Nowa i nieulepszona NAFTA

30.10.2018
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zachowuje się tak, jakby odniósł miażdżące zwycięstwo, zastępując Północnoamerykański Układ o Wolnym Handlu (North American Free Trade Agreement - NAFTA) – rzekomo „najgorszą umowę handlową wszech czasów" – nową umową pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, Meksykiem i Kanadą (United States-Mexico-Canada Agreement - USMCA).

Jeffrey Frankel (PS)


Prawda wygląda jednak inaczej: ​​choć taka umowa jest lepsza niż koniec wolnego handlu w Ameryce Północnej, USMCA nie wnosi żadnej poprawy do uprzedniego stanu rzeczy.

Trump nazywa USMCA „absolutnie najwspanialszą umową, jaką kiedykolwiek zawarto”. Z jego punktu widzenia jedyną rzeczą, której porozumieniu NAFTA brakowało, była odpowiednia nazwa – taka, w której, jak zauważa Eswar Prasad, Ameryka byłaby dosłownie „first”; on sam zaś mógłby udawać przed zwolennikami, że dokonał czegoś pozytywnego.

Gwoli sprawiedliwości, nazwa nie jest jedyną różnicą między porozumieniami USMCA i NAFTA. Uwagę zwracają w szczególności cztery zmiany.

Pierwszą jest wprowadzenie dwóch środków chroniących przemysł motoryzacyjny. Zgodnie z nowym porozumieniem, aby uniknąć ceł, aż 75 proc. zawartości samochodu musi pochodzić z Ameryki Północnej – wzrost z poziomu 62,5 proc. – co ma na celu ograniczenie importu komponentów z Azji. Wprowadzono przy tym wymóg, żeby do 2023 roku 40-45 proc. produkcji pochodziło od pracowników, których średnie wynagrodzenie wynosi co najmniej 16 dol. za godzinę, czyli znacznie powyżej poziomu płac meksykańskich.

Przyniesie to pewne korzyści wielu amerykańskim pracownikom branży samochodowej kosztem reszty społeczeństwa. Nie tylko konsumenci będą musieli zapłacić więcej za samochody, ale i zakłócenie istniejących efektywnych łańcuchów dostaw może pogorszyć sytuację amerykańskiego przemysłu motoryzacyjnego, podważy bowiem międzynarodową konkurencyjność północnoamerykańskiej produkcji. Wzrost kosztów komponentów ze stali i aluminium na skutek ceł wprowadzonych przez Trumpa (pomijając działania odwetowe innych państw) tylko pogłębi problemy branży. Przepisy dotyczące branży samochodowej w USMCA są krokiem wstecz w stosunku do NAFTA.

TPP byłoby lepszym układem niż USMCA, nawet z wąskiej perspektywy merkantylistycznej.

Drugą wyraźną zmianą zawartą w USMCA są ustępstwa innych państw dotyczące produktów rolnych. Chodzi zwłaszcza o zgodę Kanady na przyznanie producentom amerykańskim dostępu do 3,6 proc. krajowego rynku mleczarskiego o wartości około 70 milionów dol. Zmiana ta jest godna uwagi, ponieważ zarówno Stany Zjednoczone, jak i Kanada od dawna chronią krajowych producentów nabiału przed konkurencją, bardziej nawet niż pozostałe sektory rolne. Teraz amerykańscy producenci mleka uzyskają pewne korzyści kosztem swoich kanadyjskich kolegów. Jak na razie, wszystko dobrze.

Jednak to ustępstwo, warte 0,00003 proc. całkowitego eksportu Stanów Zjednoczonych, nie będzie miało wymiernego wpływu na bilans handlowy kraju. Trump nie ma podstaw, by odtrąbić sukces w porównaniu do wcześniejszego stanu – nawet wobec swoich merkantylistycznych zwolenników. Co więcej, jego poprzednik Barack Obama zdołał uzyskać od Kanady podobne koncesje mleczne w 2015 roku, w ramach Partnerstwa Transpacyficznego (Trans-Pacific Partnership – TPP), z którego prezydent Trump wycofał Stany Zjednoczone natychmiast po objęciu urzędu.

