin. Chodzi przede wszystkim o odzież, buty, akcesoria skórzane, a także owoce i warzywa, czy materiały budowlane.

Przedstawiciele polskiego biznesu zwracają też uwagę na sprawy z pozoru banalne, ale nie bez znaczenia dla prowadzenia biznesu: brak dobrego połączenia lotniczego z Tallinem i infrastruktury, która udrożniłaby przewóz towarów.

– Polskie firmy dopiero od kilku lat – i to bardzo nieśmiało – wychodzą z inwestycjami poza Polskę. To naturalne, że szukają dużych rynków dających większe możliwości. Estonia nie może być niestety traktowana jak brama wejściowa do Rosji, a jej rynek wewnętrzny, chociaż zachęca wynikami makroekonomicznymi, jest zbyt mały. Jak więc mawiał Pan Zagłoba: znaj proporcjum mocium panie – mówi Marek Kłoczko z Krajowej Izby Gospodarczej.

Główne wskaźniki makroekonomiczne Estonii

2008 r.

2009 r.

2010 r.

PKB w mld euro

16,10

13,86

14,0

Tempo wzrostu PKB (%)

-5,1

-13,9

2,5

Dług publiczny (% PKB)

4,6

7,2

bd

Inflacja (CPI, %)

10,4

1

4,5

Bezrobocie (%)

5,5

13,8

12,3

Obroty handlu zagranicznego (mld euro)

19,37

13,75

14,38

Eksport ( mld euro)

8,47

6,48

6,95

Import (mln euro)

10,89

7,27

7,43

Napływ zagranicznych inwestycji bezpośrednich (mln euro)

1 179

1 209

bd

Andrus Ansip - premier Estonii (c) OF

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Jaką cenę za koronawirusa zapłacą kraje nadbałtyckie?

Kategoria: Trendy gospodarcze
Kraje nadbałtyckie stopniowo zaczęły wycofywać się z ograniczeń, jakie nałożyły w marcu 2020 r. w odpowiedzi na wybuch pandemii COVID-19. Ale oczywiste jest, że ich gospodarki, poważnie dotknięte kryzysem, mają przed sobą długą drogę do ożywienia.
Jaką cenę za koronawirusa zapłacą kraje nadbałtyckie?

Inwestycje zagraniczne skracają dystans do bogatszych

Kategoria: Trendy gospodarcze
Za blisko 60 proc. polskiego eksportu i ponad 60 proc. nakładów inwestycyjnych przedsiębiorstw niefinansowych odpowiadają już firmy z kapitałem zagranicznym. Polska korzysta na uczestnictwie w globalnych łańcuchach wartości.
Inwestycje zagraniczne skracają dystans do bogatszych

Niebezpieczny Piketty powraca

Kategoria: Trendy gospodarcze
Po lekturze Kapitału w XXI wieku myślałem, że do czytania Thomasa Piketty’ego już nie wrócę, bo jest to po prostu stratą czasu. Złamałem jednak to postanowienie po przeczytaniu recenzji ostatniej książki Piketty’ego, jaką niedawno napisał Aleksander Piński na łamach Obserwatora Finansowego.
Niebezpieczny Piketty powraca