Davos: Europejska paszcza krokodyla

Pogłoski o śmierci Europy okazały się przedwczesne, ale niewątpliwie pacjent nie jest w pełni zdrowy. W czwartek dwa panele w Davos poświęcone były dyskusji nad konkurencyjnością Europy, wcześniej - w środę - zastanawiano się czy Europa wróciła już do zdrowia. Konkluzje: wraca do zdrowia, ale co kilka miesięcy może się gorzej poczuć.
Davos: Europejska paszcza krokodyla

Fredrik Reinfeldt - premier Szwecji: Brak kontroli systemu finansowego kończy się wystawieniem rachunków dla podatników (CC BY Alliansen)

Pierwszy nawrót choroby może nastąpić już w maju – w czasie wyborów do Parlamentu  Europejskiego. Dla byłego szefa Bundesbanku Alexa Webera (aktualnie w zarządzie banku UBS) to jedno z dwóch wydarzeń, które mogą znowu położyć Europę do łóżka.  Drugim będą wyniki analiz i stress-testów banków na jesieni, a ściślej – nieco wcześniej spekulacyjne gry rynkowe, które banki w testach tych okażą się przegrane, a które wygrane.

W czasie Forum w Davos firma Edelman ogłosiła wyniki tegorocznego Barometru Zaufania. Wszędzie na świecie opinia publiczna traci zaufanie do polityków, ale w Europie szczególnie. Wśród tak zwanej „poinformowanej publiczności” (lepiej wykształceni, zamożniejsi) zaufanie do rządu spadło w ciągu jednego roku we Francji z 49 do 32 procent, we Włoszech z 35 do 24, w Hiszpanii z 20 do 18 procent. W Wielkiej Brytanii spadek też nastąpił, ale poziom zaufania pozostał znacznie wyższy (spadek z 47 do 42 procent), a Niemczech zaufanie do polityków wzrosło o punkt – do 49 procent.  We Francji, Włoszech i Hiszpanii w próbie reprezentatywnej dla całości elektoratu odsetki te są jeszcze niższe.  Zatem przynajmniej w kilku krajach można spodziewać się porażki rządów, a być może całego establishmentu politycznego w majowych wyborach europejskich.

To nie jedyny rzecz jasna problem. – Bezrobocie młodych jest przerażające – mówił ekonomista Kenneth Rogoff. A ponadto w Europie sen z powiek spędza: kryzys demograficzny, przewaga konkurencyjna Ameryki w zakresie cen energii, nawis długu publicznego.

>>zobacz też: Kenneth Rogoff: Dlaczego Europa przegrywa: video

Co zatem  jest potrzebne? Axel Weber odparł krótko: rozwój technologii, innowacji i handlu, bo polityki fiskalne i monetarne nie zapewnią wzrostu.

Jeden ze wspomnianych trzech paneli organizatorzy nazwali: „Konkurencyjne wyzwanie między USA, Chinami i Europą”. Niestety, w dyskusji tej Europa pojawiła się szczątkowo. Raz gdy Wang Jianlin, najbogatszy Chińczyk, który w zeszłym roku kupił za 2,6 mld dol. sieć teatrów w USA powiedział, że lepiej inwestować w USA niż Europie, ale lepiej w Wielkiej Brytanii niż w USA, co wyraźnie ucieszyło wicepremiera Wielkiej Brytanii Nicka Clegga. Wang zainwestował w Wielkiej Brytanii miliard funtów. Za 320 mln funtów kupił czołowego producenta luksusowych jachtów Sunseeker, a w Londynie buduje hotel, który ma rywalizować z Ritzem i najwyższy apartamentowiec w Europie.

Drugi raz Europa pojawiła się w dyskusji, gdy Joseph Nye z Harvardu snuł rozważania o twardej i miękkiej sile. Europa jest dobra w smart power, która stara się łączyć siłę twardą i miękką. Z Europy pochodzi znaczna część kultury światowej, dominujące języki, religie, demokratyczny model polityczny, a równocześnie gospodarka całej Unii Europejskiej jest porównywalna z amerykańską i  dwa razy większa od chińskiej.

Generalnie jednak w całej debacie głównie o Ameryce i Chinach. M.in. o inwestycjach chińskich. – Kapitał jest dobry, handel jest dobry – rozmarzył się Lloyd Blankfein szef Goldman Sachs – nie ma zagrożenia dla Ameryki. Chiński wzrost gospodarczy służy nie tylko Chinom, lecz całemu światu – dodał. Nye też chwalił inwestycje chińskie w USA, ale potem powiedział coś niezbyt pochlebnego o napięciu między Chinami i Japonią z winy Chin. Chiński miliarder Wang (wcześniej żołnierz, potem wysoki rangą działacz KPCh) natychmiast skrytykował go za upolitycznianie ekonomicznej dyskusji i Nye, w swoim czasie wiceminister spraw zagranicznych USA…. gęsto się tłumaczył i przepraszał. To niewątpliwie był pokaz nowej jakości w relacjach chińsko-amerykańskich, przynajmniej w Davos.

A Europa była na drugim planie. Na pierwszym wystąpiła  dopiero w dyskusji zatytułowanej „Closing Europe’s Competitiveness Gap”, czego nie umiem zgrabnie przetłumaczyć, a „Domykanie luki konkurencyjnej Europy” brzmi po polsku dość chropawo.  Europa była na pierwszym planie, bo w panelu nie było żadnego Chińczyka i Amerykanina, było natomiast dwóch europremierów, jeden minister i dwóch szefów organizacji ponadnarodowych – Komisji Europejskiej i OECD.  I jeden biznesmen, Joe Kaeser, CEO Siemensa, który na wstępie sensownie zauważył, że Europa jest atrakcyjna technologicznie, ma rozwinięte innowacje, infrastrukturę, zintegrowaną ludność i mocny przemysł. Tu rozstrzygnie się jej konkurencyjność.

