Banki przegrały z fiskusem walkę o podatek od odsetek

20.06.2012
Minister finansów zamknął na dobre furtkę umożliwiającą ucieczkę od tzw. podatku Belki, czyli konieczności dzielenia się z fiskusem zyskami z odsetek od lokat bankowych. Banki podjęły co prawda heroiczny trud przechytrzenia skarbówki, ale dziś jest już jasne, że to starcie w całości wygrało Ministerstwo Finansów.

CC NC-SA mjaniec


Alternatywne do lokat jednodniowych produkty bankowe są mało atrakcyjne z punktu widzenia klientów banków. Jest więc prawie pewne, że czeka je los IKE (indywidualnych kont emerytalnych), które po chwilowym zainteresowaniu szybko spadły do poziomu produktu niemal niszowego. Podobnie jest z alternatywą dla jednodniowych lokat. Jest co najmniej kilka powodów, dla których tak się dzieje.

Zasady zaokrąglania

Lokaty jednodniowe zostały zabite przez nowe, obowiązujące od końca marca zasady zaokrąglania podatku. Przed zmianą patent polegał na tym, że jeżeli wyliczony od odsetek podatek nie był wyższy niż 49 groszy, to zaokrąglało się go do zera. Wystarczyło zatem zamiast lokat długoterminowych proponować odnawialne lokaty jednodniowe, dla których odsetki były nie wyższe niż 2,59 zł, by klient banku nie płacił podatku w ogóle.

Jak łatwo można policzyć, taka pojedyncza lokata dawała około 77-78 zł miesięcznego zysku, od którego nie trzeba było płacić podatku. Takich lokat można było oczywiście mieć nieskończenie wiele. Eldorado zakończyło się dlatego, że dziś w przypadku dochodu z odsetek, wyliczony według stawki 19 proc. podatek trzeba zaokrąglić nie do pełnych złotych, ale do pełnych groszy w górę. Ma to ten skutek, że podatek trzeba zapłacić nawet od 1 grosza odsetek. Wyniesie on wtedy 1 grosz, czyli 100 proc. Dla 2 groszy odsetek, podatek wynosi 1 grosz, czyli 50 proc. I tak dalej. Skutek jest oczywisty. Dziś nie da się już zaproponować takiego oprocentowania, które pozwoliłoby uciec przed podatkiem Belki.

Istnieją jednak inne metody ucieczki od tego podatku. Tyle, że są one korzystne przede wszystkim dla banków i wymagają długoterminowego lokowania kapitału. A to nie to samo, co wpłacanie pieniędzy bez podatku na krótkoterminowe lokaty bankowe. Jeśli zatem dziś ktoś zadaje sobie pytanie czy warto korzystać z produktów zastępczych, odpowiedź jest jednoznaczna: zdecydowanie nie.

Nowe pomysły

Zmodyfikowane zasady zaokrąglania miały zlikwidować mechanizmy pozwalające na unikanie podatku Belki. I zlikwidowały, ale tylko w zakresie lokat jednodniowych. Na rynku dostępne są już nowe produkty, pozwalające na lokowanie środków w bankach bez konieczności dzielenia się zyskiem ze skarbówką. Potwierdziło to przejrzenie oferty 17 banków, z którymi udało mi się porozmawiać.

Warto zwrócić uwagę, że mimo iż nowe przepisy obowiązują dopiero od kwietnia, część banków wycofała się z lokat antypodatkowych już na początku roku (częściowo pod naciskiem KNF). Tak było np. w Kredyt Banku czy PKO BP. Co zatem banki mają do zaoferowania w miejsce lokat antybelkowych? Sporo, i niewiele zarazem.

Emilia Kasperczyk, reprezentująca MultiBank i mBank, wskazuje, że klienci, którzy posiadali w swoim portfelu lokaty z dzienną kapitalizacją, mogą teraz wybrać alternatywny produkt, np. lokatę terminową z kapitalizacją na zakończenie, czy produkty o bardziej rozbudowanej konstrukcji, tj. produkty strukturyzowane z gwarancją kapitału, programy regularnego oszczędzania, produkty emerytalne (IKE) albo fundusze inwestycyjne.

W BNP Paribas Bank klienci nadal mają możliwość uniknięcia podatku od zysków kapitałowych przez lokowanie środków w oferowane przez bank Indywidualne Konta Emerytalne (IKE). Katarzyna Żądło tłumaczy, że są one dostępne w dwóch formach: rachunku oszczędnościowego, inwestycji w jeden z dwóch subfunduszy BNP Paribas FIO – stabilnego wzrostu lub akcji.

