• Ewa Bednarz

ARP będzie łączyć ogień z wodą w innowacjach

20.03.2015
Na badania naukowe, za którymi pójdzie ich komercjalizacja, może trafić 8,61 mld euro z unijnych środków. Żeby te pieniądze wykorzystać niezbędna jest współpraca przedsiębiorców i naukowców, co nigdy dotąd nie było łatwe i teraz też się nie zanosi na zmianę. W dodatku  firmy, którzy chcą dostać dofinansowanie, będą musieli angażować w badania również swoje pieniądze.

(infografika Dariusz Gąszczyk)


Powiązanie świata nauki ze światem biznesu wciąż w Polsce utyka. Przeszkodą jest nie tylko finansowanie, ale trudne relacje między firmami a ośrodkami badawczymi, obawa braku popytu na nowe produkty i usługi oraz brak zachęt podatkowych dla przedsiębiorców do zainwestowania własnych pieniędzy.

Byka za rogi chwyciła Agencja Rozwoju Przemysłu, która od tego roku ma pomagać w komercjalizacji innowacyjnych projektów. Do jej nowych zdań należy przekazywanie gotowych projektów, ale tylko do spółek skarbu państwa. Na tym skupia się również ministerstwo skarbu. Pobudzenie innowacyjności w skarbowych spółkach ma być jednym z kluczowych kierunków pracy resortu. Wiceminister skarbu Rafał Baniak zapewnia, że resort ma już wyselekcjonowane projekty w spółkach, które – jak to określił – będą poddawane nasączaniu innowacjami.

To duże wyzwanie dla resortu, ponieważ dotychczas do innowacyjności dużej wagi nie przywiązywano, choć w poprzedniej perspektywie finansowej Polska na zwiększenie konkurencyjności i innowacyjności gospodarki miała również sporo pieniędzy. Część z nich wprawdzie trafiła na finansowanie badań, ale większość z nich nie ujrzała światła dziennego. Nikt nie był wystarczająco zainteresowany komercjalizacją wynalazków. Tłumaczenie wiceministra Baniaka, że innowacyjność przegrała przez kryzys gospodarczo-finansowy nie do końca przekonuje. Raczej chodzi o niską świadomość tego, że z innowacyjnością łączy się konkurencyjność a to prowadzi do wygranej lub przynajmniej utrzymania się na trudnym rynku.

Wciąż w ogonie

Teraz rynek jest łatwiejszy, ale nie zmienia to faktu, że wciąż niewiele spółek – i to nie tylko skarbu państwa – ma swoje ośrodki badawcze. Poza tym nakłady na badania są niskie, system zachęt podatkowych nie działa wystarczająco. Od czasu kryzysu niewiele się więc zmieniło.

W ubiegłym roku o kryzysie nie było mowy a w unijnym rankingu Innovation Union Scoreboard zajęliśmy czwarte miejsce od końca. W ostatnim  rankingu Eco-Innovation Scoreboard przypadło nam przedostatnie miejsce w UE-28. Okazuje się, że wydatki polskich przedsiębiorstw na B+R stanowią tylko 25 proc. średniej dla Unii Europejskiej, podczas gdy w Danii wynoszą 150 proc., w Szwecji – 176 proc., a nawet w Czechach – 77 proc.  Tak kiepsko jak u nas jest tylko na Słowacji i w Chorwacji.

W rankingu innowacyjności Global Innovation Index zajmujemy 45 miejsce m.in. za Czechami, Słowacją i Litwą.

Ze składowych rankingu najlepiej ocenione zostało otoczenie instytucjonalne – pod tym katem zajęliśmy 35 miejsce a  najgorzej dojrzałość rynku (70 miejsce). W dokumencie omawiającym Program Operacyjny Inteligentny Rozwój podkreślono jednak, że w rankingu  Doing Business prowadzonym przez Bank Światowy, który ocenia warunki dla rozwoju innowacyjności gospodarki, Polska zajęła 32 miejsce na 189 państw. Ranking bierze pod uwagę dziesięć składowych, m.in. związanych z łatwością rozpoczynania działalności firmy, uzyskiwaniem kredytu, systemem podatkowym, egzekwowaniem umów. Najwyższą ocenę dostaliśmy za łatwość dostania kredytu (17 miejsce) a najniższe za czas otrzymania pozwolenia na budowę (137 miejsce). Słabo oceniono również system podatkowy (87 miejsce) i procedury zakładania firmy (85 miejsce).

W porównaniach międzynarodowych Polska najgorzej wypada pod względem wykorzystania ekoinnowacji – chodzi o projekty związane z ochroną środowiska przed zanieczyszczeniami, w tym także inwestycje w sektorze energetycznym.

