W start-upowej branży Brexit widać tylko w nastrojach

21.12.2017
Brexit i jego potencjalne konsekwencje na razie brytyjskiej start-upowej scenie nie zaszkodziły. Wielka Brytania i Londyn to nadal miejsce, gdzie działa najwięcej start-upów w Europie i płyną największe inwestycje. Najwięcej pieniędzy w Europie – ok. 4,2 mld dol. – napłynęło do fintechów.

(CC0 Pixabay/Geralt)


Według prognoz przedstawionych w trzeciej edycji raportu „The State of European Tech 2017” przygotowanego przez Atomico, firmę zarządzającą funduszami Venture Capital, w 2017 r. w europejskie start-upy zainwestowano ok. 19,1 mld dolarów, czyli o 1/3 więcej niż rok wcześniej. Wzrostowi wartości inwestycji towarzyszył jednak spadek ich liczby. Według szacunków autorów raportu, liczba transakcji w porównaniu z 2016 r. spadła o nieco ponad 7 proc., do 3,45 tys.

Trzy największe rynki inwestycji w start-upy od lat pozostają niezmienne. To Wielka Brytania, Niemcy i Francja. W 2017 r. start-upy działające w tych trzech krajach zaabsorbują ok. 70 proc. łącznej wartości inwestycji w europejskie młode spółki. W pierwszej piątce są też Szwecja i Hiszpania, ale skala inwestycji jest tam wyraźnie niższa niż w pierwszej trójce.

Brexit i jego potencjalne konsekwencje nie pomagają może brytyjskiej start-upowej scenie, ale też – przynajmniej na razie – nie bardzo jej szkodzą. Tegoroczne inwestycje w brytyjskie start-upy sięgnąć mogą 7,2 mld dolarów, co oznacza, że będą o blisko 90 proc. wyższe niż w 2016 r., gdy ich wartość liczona w dolarach spadła o 11 proc. w porównaniu z 2015 r. 70 proc. kwoty zainwestowanej w brytyjskie start-upy trafi do firm działających w Londynie.

Jedyne co już może niepokoić, to fakt, że, zgodnie z prognozami, optymizm, który rośnie wśród europejskich start-upowców omija Wielką Brytanię.

W Niemczech wzrost w porównaniu z 2016 r. wynieść może blisko 55 proc. – do 3,3 mld dolarów (w tym 2,1 mld dolarów w start-upy zlokalizowane w Berlinie), zaś we Francji oczekiwany jest 7 proc. spadek, do 2,8 mld dolarów (w tym ok. 1,5 mld w start-upy z siedzibą w Paryżu).

Najwięcej pieniędzy – ok. 4,2 mld dolarów – napłynęło do start-upów działających w branży fintech. Kwota była bez mała dwa razy wyższa niż zarówno w 2016 r., jak i 2015 r.

W pierwszej 20. krajów jest Polska. Nasze start-upy zaawansowane technologicznie (fintech) w 2017 r. pozyskały 16 mln dol.

Startupy określane mianem zaawansowanych technologicznie – zajmują się m.in. sztuczną inteligencją, zaawansowanymi usługami w chmurze obliczeniowej, blockchain czy internetem rzeczy lub wirtualną i rozszerzoną rzeczywistością – w 600 transakcjach pozyskały w sumie 3,5 mld dolarów. Rok wcześniej w blisko 700 transakcjach pozyskały o miliard dolarów mniej. Najwięcej pieniędzy napłynęło do firm z Wielkiej Brytanii, Niemiec i Francji.

W pierwszej 20. krajów jest też Polska. Nasze start-upy z tej prestiżowej kategorii w 2017 r. pozyskały 16 mln dolarów, a w latach 2012-2017 – 39 mln dolarów.

Fundusze VC inwestowały głównie w start-upy z tego samego kraju, w którym miały siedzibę. Autorzy raportu oceniają, że w całym 2017 r. VC dokonały tylko 980 inwestycji w spółkę z innego kraju UE. Rok wcześniej było 1025 takich inwestycji. Na rynku europejskich inwestycji w start-upy operowało blisko 2 tys. inwestorów, z czego ok. 1/3 to inwestorzy korporacyjni. Liczba inwestorów z roku na rok rośnie, a największy skok – o 50 proc. – odnotowano w 2016 r.

Bardzo silną pozycję Wielkiej Brytanii widać nie tylko w wielkości finansowania i liczbie start-upów, ale także w liczbie profesjonalnych programistów (deweloperów). Według danych zamieszczonych w „The State of European Tech 2017” było ich ok. 815 tys. (9 proc. więcej niż w 2016 r.), co oznacza, że co siódmy deweloper w Europie pracował na Wyspach. Jeszcze w 2016 r. Wielka Brytania była liderem pod względem liczby profesjonalnych programistów, ale w tym roku nieznacznie wyprzedziły ją Niemcy, gdzie liczba deweloperów wzrosła o niemal 130 tys. do blisko 840 tys. Polska pod względem liczby deweloperów plasuje się na ósmej pozycji w Europie, tuż za Hiszpanią.

W Europie trwa migracja profesjonalistów. Pracę oferują im nie tylko start-upy z innych krajów, ale także wielkie technologiczne korporacje takie jak Microsoft, czy Aplhabet. Z Wielkiej Brytanii profesjonalni developerzy przemieszczają się głównie do krajów Skandynawskich i Niemiec, a także poza Europę. Z kolei z Europy Środkowej i Wschodniej trafiają przede wszystkim na Wyspy Brytyjskie i do Irlandii.

Co 50. przybywający do Europy specjalista trafia do Polski, a niemal co 25 profesjonalista zmieniający kraj, w którym pracuje opuścił Polskę.

Najczęstszym w Europie kierunkiem migracji są nadal Wielka Brytania (21,5 proc. wszystkich migracji wewnątrz europejskich i spoza Europy), Niemcy (13,8 proc.) i Francja (9,1 proc.), ale o ile odsetek wybierających Wyspy jako nowe miejsce pracy w 2017 r. spadł w porównaniu z 2016 r., to zarówno w przypadku Niemiec i Francji wzrósł.

W naszym regionie ponad połowa inwestycji w start-upy przypada na Polskę i Węgry

Polska jest ósmym europejskim krajem wybieranym przez migrujących specjalistów (3,9 proc.). Tylko nieznacznie ustępujemy pod tym względem Szwajcarii (4,1 proc.).

Do Wielkiej Brytanii napływa najwięcej profesjonalistów spoza Europy. Absorbuje blisko 30 proc. takich migracji. Ponad 25 proc. przypada łącznie na Niemcy i Francję. Co 50. przybywający do Europy specjalista trafia do Polski.

Z raportu wynika także, że specjaliści z Polski stanowią coraz wyższy odsetek wśród profesjonalistów migrujących między krajami Starego Kontynentu. W tym roku niemal co 25 profesjonalista zmieniający kraj, w którym pracuje opuścił Polskę. Rok wcześniej – co 33.

>>więcej w raporcie The State of European Tech 2017  

 


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły