Niemieccy inwestorzy wolą Polskę

31.10.2012
Firmy zza Odry inwestują mniej na świecie, znacząco tną wydatki w Europie. A w Polsce – wręcz odwrotnie. Polska znalazła się na drugim miejscu w Europie. Dla nas zaś, pod względem napływu inwestycji w 2011 r., Niemcy były trzecim inwestorem – po Luksemburgu i Hiszpanii.
(CC By-NC-SA Stewf)

(CC By-NC-SA Stewf)

(CC By-NC-SA Stewf)

Choć bezpośrednie inwestycje zagraniczne (BIZ) na świecie urosły w ubiegłym roku o 18 proc. do 1,6 bln dol., jak podaje Konferencja Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD), to w tym wzroście nie brały udziału firmy z Niemiec. Wartość ich inwestycji spadła z 82,5 mld euro w 2010 r. do 39,1 mld euro.

Bardzo mocno straciła na tym Europa. Jeszcze w 2008 r. niemieckie inwestycje na Starym Kontynencie przewyższały ogólną kwotę BIZ z tego kraju – jednym słowem firmy inwestowały tutaj, a wycofywały kapitał z innych części świata (głównie z USA i Ameryki Środkowej). Dwa lata temu trafiała tu połowa całego kapitału z Niemiec. W 2011 r. – już mniej niż jedna czwarta całości. Liczyły się Azja (przede wszystkim Chiny, które zgarnęły 10 mld euro z Niemiec) i Ameryka (tu głównie USA – ponad 7 mld euro). Ta tendencja idealnie wpisuje się w światowe trendy. Z najnowszego raportu UNCTAD wynika, że Chiny i USA to w tym roku liderzy w ściąganiu światowych inwestycji.

(oprac.graf. D. Gąszczyk)

(oprac.graf. D. Gąszczyk)

W ubiegłym roku niemieccy inwestorzy wycofali aż 5 mld euro z Wielkiej Brytanii, 3,9 mld euro z Holandii i 3,3 mld euro z Malty. Nie wszystkie kraje traktują jednak po macoszemu. Rekordowe 5,7 mld euro trafiło do Austrii. Polska znalazła się zaś na drugim miejscu w Europie!

– Polska zajęła czwartą pozycję na świecie, po Chinach, USA i Austrii, przed Indiami (2,7 mld euro) i Szwecją (2,6 mld euro). Z danych Bundesbanku wynika, że w 2011 r. niemieccy przedsiębiorcy zainwestowali w Polsce 2,986 mld euro. To wzrost o 36 proc. w porównaniu z 2010 r. Jest to również najwyższa wartość niemieckich inwestycji w Polsce w ostatnich latach – przyznaje Andreas Bilfinger z German Trade and Investment Agency (GTAI), odpowiednika Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.

Niemieckie firmy są także jednym z najważniejszych inwestorów dla Polski. We wtorek Narodowy Bank Polski opublikował raport o bezpośrednich inwestycjach zagranicznych (BIZ) w Polsce w 2011 r. Z danych wynika, że największy napływ BIZ odnotowano z Luksemburga (4, 542 mln euro), Hiszpanii (4,318 mld euro) i Niemiec (3,592 mld euro)

(oprac. graf. DG)

(oprac. graf. DG)

Samochody, banki, chemia i budowa maszyn – to w tych sektorach inwestują najczęściej niemieckie firmy. Ten schemat jest realizowany także w przypadku Polski – motoryzacyjne inwestycje wyniosły w 2010 r. 2,2 mld euro, bankowe 679 mln euro, chemiczne 433 mln euro. Budowa maszyn wyprzedziła w Polsce sektor chemiczny (433 mln euro) i wyniosła 514 mln euro.

– Niemcy mają silny przemysł, którego trzonem są 100, 150 – osobowe firmy. W segmencie maszyn przemysłowych Niemcy miażdżą rynek. To oni są potentatami w produkcji maszyn do produkcji plastikowych części czy maszyn do produkcji innych maszyn – komentuje Sebastian Mikosz, były prezes PAIIZ.

Na koniec 2011 r. na liście największych inwestorów, publikowanej przez PAIIZ, było 389 niemieckich firm, obok 200 firm francuskich  (nieco ponad 100 firm) i amerykańskich (poniżej 200). Wśród niemieckich przedsiębiorców znaleźli się m.in. tak znani producenci motoryzacyjni, jak MAN, Volkswagen, Robert Bosch, Federal Mogul, Kirchhoff Automotive czy Mahle oraz cała rzesza mniejszych firm. Niemieckie inwestycje samochodowe nad Wisłą w latach 2007-2010 systematycznie rosły (tylko w 2008 r. minimalnie się zmniejszyły z 1740 mln euro do 1714 mln euro). Chociaż do liderów nam bardzo daleko, bo w Azji niemieckie inwestycje w motoryzacji urosły z 7,1 do 13,2 mld euro, a w samych tylko Chinach niemal potroiły się do 6,9 mld euro, to i tak należy się cieszyć z ich nieustannego wzrostu biorąc pod uwagę, że sprzedaż samochodów w Europie nie przyspiesza.