Spóźnieni po naukę

Wykorzystanie nowych funduszy unijnych musi więc zostać poprzedzone nadrobieniem pracy domowej, której nie odrobiliśmy w poprzedniej perspektywie. Może nawet nie stało się źle, ponieważ niewystarczającą innowacyjnością w wielu państwach przejęła się sama Bruksela i postanowiła poduczyć wszystkich zainteresowanych jak zostać innowacyjnym krajem. Służyć ma temu służyć Instrument Wsparcia Politycznego. Nadzór oceniający krajowy system wsparcia badań i innowacji, ale dający również wsparcie przy wprowadzaniu reform i pośredniczący między krajami we współpracy przy określonych zagadnieniach na pewno się przyda. Szkolenie urzędników administracji przez Brukselę zacznie się jednak dopiero za rok, ponieważ dość późno stanęliśmy w kolejce po te korepetycje. Szybsi byli Bułgarzy i Węgrzy. A może mieliśmy nadzieję, że sami damy radę?

Podczas spotkania rocznego z Komisją Europejską dotyczącego realizacji PO IG wiceminister infrastruktury i rozwoju Iwona Wendel chwaliła się, że dzięki wsparciu unijnemu powstanie lub zostanie zmodernizowanych 730 laboratoriów naukowych, ponad tysiąc przedsiębiorstw rozpoczęło lub rozwinęło dotychczas prowadzoną działalność B+R, 924 firmy wdrożyły innowacje wspólnie z instytucjami otoczenia biznesu, powstało trzysta start-upów.

O barierach nie było mowy, choć przecież ich nie brakuje. W raporcie „Ocena zapotrzebowania przedsiębiorstw na wsparcie działalności badawczo-rozwojowej” przygotowanym na zlecenie PARP znalazły się nie tylko ograniczenia finansowe, ale również brak kadry, know-how, własnej infrastruktury B+R, problemy we współpracy z jednostkami naukowymi, zbytnia teoretyczność badań prowadzonych w jednostkach naukowych, niedotrzymywanie terminów, skomplikowane relacje z pracownikami naukowymi i administracją w jednostkach naukowych. Przedsiębiorcy nie tylko widzą ograniczenia, ale wciąż obawiają się braku zapotrzebowania na nowe produkty. Ryzyko zaangażowania się w prowadzenie badań nad innowacyjnymi technologiami, mimo unijnego wsparcia, wciąż niesie więc spore ryzyko. Zwłaszcza że konkurować trzeba nie tylko na polskim rynku, ale unijnym, na którym prace badawcze postępują znacznie szybciej.

Doceniono wdrożenia

W komercjalizacji badań mogą pomóc zmiany w systemie oceny jednostek naukowych, które przygotowuje ministerstwo nauki. Resort dotychczas przyznawał jednostkom naukowym punkty tylko za zgłoszenia patentowe a nie za wdrożenia wynalazków. Teraz chce to zmienić, bo teoretycznie myśl, żeby aktywizować naukowców była słuszna, ale dość szybko została wypaczona. W ciągu kilku lat liczba zgłoszonych patentów wzrosła o 78 proc., ale wdrożonych zostało zaledwie kilka procent, bo wdrożeń nikt nie nagradzał a więc nie szły za nimi konkretne pieniądze. Teraz punkty za patenty zostały zwiększone, ale nareszcie doceniono wdrożenia. Resort chce za nie przyznawać nawet o 30 punktów więcej.

Pomysł jest na pewno dobry, ale niestety nie oznacza, że instytutom badawczym będzie łatwiej. Naukowcy skarżą się, że duże koncerny – zarówno polskie, jak i zagraniczne – nie chcą potwierdzać wdrożeń ze względów podatkowych. Tu przydałaby się więc zmiana. W krajach zachodnich problem ten rozwiązują ulgi podatkowe, u nas wprawdzie też takie są, ale tylko na zakup nowych technologii – to zdecydowanie nie sprzyja innowacyjności a skoro tyle się o niej mówi w nowej perspektywie – warto by było wprowadzić dodatkowe zachęty.

Nie zmieniło się też dofinansowanie unijne dla firm, które będą się starały o dotacje na uzyskanie międzynarodowych patentów. Jeżeli przedsiębiorstwa pójdą śladem naukowców, ich działania mogą się zakończyć również podobną klapą. Jest jednak także plus. We wnioskach o unijne dofinansowanie będą nagradzane te firmy, które rozpoczną współpracę z naukowcami. Czuwać nad tym będzie Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, które na wsparcie prac badawczo-rozwojowych przeznaczy ponad 20 mld zł z Programów Operacyjnych: Inteligentny Rozwój, Polska Cyfrowa i Wiedza Edukacja Rozwój.

