Firmy już powinny zacząć inwestować w starszych pracowników

26.07.2016
Pracownicy 50+ są przyszłością polskiego rynku pracy. To nie hasło wyborcze, ale konstatacja wynikająca ze zmieniającej się sytuacji demograficznej. Za 30 lat osoby po sześćdziesiątce będą stanowić 40 proc. Polaków. Niestety, ani pracodawcy, ani politycy zdają się tego nie rozumieć.


Pracodawcy nie myślą jednak na razie o zmianie struktury wieku swoich załóg. Dla większości to zbyt odległa przyszłość, by się nią zajmować już teraz. A politycy wolą realizować zobowiązania polityczne, nawet jeśli są sprzeczne z ich hasłami gospodarczymi i rozwojowymi. Przywrócenie wieku emerytalnego 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn dzieje się bowiem w czasie, w którym pracujących 50+ przybywa szybciej niż innych roczników.

50+ na rynku pracy

Aktywnych zawodowo jest ponad 16 mln Polaków. Z 262 tys. osób, które w zeszłym roku zaczęły pracę (po raz pierwszy lub kolejny) więcej niż połowa (129 tys.) miała skończone 55 lat. Pod koniec roku aktywnych zawodowo było ponad 4,28 mln osób po pięćdziesiątce, w tym 2,52 mln takich, które skończyły 55 lat. To dane Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) ze ubiegły rok.

Niestety, informacje z tego roku nieco zaburzyły pozytywne tendencje. Liczba pracujących zmniejszyła się bowiem wiosną o ponad ćwierć miliona osób (z 16,28 mln pod koniec 2015 roku do 16,01 mln pracujących pod koniec marca). Trzeba jednak zwrócić uwagę, że jednocześnie GUS obniżył szacunek populacji Polski o ok. 250 tys. osób. Zaktualizował skokowo (a nie co kwartał) liczbę ludności przyjętą do badań BAEL. Dopóki więc nie poznamy szczegółowych danych (pojawią się jesienią), dopóty trudno badać kwartalne tendencje na rynku pracy przedstawione według metody BAEL.

Za 30 lat osoby 60 – 65 lat będą stanowiły 40 proc. mieszkańców Polski. Na rynku pracy będzie więc coraz mniej młodych, a coraz więcej dojrzałych osób.

Na ten problem zwracają uwagę ekonomiści NBP w „Kwartalnym raporcie o rynku w I kwartale 2016 r.”. Według nich obniżenie liczby ludności o około 250 tys. jest równoznaczne z -0,8 proc. w ciągu sześciu kwartałów. „Gdyby GUS uwzględniał zmiany populacji na bieżąco, dynamiki obserwowane w poprzednich kwartałach byłyby niższe, niższa także byłaby baza dla dynamiki z I kw. 2016 r.” – wyjaśniają autorzy raportu. Zwracają uwagę, że dopiero po poznaniu szczegółowych danych będzie można stwierdzić, czy tendencja wzrostowa liczby pracujących wygasła, czy tylko wolniej rosła w zeszłym roku.

Pomimo tych zawirowań statystycznych ważne jest to, iż według GUS wiosną aktywnych zawodowo było ponad 47 proc. ludzi w wieku 55+. To o 1,4 pkt proc. więcej niż rok wcześniej i 2,7 pkt proc. niż dwa lata temu. Zatrudnionych było 45 proc. osób 55-letnich i starszych. W ciągu dwóch lat odsetek ten wzrósł o 3,9 pkt proc.

To, że rośnie liczba osób aktywnych zawodowo w średnim i w starszym wieku, jest ważne ze względów społecznych (indywidualnych) i demograficznych. Już teraz mamy więcej (7,5 mln) sześćdziesięcioletnich pań i sześćdziesięciopięcioletnich panów (a nawet starszych) niż dzieci i młodzieży (6,92 mln). Tendencja ta przyspieszy według GUS tak bardzo, że za 30 lat osoby 60 – 65 lat będą stanowiły 40 proc. mieszkańców Polski. Na rynku pracy będzie więc coraz mniej młodych, a coraz więcej dojrzałych osób.

>>więcej: Polska nie wykorzystuje potencjału pracowników w wieku 55+

Polityczne mieszadełko

Rząd Beaty Szydło i PiS z jednej strony chce przeciwdziałać negatywnemu wpływowi demografii na wzrost gospodarczy (jak zapewnia między innymi wicepremier Mateusz Morawiecki), z drugiej finiszuje z wyborczą obietnicą przywrócenia poprzedniego wieku emerytalnego.

Pomysłodawcy (z prezydentem Andrzejem Dudą) przekonują co prawda, że wiek emerytalny to tylko propozycja, z jakiej można, ale nie trzeba skorzystać. Tej opinii zaprzecza jednak rzeczywistość. Większość Polaków chce mieć emeryturę natychmiast, gdy uzyska do niej prawo.

Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że w zeszłym roku świadczenie otrzymało 224,4 tys. osób. O ponad 66 tys. więcej niż dwa lata temu! To największa liczba przyznanych świadczeń od 2009 roku, kiedy to ostatnie osoby skorzystały z prawa do wcześniejszej emerytury (243 tys.).

