Autor: Mirosław Ciesielski

Wykładowca akademicki; specjalizuje się w rynkach finansowych, opisuje zmiany na rynku fintechów i startupów.

Gospodarka bezkontaktowa – świat po pandemii się zmieni

Po pandemii naturalną rzeczą wydaje się powrót do rutynowych praktyk biznesowych. Ale świat biznesu właśnie zdobywa nowe kompetencje umożliwiające szybsze, efektywniejsze i tańsze działania, uwzględniające także kwestie bezpieczeństwa. Inna będzie też rola państwa.
Gospodarka bezkontaktowa – świat po pandemii się zmieni

(©PAP)

W ciekawym, opartym na przypadkach historycznych artykule na łamach Obserwatora Finansowego Jan Cipiur dowodzi , że po obecnej epidemii niewiele się zmieni na świecie, choć zastrzega, że dotyczy to krótkiego okresu. W nieco dłuższej perspektywie jednak, od dwóch do pięciu lat, zmiany mogą być znaczące, obejmujące wiele sfer życia gospodarczego i społecznego. Dotkną także rynek pracy, choć autor twierdzi, że jesteśmy istotami społecznymi i ograniczenie kontaktów międzyludzkich do najbliższego otoczenia podważyłoby rolę rodziny jako podstawy społeczeństwa. Stąd konstatacja, że na ekspansję pracy zdalnej się nie zanosi. Praca z domu (Work from home, WFH), nie ogranicza się bowiem do podanego, stronniczego przykładu usług biurowych i przygotowywania prezentacji. To rzeczywiście ułamek gospodarki. Jak wynika z analiz Bureau of Labor Statistics w tym systemie mogłoby pracować prawie 30 proc. zatrudnionych w gospodarce USA.

Praca zdalna może dotyczyć wielu sektorów gospodarki: usług wspólnych, finansowego, ubezpieczeniowego, informatycznego, medycznego, administracji, obsługi klienta i edukacji (autor niniejszego tekstu również odkrywa korzyści, ale i ograniczenia pracy zdalnej ze studentami). Oczywiście nie musi chodzić o całkowite przejście na pracę z domu, ale pół na pół jest znacznie bardziej prawdopodobne. To i tak byłaby wielowymiarowa rewolucja, która podważyłaby dotychczasowy system pracy polegający na spędzaniu 40 – 70 godzin tygodniowo w biurze. Wiele organizacji przejdzie więc na system pracy rozproszonej, gdzie mogą funkcjonować odmienne zasady współpracy i zarządzania, oparte na wiedzy, zaufaniu, współzależności (również technologicznej) i skupieniu na rezultatach, nazwanej przez Jona Husbanda wirearchy. Technologie dostosowane do pracy zdalnej uczynią ją bardziej współuczestniczącą, a rozwiązania, jakie niesie ze sobą rozszerzona rzeczywistość (augmented reality) stworzą większe poczucie bliskości. Dzięki obecnemu doświadczeniu pracy zdalnej – jak twierdzi Adam Grant, profesor psychologii w Wharton School i poczytny autor – liderzy biznesu łatwiej oddadzą kontrolę nad wykonywaną pracą i jej harmonogramem pracownikom, co przyczyni się do większej kreatywności i efektywności pracy zespołowej.

