Autor: Daniel Gros

Dyrektor brukselskiego think tanku Ośrodek Badań Polityki Europejskiej, publicysta Project Syndicate.

Europejskie lekcje dla reformatorów w Chinach

Może się okazać, że najważniejszą w 2013 roku decyzję w polityce ekonomicznej podjęto w listopadzie podczas Trzeciego Plenum Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin, które zadeklarowało, że rynkowi powinno się przyznać „decydującą” rolę w gospodarce.
Europejskie lekcje dla reformatorów w Chinach

Daniel Gros

Chiny są obecnie drugim co do wielkości (po całej Unii Europejskiej) eksporterem w świecie, a ich wkład w globalne tempo wzrostu wynosi około połowy, decyzje podejmowane w Pekinie mogą mieć na gospodarkę światową wpływ istotniejszy niż decyzje z Berlina, Brukseli czy Waszyngtonu.

Akceptacja rynku i otwarcie się na świat umożliwiły Chinom osiągnięcie zadziwiającego postępu w ciągu minionych trzydziestu lat. Kraj doszedł być może jednak do takiego poziomu dochodu, przy którym nie chodzi już o to, ze jest „zbyt mało rynku”. Przeciwnie: niektóre z kluczowych obecnie problemów Chin wymagają silniejszej roli rządu.

Na przykład z zanieczyszczeniem powietrza i wód można walczyć tylko poprzez większą interwencję państwa, zarówno na poziomie centralnym jak i na szczeblach lokalnych. Rozwiązanie tego problemu władze umieściły wysoko na swojej liście priorytetów i nie ma wielkich wątpliwości co do tego, że Chiny są w stanie to zrobić – tak jak były w stanie stworzyć największy przemysł przetwórczy na świecie. W walce ze smogiem i zanieczyszczeniem wód kraj ten może bowiem odwołać się do jednego ze swoich atutów: dostępności olbrzymich oszczędności krajowych, które mogą posłużyć do sfinansowania niezbędnych inwestycji w urządzenia do ograniczenia emisji zanieczyszczeń.

Dylemat przywódców Chin polega na tym, że spełnienie potrzeb związanych z większą kontrolą zanieczyszczeń oraz inwestycji utrudnia osiągnięcie ustalonego przez nich celu. Celem tym jest reorientacja modelu wzrostu gospodarczego, który dotąd bazuje na inwestycjach i eksporcie, na wzrost oparty na konsumpcji. Zwiększenie konsumpcji już teraz spowodowałoby jednak nasilenie problemu zanieczyszczeń. W efekcie wspomniane przestawienie gospodarki może się odwlec, bo inwestycje w ochronę środowiska będą pilniejsze.

Również inne dziedziny gospodarki wymagają większego nadzoru ze strony rządu. Jeśli w sektorach sieciowych – takich jak telekomunikacja oraz dostarczanie gazu, elektryczności i wody – zdać się wyłącznie na siły rynku, wykazują one tendencję do tworzenia monopoli czy oligopoli. Dobrze rządzone gospodarki osiągnęły wyższy poziom dobrobytu nie w efekcie słabszego nadzoru nad tymi sektorami, ale dlatego, że skuteczniejsze regulacje zapobiegają powstawaniu karteli, a tym samym chronią konsumentów.

Podobne rozumowanie odnosi się do reformy sektora przedsiębiorstw państwowych (state-owned enterprise – SOE). Kluczowy problem stanowi tu nie tyle forma własności (państwowa czy prywatna), co zapewnienie, że przedsiębiorstwa te funkcjonują zgodnie z zasadami rynkowymi i w otoczeniu konkurencyjnym.

Potwierdzają to doświadczenia Europy. Traktat Rzymski, który już w 1957 roku ustanowił wspólny rynek, nie wprowadzał rozróżnienia między przedsiębiorstwami państwowymi i prywatnymi, choć ogromna część gospodarki (większość górnictwa i hutnictwa, a w wielu krajach także bankowość) należała wówczas do państwa. Traktat wprowadził natomiast zasady rynku wewnętrznego, które zakazywały rządom tworzenia nieuczciwych ułatwień dla należących do państwa firm.

Zakaz pomocy państwa oznaczał zmianę reguł gry w Europie, gdyż zmuszał SOE do działania w warunkach jednakowych dla wszystkich, czyli do osiągania takiej samej produktywności, jaką wykazywali się ich krajowi i zagraniczni rywale. Ponieważ miejscowi politycy nie mogli już wykorzystywać SOE do własnych celów, większość krajów członkowskich uznała, że właściwie większość z nich można by sprywatyzować. Zmniejszenie sektora firm państwowych wymagało oczywiście czasu. Kierunku tego procesu nigdy jednak nie kwestionowano, bo zagraniczni i krajowi konkurenci SOE zapewnili silne wsparcie polityczne dla energicznych posunięć Komisji Europejskiej co do pomocy ze strony państwa.

Również w Chinach kluczowy problem stanowi dziś to, według jakich zasad działają przedsiębiorstwa państwowe. Od prywatyzacji na ogromną skalę lepsze byłoby ograniczenie pomocy dla państwowych firm i stworzenie ich rywalom prawnych możliwości ubiegania się o rekompensatę w sytuacji, gdy taka pomoc zaburza konkurencję.

Dziedziną, która pod tym względem budzi największe zainteresowanie, są finanse – i jest to całkowicie uzasadnione. W większości krajów rozwiniętych inwestycje tworzą nieco ponad 15 proc. PKB, w Chinach natomiast przypada na nie prawie 45 proc. Dla Chin rynki finansowe są zatem nawet ważniejsze niż dla Stanów Zjednoczonych czy Europy. Pojawiają się poza tym wyraźne sygnały, że efektywność inwestycji gwałtownie w Chinach maleje.

Filar planowanej tam reformy sektora finansowego stanowi liberalizacja stóp procentowych, co jednak może nie załatwić problemu. W zasadzie wyższe oprocentowanie pożyczek powinno pomóc w ograniczeniu nadmiernych inwestycji. W systemie licznych gwarancji rządowych – często udzielanych pośrednio – nie zawsze jednak do ponoszenia większych kosztów pożyczek skłonne będą akurat te przedsiębiorstwa, które są najbardziej wydajne. Liberalizacja oprocentowania pożyczek może przecież prowadzić tylko do tego, że firmy z gwarancjami rządowymi przelicytują mniejsze i bardziej wydajne przedsiębiorstwa, a efektem tego będzie znów błędna alokacja kapitału. Sugeruje to, że dopóki SOE nie zostaną objęte ostrymi ograniczeniami budżetowymi, liberalizacja finansowa może być niebezpieczna.

Najmocniejszemu z silników napędzających globalny wzrost nie wystarczy prosta recepta „więcej rynku”. Potrzebuje on także silniejszego systemu regulacyjnego, który zapewni, że rynek będzie tam działał na rzecz maksymalizacji efektywności oraz dobrobytu społecznego.

© Project Syndicate, 2014

www.project-syndicate.org

Daniel Gros

Tagi


Artykuły powiązane

Ryzyko polityczne a kursy wymiany walut: lekcje z brexitu

Kategoria: Analizy
Analiza brexitu jest bardzo przydatna dla zrozumienia zależności między cenami aktywów a ryzykiem politycznym oraz dla rozwiązania kwestii niestabilności parametrów przy analizie zmian cen aktywów.
Ryzyko polityczne a kursy wymiany walut: lekcje z brexitu