Firmy więcej wydają, ale raczej odtwarzają niż inwestują

Duży wzrost inwestycji pod koniec ubiegłego roku – co wynika ze wstępnych danych o wzroście PKB w Polsce w 2011 roku - to najprawdopodobniej skutek odtwarzania mocy produkcyjnych w prywatnych przedsiębiorstwach. Nie zwolniły tempa również inwestycje finansowane z pieniędzy publicznych. Pomógł wyjątkowo łagodny koniec jesieni i początek zimy.
Firmy więcej wydają, ale raczej odtwarzają niż inwestują

(CC BY-NC-SA jamesjyu)

Po publikacji danych o szacunkowym wzroście PKB w Polsce w ubiegłym roku ekonomiści nie kryli zaskoczenia: wynikało z nich, że inwestycje firm – tzw. nakłady brutto na środki trwałe – wyraźnie przyspieszyły pod koniec roku. Z ich wyliczeń wynika, że w czwartym kwartale mogły one wzrosnąć nawet o 11 proc. Dla przypomnienia: w trzecim kwartale było to 8,5 proc. Dwucyfrowy wzrost inwestycji notowany był poprzednio w drugim kwartale 2008 roku, czyli jeszcze przed kryzysem finansowym.

Można się było tego spodziewać

Ekonomiści twierdzą, że spodziewali się inwestycyjnego przyspieszenia pod koniec roku, bo wskazywał na nie duży ruch w kredytach inwestycyjnych dla firm. Jeszcze w styczniu 2011 roku wartość takich pożyczek wynosiła 62,2 mld zł. W grudniu było to już 79,3 mld zł. A szczególnie duże przyspieszenie było widoczne w końcu roku, zwłaszcza w listopadzie. O ile w innych miesiącach wartość kredytów inwestycyjnych firm rosła w tempie 1-2 mld zł, o tyle właśnie w listopadzie wzrost ten wyniósł 5,6 mld zł.

Teorii na przyczyny inwestycyjnego przyspieszenia jest kilka. Najważniejsza to pozytywne skutki łagodnej końcówki jesieni i początku zimy pod koniec 2011 roku. To spowodowało, że pełną parą szła realizacja projektów infrastrukturalnych, finansowanych głównie z publicznych środków.

Sęk w tym, że samymi inwestycjami publicznymi nie sposób wytłumaczyć dwucyfrowej dynamiki wzrostu nakładów brutto na środki trwałe. Jeśli przyjrzeć się np. produkcji budowlano-montażowej w ostatnich trzech miesiącach roku – to nie wypada ona oszałamiająco. W październiku wzrosła o 8,9 proc. (rok wcześniej było to 9,4 proc.), a w listopadzie o 13 proc. (wobec 14,2 proc. przed rokiem). Jedynie w grudniu tegoroczny wzrost był wyższy od ubiegłorocznego bo wyniósł 14,6 proc. wobec 12,3 proc. rok wcześniej.

– Inwestycje infrastrukturalne finansowane ze środków publicznych wspierają dynamikę ogółem, ale to nie one przesądziły o wyniku w czwartym kwartale. Nie tylko dynamika produkcji budowlano-montażowej była mniejsza, ale również wkład budownictwa do wartości dodanej w PKB zmalał – mówi Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium.

Skąd więc prawie 11-proc. wzrost. Ekonomiści sądzą – i to kolejna teoria – że ruszyły wreszcie inwestycje prywatne w firmach. Niestety, nie są to wydatki na zwiększanie mocy produkcyjnych, tylko raczej tzw. inwestycje odtworzeniowe. Firmy przez długi czas zwlekały z podjęciem takich projektów, jednak zużycie środków produkcji stopniowo ich do tego zmusza.

– Taką tendencję widać było już w trzecim kwartale. Dobra płynność finansowa firm pozwala im na rozpoczynanie realizacji tego typu projektów, które są potrzebne choćby do utrzymania konkurencyjności. Firmy zwlekały z tym przez ostatnie 2-3 lata i najprawdopodobniej zaczęły to robić teraz – mówi Grzegorz Maliszewski.

Podobnie uważa Grzegorz Ogonek, ekonomista ING BSK.

– To nie jest raczej zwiększanie mocy produkcyjnych, tylko utrzymanie tego, co jest. Prym w tym wiodą eksporterzy – mówi.

