Nowe przepisy do walki z zatorami płatniczymi

26.11.2018
Skala i powszechność opóźnień w regulowaniu należności przez przedsiębiorstwa jest duża. Czy kolejne regulacje zwiększą świadomość przedsiębiorstw o przysługujących im prawach, ale i obowiązkach?

Prawo zgłoszenia dłużnika do spisu przysługuje przedsiębiorcy, który nie doczekał się należności już w wysokości 500 zł (Narodowy Bank Polski, CC BY-ND)


Według różnych źródeł już ok. 80 proc. – 90 proc. przedsiębiorstw w Polsce zmaga się z opóźnieniami płatniczymi. Jak wynika z szacunków, firmy czekają na zapłatę należności ponad 3 miesiące. To znacznie dłużej niż typowy okres, na jaki udzielane są kredyty handlowe, których termin zwykle waha się między 12 a 52 dniami. Część firm nie odzyskuje wierzytelności w ogóle. Wyniki badań pokazują, że w 54 proc. firm, które doświadczają opóźnień w płatnościach, przekłada się to na ograniczenie obrotów, a w konsekwencji zysków.

Ubytek płynności osłabia perspektywy rozwoju i w co trzeciej firmie wywołuje konieczność rewizji planowanych inwestycji oraz zatrudnienia nowych pracowników. Nieściągalne należności sięgają średnio 2 proc. przychodów przedsiębiorstw, a koszty związane ze skutkami zatorów płatniczych przekraczają średnio 6 proc. całkowitych kosztów działalności.

Tymczasem aktywne zarządzanie wierzytelnościami wciąż wydaje się być rzadkością, mimo szerokiego spektrum narzędzi temu służących. Szacuje się, że zaledwie jedno na dziewięć przedsiębiorstw doświadczających opóźnień w płatnościach decyduje się na kontakt z dłużnikiem w celu ponaglenia go do uregulowania zaległości. Dlaczego tak mało? Bo wielu przedsiębiorców boi się utraty kontrahenta po takim ponagleniu, dlatego woli przyjąć bierną postawę. Z badań wynika jednak, że niepotrzebnie, bo niemal 80 proc. podmiotów twierdzi, że nie straciło w ten sposób kontrahenta. A część z nich oszczędziła sobie kłopotu (i pieniędzy), ponieważ odzyskała należność.

Nie zachęty, ale nieuchronność kary

Powszechność złych nawyków jest poważnym problemem w sektorze przedsiębiorstw. Około 53 proc. firm wstrzymuje płatność wobec swoich dostawców, w sytuacji kiedy samo nie dostało zapłaty. Co więcej aż 70 proc. przedsiębiorstw twierdzi, że zanim ureguluje zobowiązania wobec kontrahenta, najpierw zapłaci podatki, rozliczy ZUS, wypłaci pensje, spłaci raty kredytów, ureguluje opłaty za prąd, gaz, media. Potraktuje zatem lepiej te podmioty, wobec których każda nieterminowość wywoła realne konsekwencje. Innymi słowy, nie zachęty, ale nieuchronność kary może podnieść moralność płatniczą przedsiębiorstw. Czy istnieje środek dyscyplinujący niesolidnych dłużników?

Panuje przekonanie, że ponaglenie dłużnika do uregulowania płatności jest działaniem niewiele znaczącym. Tymczasem wezwanie do zapłaty może stanowić podstawę przekazania przez wierzyciela danych o dłużniku do biura informacji gospodarczej (BIG). BIG-i nie tylko gromadzą informacje, ale również ją udostępniają, ułatwiając podmiotom gospodarczym podjęcie decyzji odnośnie do rozpoczęcia lub kontynuacji współpracy. Dlatego już samo zagrożenie ujawnieniem danych firmy w rejestrach biur powinno mobilizować dłużników do wywiązania się z zaległej płatności. Tym bardziej, że nieuregulowanie zobowiązań skazuje przedsiębiorstwo na figurowanie w rejestrze dłużników nawet przez okres 10 lat. Banki i inne podmioty świadczące usługi finansowe powszechnie wykorzystują zebrane w BIG-ach informacje, a firma, która znajduje się w rejestrze BIG-ów nie skorzysta z leasingu, nie zaciągnie kredytów i ryzykuje utratą możliwości biznesowych.

