Szara strefa w PKB, czyli liczenie niepoliczalnego

Zamiar włączenia do rachunków narodowych nielegalnej i szarej strefy gospodarki wzbudza moje wątpliwości. Pomimo rozwoju metodologii, szacowanie szarej strefy wywołuje wiele zastrzeżeń. Tym większe obiekcje i podejrzliwość budzi doliczanie wpływów z działalności nielegalnej. Moje obawy wynikają głównie z podporządkowywania koncepcji ekonomicznych celom politycznym.
Szara strefa w PKB, czyli liczenie niepoliczalnego

Szara strefa opiera się na obrocie gotówkowym (CC BY The Reboot)

Falę dyskusji wywołała w ostatnim czasie informacja o zamiarach włączenia do rachunków narodowych nielegalnej szarej strefy gospodarki. Pojawiły się głosy zarówno specjalistów jak i zwykłych odbiorców newsów. Wśród licznych wypowiedzi najbardziej cenię sobie głos Bohdana Wyżnikiewicza w Obserwatorze Finansowym („Wielkie zamieszanie wokół liczenia PKB”), który bez zbędnych emocji wyłożył sens rachunków narodowych. Opowiedział się jednak za liczeniem wszystkiego co jest źródłem dochodu w gospodarce, a więc również liczenia dochodów z działalności nielegalnej.

Koncepcja rachunków narodowych nie była w swej niezbyt długiej historii wolna od wpływów polityki. Już pierwsze próby wyliczenia dochodu narodowego Anglii i Walii w 1664 r. dokonane przez zapomnianego przez ekonomistów Williama Petty’ego – angielskiego ekonomisty i filozofa, głównego nadzorcę Cromwella – służyły zwiększeniu dochodów podatkowych państwa zmagającego się z rosnącymi wydatkami wojennymi. Petty wykazał, że źródłem tworzonego dochodu nie tylko jest ziemia wraz z kopalniami i polami uprawnymi ale przede wszystkim praca. Praca, dzięki której wytwarzany był dochód trzykrotnie większy niż dochód pochodzący z ziemi i kopalń. Praca, którą można i należy opodatkować. Tak więc, sytuacja polityczna i potrzeby państwa zdecydowały wówczas o przyjętym przez Petty’ego sposobie liczenia dochodu narodowego.

Rachunki zrodzone z Wielkiego Kryzysu

Do idei rachunków narodowych powrócono w latach 30. ub. w. w Stanach Zjednoczonych, co było silnie związane z Wielkim Kryzysem i wydatkami rządu amerykańskiego mającymi stabilizować koniunkturę. Dla planów budżetowych istotny był zarówno aktualny stan gospodarki jak i perspektywy jej rozwoju. Część ekonomistów i polityków doszła do wniosku, że ocen tego stanu nie można opierać na wyrywkowych i niekompletnych informacjach statystycznych, jakimi wówczas dysponowano.

W tamtym czasie statystyka państwowa dla gospodarek, nawet najwyżej uprzemysłowionych i rozwiniętych, w zasadzie nie istniała, a podstawowe dane, jakimi dysponowano to były: indeksy giełdowe, informacje o przewozach towarów i bardzo wyrywkowe dane na temat wielkości produkcji. Kiedy w 1931 r. wezwani przed oblicze Kongresu amerykańskiego przedstawiciele administracji rządowej oraz niezależni ekonomiści na pytanie o bieżącą kondycję gospodarki odpowiedzieli zgodnie, że nie są w stanie dokonać takiej oceny albowiem statystyka, którą dysponują dotyczy 1929 r. Prezydent Hoover podjął decyzję. Zlecił Departamentowi Handlu dokonanie w miarę pełnych szacunków dochodu narodowego. Główną rolę w tych pracach odgrywał młody wówczas ekonomista Simon Kuznets.

Prawdziwy rozkwit metody rachunków narodowych nastąpił po II wojnie światowej, a pierwsze wyliczenia Dochodu Narodowego USA, jakie podano do publicznej wiadomości, dokonane zostały w 1947 r. Zagadnienie okazało się na tyle ciekawe, a przede wszystkim przydatne dla polityki gospodarczej, że w późniejszych latach dołączyli do tych prac czołowi ekonomiści świata, w tym John Maynard Keynes. Od tego czasu wpływ ekonomii i ekonomistów na politykę gospodarczą stał się znaczący, choć wielokrotnie polityka dominowała ekonomistów.

