Polityka klimatyczna – kolejna dziedzina, którą wstrząśnie prezydentura Trumpa

13.01.2017
Donald Trump zanegował wszelkie działania na rzecz klimatu prowadzone przez swojego poprzednika. Zadeklarował powrót do węgla, jako źródła energii oraz zerwanie porozumienia paryskiego, które dopiero niedawno weszło z życie. USA znów stają tyłem do planów ograniczania emisji.

Huragan (CC By NC ND kakela)


Zespół przygotowujący przejęcie władzy w USA wysłał niedawno ankietę do pracowników Departamentu Energii, w której prosi o podanie nazwisk osób uczestniczących w konferencjach klimatycznych. Prośba została odrzucona, a naukowcy postanowili skopiować i zarchiwizować ważne dane w obawie, że mogą one zniknąć po zmianie władzy. Bill Valdez, prezydent Stowarzyszenia Wyższej Kadry Zarządzającej, powiedział, że przez 20 lat pracy w tej instytucji nie przypomina sobie podobnego zdarzenia.

Donald Trump kreśląc wizję Ameryki w czasie kampanii poświęcił energetyce wiele miejsca. Obiecał wyborcom, że zniesie restrykcje związane z wydobyciem gazu konwencjonalnego, gazu z łupków, ropy oraz czystego węgla. Według niego zwiększy to konkurencyjność przemysłu amerykańskiego, a także przyczyni się do powstania wielu tysięcy miejsc pracy. Powoływał się w swoim programie na opracowanie Instytutu Badań nad Energetyką, z którego wynika, że uwolnienie sektora energetycznego spowoduje: wzrost PKB prawie o 700 mld dol. rocznie, wzrost wynagrodzeń o 32 mld dol. w ciągu siedmiu lat oraz zwiększenie wpływów podatkowych o 6 bln dol. w ciągu czterech dekad. Zapowiedział m.in. wznowienie budowy wstrzymanego przez prezydenta Obamę rurociągu Keystone XL, który może stworzyć 42 tys. miejsc pracy.

Trump poddał w wątpliwość negatywny wpływ człowieka na środowisko. Kiedyś nawet napisał na twitterze, że ocieplenie klimatu to mistyfikacja wymyślona przez Chińczyków, aby osłabić konkurencyjność amerykańskiej gospodarki. Zanegował wszelkie działania na rzecz klimatu prowadzone przez swojego poprzednika. Zadeklarował powrót do węgla, jako źródła energii oraz zerwanie porozumienia paryskiego, które dopiero niedawno weszło z życie. Przekonywał, że nie pozwoli, aby zagraniczni biurokraci kontrolowali konsumpcję energii w USA. Według niego realizacja postanowień porozumienia paryskiego wpłynie również negatywnie na politykę zatrudnienia oraz handel.

Dr Rush Holt, dyrektor Amerykańskiego Stowarzyszenia Postępu w Nauce, uważa, że kwestionowanie zmian klimatycznych można porównać do kwestionowania istnienia grawitacji. Jego zdaniem to świadectwo skrajnej nieodpowiedzialności.

Od obietnic do nominacji

O kształcie amerykańskiej polityki klimatycznej decydują głównie trzy urzędy: Departament Energii, Agencja Ochrony Środowiska (EPA) oraz sekretarz stanu. Na czele Departamentu Energii Trump widzi sceptyka zmian klimatycznych Ricka Perryego (w poprzednich wyborach sam ubiegał się o prezydenturę).

– Myślę, że znaczna część naukowców manipulowała danymi, aby pozyskać finansowanie projektów – powiedział Perry o naukowcach, którzy zajmują się zmianami klimatycznymi.