Znaczenie biur informacji gospodarczej powinna wzmacniać ostatnia nowelizacja „Ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych”. Nowe zapisy umożliwiają przedsiębiorcy zgłoszenie do rejestru dłużników nieuregulowanej wierzytelności już po 30 dniach (a nie jak było przed listopadem 2017 r. po 60 dniach) od terminu zapłaty. Wymagane jest jednak wcześniejsze doręczenie dłużnikowi ostrzeżenia o zamiarze przekazania takiej informacji do biura. Prawo zgłoszenia do rejestru przysługuje przedsiębiorcy, który nie doczekał się uregulowania należności już w wysokości 500 zł.

Dodatkowo, od 1 stycznia 2018 r. weszły w życie przepisy umożliwiające korzystanie przez biura informacji gospodarczej z danych Rejestru Należności Publicznoprawnych, który gromadzi informacje o zaległościach firm wobec Skarbu Państwa oraz jednostek samorządu terytorialnego. Wobec należności publicznych kwota niezapłaconych zobowiązań musi przekraczać 5 tys. złotych, aby znaleźć się w takim rejestrze. Po nowelizacji ustawy biura informacji gospodarczej mają możliwość korzystania z dodatkowych źródeł informacji o dłużniku, w tym z danych: KRS, rejestru PESEL, Rejestru Należności Publicznoprawnych, Centralnego Rejestru Restrukturyzacji i Upadłości, Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Przedsiębiorstwo, które chciałoby sprawdzić swojego przyszłego kooperanta może mieć zatem bardzo dokładną informację o jego wiarygodności płatniczej.

Tymczasem, według badań firmy, rzadko korzystają z tych rejestrów, aby sprawdzić podmiot, któremu udzielają kredytu handlowego.

Wobec wszystkich kontrahentów robi to ok. 12 proc. przedsiębiorstw i to właśnie one najrzadziej zgłaszają problemy z zatorami płatniczymi. Niemal 45 proc. firm w ogóle nie zagląda do rejestrów. Co dziesiąta firma twierdzi, że ostrzega o wpisie kontrahenta, w sytuacji gdy ten nie uiści należności w uzgodnionym terminie. Ile z nich dotrzymuje słowa, nie wiadomo.

Najpierw polubownie, później sąd

Kiedy polubowne sposoby odzyskania wierzytelności zawodzą, można skorzystać z drogi sądowej. I tu również ważnym dokumentem okazuje się być wezwanie do zapłaty, które firma powinna wysłać dłużnikowi, zaraz po tym, jak nie otrzyma należności w terminie. Mimo że Kodeks postępowania cywilnego nie wymaga przedłożenia dowodu wezwania dłużnika do zapłaty, to wymaga, aby pozew sądowy zawierał informacje o próbie mediacji lub innego pozasądowego sposobu rozwiązania sporu. W procesie sądowym dokument, jakim jest wezwanie do zapłaty, stanowi podstawę do stwierdzenia upłynięcia terminu wymagalności płatności, jest również dowodem wykonania działania zmierzającego do polubownego wyjaśnienia kwestii spornych, jakim jest brak płatności w terminie.

Na korzyść wierzyciela działają ostatnie zmiany Kodeksu postępowania cywilnego w sprawie kwoty wierzytelności, która może być dochodzona przed sądem w postępowaniu uproszczonym. Postępowanie uproszczone przyspiesza rozpoznanie przez sąd spraw odnoszących się do bezspornych stanów faktycznych oraz spraw dotyczących małej wartości przedmiotu sporu. Obecnie dopiero wierzytelność przekraczająca kwotę 20 tys. zł (a nie jak było przed czerwcem 2017 r. 10 tys. zł) jest kierowana do postępowania zwykłego, z natury rzeczy wymagającego większego nakładu pracy. Tym samym czas oczekiwania na rozpatrzenie sprawy w trybie postępowania uproszczonego, wydanie wyroku i odzyskanie należności powinien się skrócić. W postępowaniu uproszczonym obniżeniu uległ koszt dochodzenia praw przed sądem, co nastąpiło w wyniku braku zmian w opłatach od pozwów sądowych przy jednoczesnym podniesieniu kwoty wierzytelności stanowiącej przedmiot postępowania.