Dlaczego firmy nie zwiększają mocy produkcyjnych? Teoretycznie powinny to robić. Stopień ich wykorzystania oscyluje wokół średnioterminowej średniej, wynosi około 80 proc. Jednak w tej materii przedsiębiorcy zaciągnęli inwestycyjny hamulec, bo nadal w otoczeniu polskiej gospodarki jest zbyt wiele znaków zapytania. Chodzi przede wszystkim o kryzys zadłużenia w strefie euro i jego ewentualne konsekwencje.

Inwestycje nie ruszą z kopyta

To właśnie utrzymująca się niepewność powoduje, że przedsiębiorcy raczej nie planują rozpoczynania dużych inwestycji w przyszłości. Wskazują na to choćby badania koniunktury w firmach prowadzone przez NBP. Według ostatniej edycji raportu za czwarty kwartał 2011 roku w 2012 roku mają dominować nadal inwestycje odtworzeniowe. Taki cel deklaruje 35,7 proc. potencjalnych inwestorów.

Czy to dobrze? Z punktu widzenia osoby szukającej pracy – raczej nie. Inwestycje odtworzeniowe raczej nie zwiększają popytu na pracę. Nawet mogą go zmniejszyć, jeśli nowo kupione maszyny będą wymagały mniejszej liczby pracowników do ich obsługi, niż te stare.

– Z drugiej strony taka struktura wzrostu PKB, gdzie w inwestycjach dominują projekty odtworzeniowe, a konsumpcja nie rośnie, oznacza brak presji inflacyjnej. A to dobra informacja dla banku centralnego – mówi Grzegorz Maliszewski.

Według raportu NBP na rozbudowę potencjału produkcyjnego w 2012 roku zdecydowało się natomiast 26,5 proc. badanych inwestorów. Jeśli już ktoś będzie zwiększał moce wytwórcze to będą to przede wszystkim eksporterzy. Tego typu projekty chce rozpocząć 31 proc. eksporterów w porównaniu do 19 proc. firm nieeksportujących.

– Co więcej, eksporterzy, w tym zwłaszcza wyspecjalizowani, uzyskujący większość swoich przychodów z eksportu, będą realizować więcej inwestycji powiększających moce produkcyjne niż w poprzednim roku, co może oznaczać, że mimo nasilenia, obawy co do utrzymania się dobrej koniunktury na rynku europejskim nie są zbyt silne – piszą autorzy raportu.

Jednak w sumie dynamika inwestycji będzie mniejsza niż w 2011 roku. Według prognoz Banku Millennium wyniesie około 4 proc. ING BSK ocenia zaś, że będzie to 2,9 proc. Dla przypomnienia – w 2011 roku rosły one o 8,7 proc.

– Główny powód to wygaszanie inwestycji publicznych. Zakładamy, że od połowy roku ich kontrybucja do dynamiki inwestycji będzie już ujemna – mówi Grzegorz Ogonek.

O wygaszaniu inwestycji publicznych mówi też Grzegorz Maliszewski. Jego zdaniem po dokończeniu projektów związanych m.in. z Euro2012 nowe przez jakiś czas nie będą podejmowane. Tym bardziej, że jedne z głównych inwestorów w tej kategorii – czyli samorządy – zmniejszają swoje wydatki, bo boją się skutków wprowadzenia reguły ograniczającej ich deficyty.

(CC BY-NC-SA jamesjyu)

Tagi


Artykuły powiązane

Inflacja w pandemii - rola czynników krajowych i globalnych

Kategoria: Trendy gospodarcze
Nieliniowość krzywej Phillipsa, w połączeniu z wpływem czynników globalnych, takich jak światowe ceny surowców, globalne niewykorzystane zasoby produkcyjne, kursy walutowe i konkurencja w zakresie cen producentów, odegrały ważną rolę w napędzaniu gwałtownych wahań stóp inflacji podczas kryzysu COVID-19.
Inflacja w pandemii - rola czynników krajowych i globalnych

W półprzewodnikach nastał rynek producenta

Kategoria: Analizy
Niedobory półprzewodników, które jako pierwszy odczuł przemysł motoryzacyjny, rozlały się na inne branże. Trwają poszukiwania rozwiązań, które pozwolą na ograniczenie ryzyka podobnej sytuacji w przyszłości. Jednym z nich jest regionalna samowystarczalność, co jednak może spowodować drastyczny wzrost cen chipów.
W półprzewodnikach nastał rynek producenta