Są też instytucje, które w swojej ofercie nie posiadały jednodniowych lokat. Tak było m.in. w Citi Handlowym czy Banku DnB NORD.

– Bank Pekao nigdy nie oferował produktów umożliwiających niepłacenie podatku od zysków z oszczędności, więc nasi klienci nie odczuwają efektów wprowadzenia zmian w Ordynacji podatkowej – zapewnia Robert Rejnin, dyrektor w Banku Pekao.

Według niego, na rynku nie widać ożywienia wśród instytucji, które takie produkty oferowały. Po części wynika to ze stanowczej postawy nadzoru finansowego, który zapowiadał wnikliwe przyglądanie się produktom umożliwiającym niepłacenie podatku. Po części z relatywnie niezłej sytuacji płynnościowej polskich banków.

Z kolei Daniel Szewieczek, dyrektor w ING Bank Śląski wyjaśnia, że ING Bank Śląski nie zmieniał oferty depozytowo-oszczędnościowej po likwidacji lokat jednodniowych, ponieważ nie prowadził lokat antypodatkowych.

– Już wcześniej nasz bank miał w ofercie tradycyjne lokaty ze zwykłą kapitalizacją, oprocentowane atrakcyjnie podczas gdy inne banki skupiały się na ofercie depozytów antypodatkowych – dodaje Daniel Szewieczek.

Marek Bosak z Polbanku zwraca uwagę, że na wszystkich rachunkach naliczany jest podatek od zysków kapitałowych.

Klient mało rozumie

Z lokat podatkowych korzystali przedtem nie tylko klienci banków, ale również same banki. Wiedząc o tym, że klient dodatkowo zarabia na lokatach obniżały wysokość oprocentowania, tak aby korzyść odnosiły obie strony transakcji. Dlatego lokaty antypodatkowe były niżej oprocentowane niż lokaty tradycyjne. Wabikiem był brak podatku.

Opr. DG (CC BY-SA by zakwitnij)

Dziś banki nie mogą już zarabiać obniżając oprocentowanie lokat na koszt budżetu państwa. Pomimo nominalnie wyższego oprocentowania, większość amatorów jednodniowych lokat, straciła zainteresowanie lokatami w ogóle. Jedynym argumentem, który skłaniał ich do oszczędzania była bowiem ucieczka przed podatkiem. Brak podatku zadziałał w tym przypadku jak magnes i równocześnie uśpił analityczne zdolności drobnych inwestorów, którzy nie zwracali uwagi, że korzyść z lokaty antypodatkowej była często minimalna.

Podniesione oprocentowanie tradycyjnych lokat to wcale jednak nie jedyna alternatywa dla uśmierconych lokat antypodatkowych. Eksperci są zdania, że nowe zasady zaokrąglania mogą przyczynić się do wzrostu popularności tzw. polisolokat (lokaty formalnie przybierające formę ubezpieczenia na życie i dożycie). Nie wszyscy bankowcy podzielają jednak tę opinię.

– Wątpię, by popularność zdobyły produkty typu polisolokaty, których konstrukcja jest dość skomplikowana, zarówno po stronie instytucji je oferujących, jak i klienta – prognozuje Robert Rejnin.

Możemy też spodziewać się coraz bardziej wyrafinowanych form sprzedaży wiązanej, np. dostępne będzie stosunkowo wysokie oprocentowanie lokat kilkumiesięcznych, pod warunkiem nabycia dodatkowych produktów bankowych. Kłopot w tym, że o ile lokaty antypodatkowe  były zrozumiałe dla przeciętnego klienta banku, nawet jeżeli miał do zainwestowania ledwie kilka, a nawet tylko tysiąc złotych, o tyle nowe konstrukcje są dla nich często niezrozumiałe, przez co nie wzbudzają zaufania.

Równie nieatrakcyjne są produkty łączące lokowanie kapitału z oszczędzaniem na starość, czyli z IKE i IKZE (indywidualne konta zabezpieczenia emerytalnego). Obydwa rozwiązania mają tę wadę, że na korzyści trzeba sporo poczekać. IKE zwalnia z podatku Belki to co uda się zarobić na starość. Na wypłaty trzeba zatem poczekać przynajmniej kilkanaście lat. IKZE pozwala co prawda odliczyć pewne kwoty w rozliczeniu rocznym. To pozorna jednak oszczędność podatkowa. Podatek trzeba będzie bowiem zapłacić od takich oszczędności w momencie wycofania środków z konta. Jaki? Tego dziś nikt nie wie. Okres oszczędzania jest stosunkowo długi. A tego jakie za kilka lat będziemy płacili podatki, dziś nikt nie wie.

Opr. DG (CC by money pictures)

Ewa Matyszewska


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test