Z kolei Jose Manuel Barroso przypomniał, że Europa jest konkurencyjna, skoro ma 265 mld euro nadwyżki handlowej, a jej udział w światowym handlu jest taki jak 20 lat temu, mimo ekspansji Chin i innych państw azjatyckich. Co nie oznacza, że w nowych warunkach należy odpocząć – reformy strukturalne są niezbędne nadal. – Przy takim bezrobociu nie można mówić o wyjściu z kryzysu – zauważył.

Każdy z uczestników panelu chwalił się czym mógł. Enda Kenny, premier Irlandii, miał czym – Irlandia niedawno wyszła z programu ratunkowego, wróciła na rynki, Moody’s podniósł jej rating, w tym roku będzie miała 2-procentowy wzrost gospodarczy, a w kilku następnych 3-procentowy – twierdził premier Kenny.  Jak Irlandczykom się udało wyjść z beznadziejnej sytuacji 5 lat temu? Premier jednym tchem wyliczał: nowe technologie, pragmatyzm, elastyczność, ludzie czyli talenty. Trzeba mieć plan, strategię, odwagę i przekonanie o słuszności drogi – podsumował.

Chwalił się też minister finansów Włoch – jego zdaniem w Italii zaczęły się reformy strukturalne, poprawiła sytuacja finansowa, a kraj w IV kwartale 2013 r. wyszedł z recesji, zmniejsza się klin podatkowy, rząd prowadzi reformy administracji….

Chwalił się także premier Szwecji, ale bardziej doświadczeniem stabilizacji po kryzysie 1993 roku niż osiągnięciami kilku ostatnich lat, kiedy Szwecja radziła sobie całkiem dobrze. – Jeśli nie kontroluje się systemu finansowego, to brak kontroli kończy się wystawieniem rachunków dla podatników – podsumował Fredrik Reinfeldt.

Wreszcie Barroso – jego do tablicy wywołały dopiero pytania z sali. Więc mówił o poganianiu Francji do reform i o staraniach na rzecz wspólnego rynku m.in. w usługach telekomunikacyjnych. – To paradoks – mówił – w Europie nie ma granic fizycznych, a mamy granice telekomunikacyjne np. w kwestii roamingu.

Czy z tego wyłonił się jakiś plan dla Europy? Nie za bardzo. Nawet zapytany o doświadczenia irlandzkie Enda Kenny nie bardzo mógł zdefiniować, co mogłaby skopiować Europa. Podatek CIT w wysokości zaledwie 12,5 procent? Umiejętność dogadania się z narodem (i związkami zawodowymi), gdy trzeba więcej pracować za mniejsze pieniądze (Kenny mówił o milionach godzin dodatkowej, nieopłaconej pracy), a może metodę postępowania według wzorca: identyfikacja problemu, strategia, plan i wyjście do ludzi. A może to, że trzeba otworzyć się na przedsiębiorczość i talenty. W ubiegłym roku w małej Irlandii powstało 50 tysięcy miejsc pracy, dwie trzecie w firmach, które mają mniej niż 5 lat.

Wang Jianlin, ten najbogatszy Chińczy k i potentat na rynku nieruchomości (49 galerii handlowych Wanda Plaza, 26 hoteli, 86 kin, 40 domów towarowych) powiedział, że według chińskiego przysłowia ideał to jest to, czego brakuje rzeczywistości. Niewątpliwie rzeczywistość europejska nadal jest odległa od ideału. Angel Gurria, szef OECD mówiąc o kwestii konkurencyjności barwnie opisał jak to   w wielu krajach Europy – Grecji, Portugalii, Francji, Włoszech, Hiszpanii – płace rozwarły się z produktywnością jak paszcza krokodyla.

Po obejrzeniu trzech dyskusji można z wysokim prawdopodobieństwem powiedzieć, że ta paszcza zamyka się, ale bardzo powoli.

OF

Fredrik Reinfeldt - premier Szwecji: Brak kontroli systemu finansowego kończy się wystawieniem rachunków dla podatników (CC BY Alliansen)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Jak koronawirus wpłynie na gospodarkę europejską?

Kategoria: Trendy gospodarcze
Pekiński Global Times i niektóre media zachodnie nazwały koronawirusa „czarnym łabędziem” – zupełnie nieoczekiwanym zjawiskiem, które wyrządzi ogromne szkody gospodarce chińskiej i światowej.
Jak koronawirus wpłynie na gospodarkę europejską?

Davos: kapitalizm interesariuszy i przyszłość demokracji

Kategoria: Trendy gospodarcze
Kolejny dzień Światowego Forum Ekonomicznego w Davos był poświęcony kwestiom zmiany podejścia do kapitalizmu, przyszłości demokracji, czy też opodatkowaniu gospodarki cyfrowej. Ważny głos zabrała również kanclerz Angela Merkel.
Davos: kapitalizm interesariuszy i przyszłość demokracji

Davos: MFW obniża prognozy wzrostu, a prezydent USA nie wierzy sceptykom

Kategoria: Trendy gospodarcze
Słabsze prognozy światowego wzrostu, wystąpienia prezydenta USA oraz wicepremiera Chin, a także młodej aktywistki Grety Thunberg. Pierwszy dzień 50. Światowego Forum Ekonomicznego w Davos obfitował w przykuwające uwagę wydarzenia.
Davos: MFW obniża prognozy wzrostu, a prezydent USA nie wierzy sceptykom