Autor: Tomasz Świderek

Dziennikarz specjalizujący się w tematach szeroko rozumianej branży telekomunikacyjnej i nowych technologii.

Telekomy prą do konsolidacji

Od lat między Komisją Europejską, a telekomami toczy się gra o to, ilu operatorów komórkowych powinno działać na krajowych rynkach. Telekomy chcą zmniejszyć ich liczbę do nie więcej niż trzech. Komisja stara się zachować nie mniej niż czterech.
Telekomy prą do konsolidacji

(©Envato)

Zdaniem Komisji Europejskiej regulacje i ograniczenia na tym rynku mają chronić konsumentów przed ewentualnymi skutkami powrotu oligopolu. W popandemicznej rzeczywistości telekomy prą do konsolidacji, licząc, że KE, chcąc osiągnąć polityczne cele związane z unijną strategią cyfrową, poluzuje dogmatyczne podejście. W ostatnich tygodniach pojawiły się informacje o potencjalnie przygotowywanych transakcjach. Równolegle szefowie największych europejskich operatorów zintensyfikowali narrację, w której przekonują, że konsolidacja – rozumiana jako zmniejszenie liczby operatorów na rynku – jest konieczna.

Komisja Europejska, a także krajowi regulatorzy antymonopolowi podchodzą bardzo ostrożnie do konsolidacji na rynku mobilnym. Wyciągają wnioski z konsekwencji poprzednich zaakceptowanych transakcji i jeśli godzą się na fuzje, to nakładają warunki, które mają zabezpieczyć konkurencję na rynku lokalnym, której celem jest dbanie o interesy konsumentów i chronienie ich przed ewentualnym wzrostem cen usług.

Komisja w przeszłości godziła się zarówno na fuzje, jak i je blokowała. Gdy wyrażała zgodę szukała środków zaradczych, które w założeniu miały pozwolić na zachowanie konkurencji i powstrzymanie wzrostu cen.

W połowie pierwszej dekady XX wieku sposobem na utrzymanie konkurencji miał być obowiązek udostępniania sieci wirtualnym operatorom komórkowym (MVNO) oraz sprzedaż części posiadanego pasma, co potencjalnie tworzyło szansę na wejście nowego gracza na rynek i miało likwidować przewagę rynkową nowego podmiotu nad rywalami (im telekom ma więcej pasma, tym potencjalnie jest w stanie świadczyć usługi o wyższej jakości, a w przypadku transmisji danych o wyższej przepływności).

Komisja Europejska, a także krajowi regulatorzy antymonopolowi podchodzą bardzo ostrożnie do konsolidacji na rynku mobilnym.

Pomysł ze sprzedażą pasma nie wypalił, bo nie było chętnych. Z kolei pomysł dotyczący MVNO kulał od samego początku, bo nie pojawiali się nowi gracze. W Austrii, gdzie w tym roku kończy się Drei obowiązek udostępniania sieci MVNO, MNO coraz bardziej niechętnie zawierają umowy z operatorami wirtualnymi lub wręcz ich odmawiają. To skłoniło regulatora do działania: chce uregulować rynek hurtowych umów dostępu do sieci.

Chińskie inwestycje w sieci 5G wzrosną czterokrotnie

Czy mu się to uda zależeć będzie od Komisji Europejskiej. A ta w lutym zablokowała próbę podobnej regulacji w Czechach, gdzie ceny usług są bardzo wysokie, bo MNO albo żądają wysokich stawek za usługi na rzecz MVNO, albo wręcz odmawiają podpisywania z nimi umów. Czeski regulator nie ustępuje i chce wprowadzić przynajmniej czasowy – na 18 miesięcy – obowiązek podpisywania umów z MVNO.

Transakcje upadały także dlatego, że Komisja się na nie nie godzi, bo uznaje – także na podstawie doświadczeń z wcześniejszych zgód – że przedstawione przez operatorów ustępstwa, w tym zwłaszcza te dotyczące pasma dla MVNO, są niewystarczające. Jedni – jak duńscy operatorzy w 2016 r. – sami rezygnują, bo uznają, że ustępstwa oczekiwane przez Komisję niweczą biznesowe korzyści z połączenia. Inni – jak w przypadku wartej 10,25 mld funtów transakcji przejęcia od grupy Telefonica brytyjskiej sieci O2 przez 3UK (część grupy CK Hutchison) – negocjują do końca, licząc się z odmową KE. To było – jak dotąd – najgłośniejsze telekomunikacyjne veto Komisji.