Wydawać by się mogło, że dyrektywa Unii Europejskiej w sprawie zwalczania opóźnień w płatnościach z 2011 r. daje dobre podstawy do ograniczania zatorów. W Polsce Ustawa z dnia 8 marca 2013 r. o terminach zapłaty w transakcjach handlowych wdraża wspomnianą dyrektywę. Skrócenie okresu dopuszczalnego odroczenia płatności, tzw. okresu na, jaki udzielany jest kredyt handlowy, miało wesprzeć szczególnie firmy z sektora MSP, uznawane zazwyczaj jako słabsza (ekonomicznie i negocjacyjnie) strona transakcji. Wprowadzenie m.in. rekompensaty w wysokości 40 euro za koszty odzyskiwania należności poniesione przez wierzyciela powinno było ograniczyć skalę opóźnionych płatności. Okazuje się, że po latach od wdrożenia regulacji, tylko ok. 28 proc. firm w Europie wie o jej istnieniu, w Polsce słyszało o niej ok. 16 proc. badanych przedsiębiorstw. To oznacza, że regulacja nie spełnia swojej funkcji, przedsiębiorcy nie zapoznali się z nią, być może dlatego, że daje tylko prawa, a nie nakłada żadnych obowiązków publiczno-prawnych.

Krajowa Administracja Skarbowa ma głos

W związku z narastaniem zatorów płatniczych, w Polsce przygotowywana jest ustawa lepiej dyscyplinująca dłużników. Bardzo ważną zmianą, która może skutecznie zmienić nawyki płatnicze firm, wydaje się zwiększenie uprawnień wierzyciela w relacjach handlowych. Dobrym rozwiązaniem jest propozycja przerzucenia obowiązku przeprowadzenia dowodu rażąco nieuczciwego terminu płatności na dłużnika. Zapis taki oznacza, że to dłużnik musi udowodnić, że okres płatności dłuższy niż maksymalny dopuszczony ustawą jest uczciwy i nie został wymuszony na wierzycielu.

Zmianie uległby również sposób stwierdzenia rażącej nieuczciwości przy ustalaniu terminu zapłaty. Tu z kolei ustawodawca proponuje rozpoczęcie biegu trzyletniego okresu w dniu zakończenia umowy, a nie jak jest obecnie w dniu jej podpisania. Wydłużeniu miałby także ulec okres przedawnienia odsetek za opóźnienia. Kluczowy jest zakaz umieszczania zapisów, dotyczących zrzeknięcia się przez wierzyciela prawa do ustalenia, że termin zapłaty przyjęty w umowie jest wobec niego rażąco nieuczciwy (wobec dokonania takiego zapisu w umowie – powoduje jego nieważność).

Ponadto w projekcie ustawy proponuje się m.in. podniesienie wartości rekompensaty dla wierzyciela z sektora mikro i MSP za dochodzenie należności – do już dziś możliwych 40 euro, dorzucono 1 proc. wartości dochodzonej należności. Projekt przewiduje dodatkowo wprowadzenie sankcji finansowych dla dłużników notorycznie wykorzystujących swoją pozycję ekonomiczną i konkurencyjną względem słabszych wierzycieli. Sankcje finansowe byłyby nakładane przez Szefa Krajowej Administracji Skarbowej w wysokości 5 proc. zobowiązań nieuregulowanych w umownym terminie w danym roku.

Najistotniejsze, choć dotyczy wybranej grupy przedsiębiorstw, wydaje się jednak to, zapisy wprowadzające obowiązek publikacji danych o praktykach płatniczych największych dłużników, czyli firm sektora publicznego, grup kapitałowych, firm o przychodach rocznych powyżej 50 mln euro. Ustawodawca zakłada, że jawność określonych praktyk zmniejszy skłonność do postaw nagannych. Zapis ten może być ważny również dlatego, że każda regulacja, która niesie jakikolwiek obowiązek nawet dla najmniejszej grupy odbiorców, jest uważnie analizowana przez działy księgowe przedsiębiorstw. Wydaje się, że właśnie w tym może tkwić sukces ustawy. Im więcej przedsiębiorców zapozna się z jej treścią, tym większa ich część będzie świadoma przysługujących im praw (ale i obowiązków).

Ostatnie lata minęły wśród ciągłego poszukiwania sposobów na zmniejszenie dotkliwych w skutkach zatorów płatniczych. Czy wprowadzane zmiany w obowiązujących metodach walki z nimi okażą się w końcu efektywne? Dobre prawo to jedno. Pytanie, czy ci do których jest ono kierowane, będą chcieli z niego skorzystać.

Opinie wyrażone w artykule są opiniami autorki i nie przedstawiają stanowiska organów NBP

 


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły