PGNiG chce z Gazpromem arbitrażu, który może nie mieć podstaw

Od kilku miesięcy byliśmy informowani o nowych rundach negocjacyjnych pomiędzy Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem a Gazprom Exportem. Spotkań odbyło się chyba sporo (licząc według enuncjacji prasowych), ale bez skutku. Zarząd PGNiG,  jak zapowiadał, podał rosyjskiego dostawcę do trybunału arbitrażowego w Sztokholmie.
PGNiG chce z Gazpromem arbitrażu, który może nie mieć podstaw

(CC BY-NC-ND rickz)

W zasadzie, czy już podał, pewności nie ma. Wiemy, że oficjalnie zawiadomił stronę rosyjska, że taki krok podejmie i tym samym rozpoczęła się stosowna procedura prawna.

Polski monopolista walczy z rosyjskim dostawcą o obniżenie cen surowca. Jako osoba indywidualna korzystająca z usług PGNiG, dzięki którym mam w domu odpowiednią temperaturę i ciepłą wodę gorąco kibicuję w naszemu monopoliście w tej nierównej walce. Moje serce zdecydowanie jest po jego stronie, problem w tym, że rozum niekoniecznie chce podążać w tym samym kierunku. Istnieje kilka „ale”, które budzą wątpliwości, a że wiele rzeczy jest nieznanych i okrytych nimbem „tajemnicy spółki” a także „tajemnicy państwowej” – pozostają domysły.

Po pierwsze nie mamy żadnej pewności, że to co odbywało się przez kilka miesięcy między PGNiG, a Gazpromem, to były naprawdę negocjacje, a nie konsultacje, jak tego chcą Rosjanie. Umowa jamalska mówi, że renegocjacji warunków dostaw zażądać można po 3 latach od zakończania ostatniej rundy, a jeżeli się nie wykorzysta okazji, to należy czekać kolejne 3 lata. PGNiG został przymuszony do zmiany formuły cenowej (zgodzenia się na wzrost ceny gazu) pod koniec 2006 r., 3 lata później wypadło w 2009 r. Wtedy też Rzeczpospolita Polska (jako państwo) i PGNiG (jako odbiorca gazu) rozpoczęły negocjacje z Federacją Rosyjską i Gazprom Exportem dotyczące dostaw gazu ziemnego.

Strona polska kilkakrotnie deklarowała w tamtym czasie – w prasie, ale także w czasie otwartych posiedzeń komisji sejmowych – że cen gazu negocjować nie chce. Na negocjacje cenowe miał przyjść czas później. Takie oświadczenia będą bardzo poważnie brane pod uwagę przez sztokholmskim trybunałem. Zapewne któryś z sędziów zapyta: Jak to, mogliście negocjować ceny, sytuacja na rynku międzynarodowym była dla Was sprzyjająca (kryzys i spadek popytu na rosyjski gaz w państwach UE-15) a wy nie chcieliście?

Po drugie w ramach podpisanych w 2010 r. porozumień gazowych PGNiG otrzymało rabat na pewną część gazu (przy odbiorze powyżej 85 proc. zakontraktowanego gazu na to, co jest pomiędzy 85, a 100 proc. PGNiG otrzyma rabat). W zamian EuroPolGaz zrzekł się roszczeń od GazpromExportu za tranzyt gazu.

Ten rabat i te negocjacje także mogą być potraktowane jako element już odbytych negocjacji cenowych. Mogą, a czy będą – nie wiemy, bo nie znamy wszystkich dokumentów jakie zostały w 2010 r. podpisane.  W każdym razie taka możliwość istnieje i dlatego Rosjanie przez ostatnie miesiące mogą twierdzić, że oni nie toczą żadnych negocjacji lecz, że „ze stroną polską odbywają się konsultacje”. I dlatego kolejne stwierdzenie jakie może paść ze strony składu sędziowskiego może brzmieć: „przecież już PGNiG rabat otrzymał i go sobie wynegocjował”.

Oczywiście, Rosjanie mogli rozpocząć rozmowy /negocjacje/konsultacje, gdyż wychodzili z założenia, że ich to nic nie kosztuje, a chcieli się podczas tych rozmów zorientować ile strona polska jest im w stanie zaoferować za określoną zniżkę ceny za gaz. A że strona polska zaoferowała nie tak dużo, jak oczekiwała strona rosyjska więc nic z tego dalej nie wyszło.