Podczas drugiej wojny światowej rachunki narodowe wspomagały prowadzenie polityki gospodarczej USA. Podobnie, w okresie „zimnej wojny” stały się narzędziem wyścigu, walki i manipulacji pomiędzy Wschodem a Zachodem. Metodę cały czas doskonalono wprowadzając pojęcie produktu krajowego brutto, uwzględniając wpływ ruchu cen w gospodarce (lata 70.), wpływ wymiany międzynarodowej (lata 80.), przeliczając jego wartość na głowę mieszkańca z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej, zwiększając częstotliwość szacunków.

Formuła, propaganda i fałszerstwa

Wprowadzane zmiany często jednak dokonywane były dla potrzeb i pod wpływem polityki. Zastąpienie formuły produktu narodowego jej powszechnym dziś w użyciu produktem krajowym wynikało z ekspansji zagranicznej krajów wysoko rozwiniętych do krajów tzw. trzeciego świata, w tym zwłaszcza byłych kolonii. Formuła narodowego produktu powiększała przepaść wyrażoną wartością PNB pomiędzy krajami wysokorozwiniętymi a krajami zacofanymi, gdzie lokowano inwestycje. Pogłębianie się tych różnic zagrażało narastaniem niepokojów społecznych i stabilności politycznej świata. Wprowadzenie formuły PKB doskonale niwelowało te różnice, a nową formułę produktu krajowego chętnie wykorzystywano w propagandzie.

Mieszanka wpływu polityki i keynesowskiego spojrzenia na gospodarkę była tak silna, że sam prekursor badań nad rachunkami narodowymi – Simon Kuznets ubolewał w latach 60. ub. w., iż „ w przyjętym podejściu do rachunków narodowych na zawsze zniknęli ludzie jako pracownicy, farmerzy czy biznesmeni. Wszyscy traktowani są jako konsumenci… Zatarta została różnica pomiędzy jakością a ilością wzrostu gospodarczego, nakładami i zyskami związanymi ze wzrostem gospodarczym, a sam wzrost stał się kategorią nadrzędną, nawet jeśli niedokładnie wiadomo o wzrost czego chodzi.”

Bieżącej polityce podporządkowane były również intencjonalne fałszerstwa danych dotyczących PKB, dokonywane w powojennej historii na potrzeby polityków chińskich, włoskich czy w najnowszej historii greckich i argentyńskich. Choć tego rodzaju działań nie da się uniknąć bez względu na zakres formuły PKB, to wprowadzanie dodatkowych kategorii trudnych do zdefiniowania i jeszcze trudniejszych do wyszacowania zwiększa pokusę oszustwa.

Polityczne konotacje wydaje się mieć także decyzja o włączeniu do rachunków narodowych działalności nielegalnej. Pomijam tu fakt, że przyjęcie metody liczenia tego rodzaju działalności wzbudzi wiele emocji i wątpliwości. Już dziś istnieją ogromne rozbieżności w szacowaniu wielkości szarej strefy. Przykładowo dla Polski GUS szacuje jej udział w gospodarce na 14-17 proc. w zależności od roku. Szacunki światowego eksperta w tej dziedzinie Friedricha Schneidera mówią o 25-29 proc. wartości PKB.

Różnice pomiędzy oficjalnymi a eksperckimi szacunkami dotyczą większości gospodarek świata, a różnorodność stosowanej metodologii prowadzi do różnych wyników. A jakie efekty polityczne? Przede wszystkim podobne do tych, które uzyskano wprowadzając pojęcie produktu krajowego w miejsce produktu narodowego. Gospodarki, w których udział nielegalnej działalności jest większy, to przede wszystkim kraje nierozwinięte, o niestabilnych systemach politycznych, biedne. W krajach wysokorozwiniętych udział ten jest zdecydowanie mniejszy. Statystyczne niwelowanie różnic to pierwszy efekt, jaki można uzyskać doliczając do PKB „czarną gospodarkę”. Dla potrzeb propagandowych ma to istotne znaczenie, faktycznie w „realu” nic się nie zmieni.

Kolejny efekt to wzmocnienie roli organizacji ponadnarodowych, gdzie składki członkowskie stanowią odsetek PKB. Zyskają na tym przede wszystkim struktury Unii Europejskiej, ale również te organizacje, w których składki nie są z góry dekretowane jako procent PKB. Ponadto, spłaszczenie różnic w wartości PKB w efekcie dołączenia nielegalnej działalności, relatywnie zwiększy obciążenie z tytułu składek dla gospodarek biedniejszych a zmniejszy dla państw bogatych.