Od kilku lat wydaje się, że modelową decyzję w sprawie zgody na fuzję Komisja wydała w 2016 r. w sprawie połączenie 3 Italia (operator z grupy CK Hutchison) z Wind Telecomunicazioni (operator z wywodzącej się z Rosji grupy Vimpelcom). W warunkach nie było już mowy o MVNO. Nowy operator – Wind Tree – miał znaleźć nowego czwartego gracza i odsprzedać mu część infrastruktury oraz pasma, a także zapewnić roaming krajowy. Dzięki tym warunkom we Włoszech pojawiła się grupa Iliad, która czerpiąc pełnymi garściami z doświadczeń budowania czwartego gracza w rodzimej Francji (sieć Free) agresywną polityką cenową i mocnym marketingiem szybko zdobywała udziały rynkowe i doprowadziła – co bez wątpienia jest sukcesem Komisji – do drastycznego spadku cen usług.

Włoska transakcja uznana została przez analityków za wzorcową dla ewentualnych przyszłych fuzji i przejęć unijnych MNO. Oferowała konsolidację z jednoczesnym zachowaniem liczby graczy. Tyle, że do dziś naśladowców nie ma. Telekomy na kilka lat jakby straciły zapał do konsolidacji.

Dopiero na przełomie dekady wróciła konsolidacyjna retoryka operatorów i była uzasadniana wydatkami na zakup pasma i budowę sieci 5G. A teraz zanosi się na próbę sił i argumentów.

Trzy główne europejskie rynki, na których toczy się gra o konsolidację to Hiszpania, Wielka Brytania i Włochy. W grze są największe obecne w Europie grupy telekomunikacyjne.

Najbardziej zaawansowana jest Hiszpania, gdzie Orange Espana (część francuskiej grupy telekomunikacyjnej Orange) i MasMovil (hiszpański operator kontrolowany przez fundusze Private Equity) w pierwszych dniach marca ogłosiły zamiar stworzenia joint venture, którego wartość sięgać może 19,6 mld euro. Patrząc na planowaną datę zamknięcia transakcji – II kwartał 2023 r. – widać, że firmy nastawiają się na długie starania o zgody antymonopolowe.

Jeśli firmy uzgodnią szczegóły, a organy ochrony konkurencji zgodzą się na połączenie, to powstanie operator, który będzie w stanie bezpośrednio konkurować z Telefonica. W trudnej sytuacji zostanie postawione Vodafone Espana (część brytyjskiej grupy Vodafone). Od tej dwójki dzielić będzie go przepaść.

Rekordy za nami, niepewność przed nami

We Włoszech rolę rozgrywającego chciał wziąć na siebie Iliad, najmłodszy i najmniejszy gracz na rynku. W lutym złożył opiewającą na 11,25 mld euro w gotówce ofertę przejęcia Vodafone Italia. Ta po kilku dniach została odrzucona przez właściciela, czyli brytyjską grupę telekomunikacyjną Vodafone. Powodem była zbyt niska cena.

Opinie analityków co do zaproponowanej przez Iliad kwoty są podzielone. Cytowana przez „Financial Times” Karen Egan z Enders Analysis uznała, że to dobra cena i Vodafone powinno na nią przystać, zwłaszcza, że była to oferta gotówkowa. Według Roberta Grindle z Deutsche Banku, Vodafone Italia jest warte więcej niż proponował Iliad. Także analitycy Jefferies uznali ją za „rozczarowującą”.

Krótki okres między złożeniem oferty  a jej odrzuceniem zdaje się potwierdzać wcześniejsze doniesienia mediów, że grupy Iliad i Vodafone szukały sposobu na połączenie włoskich operatorów. I zapewne fiasko tych rozmów, albo impas skłonił grupę kontrolowaną przez Xaviera Niela, francuskiego miliardera, do przejścia do ataku, czyli złożenia oferty kupna.