W 2015 roku panie występowały o świadczenie średnio w wieku 60 lat i siedmiu miesięcy, a panowie 62 lat i ośmiu miesięcy. W stosunku do 2014 roku średni wiek osób przechodzących na emeryturę wydłużył się o 11 miesięcy w przypadku kobiet i aż o rok i osiem miesięcy w przypadku mężczyzn.

Wydawać by się mogło, że to pozytywna tendencja. W uzasadnieniu do prezydenckiego projektu ustawy o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz niektórych innych ustaw napisano jednak:„Rynek pracy oraz system publicznej opieki zdrowotnej w Polsce nie były i nadal nie są przygotowane na wydłużenie okresu aktywności zawodowej ubezpieczonych. (…). Jak wynika z danych statystycznych, tendencji do wydłużania się średniego dalszego trwania życia osób w wieku 65 lat w Polsce nie towarzyszy proces wydłużania się przeciętnej długości życia w dobrym zdrowiu. Polacy wprawdzie żyją coraz dłużej, ale jedocześnie nie wydłuża się ich zdolność do pracy.”

W uzasadnieniu słusznie zauważono, iż w zeszłym roku bezrobocie rejestrowane spadło we wszystkich grupach wiekowych z wyjątkiem bezrobotnych powyżej 60 lat. W ciągu roku liczba bezrobotnych 60+ wzrosła w rejestrach urzędów pracy o 6,5 tysiąca. Udział najstarszych w ogólnej liczbie zarejestrowanych bezrobotnych wciąż jest najniższy i wyniósł (na przełomie lat 2015 i 2016) 5,8 proc. dla osób 60+ i 11,9 proc. dla osób w wieku 55–59 lat.

Najprawdopodobniej wzrost (o niespełna 7 tys.) wśród osób 60+ wyniknął w sporej części z porozumień między firmami i instytucjami a pracownikami, którzy zgodzili się na dobrowolne odejścia. Ponieważ wiek emerytalny został wydłużony, nie mają prawa do świadczenia. Nie mają też ubezpieczenia zdrowotnego. Ubezpieczenie zdrowotne dobrowolne to wydatek ponad 300 zł miesięcznie. Taniej jest po prostu zarejestrować się jako bezrobotny.

W uzasadnieniu do prezydenckiego projektu obniżenia wieku emerytalnego czytamy, że skoro jest sporo bezrobotnych wśród osób dojrzałych, nie należy wydłużać wieku emerytalnego, bo w ten sposób powiększymy. To teza dość ryzykowna ekonomicznie. Tym bardziej, że jak wynika z danych resortu pracy, tempo napływu do bezrobocia osób 50+ w ciągu ostatnich lat spowolniło i jest mniejsze niż w przypadku młodszych.

Prawdą jest jednak to, że osobom po pięćdziesiątce trudniej jest znaleźć pracę niż młodszym. Jeśli osoby 55+ trafią do ewidencji bezrobotnych (pod koniec czerwca było ich ponad 282 tys.), pozostaną w niej zdecydowanie dłużej niż młodsi bezrobotni.

Starszy pracownik wymaga więcej uwagi

– Z danych Work Service wynika, że aż 76 proc. pracodawców nie ma programów rozwoju dostosowanych do osób w wieku 50+ – przyznał Andrzej Kubisiak z Work Service.

Jego firma jakiś czas temu przygotowała komunikat prasowy o tym, że „seniorzy, tak jak millenialsi, to przyszłość polskiego rynku pracy”. Przedstawiła w nim udogodnienia finansowe, jakie może otrzymać przedsiębiorca zatrudniający pracownika 50+.

Andrzej Kubisiak przyznał, że w wieku firmach i instytucjach procedury rekrutacyjne dostosowane są do ludzi młodych. Informacja prasowa miała tylko przypomnieć o zjawiskach zachodzących na polskim rynku pracy.

– Zmiany są nieuniknione. Nie wszyscy przedsiębiorcy i pracodawcy w Polsce o tym myślą – podkreśla ekspert.

Przyznaje jednak, że w niektórych branżach (np. motoryzacyjnej czy AGD) firmy odbudowują stary sposób pracy zespołowej: mistrz – czeladnik (uczeń), gdzie wykorzystuje się kompetencje osób doświadczonych.

– Częściej mechanizmy angażujące seniorów stosują firmy zagraniczne i korporacje międzynarodowe niż firmy rodzime. Są one przyzwyczajone do deficytów pracy związanych z cyklami koniunkturalnymi. U nas rynek pracownika istniał tylko raz – w czasie transformacji – i do tego krótko – relacjonuje przedstawiciel Work Service.

Jego firma stara się namówić pracodawców, by w pełniejszy sposób wykorzystali potencjał pracowników 50+.

Ekonomiści zwracają uwagę, że zatrzymaniu pracowników doświadczonych na rynku pracy powinno towarzyszyć uelastycznienie samej organizacji pracy.