Doliczanie niepoliczalnego

Zwiększenie PKB o udział nielegalnej gospodarki zmniejszy determinację poszczególnych rządów i organizacji międzynarodowych do prowadzenia polityki antykryzysowej. Szara i czarna sfera życia gospodarczego zachowuje się antycyklicznie. Powiększa się w okresach spowolnienia rozwoju, a zmniejsza w okresach prosperity. Wynika to przede wszystkim z dwóch powodów: elastyczności szarej i czarnej strefy oraz spadku wartości realnego PKB w okresie recesji.

Ludzie w obronie swych dochodów, które na ogół ulegają w kryzysie redukcji, przenoszą swą aktywność do szarej strefy, bezrobocie sprzyja ekspansji działalności nielegalnej. Pracodawcy, dla których redukcja kosztów w okresie recesji staje się zadaniem pierwszoplanowym chętniej zatrudniają „na czarno” lub w ogóle zamykają oficjalnie zarejestrowane firmy, a pozostają aktywni w gospodarce nierejestrowanej. Przenoszenie działalności firm ze strefy oficjalnej do nierejestrowanej i nielegalnej dotyczy głównie mikroprzedsiębiorstw. Jednak w niektórych gospodarkach rozmiar np. karteli narkotykowych dorównuje wielkości legalnych wielkich korporacji.

Nawet jeśli przyjąć założenie, że wielkość szarej strefy, wyrażona wolumenem wartości, którą ona wytwarza, nie ulega zmianie w poszczególnych fazach cyklu koniunktury, to sam fakt kurczenia się realnej wartości produktu rejestrowanego, spowoduje wzrost procentowego udziału szarej strefy w PKB. Doliczenie nielegalnej działalności zmniejszy prawdopodobieństwo wpadnięcia gospodarki w tzw. „recesję techniczną” rozumianą jako kolejne dwa kwartały spadku realnego PKB. To z kolei umniejszy aktywną politykę państwa, wprowadzanie programów antykryzysowych, w tym wydatki socjalne i międzynarodową pomoc finansową dla gospodarek przeżywających kłopoty gospodarcze.

Pozostaje więc pytanie: po co doliczać to, co w gruncie rzeczy jest niepoliczalne lub bardzo trudno policzalne, jeśli poszczególne narody i społeczności nie będą miały z tego żadnych korzyści? Jeśli w rachunkach narodowych uwzględniamy działalność nielegalną, to czy również nie należałoby doliczać działalności legalnej, takiej jak praca gospodyń domowych, wolontariat, działalność hobbystyczna, uprawa działek i ogródków itp.

W miarę wprowadzania do rachunków narodowych definicji niejednoznacznych i szacunków budzących wątpliwości PKB zatraca swój ekonomiczny charakter, staje się pojęciem filozoficznym równie ulotnym jak szczęście.

Autorka jest doktorem habilitowanym nauk ekonomicznych warszawskiej SGH. Kieruje Biurem Inwestycji i Ekonomicznych Cykli BIEC.

Szara strefa opiera się na obrocie gotówkowym (CC BY The Reboot)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Irlandzka zagadka statystyczna

Kategoria: Analizy
W Irlandii światowy kryzys finansowy doprowadził do głębokiej recesji i spadku PKB łącznie o blisko 10 proc. Ale dziś PKB Irlandii jest o 60 proc. wyższe niż przed kryzysem. Zawdzięcza to zarówno dobrej polityce gospodarczej, jak i specyfice liczenia PKB według standardów Systemu Rachunków Narodowych ONZ (SNA).
Irlandzka zagadka statystyczna

Szara strefa w Polsce maleje

Kategoria: Trendy gospodarcze
Wielkość szarej strefy w 2018 roku szacuje się na nieco ponad 280 mld zł, ale jej odsetek w relacji do PKB w ostatnich 3 latach zmniejszył się z poziomu 16,7 proc. PKB do 14,1 proc. – piszą analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE).
Szara strefa w Polsce maleje

Ukraina: ambitne plany i szara rzeczywistość

Kategoria: Trendy gospodarcze
Ukraiński rząd przedstawił strategię rozwoju gospodarczego Ukrainy na najbliższych pięć lat, która zakłada skokowy wzrost PKB. Jeśli uda się ją zrealizować to znaczna część zwiększonych dochodów państwa zamiast służyć obywatelom trafi do kieszeni zagranicznych wierzycieli jako swoista „kara za rozwój”.
Ukraina: ambitne plany i szara rzeczywistość