• Marek Chądzyński

Ceny rosną, ale RPP nie powinna być zaskoczona

13.05.2011
Inflacja w kwietniu wzrosła do 4,5 proc. i – tak jak w poprzednich miesiącach – głównym jej motorem były ceny żywności i paliw. Drożeją jednak również towary w innych kategoriach, co ostatnio niepokoiło Radę Polityki Pieniężnej.

Ceny żywności wzrosły o 7,7 proc. w skali roku. (CC BY-NC-SA ramtops)


Według danych GUS największy wpływ na ukształtowanie się wskaźnika wzrostu cen miały podwyżki cen żywności (wzrosły o 7,7 proc. w skali roku) i środków transportu (wzrost o 7,6 proc.), co było pochodną drogich paliw (wzrost o 14,2 proc.). Jednocześnie wzrosły też jednak opłaty związane z mieszkaniem (o około 5 proc.). W ciągu jednego miesiąca żywność podrożała o 0,9 proc, z czego najbardziej wzrosły ceny cukru (4,7 proc.). Paliwa zdrożały o 2,6 proc. Kolejny miesiąc z rzędu rosły ceny butów (o 3 proc.) i ubrań (o 0,5 proc.).

Ekonomiści uważają, że sam poziom inflacji raczej nie zaskoczył RPP. Jednak jej struktura wskazuje na stopniowy wzrost inflacji bazowej, czyli takiej, która nie uwzględnia wpływu czynników podażowych na wzrost cen.

Maciej Reluga, BZ WBK

Same dane o wielkości inflacji nie są zaskoczeniem, rynek spodziewał się podobnego odczytu. Jednak ze struktury CPI można wnioskować, że inflacja bazowa w kwietniu była nieco większa niż np. my to zakładaliśmy. Nie są to jednak na tyle istotne różnice, żeby przesądzały o tym, co Rada Polityki Pieniężnej zrobi w czerwcu. Pod tym względem ważniejsze będą kolejne dane, np. o płacach w kwietniu. My zakładamy, że w czerwcu RPP zrobi przerwę i następną podwyżkę zobaczymy w lipcu.

Inflacja na poziomie 4,5 proc. to nie jest najwyższy poziom w tym roku. Szczyt jest jeszcze przed nami. Zapewne nie przebijemy pułapu 5 proc., jednocześnie będzie się stopniowo zmieniała struktura inflacji. Nie sądzę, żeby dynamika wzrostu cen żywności i paliw nadal przyspieszała, czeka nas raczej stabilizacja, być może nawet niewielki spadek pod koniec roku. Za to inflacja bazowa będzie rosnąć, niewykluczone, że pod koniec roku wyniesie nawet 3 proc.

Wzrost cen w innych kategoriach – nie tylko żywności i paliw – jest spowodowany raczej czynnikami popytowymi. Część wysokich kosztów produkcji firmy przerzucają na konsumentów, a ci to na razie akceptują. Przyspieszenie inflacji bazowej nie wynika jednak z efektów drugiej rundy, te na razie jeszcze nie wystąpiły. Czas, jaki upływa od momentu szoku cenowego do zaistnienia efektu drugiej rundy to około 9 miesięcy. W naszych warunkach mogłoby to być pod koniec roku. Ryzyko wystąpienia efektów drugiej rundy oceniamy jako duże. Niwelują je nieco podwyżki stóp procentowych, ale trudno zweryfikować ich wpływ na oczekiwania inflacyjne.

Z tego punktu widzenia majowa podwyżka stóp była potrzebna. Można ją uzasadnić warunkami makro. Niemniej jednak rynek się jej nie spodziewał, bo rada komunikacyjnie go nie przygotowała na podwyżkę. Co więcej, część komentarzy ze strony RPP wskazywała na prawdopodobieństwo innej decyzji.

Grzegorz Maliszewski, Bank Millennium

Widać, że inflacja w dalszym ciągu generowana jest przez rosnące koszty, czyli tzw. czynniki podażowe, które są poza kontrolą Rady Polityki Pieniężnej. Trzeba jednak zauważyć, że wzrosty cen żywności jak i paliw wyhamowały w stosunku do poprzedniego miesiąca. Ważne jest jednak to, że coraz droższe surowce rolne i coraz wyższe ceny paliw przekładają się na wzrost cen w innych kategoriach.

Kolejny miesiąc drożeje odzież i obuwie, co potwierdza tezę, że przy okazji wprowadzania nowych kolekcji producenci i sprzedawcy przerzucają na konsumentów skutki wzrostu cen bawełny z ubiegłego roku. Zdrożała ona wówczas o 140 proc. To jest to, na co rada ostatnio zwracała uwagę – czyli rosnące ceny innych kategorii dóbr, nie tylko żywności i benzyny. Powoduje to przyspieszenie inflacji bazowej, jej główna miara – czyli inflacja z wyłączeniem cen żywności i energii – mogła przyspieszyć kwietniu do 2,1-2,2 proc. z 2,0 proc. w marcu. Co prawda to nadal poniżej celu inflacyjnego NBP, ale trend jest rosnący. I to musi przykuwać uwagę członków rady.

Sama inflacja konsumencka w kwietniu nie zaskoczyła, taki scenariusz rada pewnie już wcześniej brała pod uwagę. Nie sądzę, by to był argument za podwyżką stop już w następnym miesiącu, bardziej prawdopodobne jest wstrzymanie się z taką decyzją. Tym bardziej, że w czasie lipcowego posiedzenia RPP będzie już dysponować aktualną projekcją inflacyjną. Nie zmieniamy naszych oczekiwań co do prowadzenia polityki pieniężnej, nadal uważamy że na koniec roku stopa referencyjna będzie wynosiła 4,5 proc. Choć po majowej decyzji jakiekolwiek scenariusze dotyczące stóp są obarczone większym ryzykiem, bo RPP zrobiła wyłom w swojej wiarygodności zaskakując rynek podwyżką.

Zaostrzenie polityki pieniężnej – czyli np. zwiększenie skali podwyżek, ich liczby albo przeprowadzanie ich miesiąc po miesiącu – nie miałoby teraz większego sensu. Na takie ruchu jest czas, gdy inflacja dopiero zaczyna rosnąć, a nie wtedy, gdy jesteśmy na jej szczycie. Według nas w maju inflacja wyniesie 4,6-4,7 proc. Trudno będzie już ten poziom przebić, skoro mamy spadek cen na rynku surowców, a złoty się umacnia.

Tomasz Kaczor, Bank Gospodarstwa Krajowego

Nie należy się spodziewać jakiegoś gwałtownego wzrostu inflacji w kolejnych miesiącach. Przed publikacją danych szacowaliśmy, że w kwietniu i w maju inflacja wyniesie 4,5 proc. Nie mamy więc powodów, by zmieniać nasze prognozy. Od czerwca wskaźnik wzrostu cen powinien spadać. Mamy umocnieni złotego i spadek cen surowców, stąd nasze oczekiwania.

O ile inflacja konsumencka nie powinna rosnąć, o tyle inflacja bazowa jeszcze przyspieszy. W kwietniu wzrosła do około 2,1-2,2 proc. W wakacje może to być już 2,4 proc. Potem powinna się ustabilizować przy założeniu, że płace nie będą rosnąć.

Wzrost inflacji bazowej będzie pewnie brany pod uwagę przez RPP, ale kwietniowe dane są już chyba uwzględnione w majowej podwyżce stóp. Do czasu następnego posiedzenia napłynie wiele nowych danych, inflacja tym razem nie będzie chyba najważniejsza.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test