Prezydentem nie został, ale objął urząd gubernatora Teksasu wspierając przy tym przemysł naftowy. Trzeba jednak przyznać, że wdrożył program elastyczności energetycznej, dzięki któremu Teksas może poszczycić się największym zasilaniem z energii odnawialnej. Perry do niedawna pełnił funkcję dyrektora w spółce Energy Transfer Partners, której działalność koncentruje się na wydobywaniu gazu i propanu. Spółka ta planuje dokończyć budowę rurociągu Dakota, który przebiega przez rdzenne ziemie Indian i ze względu na ich liczne protesty została wstrzymana przez prezydenta Obamę. Trump, który ma w tej spółce udziały, zapowiedział w kampanii ukończenie rurociągu.

Kluczową rolę we wdrażaniu rozwiązań środowiskowych odgrywa Agencja Ochrony Środowiska. Donald Trump zarzekał się wielokrotnie, że zamierza „pozbyć się EPA w każdej jej formie”. Na razie na szefa EPA wskazał Scotta Pruitta, konserwatywnego sędziego z Oklahomy oraz sprzymierzeńca przemysłu wydobywczego. Według Christine Todd Whitman, która kierowała kiedyś EPA z ramienia Partii Republikańskiej, nikt tak nie szydzi z EPA i z nauki, jak Pruitt.

Za prezydentury Obamy dwa najważniejsze działania tej agencji realizowano w ramach ustawy o czystym powietrzu (Clean Air Act) oraz planu czystej energii (Clean Power Plan). Celem pierwszej jest wspieranie rozwoju energii odnawialnej oraz podnoszenie efektywności energetycznej, aby zmniejszyć emisję dwutlenku węgla o 32 proc. do 2030 r. Obama wprowadził szereg zmian w przemyśle transportowym oraz energetycznym, aby osiągnąć ten cel, m.in. restrykcyjne normy spalania, które próbował obejść Volkswagen.

Natomiast plan czystej energii stanowić miał najważniejszy wkład USA w walkę z emisją dwutlenku węgla. Zgodnie z jego założeniami, fabryki zobowiązane zostały do przestrzegania restrykcyjnych norm emisji gazów. Wdrożenie tej regulacji wymusiłoby zastąpienie węgla innym surowcem, np. gazem, który jest mniej szkodliwy dla środowiska. Plan ten został jednak zaskarżony do Sądu Najwyższego przez 27 stanów republikańskich, które opierają się głównie na węglu, a także górnicze związki zawodowe oraz kilkadziesiąt firm. Głównym inicjatorem tych działań był właśnie Scott Pruitt, który w swojej karierze pozywał EPA już 13 razy.

Jeśli sąd nie wyda orzeczenia do czasu objęcia urzędu przez Trumpa, to prawdopodobnie plan zostanie wycofany do EPA w celu ponownego rozpatrzenia. Wówczas będzie musiał ponownie zostać poddany długotrwałej procedurze legislacyjnej. Nawet jednak jeśli zapadnie decyzja o jego wdrożeniu, to i tak o realizacji planu będzie decydować już nowy administrator EPA.

Trump może zmarginalizować działalność EPA wyznaczając jej własne kierunki działania lub wpływając na ograniczenie środków na jej działalność. Warto przypomnieć, że taka sytuacja miała już miejsce, gdy prezydent George W. Bush deklarował wycofanie się z regulacji ograniczających emisję gazów cieplarnianych. Wówczas poszczególne stany wzięły sprawy w swoje ręce.

Na sekretarza stanu mianowany jest Rex Tillerson, prezes koncernu paliwowego ExxonMobil. Dostrzega on – w przeciwieństwie do pozostałych kandydatów – negatywny wpływ gazów cieplarnianych na klimat. Tillerson jest przeciwnikiem sankcji wobec Rosji, które doprowadziły do wstrzymania tam dużych przedsięwzięć ExxonMobil (m.in. eksploracji razem z Rosnieftem bogatych złóż ropy i gazu w Arktyce). Republikański senator John McCain zapowiedział więc, że jego kandydatura może zostać szczegółowo „prześwietlona”.

Pojedźmy pod prąd!

Można się obawiać, że powrót do energetyki węglowej spowoduje regres w przemyśle czystych technologii. Trump zapowiadał nawet wycofanie się z porozumienia paryskiego, które okazało się ogromnym sukcesem międzynarodowej społeczności w walce ze zmianami klimatycznymi.

>>porozumienie klimatyczne z Paryża

Może do tego doprowadzić na kilka sposobów. Po pierwsze, zgodnie z art. 28 może zerwać porozumienie po trzech latach od jego wejścia w życie oraz rocznej karencji. Po drugie, może osiągnąć ten cel w krótszym czasie – w rok – wycofując się z ramowej konwencji klimatycznej, która automatycznie unieważnia porozumienie paryskie. Taki zamiar sygnalizował w kampanii mówiąc, że zablokuje pieniądze podatnika amerykańskiego na realizację ramowych programów klimatycznych.

Wreszcie prezydent Trump będzie miał trzecią możliwość – przez skoncentrowanie się na prowadzeniu wewnętrznej polityki klimatycznej i wstrzymanie finansowania projektów międzynarodowych. Warto podkreślić, że sygnatariusze porozumienia paryskiego zadeklarowali, że utrzymają go w mocy nawet w przypadku rezygnacji USA. Zwolennicy dotrzymania umów z Paryża liczą, że wydarzenia potoczą się podobnie, jak przy nominacji G.W. Busha w 2000 r., który deklarował anulowanie protokołu z Kyoto. Efekt był dokładnie odwrotny – dopiero wówczas działania nabrały rozmachu.

USA, obok Chin, to największy truciciel na świecie. Nie było im łatwo się zbliżyć, ale podjęli intensywną współpracę w celu redukcji gazów cieplarnianych. Chiny zmieniły całkowicie swoją postawę wobec zmian klimatycznych, łożąc na ten cel ogromne środki finansowe. Xie Zhenhua, główny chiński negocjator klimatyczny, liczy, że współpraca zostanie utrzymana. Według niego roztropny polityk powinien prowadzić politykę zgodną z globalnymi trendami.

Na dotrzymanie porozumień prośrodowiskowych liczy wielu wpływowych ludzi i organizacji. Grupa firm 360+, do której należą m.in. takie koncerny, jak Hewlett Packard, Hilton, Levi Strauss & Co., L’Oreal, Nike, Starbucks, Unilever, czy Mars potwierdziła, że będzie respektować porozumienie paryskie. W sukurs im idą burmistrzowie z 90 wielkich miast, którzy są zrzeszeni w inicjatywie C40. Zapowiedzieli podczas spotkania w Meksyku, że bez względu na decyzje polityków będą aktywnie przeciwdziałali zmianom klimatycznym. Uważają, że jeśli tego nie zrobią to włodarze Nowego Jorku, Miami czy Bostonu będą musieli mierzyć się z częstymi i kosztownymi powodziami, czy huraganami.

Indie już wydają mnóstwo pieniędzy na ochronę przed sztormami i powodziami, a Frank Bainimarama zaprosił nawet prezydenta elekta do Fidżi, aby na własne oczy przekonał się, jakie olbrzymie szkody wyrządziły jego krajowi sztormy i cyklony.

Warto przeczytać: Słońce jest już najtańszym źródłem energii na Ziemi

Do sumienia Donalda Trumpa może przemówić rynek. Promowanie czystej energii w ostatnich latach przez wiele krajów doprowadziło do powstania wielu innowacyjnych rozwiązań i w efekcie spadku ceny czystej energii. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej ponad połowa wyprodukowanej energii w zeszłym roku pochodziła ze źródeł odnawialnych i po raz pierwszy w historii przewyższyła podaż energii z węgla. Z kolei innowacje w przemyśle samochodowym zmniejszyły znacząco zapotrzebowanie na ropę. Dodatkowo tani gaz z łupków wypiera węgiel.

Wątpliwe, aby Donald Trump, jako wytrawny biznesmen, próbował ingerować w prawa rynkowe. A jeśli nawet spróbuje, to Kanada i Meksyk już zapowiadają, że nałożą cła węglowe na produkty amerykańskie.

Dr Jacek Lipiec jest ekonomistą, wykłada w Szkole Głównej Handlowej.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test