Na niemieckim rynku pracy rośnie liczba robotów

24.10.2017
Roboty przemysłowe spowodowały poważne spadki liczby miejsc pracy i wynagrodzeń w USA. Choć w Niemczech robotów jest więcej niż w Stanach Zjednoczonych, nie niszczą one istniejących miejsc pracy w sektorze wytwórczym, ale skłaniają firmy, aby tworzyły mniej nowych miejsc pracy dla młodych ludzi.

W niemieckiej speedfactory adidasy powstawać będą w drukarkach 3D (fot. Adidas Group)


Obawa przed nadchodzącą falą bezrobocia technologicznego powraca jako jeden z dominujących tematów ekonomicznych naszych czasów. Popularna narracja jest zwykle następująca: w miarę postępu oprogramowania i sztucznej inteligencji procesy produkcyjne (szczególnie w sektorze wytwórczym) stają się coraz bardziej zautomatyzowane. Pracowników można zastąpić nowymi i inteligentniejszymi maszynami – w szczególności robotami przemysłowymi – które są zdolne do wykonywania zadań, wcześniej realizowanych przez ludzi, w sposób szybszy i bardziej wydajny. Roboty spowodują zatem zwolnienia milionów pracowników, zwłaszcza tych o niskich i średnich kwalifikacjach, oraz zmienią w sposób fundamentalny kształt społeczeństwa.

Opracowano dramatyczne dane szacunkowe określające, ile zawodów jest zagrożonych automatyzacją, uwzględniając rodzaj pracy, jaka jest zwykle wykonywana (np. Frey i Osborne 2017). Do niedawna istniało niewiele systematycznych analiz dotyczących wpływu robotów i innych nowych technologii na ogólną równowagę. Acemoglu i Restrepo (2016, 2017) pokazują, że ten wpływ na równowagę jest w rzeczywistości teoretycznie dwuznaczny. Roboty zastępują pracowników, utrzymując produkcję i ceny na stałym poziomie, ale wynikająca z tego redukcja kosztów zwiększa popyt na produkty i siłę roboczą. Ponadto pracownicy mogą być wchłonięci przez różne branże oraz wyspecjalizować się w nowych i uzupełniających zadaniach.

Acemoglu i Restrepo na podstawie swojej teorii opracowują podejście oparte na szacunkach i stosują je do lokalnych rynków pracy w USA (1993-2014). Wyłaniający się obraz empiryczny wydaje się potwierdzać niektóre z najczarniejszych obaw. Stwierdzają oni, że jeden dodatkowy robot zmniejsza łączne zatrudnienie o około trzy do sześciu miejsc pracy. Obniża również średnią płacę równowagi dla prawie wszystkich grup na rynku pracy. W USA skutki przemieszczenia pracowników spowodowane przez roboty wydają się powszechnie dominujące.

Niemcy: Kraj robotów i pracowników sektora wytwórczego

W ostatniej pracy rozważamy wpływ robotów na niemiecki rynek pracy (Dauth i in. 2017). Roboty są znacznie bardziej rozpowszechnione w Niemczech niż w USA i w jakimkolwiek kraju poza Azją. W 1994 roku w Niemczech zainstalowane były prawie dwa roboty przemysłowe na tysiąc pracowników; to więcej niż dwukrotna średnia europejska i czterokrotna średnia w USA.

Od tego czasu wykorzystanie robotów zwiększyło się prawie czterokrotnie i aktualnie wynosi 7,6 robota na tysiąc pracowników wobec 2,7 i 1,6 robota odpowiednio w Europie i USA. Jednakże choć w Niemczech jest znacznie więcej robotów, kraj ten jest nadal jednym z głównych ośrodków przemysłu wytwórczego na świecie o wyjątkowo wysokim udziale zatrudnienia. Oscyluje on wokół 25 proc. w 2014 roku (w porównaniu z udziałem poniżej 9 proc. w USA) i w ciągu ostatnich 25 lat spadał mniej gwałtownie.

Niemcy są nie tylko intensywnym użytkownikiem, ale również ważnym konstruktorem robotów przemysłowych. „Rankingi świata robotyki” wymieniają osiem firm japońskich wśród dziesięciu największych producentów na świecie; pozostałe dwie (Kuka i ABB) pochodzą z Niemiec i głównie tam odbywa się ich produkcja. Wśród 20 największych firm pięć to firmy oryginalnie niemieckie, a tylko jedna (Omron) pochodzi z USA.

Nasza analiza dla Niemiec wskazuje więc związki przyczynowe wpływu robotów na rynek pracy w kontekście o wiele większej liczby miejsc pracy w sektorze wytwórczym niż mogłyby być potencjalnie zastąpione, ale także w kontekście o wiele większej liczby robotów zainstalowanych w produkcji oraz producentów robotów zlokalizowanych w pobliżu.