Otwarte pozostaje pytanie, czy odrzucenie oferty nie oznacza powrotu do rozmów o kształcie przyszłej fuzji. Według analityków Jefferies, grupy zamiast o przejęciu powinny rozmawiać o joint venture na włoskim rynku. Ich zdaniem wspólna spółka pozwoliłaby obu grupom czerpać korzyści z oczekiwanego we Włoszech wzrostu.

O konieczności fuzji mówią też brytyjscy MNO. Ofcom, regulator zajmujący się także rynkiem telekomunikacyjnym, ogłosił trwające do 8 kwietnia konsultacje o wizji przyszłości rynku komórkowego, w tym strategii dotyczącej potencjalnych fuzji i przejęć. To sprowokowało 3UK (operator z grupy CH Hutchison, która ma siedzibę w Hongkongu, a na rynku telekomunikacyjnym działa m.in. w kilku krajach Europy) do przedstawienia jednoznacznej oceny: przy obecnej liczbie operatorów każdy z nich inwestuje zbyt mało, aby infrastruktura telekomunikacyjna miała odpowiednio dobrą jakość.
– Przejście z czterech do trzech graczy mobilnych w Wielkiej Brytanii oznaczałoby lepsze, mądrzejsze inwestycje w sieci, które z kolei poprawią jakość i zasięg sieci w Wielkiej Brytanii i uwolnią więcej konkurencji – przekonuje Robert Finnegan, prezes sieci 3UK.

Podobne argumenty na rzecz konsolidacji padają w Hiszpanii i Włoszech, a także w skali całego europejskiego rynku.
Nick Red, szef grupy Vodafone przy każdej okazji powtarza, że firma jest otwarta na takie działania, bo tylko one pozwolą na zbudowanie na lokalnych rynkach silnej firmy będącej w stanie unieść inwestycje w sieci 5G oraz światłowodowe sieci dostępowe. Co więcej, na aktywność brytyjskiej grupy na europejskim rynku M&A naciskają akcjonariusze, w tym wywodzący się ze Szwecji inwestor-aktywista Cevian Capital.

Tim Höttges, szef grupy Deutsche Telekom także jest zwolennikiem konsolidacji. Niemieckiej grupie ciąży jednak olbrzymi dług, który zmniejsza jej zdolność do fuzji i przejęć. W ostatnim czasie DT było sprzedającym. Zawierał transakcje albo z innymi dużymi europejskimi operatorami (Rumunia), albo z funduszami PE (Holandia).

Szefowie telekomów chcą aktywnością na polu konsolidacji też „przykryć” swe błędy, takie np. jak zbyt optymistyczne oczekiwania dotyczące wpływu technologii 5G i związanych z nią usług na przychody operatorów, a także za wysokie kwoty zainwestowane w zakup częstotliwości.

W tle starań MNO o konsolidację jest podniesienie wartości spółek poprzez wzrost przychodów (zarówno poprzez efekt skali, jak i – umożliwione spadkiem konkurencji – podnoszenie cen usług) i rentowności. Ma to pozwolić na zwiększenie lub wznowienie dystrybucji gotówki do udziałowców poprzez dywidendę i wykup akcji własnych, a także zmniejszanie zadłużenia.
Szefowie telekomów chcą aktywnością na polu konsolidacji też „przykryć” swe błędy, takie np. jak zbyt optymistyczne oczekiwania dotyczące wpływu technologii 5G i związanych z nią usług na przychody operatorów, a także za wysokie kwoty zainwestowane w zakup częstotliwości.

Doskonale widać to we Włoszech, gdzie telekomy wprost żądają od rządu odłożenia w czasie i rozłożenia na raty przypadających na ten rok płatności za częstotliwości 5G. Operatorzy twierdzą, że jak zapłacą za częstotliwości, to nie będą mieli wystarczających środków na inwestycje. W 2018 r. po zażartej walce telekomy wylicytowały za nie ponad 6,55 mld euro, ponad 2,5-raza więcej niż oczekiwał włoski rząd.

(©Envato)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Aktywiści to nie altruiści

Kategoria: Analizy
Gdy w spółce dzieje się źle większość inwestorów głosuje nogami i sprzedaje akcje. Ale są też tacy – na rynku nazywa się ich aktywistami – którzy ogłaszają preferowane przez siebie sposoby na podniesienie cen akcji i wymuszają ich stosowanie na zarządach.
Aktywiści to nie altruiści