Anachroniczne open space’y

Praca w elastycznym trybie opłaca się biznesowi i pracownikom. Jak dowodzą analizy Światowego Forum Ekonomicznego (WEF), może być produktywniejsza i dawać realne, idące w tysiące dolarów na pracownika, roczne oszczędności. Stąd inwestowanie w korporacyjne biurowce i open space’y może stać się anachroniczne, również z uwagi na kreowane przez nie zagrożenie epidemiczne. Większym wymiarem pracy z domu lub w centrach co-workingowych zainteresowani będą sami pracownicy, którzy oszczędzą czas i pieniądze związane z dojazdem do pracy. Wg danych z 2017 r. w USA i Australii to 80 minut dziennie, w Wielkiej Brytanii 73, Francji 64, a w Polsce 57 minut. To średnie dane dla całego kraju, więc w dużych aglomeracjach dojazdy będą dłuższe. Mniej klasycznej pracy biurowej przekłada się na mniejszy ruch uliczny, czyli spadek popytu na auta i mniejsze zapotrzebowanie na biurowe stroje. Mieszkania mogą być budowane i wyposażane tak, by spełniały potrzeby pracy biurowej: odpowiednia infrastruktura, wygłuszone ściany, drukarki 3D. Za to ceny nieruchomości blisko centrów miast spadną lub przynajmniej przestaną rosnąć w oszałamiającym tempie. Ograniczona zostanie konieczność odbywania krótkotrwałych, ale długodystansowych podroży służbowych. Warto zauważyć, że 12 proc. Amerykanów odbywających sześć długich podróży w obie strony odpowiadało za dwie trzecie międzynarodowego ruchu lotniczego.

Podróże lotnicze mogą być droższe ze względu na standardy epidemiologicznie. Nie da się już upychać pasażerów tak gęsto, konieczne może okazać się wprowadzenie przegród czy zmiana obiegu powietrza. Być może czeka nas złota era szybkich kolei z wagonami wyposażonymi w przedziały do pracy i spania w podróży, pokonujących tysiąc i więcej kilometrów.

Przepustką specjalne kody QR

Przemieszczanie się i podróże będą podlegać większej kontroli. Niewiele osób pamięta, że obecny sposób podróżowania samolotem wiąże się z większymi niedogodnościami i ograniczeniami w porównaniu z czasami sprzed zamachów na WTC w Nowym Jorku. W celu ograniczenia rozprzestrzeniania się chorób, po pandemii przepustką do środków transportu, budynków publicznych, miejsc kultury staną się nosidła (ang. wearables) (analogia z Tricorderem ze Star Treka) rejestrujące nasze parametry życiowe i kontakty z osobami zakażonymi lub podlegającymi kwarantannie (Google i Apple już podjęły współpracę w tym zakresie). Uzyskana dzięki nim diagnoza zdeterminuje możliwości przemieszczania się czy dopuszczenia do pracy wykonywanej w tradycyjny sposób. To już nie fantazja. Takie rozwiązanie funkcjonuje w Chinach – mieszkańcy najbardziej dotkniętego epidemią regionu Hubei mogą opuścić prowincję po pokazaniu na smartfonie specjalnego kodu QR, świadczącego o dobrym stanie zdrowia i zawierającego historię przemieszczania się. Poza walorami związanymi z bezpieczeństwem, to potencjalne zagrożenie dla prywatności. Stąd konieczność wypracowania systemu wzajemnego zaufania i wspólnych standardów, na przykład w ramach Unii Europejskiej. To może być warunek międzynarodowych podróży jeszcze długo po zakończeniu pandemii.

Wirtualne leczenie i konsultacje – telemedycyna

Wiele zmian czeka też medycynę, a przede wszystkim opiekę zdrowotną. Czas epidemii wymusił wirtualny kontakt z lekarzem chociażby w formie telefonicznej, wideokonferencji czy udostępnionych aplikacji. W wielu przypadkach przełamało to niechęć ludzi, więc umożliwi znacznie szybszy rozwój telemedycyny z użyciem zdalnych narzędzi diagnostycznych i wykorzystaniem sztucznej inteligencji oraz uczenia maszynowego. Największy, amerykański serwis telemedyczny Teladoc zanotował w marcu wzrost zapotrzebowania na konsultacje medyczne o 50 proc. W szwedzkim KRY International rejestracje nowych pacjentów wzrosły o 200 proc., a liczba klientów chińskiego giganta ubezpieczeniowo-telemedycznego przekroczyła 300 mln osób. Wiele krajów (np. Francja, Korea) deklaruje zmiany w prawie umożliwiające zdalną opiekę i wsparcie finansowe dla tego sektora. Amerykańska Komisja ds. Łączności zapowiedziała przekazanie 200 mln dolarów na poprawę jakości infrastruktury umożliwiającej dostarczanie takich usług. To duże odciążenie podstawowej opieki zdrowotnej, w sytuacji gdy praktycznie we wszystkich krajach odczuwalny jest brak lekarzy i pielęgniarek.