Ogólnie rzecz biorąc, TPP byłoby lepszym układem niż USMCA, nawet z wąskiej perspektywy merkantylistycznej. W końcu w negocjacjach wokół USMCA Stany Zjednoczone zgodziły się przyznać Kanadzie większy dostęp do własnego rynku mleczarskiego, a także do dwóch innych najbardziej chronionych dziedzin rolnictwa: produkcji orzeszków ziemnych (i produktów pochodnych) oraz cukru (w tym produktów zawierających cukier). Co znacznie ważniejsze, na mocy TPP dziewięć innych państw regionu Pacyfiku (jak np. Wietnam) miało istotnie ograniczyć bariery dla eksportu ze Stanów Zjednoczonych.

Trzecia cecha układu USMCA, przyciągająca najwięcej uwagi, dotyczy mechanizmów rozstrzygania sporów. Stany Zjednoczone i Kanada zgodziły się odstąpić od rozstrzygania sporów na linii inwestor-państwo, co było szeroko krytykowane ze względu na wzmacnianie pozycji korporacji w negocjacjach międzynarodowych do tego stopnia, że teoretycznie mogłyby one realizować swoje interesy ze szkodą np. dla zdrowia publicznego lub środowiska.

Stany Zjednoczone zgodziły się jednak utrzymać procedurę opisaną w Rozdziale 19 porozumienia NAFTA dla rozstrzygania innych sporów handlowych. To ustępstwo może zaskakiwać, ponieważ negocjatorzy administracji Trumpa chcieli, aby Amerykanie odgrywali rolę prokuratorów, sędziów i członków ławy przysięgłych w sprawach antydumpingowych i dotyczących ceł wyrównawczych. Jednak Kanada nigdy by nie zaakceptowała takiego jednostronnego podejścia i miałaby rację. Punkt dla nowego porozumienia.

Czwartą istotną zmianą w USMCA jest wprowadzenie klauzuli automatycznego wygaśnięcia umowy (tzw. sunset clause). Początkowo administracja Trumpa domagała się wprowadzenia przepisu, zgodnie z którym nowe porozumienie byłoby odnawiane co pięć lat, przy czym wygaśnięcie stanowiłoby opcję domyślną. Było to żądanie skrajne, które sparaliżowałoby funkcjonowanie porozumienia. Permanentna niepewność co do dalszego obowiązywania porozumienia bardzo ograniczyłaby zdolność przedsiębiorstw do planowania działań biznesowych. Kanada nigdy nie przystałaby na takie żądanie.

Na szczęście Stany Zjednoczone ustąpiły. Udało im się jednak wprowadzić mniej rygorystyczny przepis: umowa USMCA musi być odnawiana co 16 lat.

USMCA zawiera jeszcze wiele przepisów, których ocena będzie wymagała czasu. W porozumieniu zawarto przepis mający na celu wzmocnienie ochrony pracowników, choć jego zakres jest węższy niż odnośnie TPP. Podobnie jak TPP, nowe porozumienie obejmuje postanowienia dotyczące gospodarki cyfrowej i rozszerzenia praw własności intelektualnej w obszarach takich jak prawa autorskie i dane biologiczne – punkt dla amerykańskich korporacji, strata przeciwników globalizacji.

Ostatecznie „przechrzczona” NAFTA idzie w stronę układu TPP, na który prezydent Trump rzucał takie gromy. Nowa umowa nie dorównuje TPP, ani też nie przynosi ogólnej poprawy w stosunku do NAFTA. Ale lepsze to, niż dewastacja handlu w Ameryce Północnej.

Jeffrey Frankel jest profesorem w dziedzinie Akumulacji kapitału i wzrostu gospodarczego na Uniwersytecie Harvarda.

© Project Syndicate, 2018

www.project-syndicate.org


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły