Autor: Piotr Rosik

Dziennikarz analizujący rynki finansowe, zwłaszcza rynek kapitałowy.

Karen Petrou w obronie amerykańskiej klasy średniej

Amerykańska Rezerwa Federalna stosuje politykę pieniężną, która nie jest korzystna dla amerykańskiej klasy średniej – twierdzi Karen Petrou, poważana za oceanem analityczka, która od dekad obserwuje uważnie system finansowy USA.
Karen Petrou w obronie amerykańskiej klasy średniej

Fed building, Washington D.C., USA (AgnosticPreachersKid, CC BY-SA 3.0)

Karen Petrou jest nazywana “największym mózgiem amerykańskiego sektora bankowego”. Jest niezwykle wpływowym analitykiem. Prowadzi firmę doradczo-analityczną Federal Financial Analytics i z jej zdaniem liczą się dosłownie wszyscy. Od wielu miesięcy jej wywiady, artykuły – a przede wszystkim książka „Engine of Inequality” – dosłownie wstrząsają opinią publiczną w USA. Według Petrou, amerykańska Rezerwa Federalna (Fed) nie do końca rozumie, co dolega amerykańskiej gospodarce, stawia złą diagnozę i przez to podaje niewłaściwe lekarstwo.

Jak Fed pauperyzuje klasę średnią

Zdaniem Petrou, działania Fedu – czyli super luźna polityka pieniężna, prowadzenie programu skupu obligacji na wielką skalę oraz utrzymywanie stóp procentowych na niskim poziomie – czynią Amerykę bardzo podatną na kryzys finansowy, w rodzaju tego z 2008 roku. Zwracała ona uwagę w licznych publikacjach i wywiadach, że Fed prowadzi ultra-akomodacyjną politykę od 2010 roku, a ożywienie gospodarcze po kryzysie finansowym było najsłabsze w historii, więc to pokazuje, że ta polityka może być po prostu nieskuteczna. „Zresztą, skoro gospodarka jest w dobrym stanie, jak twierdzi Fed, to po co przez tak wiele lat prowadzona jest tego rodzaju polityka pieniężna?” – pyta retorycznie analityczka.

Co więcej, w opinii Petrou, taka polityka pieniężna prowadzi do ubożenia klasy średniej, która przecież jest podstawą amerykańskiej demokracji. Petrou w swojej książce „Engine of Inequality” stwierdza, że nierówności majątkowe i dochodowe w USA są największe od czasów II wojny światowej, a pomysły polegające na umarzaniu pożyczek studenckich niewiele dają. „Klasa średnia niknie w oczach. Kiedyś przynależność do niej oznaczała finansowe bezpieczeństwo i możliwość zapewnienia dzieciom dobrego startu w życie. Tego już nie ma. Poza górnymi 10 proc., reszta Amerykanów ma więcej długów, niż aktywów. Mamy taką sytuację, że gdy w 2018 roku Fed zapewniał, że gospodarka jest w dobrym miejscu, to jedna czwarta tak zwanej klasy średniej nie miała opieki medycznej. Czyli to oznacza, że ci ludzie de facto nie należeli do klasy średniej” – stwierdziła niedawno Petrou w wywiadzie dla Barron’s.

Klasa średnia niknie w oczach. Poza górnymi 10 proc., reszta Amerykanów ma więcej długów, niż aktywów.

Zarówno konwencjonalna, jak i niekonwencjonalna polityka pieniężna Fed opiera się na dwóch błędnych założeniach – twierdzi Petrou. „Pierwsze mówi, że to banki decydują o tym, jak pieniądze płyną do sektora prywatnego. Drugie mówi, że klasa średnia napędza wzrost gospodarczy, bo gdy stopy spadają, to ona zaciąga kredyty na nowe auta i samochody. Oba te założenia nie są już prawdziwe, bo i rola banków się zmieniła, i klasa średnia też, bo jej już nie stać na kolejne przyjemności na kredyt, gdyż nie ma zdolności kredytowej” – wskazuje założycielka Federal Financial Analytics we wspomnianym wywiadzie.

Złe dane = zła polityka pieniężna

Według Petrou, częściowo źródło problemu tkwi również w błędach analitycznych. „Złe dane to źródło złej polityki pieniężnej w USA” – twierdzi. Kwestię tę przybliżyła niedawno na łamach Financial Times, w tekście „When it comes to inflation, the Fed must consider inequality”.

Przede wszystkim, dane Fed pokazują, że klasa średnia wciąż jest podstawową siłą amerykańskiej gospodarki, a to jest nieprawda. „Dopóki Fed będzie się posługiwał tą starą mapą, nie zaprowadzi Ameryki na drogę prosperity, bo to tak, jakby ktoś, przy pomocy mapy Nowego Amsterdamu sprzed wieków chciał znaleźć oczko wodne w dzisiejszym nowojorskim Central Parku” – pisze żartobliwie Petrou. „Fed uważa, że klasa średnia ma duże możliwości konsumpcyjne, ale to nie jest prawda. Te możliwości ma tylko klasa wyższa, ale ona ma już zaspokojoną zdecydowaną większość potrzeb materialnych, więc nie jest konsumpcyjnym kołem zamachowym gospodarki” – wskazuje Petrou.

Polityka Fed zwiększa czy zmniejsza nierówności?

Poza tym, dane o inflacji, którymi posługuje się Fed, nie uwzględniają cen żywności, energii oraz cen domów. Są tak szerokie, że tak naprawdę nie mówią nic o tym, jak wzrost inflacji odbija się na kondycji mocno zadłużonych gospodarstw domowych – podkreśla Petrou na łamach FT. Po trzecie, wskaźniki którymi posługuje się Fed nie mierzą tzw. odporności finansowej gospodarstw domowych, czyli nie pokazują, jak wzrost cen faktycznie wpływa na konsumpcję (najbogatsi sobie radzą, reszta nie bardzo, bo 64 proc. żyje „od pierwszego do pierwszego”).

To dlatego Fed co i raz ustami swoich najwyższych przedstawicieli twierdzi, że „inflacja jest tylko przejściowa”. To jest zapewnienie, w które nie bardzo wierzy połowa finansowego amerykańskiego Twittera. „Tymczasem, w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy koszty życia w USA wystrzeliły w górę – alarmuje Petrou. „Domy podrożały o 12 proc., używane auta o 21 proc., a żywność o około 2 proc. Fed jakby tego nie dostrzega, lub uważa, że to tylko chwilowe. Jednak trudno powiedzieć, które czynniki ulegną zmianie i kiedy, by ten inflacyjny trend mógł się odwrócić” – podkreśla analityczka.

Według Petrou, pogrążając się w tych wszystkich błędach, Fed w bezpośredni (choć niezamierzony) sposób przyczynia się do pogłębiania nierówności w USA. „Dzieje się tak nie tylko dlatego, że Fed posługuje się nieprawdziwymi danymi, ale także dlatego, że nie do końca rozumie, we właściwy sposób, swój mandat. Tenże mandat nakazuje mu dążyć do pełnego zatrudnienia oraz stabilności cen przy umiarkowanych stopach procentowych. I widzimy, że coś jest nie tak, bo stopa inflacji wynosi już 3,6 proc. Jak wiadomo, inflacja to jest bolesny podatek, nakładany na najbiedniejszych. Jeśli Fed pozwoli, by inflacja szła w górę przy ultra niskich stopach, gospodarka niebezpiecznie się rozgrzeje. To się nie musi skończyć źle, jeśli tylko Fed szybko zejdzie ze złej ścieżki, zacznie korzystać z właściwych danych i przekalibruje swoją politykę pieniężną” – podsumowuje Petrou.

Co ciekawe, niedawno gubernator Fed Lael Brainard przyznała poniekąd Petrou rację, gdyż oficjalnie stwierdziła, że Rezerwa zbyt mocno przywiązywała się do jednego odczytu dotyczącego bezrobocia, a tymczasem on maskował rozliczne problemy trapiące amerykański rynek pracy.

Recepta Petrou na naprawdę Fed

Co więc powinien zacząć robić Fed, by zejść ze złej ścieżki? „Przede wszystkim, musi zacząć korzystać z lepszych i dokładniejszych danych, pokazujących prawdziwy obraz sytuacji amerykańskich gospodarstw domowych należących do klasy niższej i średniej. Musi też zrozumieć lepiej sposób funkcjonowania całego systemu finansowego na styku z realną gospodarką, chodzi mi o mechanizmy napędzające konsumpcję. Potem musi zrozumieć, że jego polityka ma wielki wpływ na nierówności w USA, na to ile ludzie i przedsiębiorstwa oszczędzają, ile inwestują, ile wydają. Przecież kwestia nierówności to kwestia pieniędzy, a o pieniądzach w USA decyduje Rezerwa Federalna” – mówiła w wywiadzie dla Barron’s.

Więcej na ten temat powiedziała na łamach swojej bestsellerowej książki „„Engine of Inequality”, w której nie ograniczyła się do utyskiwania na Fed, ale pokazała też, co amerykański bank centralny powinien zrobić, by naprawić swoje postępowanie. Fed powinien nie tylko wziąć do ręki lepszą lupę, ale też zacząć zmniejszać swój bilans, bo jego pompowanie – za pośrednictwem prowadzenia programu skupu aktywów – prowadzi głównie do bogacenia się bogatych, posiadających sporą część majątku w akcjach i obligacjach.

Fed powinien zacząć zmniejszać swój bilans, bo jego pompowanie prowadzi głównie do bogacenia się bogatych, posiadających sporą część majątku w akcjach i obligacjach.

Oczywiście, Fed powinien też zacząć podnosić stopy procentowe. „Fed musi podnieść stopy do wysokości, która gwarantuje zyski z depozytów. Ultra niskie stopy nie przekładają się na poprawę sytuacji materialnej najbiedniejszych. One przekładają się na tańsze kredyty dla klasy średniej i najbogatszych, którzy mogą dzięki temu rozwijać swoje biznesy i inwestycje” – zwraca uwagę Petrou na kartach „Engine of Inequality”. Wcześniej, powinien wdrożyć „forward guidance” lepszej jakości – jest to sposób zapowiadania, czy też prezentowania, przyszłych kroków, w celu przygotowania rynku.

Ubożenie zachodniej klasy średniej po globalnym kryzysie finansowym

Poza tym, zdaniem Petrou, Fed powinien zacząć prowadzić politykę o wymiarze socjalnym. Co to dokładnie znaczy? Mógłby na przykład spłacać odsetki od kredytów bankowych za najbiedniejszych klientów. Mógłby także wspierać, na różne sposoby, rozwój bankowości pocztowej na amerykańskiej prowincji, gdyż pod względem dostępności usług finansowych przypomina ona pustynię.

Widzi dużo i mówi dużo, choć ślepnie

Petrou w ostatnich miesiącach mówi dużo o Fedzie, ale zabiera głos także w innych ważnych sprawach. W grudniu 2020 roku, po wyborze Joe Bidena na prezydenta USA, radziła na łamach American Banker, w jaki sposób administracja powinna zabrać się do zwalczania nierówności. Tamże, tylko kilka miesięcy później, przekonywała, że należy napisać od nowa prawo dotyczące pośrednictwa finansowego, w ten sposób, by umożliwiało adopcję kryptowalut oraz promowało uczciwe instytucje oraz te oferujące naprawdę użyteczne rozwiązania i usługi. W ramach raportów firmy Federal Financial Analytics, Petrou wypowiada się także m.in. w kwestii regulacji sektora ubezpieczeniowego oraz sektora fin-tech, a tego rodzaju dokumenty można znaleźć np. na stronach serwisu SRRN, ale także w archiwach internetowych FFA. Petrou regularnie publikuje także na łamach Wall Street Journal czy Financial Times.

Można dodać dwa słowa o życiu prywatnym Petrou. Obecnie stara się ona nie tylko analizować opasłe tomiszcza dokumentów, ale też łączyć firmy pracujące nad leczeniem różnego rodzaju ślepoty z inwestorami. Ma ona w tym interes, gdyż powoli ślepnie (ma retinitis pigmentosa). Powołała nawet do życia, wraz ze wspólnikami, Eye Bond Trust – instytucja ta ma emitować obligacje, a pozyskiwany kapitał przeznaczać na współfinansowanie badań nad ślepotą. Ma psa przewodnika o imieniu Zuni.

Zanim Petrou w 1985 roku założyła swoją firmę, pracowała w Bank of America. Ukończyła nauki polityczne na University of California Berkeley. Jest dyrektorem Foundation Fighting Blindness. Ci, którzy ją znają, mówią, że jest zasadnicza i zawsze bardzo dobrze przygotowana merytorycznie. Petrou prowadzi swoje konto na Twitterze.

Fed building, Washington D.C., USA (AgnosticPreachersKid, CC BY-SA 3.0)

Tagi


Artykuły powiązane

Polityka Fed zwiększa czy zmniejsza nierówności?

Kategoria: Polityka pieniężna
Rezerwa Federalna powinna wejść w cykl podwyżek stóp i rozpocząć redukcję bilansu, oraz zająć się aktywnie polityką gospodarczo-społeczną, a wszystko to w imię zmniejszania nierówności w USA – nawołuje Karen Petrou w książce „Engine of Inequality”.
Polityka Fed zwiększa czy zmniejsza nierówności?

We know too little about Polish inequality

Kategoria: Macroeconomics
“We still know too little about the scale of income and wealth inequality in Poland. Not enough Polish academics are interested in or research the subject,” argues Michał Brzeziński, PhD, an economist from the Warsaw University.
We know too little about Polish inequality

Jaka jest polska klasa średnia?

Kategoria: Raporty
Niemal 12 milionów Polaków należy do klasy średniej – piszą w najnowszym raporcie eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Zdaniem Bohdana Wyżnikiewicza, prezesa Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych, dane te są zawyżone, gdyż opierają się na przyjętym przez PIE szerokim przedziale dochodów uznanych za „średnie”.
Jaka jest polska klasa średnia?