– Dzisiejsi pięćdziesięciolatkowie są lepiej wykształceni niż osoby urodzone dekadę czy dwie wcześniej. Jeśli firmy chcą, by pracowali u nich jak najdłużej, muszą zaproponować im elastyczny sposób pracy: być może ruchome godziny, a być może trzy czwarte etatu zamiast całego – przekonuje Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Plus Bank.

Jego zdaniem strategia firm powinna polegać na dostosowywaniu warunków pracy do produkcyjności i możliwości dojrzałych pracowników. Inna powinna być w przypadku osób wykonujących pracę fizyczną, a inna wobec tych, którzy pracują umysłowo.

– Dla jednych i dla drugich muszą istnieć mechanizmy przekwalifikowania i zachęty, bo mentalność muszą zmienić nie tylko pracodawcy, ale również także pracownicy – przekonuje ekonomista.

I dodaje, że przedsiębiorca, który zacznie poważnie zastanawiać się nad zatrzymaniem seniorów w firmie, powinien zmierzyć się także z innymi kwestiami, takimi jak choćby mocniejszym) oświetleniem czy wygodniejszymi krzesłami.

Dbałość o komfort psychiczny i fizyczny

O tym, że powoli zmienia się mentalność pracowników, mogą świadczyć badania opinii publicznej przeprowadzone przez Centrum Badań Długowieczności i Emerytur Aegon. Zapytano osoby w średnim wieku i starsze z 14 krajów w świecie (Australia, Brazylia, Kanada, Chiny, Francja, Niemcy, Węgry, Indie, Japonia Holandia, Polska, Hiszpania, Turcja, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone), kiedy chcą przejść na emeryturę, dlaczego chcą pracować dłużej i co mają im do zaproponowania pracodawcy.

30 proc. osób w wieku 55+ chce przejść na emeryturę wcześniej niż za 10 lat, ale ponad połowa chciałaby, by było to elastyczne odchodzenie z rynku pracy.

Z ankiety wynika, że osoby 50+ myślą o pozostaniu w pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego głównie ze względu na swój komfort psychiczny i fizyczny. Względy finansowe są dla nich – o dziwo – na drugim planie. Wyniki opublikowano w raporcie „Nowe, elastyczne formy przejścia na emeryturę”.

W badaniu wzięło udział 15 tys. osób. Połowa z nich ma zamiar pracować dłużej niż do 65 urodzin. Aż 55 proc. pracowników w wieku 55 lat i starszych oczekuje elastycznego przejścia na emeryturę (czyli np. możliwości zmniejszenia liczby godzin, zmiany zakresu obowiązków).

Polacy nie są jednak mistrzami długowieczności w pracy. 30 proc. osób w wieku 55+ chce przejść na emeryturę wcześniej niż za 10 lat. Ale ponad połowa chciałaby, by było to elastyczne odchodzenie z rynku pracy. Nie wiadomo, czy to te same, czy inne osoby, ale 50 proc. badanych przyznaje, że chce zostać w swoim miejscu pracy z powodu przywiązania do pracodawcy. 60 proc. respondentów chciałaby jak najdłużej być aktywna fizycznie i intelektualnie. Czy firmy im w tym pomagają? Tylko pracodawca co dwunastej osoby oferuje przekwalifikowanie, nieco więcej (30 proc.) zmienia pełny etat ma część.

Na pytanie o powody dłuższej pracy sześciu na dziewięciu badanych we wszystkich krajach odpowiedziało: „Chcę pozostać sprawny fizycznie i intelektualnie”. I im starsi byli respondenci, tym ten argument był ważniejszy dla nich. 39 proc. pytanych przyznało, że „lubi swoją pracę”, a co trzeci obawia się, że emerytura nie wystarczy na utrzymanie na poziomie, jakiego się spodziewa.

Badanie wykazało, że tylko 24 proc. pracowników 55+ twierdzi, że ich pracodawcy oferują możliwość przejścia z pracy w pełnym wymiarze godzin do niepełnego wymiaru w okresie przechodzenia na emeryturę. Co piąty szef proponuje doświadczonym pracownikom zmianę pracy na lżejszą, a co siódmy – przekwalifikowanie. Ankieta pokazuje więc, że Polacy nie są liderami, ba nie ma ich nawet w peletonie.

Połowa respondentów, którzy nie są jeszcze emerytami, sądzi, że ich pracodawca nie zapewnia wystarczających informacji i wsparcia, aby pomóc im przygotować się do przejścia na emeryturę. Ten wskaźnik jest najwyższy w Hiszpanii, Polsce, na Węgrzech i w Japonii. To jednocześnie kraje, w których pracownicy najmniej pozytywnie odbierają emeryturę, skonstatowali autorzy opracowania.

O tym, czy polscy respondenci rzeczywiście wyżej od chęci odpoczynku cenią pracę, dowiemy się już w pierwszych miesiącach 2018 roku. Wówczas będzie wiadomo, ile osób, które teraz mają wydłużany staż potrzebny do emerytury, wystąpi po świadczenie natychmiast, gdy uzyska do niego prawo. Firmy i instytucje mają rok na to na sprawienie, by przynajmniej jakaś część z ćwierć miliona pracowników (tylu może dotyczyć emerytalna zmiana) pozostało w pracy.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test