Wpływ robotów na zatrudnienie

Na potrzeby naszej analizy badamy takie same zestawy danych Międzynarodowej Federacji Robotyki (IFR), które zostały wykorzystane przez Acemoglu i Restrepo (2016, 2017) oraz w pionierskim badaniu Graetza i Michaelsa (2017). Badanie to podsumowuje liczbę robotów zainstalowanych w 25 branżach i 50 krajach w okresie od 1994 do 2014 roku. Dla Niemiec zakres danych jest przekrojowy i stwierdzamy, że zdecydowanie największy wzrost liczby zainstalowanych robotów wystąpił w różnych branżach przemysłu motoryzacyjnego, gdzie w 2014 roku zainstalowano 60-100 dodatkowych robotów na tysiąc pracowników w porównaniu z rokiem 1994. Inne branże, które stały się znacznie bardziej robotochłonne, to przemysł meblowy, produkcja sprzętu AGD i przemysł skórzany. Na przeciwnym biegunie są przypadki, gdzie zastosowanie robotów prawie się nie zmieniło, na przykład usługi.

Na podstawie danych na poziomie branż konstruujemy miarę lokalnej ekspozycji na roboty, która odzwierciedla mix przemysłowy w różnych regionach Niemiec. Ekspozycja na roboty w wschodnich Niemczech jest niższa, co odzwierciedla mniejszy ogólny udział sektora wytwórczego w tym regionie. W zachodnich Niemczech wartości wahają się od blisko zera do 78,1 dodatkowych robotów na tysiąc pracowników, co oznacza znacznie większą zmienność niż w USA.

Przeprowadzamy regresję łącznego wzrostu lokalnego zatrudnienia według tej miary ekspozycji na roboty. Stwierdzamy, że nie ma dowodów na istnienie negatywnych skutków podobnych do tych, które odnotowano w USA. Surowa współzależność pomiędzy robotami i wzrostem jest nawet pozytywna, ale zjawisko to jest silnie stymulowane przez branżę motoryzacyjną. Po uwzględnieniu struktury branż i demografii stwierdzamy skutki bliskie zera, zarówno w prostej metodzie regresji najmniejszych kwadratów, jak i w bardziej zaawansowanych szacunkach zmiennych instrumentalnych.

Choć roboty nie mają wpływu na łączne zatrudnienie, wykazują silne negatywne oddziaływanie na zatrudnienie w sektorze wytwórczym w Niemczech. Obliczamy, że średnio jeden dodatkowy robot zastępuje dwa miejsca pracy w sektorze wytwórczym. Oznacza to, że w latach 1994-2014 mniej więcej około 275 tys. pełnych etatów w sektorze wytwórczym zostało zastąpionych przez roboty. Jednakże takie duże straty są w pełni kompensowane przez zyski w postaci miejsc pracy poza sektorem wytwórczym. Inaczej mówiąc, roboty silnie zmieniły skład zatrudnienia, stymulując spadek miejsc pracy w sektorze wytwórczym (odpowiadały za prawie 23 proc. tego spadku), jednak do tej pory nie były głównym „zabójcą” miejsc pracy w gospodarce niemieckiej.

Wpływ robotów na indywidualnych pracowników

Te zagregowane ustalenia empiryczne wywołują pytania dotyczące sposobu i kanałów oddziaływania robotów na indywidualnych pracowników. W celu wyjaśnienia  tej wcześniej niezbadanej kwestii stosujemy powiązane dane o pracodawcy i pracowniku, które śledzą życiorysy zawodowe i profile zarobkowe mniej więcej miliona pracowników w sektorze wytwórczym o różnej ekspozycji na roboty (oraz niektóre inne technologie i wstrząsy handlowe) na przestrzeni czasu. Zgodnie z naszą wiedzą niniejsza analiza jest pierwszą w literaturze, która kompleksowo zajmuje się problemem, w jaki sposób wzrost liczby robotów wpłynął na indywidualnych pracowników i jaka była ich reakcja.

Analiza na poziomie pracownika daje zaskakujący wgląd w ten problem. Stwierdzamy, że w rzeczywistości więcej pracowników eksponowanych na roboty ma znacznie większe prawdopodobieństwo utrzymania się w swoim pierwotnym miejscu pracy. Oznacza to, że ekspozycja na roboty/robotyzacja zwiększyła stabilność zatrudnienia tych pracowników, chociaż niektórzy z nich będą musieli wykonywać inne zadania w swoich firmach niż wykonywali przed ekspozycją na roboty/robotyzacją.

A zatem wywołany przez roboty wpływ negatywnej równowagi na łączne zatrudnienie w sektorze wytwórczym nie jest spowodowany bezpośrednim przemieszczeniem istniejących pracowników. Stymulują go natomiast mniejsze przepływy osób wchodzących na rynek pracy do branż bardziej eksponowanych na roboty. Inaczej mówiąc, roboty nie niszczą istniejących miejsc pracy w sektorze wytwórczym, ale skłaniają firmy, aby tworzyły mniej nowych miejsc pracy dla młodych ludzi.