Przyspieszy też zastosowanie telemedycyny w opiece senioralnej. Na świecie jest ponad miliard osób powyżej 60 roku życia i ta liczba będzie z każdym rokiem wzrastać. Dotyczy to przede wszystkim osób przewlekle chorych, które stają się ciężarem dla rodziny. Brak profesjonalnych opiekunów jest dotkliwy, a opieka oznacza dodatkowe wydatki. Koszty związane tylko z demencją są równoważne jednemu procentowi światowego PKB. Postępy w zakresie sztucznej inteligencji, sensorów i uczenia maszynowego mogą stać się przynajmniej częściowym rozwiązaniem problemów związanych z opieką senioralną. Uwolnią opiekunów i bliskich od wielu uciążliwych i wyczerpujących czynności, dając jednocześnie większy komfort życia starszym osobom, które dłużej mogą cieszyć się przynajmniej częściową samodzielnością. To umożliwi znacznie dłuższe niż do tej pory pobyty seniorów we własnym domu, dzięki monitorowaniu ich zachowań przez różnej klasy roboty i powiadamianie bliskich bądź odpowiednich służb w razie pogorszenia się parametrów życiowych, upadku lub zbyt długich okresów bezruchu. Robot będzie wykonywał codzienne aktywności: uruchomi expres do kawy lub czajnik elektryczny, radio, zainicjuje połączenia telefoniczne.

Gospodarka bezkontaktowa

McKinsey twierdzi, że w wyniku pandemii rozwinie się gospodarka bezkontaktowa (contact free economy), w której bezpośrednie relacje międzyludzkie będą minimalizowane, choć niekoniecznie eliminowane. Cyfrowe innowacje staną się imperatywem, a nie tylko opcją biznesową. Z pewnością rozpowszechnią się supermarkety bez kas, a w innych sklepach płatności zbliżeniowe staną się standardem. Wzrośnie znaczenie eCommerce, a wyznacznikiem będzie jego poziom w Chinach (36 proc. sprzedaży detalicznej). Nawet we Włoszech, kraju o niewielkim udziale sprzedaży internetowej, od początku lutego zanotowano wzrost tego kanału zbytu o 81 proc., a wielu konsumentów nauczyło się robić zakupy online. Nieuchronne jest też przyspieszenie automatyzacji, która na świecie dotknie nawet 800 mln miejsc pracy. Brookings Institution wskazuje, że po trzech poprzednich recesjach automatyzacja zawsze przyśpieszała, ale nigdy nie miała jeszcze takiego zaplecza technologicznego.

Można oczekiwać też zmian w priorytetach biznesu. Efektywność ekonomiczna, prowadząca dotychczas do np. minimalizacji zapasów, przestanie być jedynym liczącym się kryterium. Stąd konieczność restrukturyzacji łańcuchów dostaw. Przedsiębiorstwa będą odczuwać większą presję, by podnieść poziom odpowiedzialności społecznej biznesu związanej z ochroną środowiska i prawami pracowniczymi. Wiele firm zrozumie, że to także droga do wyższej odporności (resilience) na zewnętrzne szoki, na co akcjonariusze zaczną zwracać uwagę. To niekoniecznie pobożne życzenie. W 2019 r. ponad 180 prezesów amerykańskich organizacji zadeklarowało, że w swojej działalności uwzględnią trzy filary wzrostu: zyski, ludzi i środowisko (3P = profit, people, planet). Mają one wyznaczyć strategie i przynieść uznanie dzięki rozwiązywaniu problemów społecznych, a nie tylko kreowaniu potrzeb konsumpcyjnych.