Można dostać, ale trzeba dać

Najwięcej nowości niesie Program Inteligentny Rozwój (POIR). Trudno go porównywać  z poprzednikiem, którym była Innowacyjna Gospodarka a już na pewno nie można traktować jako kontynuacji. To największy program, który będzie wspierał polskie firmy aż do 2020 r., ale wykorzystanie pieniędzy będzie wymagało zaangażowania wielu stron. Potrzebna jest motywacja ze strony ministerstwa nauki, infrastruktury i rozwoju oraz gospodarki. W działania zaangażowany jest też PARP i NCRB a wszystko po to, żeby przekonać  przedsiębiorców do współpracy z ośrodkami naukowymi a tym samym doprowadzić do zwiększenia komercjalizacji badań naukowych.

Oznacza to, że przedsiębiorcy, którzy będą się starać o euro dofinansowanie, będą musieli angażować również swoje pieniądze w prowadzenie badań a naukowych i realizować projekty, które będą przydatne w gospodarce. Jest to najpoważniejsza bariera, którą będzie trzeba pokonać. Skoro przedsiębiorcom bardziej dotychczas opłacało się kupować nowe technologie niż angażować się w samodzielne szukanie rozwiązań, dlaczego teraz mieliby zmienić podejście? Zwłaszcza że nie cały proces wdrażania nowych technologii będzie dotowany. Na dofinansowanie nie mogą więc liczyć projekty, które tylko poprawią wyniki finansowe spółki. Trzeba pokazać coś więcej i wkroczyć na rynki międzynarodowe.

Dotacja i pożyczka

Pieniądze z POIR mają być przeznaczone na wspieranie powstawania innowacyjnego projektu – od pomysłu, poprzez przygotowanie prototypu i jego realizację, po sprzedaż na rynkach zagranicznych. Wprawdzie z dotacji będą wspierane badania rozwojowe, a więc proces najbardziej ryzykowny, ale na komercjalizację będą przeznaczone tylko instrumenty zwrotne – pożyczki i kredyty. Będzie ich wprawdzie znacznie więcej niż w latach 2007-2013, ale nie zmienia to faktu, że przedsiębiorców trzeba będzie przekonać do ich wykorzystywania. Zachętą może być tzw. premia technologiczna, dzięki której można było w poprzedniej perspektywie liczyć na umorzenie nawet do 70 proc. zobowiązań. Teraz będzie podobnie.

Przedsiębiorcy będą mogli też liczyć także na fundusze venture capital, aniołów biznesu i fundusze kapitału zalążkowego. W dalszym ciągu będą także Bony na innowacje – dotacje dla mikro- i małych firm, które będą zdecydowane na wdrożeniowych technologii lub doskonalenie już wykorzystywanych. Preferowani będą zwłaszcza ci przedsiębiorcy, którzy będą chcieli rozszerzać działalność poza granice i współpracować z zagranicznymi partnerami.

– Dla przedsiębiorstw inwestujących w prace badawczo-rozwojowe, a równocześnie potrafiących współpracować z uczelniami wyższymi oraz instytutami badawczymi nadchodzi czas olbrzymiej szansy. W najbliższych latach wsparcie na B+R+I będzie ponad dziesięciokrotnie większe niż było w poprzedniej perspektywie finansowej 2007-2013. Kluczowe będzie przy tym zrozumienie nowych zasad podziału dotacji unijnych, umiejętność oceny innowacyjności swoich pomysłów a tym samym szansy na pozyskanie pomocy publicznej, jak również sprawne przeprowadzenie procesu aplikacyjnego, mając w pamięci, że niejednokrotnie czas od momentu ogłoszenia konkretnego naboru do terminu złożenia wniosku o dofinansowanie jest bardzo krótki, z perspektywy przygotowania tego ostatniego – zaznacza Michał Gwizda, Partner w Crido Taxand.

Decyzja o euro dofinansowaniu wymagać więc będzie nie tylko podjęcia ryzyka, ale również zaangażowania.

Ośrodki badawcze mogą liczyć nie tylko na fundusze unijne. Ministerstwo nauki wywalczyło wyższe nakłady na naukę z budżetu państwa – i to sporo, bo 690 mln zł. To pond 10 proc. więcej niż w ubiegłym roku. Naukowcom przypadnie w tym roku ponad 7,4 mld zł a z roku na rok ma być jeszcze lepiej, ponieważ rząd zapowiada, że do 2020 r. wydatki na badania, rozwój i innowacje wyniosą 2 proc. PKB. Dzisiaj to 0,42 proc.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test