Pod względem wpływu robotów na płace i zarobki stwierdzamy znaczącą różnorodność na poziomie indywidualnym. Roboty są formą zmiany technologicznej nastawionej na umiejętności.
Ekspozycja na roboty powoduje znaczące zyski w zarobkach stanowiskowych dla wysoko wykwalifikowanych pracowników, szczególnie na stanowiskach naukowych i menedżerskich. Tacy pracownicy mogą zyskać dzięki robotom, ponieważ mają umiejętności uzupełniające tę technologię i wykonują zadania, których nie da się łatwo zastąpić.

W przypadku pracowników nisko wykwalifikowanych, a w szczególności średnio wykwalifikowanych pracowników przemysłu wytwórczego stwierdzamy jednak znaczne skutki negatywne. Typową cechą pracowników przemysłu wytwórczego w Niemczech jest odbyta praktyka i ta grupa pracowników średnio wykwalifikowanych stanowi prawie 75 proc. wszystkich osób w próbie. Istnieje zbyt wielu takich pracowników w zawodach opartych na pracy fizycznej i rutynowej, takich jak operatorzy maszyn, które mogą do pewnego stopnia zniknąć, ponieważ roboty z definicji nie wymagają już człowieka jako operatora i potrafią wykonywać wiele etapów produkcji samodzielnie. Tacy pracownicy odczuwają negatywne skutki w postaci obniżenia płac i straty skumulowanych zarobków spowodowane przez roboty, ale nawet w ich przypadku nie stwierdzamy zwiększonego ryzyka przeniesienia, a raczej pozytywne skutki dla zatrudnienia.

Łączny wpływ robotów na produktywność i udział siły roboczej

Uważamy, że przedstawione ustalenia empiryczne odzwierciedlają kluczową cechę relacji pracowniczych na niemieckim rynku pracy – sektor wytwórczy jest nadal wysoce uzwiązkowiony i (w szczególności) płace pracowników fizycznych są ustalone w układach zbiorowych z silnym zaangażowaniem rad pracowniczych. Często twierdzi się, że niemieckie związki zawodowe silnie preferują utrzymanie wysokich poziomów zatrudnienia i chętnie akceptują elastyczne uzgodnienia płacowe, takie jak klauzule otwarte, w obliczu negatywnych wstrząsów, w celu utrzymania miejsc pracy. Ta elastyczność związków zawodowych i wynikające z niej ograniczenia płac są faktycznie postrzegane jako jedna z wiodących hipotez uzasadniających silną ogólną kondycję niemieckiego rynku pracy („cud zatrudnienia”) od połowy pierwszej dekady XXI wieku (np. Dustmann i in. 2014).

Nasza analiza sugeruje, że wzrost liczby robotów mógł uruchomić podobną reakcję, a mianowicie chęć „połknięcia” cięć płac przez uczestników rynku w celu ustabilizowania miejsc pracy w obliczu zagrożeń stwarzanych przez roboty. Ten kanał ma mniejsze znaczenie dla menedżerów o wysokich kwalifikacjach i porównywalnych pracowników na elastycznych umowach. Wydaje się on jednak bardzo adekwatny dla pracowników średnio wykwalifikowanych.

Wreszcie stwierdzamy ogólnie, że roboty podnoszą średnią produktywność i całkowitą produkcję netto bez funduszu płac, ale nie podnoszą średnich płac. Inaczej mówiąc, nasza analiza sugeruje, że roboty przyczyniły się do spadku udziału dochodów z pracy (Autor i in. 2017, Kehrig i Vincent 2017). Wydaje się, że większość zysków z tej nowej technologii przechwytują osoby uprawione do zysków i właściciele kapitału. Dla nich, a także dla wykwalifikowanych pracowników z wysokim poziomem kapitału ludzkiego roboty są przyjaciółmi na rynku pracy. Jednakże dla większości pracowników o niskich i średnich kwalifikacjach relacja ta jest trudniejsza.

Podsumowując, stwierdzamy, wbrew opiniom słyszanym w części dzisiejszej debaty publicznej, że roboty nie były dotąd głównymi zabójcami miejsc pracy w Niemczech, choć wywołują one znaczące przesunięcia w dystrybucji miejsc pracy. Wydaje się, że w porównaniu z USA reakcja niemieckiego rynku pracy nie tylko na „wstrząs chiński” (Dauth i in. 2014, Marin 2017), ale również na wzrost liczby robotów była bardziej przyjazna.

Wolfgang Dauth – doktor habilitowany empirycznej ekonomii międzynarodowej i regionalnej, Uniwersytet w Wuerzburgu.

Sebastian Findeisen – doktor habilitowany ekonomii, Uniwersytet w Mannheim; Partner badawczy, CEPR.

Jens Südekum – profesor ekonomii międzynarodowej w Instytucie Ekonomii Konkurencji w Düsseldorfie, Uniwersytet Heinricha-Heinego w Düsseldorfie; pracownik naukowy, CEPR.

Nicole Woessner – doktorant, Instytut Ekonomii Konkurencji w Düsseldorfie (DICE), Uniwersytet w Düsseldorfie.

Artykuł po raz pierwszy ukazał się w VoxEU.org (tam dostępna jest pełna bibliografia). Tłumaczenie i publikacja za zgodą wydawcy.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test