Nadzwyczajne środki nadzoru

Konsekwencją pandemii będzie zwiększenie interwencjonizmu państwa, nie tylko w gospodarce, ale także w życiu obywateli. Teraz zakres tej interwencji jest bezprecedensowy. Na całym świecie rządy ogłosiły działania stymulacyjne przekraczające już 10 bln dol., a więc ośmiokrotnie więcej niż kwota, na którą opiewał plan Marshalla. Część państwowej kontroli pozostanie na długie lata i nie tylko globalni gracze muszą uwzględniać ten fakt w swoich strategiach. Prawie 100 państw poddało eksperymentowi społecznemu ponad 3 miliardy ludzi, w większości stosując środki przymusu ekonomicznego. Obejmuje on ograniczenie pracy, izolację, dystans społeczny i technologiczne instrumenty nadzoru, wynikające z dostępu do wielu osobowych danych. „Gdy pandemia wygaśnie szereg rządów uzna, że ze względów bezpieczeństwa dostęp do nich jest niezbędny” – przestrzega znany izraelski myśliciel Yuval Harari. Wiele nadzwyczajnych środków może stać się stałym elementem życia. Działalność osławionej firmy Cambridge Analytica, która identyfikowała preferencje wyborcze Amerykanów, jawić się będzie igraszką w porównaniu z możliwościami rządów. Mogą mieć wiedzę nie tylko o temperaturze naszego ciała i ciśnieniu krwi, ale także o tym, którą stację telewizyjną oglądamy, jakich informacji słuchamy, jaki jest stan naszych emocji w reakcji na różne wydarzenia. Nietrudno sobie wyobrazić konsekwencje takiej wiedzy w rękach polityków.

Zdaniem Harariego społeczeństwa stają przed fundamentalnymi wyzwaniami, które określą ich przyszłość. Pierwszym jest wybór między autorytarnym nadzorem a społecznym upełnomocnieniem, które może powstać tylko na bazie zaufania, również do świata nauki, którego zdanie ignorują lub podważają politycy. Warto też zauważyć, że niektóre państwa, zarządzając pandemią, nie stosują środków przymusu (np. Japonia, Szwecja), tylko perswazję. Otwarte i demokratyczne społeczeństwa mogłyby użyć narzędzi technologicznych do kontroli rządzących. Drugim współzależnym z poprzednim wyzwaniem jest alternatywa – narodowa izolacja czy międzynarodowa współpraca i solidarność. Jak dowodzą doświadczenia pandemii to trudny dylemat, gdy w grę wchodzi argument bezpieczeństwa obywateli. To także życiowy test, wobec którego staje wiele współczesnych społeczeństw, ale i szansa, którą daje podstępny wirus.

(©PAP)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Potencjał do pracy zdalnej w różnych lokalizacjach

Kategoria: Trendy gospodarcze
Miasta – a w szczególności stolice – cechują się zazwyczaj większym udziałem zawodów pozwalających na podjęcie pracy zdalnej. To może częściowo rekompensować negatywne skutki ekonomiczne działań związanych z pandemią koronawirusa.
Potencjał do pracy zdalnej w różnych lokalizacjach

Praca coraz bardziej zdalna

Kategoria: Trendy gospodarcze
Znaczenie pracy zdalnej rośnie od wielu lat, a obecny kryzys ewidentnie ten trend wzmacnia. Całkowite przejście na taki tryb działań jest dla większości firm mało prawdopodobne. Nową normą stanie się elastyczna praca, a będą ją wykonywać przedstawiciele Generacji Flex.
Praca coraz bardziej zdalna

Potencjał pracy zdalnej we Francji, skutki zamknięcia szkół

Kategoria: Raporty
Zamknięcie szkół i przedszkoli, a także powszechne apele o pozostanie w domu adresowane do wszystkich, którzy mogą pracować zdalnie, stawia nowe pytania o to, kto może wykonywać pracę z domu i jakie są skutki dla rynku pracy pozostawania dzieci w domu przez dłuższy okres.
Potencjał pracy zdalnej we Francji, skutki zamknięcia szkół