Po trzecie, klauzula pozwalająca na renegocjacje warunków dostaw nie jest – według różnych wypowiedzi z ostatnich 10 lat przedstawicieli władz polskich i PGNiG – „twarda”. Chodzi o to, że jeżeli, na przykład, nie odbiera się minimalnych zapisanych w kontrakcie wolumenów gazu na skutek kryzysu lub działań innych dostawców gazu i podpada się jako odbiorca pod take-or-pay (tak jak miało to miejsce w przypadku niemieckich, włoskich czy francuskich koncernów), to można starać się o negocjacje warunków dostaw. W przeciwnym przypadku jest mocno pod górkę. Zauważyć należy, że PGNiG nie tylko nie ma ale i nie miało problemów ze zbytem kupionego za wschodnią granicą gazu. Co więcej, jeszcze na początku tego roku polska firma dodatkowo dokupywała od Gazpromu za te same ceny – ponad kontrakt – i nawet nie próbowała kupić gdzie indziej.

Po czwarte pojawiające się w mediach porównania PGNiG do RWE czy E.ON. są nietrafione. Skuteczne renegocjacje E.ON. i RWE nie są do porównania, gdyż w tamtych przypadkach nie ma umów rządowych (a trybunał arbitrażowy weźmie wszystko pod uwagę). Jest za to wiele umów handlowych, co zdecydowanie ułatwia rozmowy – zawsze można uzgodnić jakieś zmiany w jednej z kilku umów i ogłosić sukces obustronny.

Strona polska może mieć co najmniej jeszcze jeden problem, a mianowicie dający słyszeć się dwugłos w sprawie kontraktu zawartego pod koniec 2010 r. i cen gazu. PGNiG jest spółką w 70 proc. należącą do Skarbu Państwa, faktyczne decyzje  zależą od osób wybranych przez tego właśnie akcjonariusza.

Przedstawiciele tego akcjonariusza – od najwyższych przedstawicieli w państwie rozpoczynając – wielokroć wypowiadali się, że umowy gazowe zostały zawarte „po umiarkowanej cenie” czy „po cenach na średnim europejskim poziomie”. Wypowiedzi te nie będą raczej służyły stronie polskiej jako oręż w walce.

Może nawet dojść do ciekawej sytuacji, kiedy to strona rosyjska wezwie na świadków wysokich urzędników państwa polskiego, którzy mówili o umiarkowanych cenach i poprosi ich o odpowiedź na kilka pytań…

Trzymając się za własną kieszeń, trzymam kciuki za działania PGNiG w Sztokholmie, bo zdaje się, że szczęście bardzo mu się przyda.

(CC BY-NC-ND rickz)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Ukraina jest nie do zastąpienia w tranzycie gazu z Rosji

Kategoria: Analizy
Pod koniec roku wygasa 10-letnia umowa między Rosją i Ukrainą o tranzycie rosyjskiego gazu na rynki europejskie. Gazprom już w 2015 r. informował, że od 2020 r. będzie dostarczać gaz nowymi drogami. Jednak wszystko wskazuje na to, że Rosja będzie zmuszona przez 2-3 lata nadal przesyłać przez Ukrainę więcej niż połowę dotychczasowych dostaw.
Ukraina jest nie do zastąpienia w tranzycie gazu z Rosji

LNG coraz ważniejszy dla Polski i dla Europy

Kategoria: Analizy
Na świecie obserwuje się duży wzrost popytu na skroplony gaz ziemny (LNG). Rozbudowywana jest infrastruktura eksportowa oraz importowa, co umożliwia dostawy gazu. Nowe możliwości importu gazu mają szczególnie duże znaczenie w Europie, gdzie wyraźnie dominuje Rosja jako najważniejszy dostawca gazu.
LNG coraz ważniejszy dla Polski i dla Europy

Poland's gas company won USD1.5bn compensation claim from Gazprom

Kategoria: Business
Stockholm Arbitration Tribunal has issued a decision in favor of Polish oil and gas company PGNiG. The decision changes the method of pricing for Russian gas, attaching it to the prices for gas in Western Europe and is backdated to November 1st, 2014.
Poland's gas company won USD1.5bn compensation claim from Gazprom