Eksperci przyznają, że niemieccy inwestorzy nie są łatwi. Choć PAIIZ obsługuje bardzo wiele projektów niemieckich firm, to z sukcesem udaje się je zakończyć o wiele rzadziej niż np. amerykańskie.

– W Niemczech podjęto ogromny wysiłek reform wewnętrznych mających na celu utrzymanie etatów. Sama różnica w wysokości wynagrodzeń to za mało, bo Niemcy podnieśli efektywność. Mają tendencję by sprawdzać za granicą, jakie są warunki, ale bardzo trudno zdecydować im się na przeniesienie działalności z Niemiec, bo jest to jednak ryzyko – uważa Sebastian Mikosz.

(oprac. graf. DG/CC by razvan.orendovici)

(oprac. graf. DG/CC by razvan.orendovici)

W 2008 r. Polska przegrała z Niemcami projekt inwestycyjny Daimlera i japońskiej IHI, które postanowiły wybudować fabrykę turbosprężarek za 50-60 mln zł. Firmy rozważały lokalizacje w Polsce (w Nowej Soli), na Rumunii i Węgrzech. Niespodziewanie wygrała Turyngia. Część ekspertów sądzi, że przeważył grant gotówkowy, który w tym wschodnim landzie wyniósł 30 proc. wartości inwestycji. Zdaniem ekspertów, fakt, że zadziałał taki czynnik był wyjątkowy.

– Rząd Niemiec namawia swoje firmy do zachowania fabryk w kraju, ale przedsiębiorcy lepiej wiedzą, gdzie inwestować – twierdzi Sławomir Majman, prezes PAIIZ.

Niestety najnowsza sztandarowa inwestycja, ogłoszony w marcu tego roku projekt Tognum, który z kolei Polska wygrała z Niemcami, też nie do końca się udała. Firma kontrolowana pośrednio przez koncerny Daimler i Rolls Royce zbuduje w Stargardzie Szczecińskim fabrykę silników MTU, co ogłosiła na konferencji z udziałem wicepremiera Waldemara Pawlaka. W Stargardzie Szczecińskim powstanie zakład za 90 mln euro, w którym pracę znajdzie 220 osób. Będą tu produkowane elementy silników do okrętów, pociągów czy ciężkich pojazdów lądowych, które potem firma dostarczy do swoich fabryk w Niemczech (a także Chinach i USA). Produkcja miała ruszyć w drugim półroczu 2013 r. Tognum podał niedawno, że nie ma zamówień na silniki i fabryka powstanie rok później.

Jest jednak kilka czynników, które napawają optymizmem. Z opublikowanego latem tego roku badania AHK, Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej, wynika, że 95 proc. inwestorów z kapitałem niemieckim ponownie wybrałoby nasz kraj. To najlepszy wynik w 15 krajach Europy Środkowej i Wschodniej – drugie Słowacja i Rumunia miały po 89 proc. wskazań. W rankingu atrakcyjności inwestycyjnej, w którym firmy przyznawały punkty, Polska zajęła drugie miejsce, po Czechach.

Tegoroczne wyniki dotyczące niemieckich BIZ w Polsce też są znakomite.

– W pierwszym półroczu 2012 r. niemieckie firmy zainwestowały w Polsce według wstępnych danych Bundesbanku 1,7 mld euro, czyli o 15 proc. więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Polska jest interesującą lokalizacją, w której działa już ponad tysiąc firm z niemieckim kapitałem. Reinwestycje finansowane z zysków tych firm odegrały dużą rolę w całości inwestycji w 2011 r. – stanowiły jedną trzecią całości – mówi Andreas Bilfinger.

PAIIZ obsługuje teraz 18 niemieckich projektów (więcej tylko z USA – 32). Gdyby udało się je pozyskać, firmy wydałyby 567,3 mln euro i stworzyłyby 3869 miejsc pracy. PAIIZ ściąga średnio 10 proc. wszystkich inwestycji bezpośrednich. Wypada tylko trzymać za agencję kciuki.

OF

(oprac.graf. D. Gąszczyk)
Niemieckie-inwestycje-zagraniczne-
(oprac. graf. DG)
Niemieckie-BIZ-w-Polsce-
(oprac. graf. DG/CC by razvan.orendovici)
W-co-inwestują-niemieckie-firmy-na-świecie

Tagi


Artykuły powiązane