• Marek Chądzyński

Niemiecka bakteria obniża ceny żywności

07.06.2011
Panika wywołana przez falę zakażeń bakterią coli w Niemczech może spowodować nieco głębszy niż zwykle czerwcowy spadek cen żywności na polskim rynku. Bo na sezonowy duży wzrost podaży warzyw nałożył się spadek popytu konsumpcyjnego wywołany strachem przed EHEC i zakaz importu warzyw z UE wprowadzony przez Rosję.

(CC BY La Grande Farmer's Market)


O tym, jakie spustoszenie na rynku może wywołać histeria świadczą ceny ogórków. To warzywo przez kilka dni było głównym podejrzanym w aferze bakterii coli. Według danych zebranych przez Zespół Monitoringu Zagranicznych Rynków Rolnych FAMMU/FAPA w Hamburgu – głównym ognisku zakażeń – cena hurtowa ogórków w ciągu dwóch tygodni (między 18 maja a 1 czerwca) spadła o 52 proc. Hiszpańscy producenci, którzy byli początkowo oskarżani o wywołanie epidemii, na początku czerwca musieli zgodzić się na ceny o 75 proc. niższe, niż cztery tygodnie wcześniej. Swoje straty szacują na około 200 mln euro.

Polscy plantatorzy też liczą straty. Według informacji FAMMU/FAPA 2 czerwca na rynku hurtowym w Broniszach kilogram ogórków kosztował od 1 do 1,5 zł. Średnia cena była niższa aż o 61 proc. w porównaniu do notowanej tydzień wcześniej.

Zdaniem Krystyny Świetlik z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej najważniejsze to zidentyfikować źródło zakażeń i zablokować rozprzestrzenianie się epidemii. To powinno ustabilizować sytuację. Na razie niemieckie służby sanitarne zaliczyły wpadkę wskazując na hiszpańskie ogórki jako źródło problemu. Informacja ta okazała się nieprawdziwa.

– Miejmy nadzieję, że spadek cen wywołany przez niższy popyt ma charakter incydentalny. Może będzie tak, jak w poprzednich podobnych przypadkach: choroby wściekłych krów, ptasiej grypy, afery dioksynowej. Gdy ognisko zostanie zidentyfikowane i kolejnych nowych przypadków zachorowań nie będzie, sytuacja wróci do normy – mówi Krystyna Świetlik.

Na razie jednak rynkiem rządzi strach. Jego symptom to nie tylko niższy popyt ze strony krajowych konsumentów. Polscy producenci tracą też na zamknięciu rynku rosyjskiego dla świeżych warzyw z UE.

– Popyt w kraju się obniżył, mniejszą sprzedaż sygnalizują bazary, supermarkety i restauracje, choć tak naprawdę konsumenci nie mają powodów, żeby rezygnować z warzyw, jeśli pochodzą one z Polski. Na to jednak nałożył się zakaz importu przez Rosję, co jeszcze zwiększyło podaż na rynku krajowym. To wpływa na spadek cen warzyw – mówi Świetlik.

Tym bardziej, że w tym roku zadziałał czynnik sezonowy. Afera z bakterią coli przypadła na czas zbiorów, kiedy podaż i tak rośnie.

– Już od czerwca zaczyna się sezonowy spadek cen warzyw wywołany zwiększeniem podaży. W tym roku może być on większy niż zwykle, bo oprócz zwiększenia produkcji wystąpiło ograniczenie popytu. Dokładnie trudno w tej chwili stwierdzić, jak głęboki będzie spadek cen, bo mamy dopiero początek miesiąca i nie wiadomo czym skończy się sprawa epidemii EHEC. Wstępnie można szacować, że ceny żywności mogą spaść w porównaniu do maja o około 1,5-2 proc. – mówi Krystyna Świetlik.

Gdyby ta prognoza się sprawdziła byłby to jeden z głębszych czerwcowych spadków cen żywności w ostatnich latach. Na ogół spadki w skali miesiąca wynoszą około 1 proc. – np. w czerwcu 2007 roku było to 1,1 proc, rok później 0,7 proc., a w czerwcu 2009 roku żywność potaniała o 1,2 proc. Wyjątkiem był czerwiec roku ubiegłego, kiedy żywność podrożała o 0,5 proc. Przyczyną były słabsze zbiory wywołane ulewnymi deszczami i powodzią.

W duży spadek cen żywności w tym miesiącu wierzy również Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ, choć na razie nie podaje jednoznacznej prognozy.

– Spodziewaliśmy się już wcześniej, że ceny żywności w czerwcu spadną. Teraz, gdy na rynku wystąpiło silne zawirowanie uważamy, że spadek cen może być głębszy. To m.in. spowoduje, że już w czerwcu inflacja liczona rok do roku może być niższa niż w maju – mówi Dariusz Winek. Ekonomista dodaje, że kluczowym czynnikiem odpowiedzialnym za spadek cen jest rosyjskie embargo na warzywa, krajowy spadek popytu nie jest aż tak istotnym czynnikiem.

Ekonomista BGŻ ocenia, że spadek cen żywności będzie jednym z głównych powodów obniżania się wskaźnika inflacji już od czerwca. Żywność i napoje bezalkoholowe stanowią 24 proc. tzw. koszyka inflacyjnego.

– W maju powinniśmy mieć tegoroczny szczyt inflacji. Wyniosła ona prawdopodobnie 4,6 proc. rok do roku. W czerwcu powinna się obniżyć do 4,4-4,5 proc. rok do roku – mówi.

Jego zdaniem dynamika wzrostu cen powinna słabnąć w kolejnych miesiącach. Na koniec roku CPI może wynosić 3,6-3,7 proc. Krystyna Świetlik dodaje, że perspektywy dla cen żywności, które do tej pory były jednym z głównych motorów napędzających wskaźnik inflacji, są dobre.

– Rynek czeka na tegoroczne zbiory. Już wiadomo, że np. tegoroczne zbiory zbóż są prognozowane na wysokim poziomie. Na rynek międzynarodowy wraca Rosja, która od lipca zniesie embargo na eksport zbóż. To znaczy, że się spodziewa dobrych żniw. Podobnie robi Ukraina. Być może w Europie Zachodniej – np. we Francji, czy północnych Niemczech – żniwa nie będą bardzo udane, ale ten ubytek powinien zostać zrekompensowany przez dobre zbiory w Ameryce Południowej i Australii – mówi.

Polskie żniwa też powinny dobrze wypaść. Według prognoz Agencji Rynku Rolnego jeśli nie wystąpi jakieś nieprzewidziane załamanie pogody – np. susza – zbiory zbóż mogą wynieść 27-27,5 mln ton. To więcej, niż średnia z ostatnich kilku lat, która wynosi 26,7 mln ton.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test